Sanie, sanki i saneczki

03.01.15, 15:42
U mnie pada śnieg, tak wiec przypomniało mi się jak to było z tymi sankami smile
Jako dziecko miałam ogromne ciężkie sanki, na których z powodzeniem mogło jechać troje dobrze "napakowanych" dzieciaków a zmieściłoby się i czwarte.
Bardzo blisko mojego domu znajdował się park, nazywany "małpim gajem" z niewielkim stawem pośrodku i pokaźną górką... jak dobrze posypało i rozjeździło się te górkę to poślizg był taki, ze jazda kończyła się na środku stawu... wtedy były takie temperatury, ze staw zamarzał do dna a tajał kiedy na drzewach były już pierwsze zielone listki.
Ze stawu korzystało się także do jazdy na łyżwach, tyle, ze trzeba było trzymać się z daleka od trasy sanek.
Dzisiaj ta górka jest już duzo niższa, sciezki wyrownane, wszystko poukładane i zapewne nie ma tez takiej fajnej zabawy.
Pamiętam jak wracaliśmy do domu ciągnąc za sobą sanie a facet na szedł od latarni do latarni i zapalał długim drągiem gazowe latarnie, a raczej pociągał za znajdujący się tam "dzyndzel"... śnieg, gazowe latarnie i latarnika - taki widok dzisiaj można jeszcze ujrzeć na Ostrowiu Tumskim we Wrocławiu - pod warunkiem, ze spadnie śnieg.

https://fs2.directupload.net/images/user/150103/8gs5lxww.jpg

ta górka została w międzyczasie mocno obniżona...
    • super.halusia Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:04
      Prawdziwa zima,a u mnie jesieńsmirk
    • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:26
      Takie ciezkie wielkie sanki mialy jedna wade, ciezko sie je ciagnelo, za to byly tak stabilne, ze nigdy sie nie przewracaly.
      Potem wyroslam z sanek i caly czas na stawie, na wylewanych woda kortach tenisowych, na pergoli i na rzeczce plynacej za Hala Stulecia wtedy zwana Ludowa, spedzalam czas jezdzac na lyzwach... kolejne sanki zostaly kupione dla juniora i byly to male saneczki, ale jednak wciaz przypominaly te moje z dzieciecych lat.

      https://fs2.directupload.net/images/user/150103/myvju5go.jpg
      • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:39
        No ale... z wiekiem pojawily sie inne sposoby zjazdow... cale wieki nie zmienialy sie sanki, za to w ciagu ostatnich dwudziestukilku lat i w tej dziedzinie ruszylo sie...
        Tak wygladaly kolejne sanki, jakie pojawily sie w moim domu...

        https://fs2.directupload.net/images/user/150103/8po5qsjy.jpg
        • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:43
          Potem bylo takie cos... i co to za przyjemnosc, tylkiem po zimnym zjezdzac? ja juz tego nie probowalam...

          https://fs1.directupload.net/images/user/150103/rjnp7oiy.jpg
          • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:50
            Dlaczego mnie dzisiaj natknelo? ano dostalam reklame, ZIPFY, ponoc robi furore od kilku lat za oceanem...

            https://fs2.directupload.net/images/user/150103/5ndsnrf8.jpg

            50€...
            • al-szamanka Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 16:57
              m.maska napisała:

              > Dlaczego mnie dzisiaj natknelo? ano dostalam reklame, ZIPFY, ponoc robi furore
              > od kilku lat za oceanem...


