m.maska
05.12.14, 12:09
Sa w zyciu rzeczy wazne i niewazne, z tej perspektywy z ktorej patrze niektore mnie po prostu smiesza.
Przypadek pewnej kamienicy w kraju, centrum miasta. Kamienica byla jedna z pierwszych w ktorych zalozono domofon, bardzo praktyczne urzadzenie zwlaszcza w duzym miescie, w pewnynm sensie wzmacnia poczucie bezpieczenstwa mieszkancow i zabezpiecza przed niespodziewanymi goscmi.
Lata minely, w miedzyczasie zostaly wymienione domowe odbiorniki a w koncu cos nawalilo i gorne pietra nie mialy sygnalu. Nikt nie zadal sobie trudu sprawdzenia, a moze zadal, ze byc moze "puscil" jakis drucik i zabraklo kontaktu. "Pilnie" potrzebna okazala sie nowa "deska rozdzielcza dzwonkow". Trwalo to wiele tygodni a nawet miesiecy, jeden z mieszkancow zajal sie poszukiwaniem, ponoc nie mozna bylo jej kupic. W koncu jest. Deska na 12 numerow, kazdy z mieszkancow musial dolozyc do tego interesu 300zl - wywolalo to moje zdziwienie, bo cena dosyc wygorowana jak na to, ze polaczenia juz byly i domowe odbiorniki takze. Teraz juz wiadomo o co szlo... na tej desce oprocz zwyklych tradycyjnych dzwonkow jest tez klawiatura, wystarczy podac kod, bez korzystania z klucza mozna otworzyc te brame... niby praktyczne, tylko ja sie zastanawiam czy warte tej kasy i czy konieczne.
Bzdety do ktorych tutaj w ogole nie przywiazuje sie wagi.