m.maska
05.01.15, 23:09
W porozumieniu i za zgoda Autora © Typografik Projektant
Felietony pełne sarkazmu, ironii i kpiny z otaczającej mnie rzeczywistości.
Bazarek prawdę ci powie
Dla próby uzyskania odpowiedniego klimatu, polecam przed czytaniem odpalić ten link
www.youtube.com/watch?v=XY2edbB0uTc
Nie ma to jak w nowym roku wybrać się na miejski bazarek.
Idę sobie dzisiaj pełen optymizmu, nadziei, przepełniony noworoczną energią.
W końcu jeszcze kilka dni temu, wszyscy życzyli sobie szczęśliwego nowego roku.
Więc chcę wykorzystać tę krzywą wzrostu pozytywizmu społecznego.
Wchodzę na bazarek, z myślą że kupię szybko i sprawnie to co potrzebuję. Wymienię dowcipem ze sprzedawcą i pójdę sobie dalej. Bo przecież wiem że inni też chcą kupić,
i nie chcę zabierać im czasu. Niestety.
Niestety nie wszyscy obchodzili święta, a już na pewno nie w tym samym czasie co Ja.
A już na pewno ich świąteczny optymizm, nie trzyma tak długo jak mój. I już po świętach, wchodzą w ulubione zeszłoroczne polaczkowate prawidła życia codziennego.
Zaczyna się od próby zaparkowania samochodu. Jak zwykle na parkingu, cała zgraja stawia swoje motoryzacyjne cuda techniki tak, by drzwi otwierały się najszerzej jak tylko można. Inni stawiają pojazd lekko po skosie, tak dla zdynamizowania kompozycji. Jeszcze inni zajmują dwa miejsca. Bo taki cud wiadomo, że potrzebuje więcej miejsca do jego ekspozycji.
Jak już zaparkujesz, wychodzisz z samochodu i widzisz…
Widzisz dawne polaczkowate krzywe kartoflowate mordy. O prymitywnym spojrzeniu. A tych mord tyle, że zastanawiasz się czy to jakieś wybory najbardziej krzywego ryja organizują. Wszyscy łażą jak święte krowy, włażą pod nogi, wpadają na ciebie znienacka,…
Handlarze jak zwykle rozkładają te swoje stragany tak, że przejść nie można. Nad głową wieszają ci jakieś tanie majty o które zaczepiasz głową. A ta seksowna w wiejskim wyobrażeniu bielizna, dodatkowo nasączona papierosowym dymem. Bo pani sprzedająca akurat lubi ćmochać. Na środku drogi rozłożył się ktoś z kartonami skarpet. A wokół niego krąg ludzi rozdrapujący ten skarb, jak by nigdy skarpet w życiu nie mieli. A to jakiś inny czyściciel dywanów, okien, dziwacznych kuchennych narzędzi do wycinania fikuśnych wzorków w ziemniaku tarasuje przejście. Tłum polaczków biega jak rozszalałe, opętane ćpuny na głodzie, w rytm wygłaszanych z głośników bazarkowych ogłoszeń:
?— Tania odzież na wagę u Grażynki, — kurczak z rożna u Bogdana,…
Wisienką na tym kiczowatym torcie jest tradycyjny bazarowy grajek, sprzedawca płyt. Kiedyś handlował kasetami, ale postęp i jego nie ominął. Jedynie muzyczna rozrywka jaką oferuje się nie zmieniła. W dalszym ciągu są to, żałosne wieśniackie akordeonowe przygrywki, połączone ze śpiewem o winie, pięknych oczach dziewczyny i paproci. No taka zdigitalizowana wersja cygana łażącego po osiedlu.
W skrócie mówiąc, bazarek to nic innego jak galeria handlowa w wieśniackim wydaniu.
Bazarki zawsze pokazują prawdziwą mentalność społeczeństwa. Jeśli na bazarku zaistniały zmiany, znaczy że na prawdę coś się zmieniło. Ja dzisiaj zostałem wyprowadzony z naiwnego optymizmu, że może w tym roku zaczniemy inaczej myśleć.