              A co to takiego? Dla mnie to żadne sanki!
              • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:06
                No wiec wlasnie, na przestrzeni wiekow nic sie nie zmienialo, a teraz... coraz to nowe "wynalazki", nawet do zjezdzania po sniegu big_grin
          • rena-ta49 Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 08:37
            To się nazywało u nas "dupolot" smilesmile
            • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 11:17
              O jak ladnie, nie wiedzialam smile
      • al-szamanka Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:12
        m.maska napisała:

        > Takie ciezkie wielkie sanki mialy jedna wade, ciezko sie je ciagnelo, za to byl
        > y tak stabilne, ze nigdy sie nie przewracaly.
        > Potem wyroslam z sanek i caly czas na stawie, na wylewanych woda kortach teniso
        > wych, na pergoli i na rzeczce plynacej za Hala Stulecia wtedy zwana Ludowa, spe
        > dzalam czas jezdzac na lyzwach... kolejne sanki zostaly kupione dla juniora i b
        > yly to male saneczki, ale jednak wciaz przypominaly te moje z dzieciecych lat.
        >
        > https://fs2.directupload.net/images/user/150103/myvju5go.jpg


        Prześliczną mamą byłaś smile
        I sygnet rodowy na palcu widzę smile
        • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:26
          O! ten nosze od chwili kiedy wyjechalam z Polski... w Polsce w tamtych czasach lepiej bylo nie nosic, a i teraz, jak wiemy, wsrod pewnych warstw spolecznych, jest zle widziany... na ponizszej focie podpisywalam dokumenty w tutejszym USC(moj slub) i tez go mialam... wg karlutki kupiony na pchlim targu...hmmm... no wlasnie ze wzgledu na takie karlutki lepiej bylo tego nie nosic...

          https://fs1.directupload.net/images/user/150103/j5gwoook.jpg
          • al-szamanka Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:31
            m.maska napisała:

            > O! ten nosze od chwili kiedy wyjechalam z Polski... w Polsce w tamtych czasach
            > lepiej bylo nie nosic, a i teraz, jak wiemy, wsrod pewnych warstw spolecznych,
            > jest zle widziany... na ponizszej focie podpisywalam dokumenty w tutejszym USC(
            > moj slub) i tez go mialam... wg karlutki kupiony na pchlim targu...hmmm... no w
            > lasnie ze wzgledu na takie karlutki lepiej bylo tego nie nosic...

            Hmm, zawiść, zawiść, zawiść!

            > https://fs1.directupload.net/images/user/150103/j5gwoook.jpg
      • rena-ta49 Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 08:36
        Takie sanki u mnie w domu tez były,ale już mniej wytrzymałe.
        • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 05.01.15, 00:24
          No ale te boczne hamulce szorowaly snieg i mogly rozryc to fajnie wyslizgane...
    • al-szamanka Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:08
      m.maska napisała:

      > U mnie pada śnieg, tak wiec przypomniało mi się jak to było z tymi sankami smile
      > Jako dziecko miałam ogromne ciężkie sanki, na których z powodzeniem mogło jecha
      > ć troje dobrze "napakowanych" dzieciaków a zmieściłoby się i czwarte.
      > Bardzo blisko mojego domu znajdował się park, nazywany "małpim gajem" z niewiel
      > kim stawem pośrodku i pokaźną górką... jak dobrze posypało i rozjeździło się te
      > górkę to poślizg był taki, ze jazda kończyła się na środku stawu... wtedy były
      > takie temperatury, ze staw zamarzał do dna a tajał kiedy na drzewach były już
      > pierwsze zielone listki.


      Uwielbiałam jeździć na sankach, gdy byłam w przedszkolu... potem już nie.
      U babci w piwnicy czekały na mnie sanki jeszcze poniemieckie, też wielkie i ciężkie.
      Wszystkie dzieci korzystały z ogromnego leju po bombie. Wszystkie zjeżdżały w dół... dlatego wiadomo, co działo się na samym dnie. Wracałam z zakrwawionym nosem i z soplami wiszącymi u kołnierza. Ale następnego dnia znowu szłam, gdyż zabawa była przednia, a zimy mroźne i śnieg chrzęścił pod butami
      • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:35
        No wiec wlasnie, chyba w trzeciej klasie po raz pierwszy moj brat zabral mnie na lyzwy... hihihi...wypozyczane, przykrecane do butow, pierwszy raz byl tragiczny i zawsze go wspominam. Wyprowadzil mnie na srodek lodowiska i zostawil: teraz sobie radz, usiadlam na srodku i zaczelam ryczec... potem bylo juz tylko lepiej.
        • al-szamanka Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:45
          m.maska napisała:

          > No wiec wlasnie, chyba w trzeciej klasie po raz pierwszy moj brat zabral mnie n
          > a lyzwy... hihihi...wypozyczane, przykrecane do butow, pierwszy raz byl tragicz
          > ny i zawsze go wspominam. Wyprowadzil mnie na srodek lodowiska i zostawil: tera
          > z sobie radz, usiadlam na srodku i zaczelam ryczec... potem bylo juz tylko lepi
          > ej.

