izydor88
10.11.14, 15:08
Tak to nazwał mój kumpel lekarz /w jednej klasie od 7 roku życia/ i syn lekarki.
U nas silniejsze było mieszczaństwo.
"Dom ze stosunkami",to dom kumpla,też lekarza i z tej samej klasy.Tata - Powstaniec Wielkopolski,mama - nauczycielka.Rodzina była w posiadaniu dwóch kamieniczek,a przed wojną również małego przedsiębiorstwa.
Nie wiem,jak to za komuny możliwe,ale rodzina nadal była w posiadaniu tych kamieniczek,a kolega pobierał czynsz,co było nieustannym powodem do żartów.
Ale mieliśmy i swojego von ...ski

Trafił do naszej klasy w liceum - powtarzał klasę,ale jakie miał maniery...
Zapraszaliśmy,a zwłaszcza - zapraszałyśmy go na wszystkie imieniny i urodziny,bo czułyśmy się jak księżniczki : "Pozwól Klaro,że podam ci sól"

Von kolega miał wygląd i maniery,ale...głowy do nauki nie miał.
Spacerowałam kiedyś z Dzieckiem,a tu jakiś typ bez przedniego zęba szeroko się do mnie uśmiecha i mówi mi "cześć".
Długo trwało,nim zaskoczyłam,że to był Von.
Spotkanie 20 lat po maturze.Organizatorzy apelują,żeby nie opowiadać o swoich osiągnięciach życiowych i zawodowych,bo Von właśnie wyszedł z więzienia.
Zupełnie niepotrzebnie,Von + nazwisko na jedną z pierwszych liter alfabetu,zagaił bez zmrużenia oka:
- W reklamie aktualnie robię....