rena-ta49
10.03.15, 21:45
"Dwa lata temu „Newsweek” wydrukował artykuł o „modelkach” pracujących jako dziewczyny do towarzystwa, wysyłanych na bankiety do znanych miejscowości, na jachty, do drogich hoteli w charakterze „osób towarzyszących”. Wówczas pojawiło się kilka znanych w Polsce nazwisk, jedna pani nawet zorganizowała konferencję prasową, na której tłumaczyła, że owszem, na imprezie zagranicznej była, ale do seksu nie doszło. Ufff….jaka ulga. Sprawa przycichła, choć nazwiska pojawiające się w jej kontekście były znane, ze ścianek, okładek, telewizji i prasowych wywiadów. Podobno nie było dowodów, choć plotkowano o jakiś zdjęciach, podobno klienci owych dziewczyn ze strachu przez ujawnieniem załatwili im dobrych i drogich prawników oraz bilety lotnicze do ciepłych krajów. Ale mleko się wylało. I zapaszek pozostał
Teraz udaną i szokującą prowokację zrobił blog TagTheSponsor, który na cel wziął znane z Instagrama polskie „modelki”. Skąd mieli numer telefonu do ich agentek/naganiaczek- nie wiem i wiedzieć nie chcę, ale sprawę pewnie badali od dawna. Kiedy czyta się opublikowane sms-y, włos się jeży. Owe „modelki” wystawiane są jak niewolnice na sprzedaż, za konkretną cenę, do konkretnej pracy, o różnym stopniu trudności, bo nie każda może lubić, by nawet arcybogaty szejk się na nią wypróżniał. Chociaż za 25tysięcy dolarów, to kto wie…Dobre mydło, perfumy i po sprawie?"
wiadomosci.onet.pl/prostytutka-czy-modelka/shp71z?utm_campaign=naytev&utm_content=54fdaa82e4b0e6ee1027e2a2
A potem lansuje się te panie u nas w tv jako modelki!