          Tylko raz byłam na łyżwach, już tu, w Salzburgu. Ani razu nie upadłam, ale mięśnie łydek tak strasznie mnie potem bolały, że już nigdy nie chciałam.
          • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 17:51
            No ja ostatni raz bylam na lyzwach chyba trzy lata temu, nie chce mi sie... najblizsze lodowisko z prawdziwego zdarzenia mam 40km stad... to nie problem, tylko zeby mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce uncertain
            • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 03.01.15, 22:11
              ...a do tego w piątki wieczór jest Ladies Night, wstęp dla pań za frico... ale mi się nie chce...
              • rena-ta49 Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 08:43
                Po łyżwach raz ubrałam na nogi rolki,ale tylko raz smile
                Niby się nie zapomina jazdy na łyżwach,to mięśnie już "zastane"
                • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 05.01.15, 00:25
                  Nie, rolki to stanowczo nie to... tez sie nie przekonalam
        • rena-ta49 Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 08:41
          O! widzę ,że pamiętasz łyżwy przykręcane do butówsmile
          To były moje pierwsze łyżwy,a ile to było frajdy.
          • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 05.01.15, 00:28
            rena-ta49 napisała:

            > O! widzę ,że pamiętasz łyżwy przykręcane do butówsmile
            > To były moje pierwsze łyżwy,a ile to było frajdy.

            No tak, tylko, ze to trzeba bylo miec odpowiednie buty do tego... w kazdym razie jeden sezon wypozyczalam te lyzwy przykrecane na "kluczyk" a pod nastepna choinke dostalam moje pierwsze figurowki, kupione, jak to wtedy bywalo, troche na wyrost... sluzyly mi jeszcze na studiach i do czasu kiedy wyjechalam z kraju.
    • rena-ta49 Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 08:34
      Moje pierwsze sani też były ciężkie,zrobione z grubych rurek w hucie ,gdzie pracował mój ojciec.
      Pierwsze łyżwy miałam przykręcane do butów(kto takie jeszcze pamięta?)
      Samochodów kiedyś tyle nie jeździło po ulicach,wiec na sankach zjeżdżałam od góry ulicy w dółsmile
      • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 11:22
        Trzeba przyznac, ze dzisiaj dzieci takie zabawy musza zastapic zabawa z tv, pc, tabletem, wtedy dzieciakow bylo wiecej i zabawy bylo, ze hej. Dzisiaj ta sama ulica z obu stron zastawiona samochodami(stoja ukosem) pozostawiony waski przejazd wlasciwie dla jednego samochodu, bo trudno tam sie minac... w moich czasach na ulicy malowalo sie klasy smile
        • darima_ka Re: Sanie, sanki i saneczki 04.01.15, 13:43
          Kilka lat temu, podczas ferii zimowych jeździłam z dziećmi jako opiekunka w góry.
          Wtedy przez kilka godzin wyjeździliśmy się na sankach ,nartach aż nas dopska bolałybig_grin
          Jeździło się na czym popadło ,jak na Twoich fotkach.Niektórzy zabierali z sobą te lekkie tzw. dupoloty,inni sanki,narty.resztę sprzętu wypożyczaliśmy.
          Fajnie było,dzieciaki wracały przeszczęśliwe.
          • m.maska Re: Sanie, sanki i saneczki 05.01.15, 00:37
            Dzieciakom nawet zrobienie "orla" na sniegu sprawia radosc, a zabawa w sniezki to dopiero byla radocha.
Pełna wersja