m.maska
15.01.15, 21:26
W porozumieniu i za zgodą Autora © Typografik Projektant
Felietony pełne sarkazmu, ironii i kpiny z otaczającej mnie rzeczywistości.
Pozłacana nadzieja
A więc ogłoszono nominacje do tegorocznych Oscarów. Tym samym rozpoczęło się wielkie oczekiwanie i odliczanie, czy tym razem jakiegoś Oscara polaczki dostaną…
Jak tylko wyszło na jaw, że jednak jakieś tam polskie filmy są nominowane, nasze media rozpoczęły żałosną społeczną propagandę. W nadziei, że jak amerykanie zobaczą jak
cały polski naród przeżywa te chwile oczekiwania, jak bardzo liczą na ich przychylność,
jak bardzo wszystkim nam zależy i jakie to dla nas ważne jest, by tym razem Amerykanie dostrzegli biednych polaczków. Wiernych im ponad wszystko, służących im jak wierne pieski, skomlące, przynoszące kapcie, dające głos na komendę i wiele innych sztuczek. Mających za zadanie, przymilenie się polaczka do swego amerykańskiego pana w celu wyżebrania odrobiny łaskawego spojrzenia, bo pogłaskanie to byłaby wręcz rozpusta dla naszych zakompleksionych pseudo twórców kultury. Żałosne zakompleksione polactwo, nawet nakręciło film który według znawców, ma prawo się spodobać amerykańskim jurorom.
No wszystko dla was kochani, jedynie cudowni, jedyni, wspaniali Amerykanie.
Jeśli Oscara tradycyjnie nie dostaniemy to już możesz sobie wytłumaczyć z jakiego powodu Amerykanie olewają swego wiernego podnóżka:
forum.gazeta.pl/forum/w,101385,151691437,151691437,Stylistyczne_peryferia_Wizja_wizy.html
A mam nadzieję że polaczki żadnego wyróżnienia nie dostaną. Mówię to w trosce o nich samych. Przecież polaczki najwyżej cenią emocje z tym związane, to drżenie rąk, szybsze bicie serca, dadzą czy nie dadzą? Dzięki tej nadziei polactwo jeszcze w ogóle żyje i ma jakikolwiek cel. I jeśli Amerykanie ich zawiodą dając Oscara, polaczki stracą swoją jedyną życiową motywację. Bo po co żyć, jak marzenie się spełniło?