m.maska
28.03.15, 13:52
Drogi Panie Winterbauer,
na początek: jest dokładnie tak jak piszę i nie jest to ironia.
Przypadkowo nazywam się także Andreas L. i jestem dziennikarzem (nie, nie oddam legitymacji prasowej, ale bardzo się ucieszę, jeśli zrobią to koledzy, którzy roznieśli to nazwisko po świecie).
Nie jest Pan w stanie sobie wyobrazić, co się u mnie dzieje od wczorajszego dnia, dzięki rozpowszechnieniu przez media pełnego imienia i nazwiska pilota, który spowodował katastrofę), ludzie do mnie dzwonią i pytają czy to ja jestem tym pilotem, przysyłają maile, piszą na Twitterze „I bet today you wished you had differnet name”. Skrzynka pocztowa jest przepełniona, częściowo makabrycznymi komentarzami.
I dokładnie tego o czym Pan pisze obawiam się na przyszłość. Cytuję: „Każdy wie czego symbolem jest to nazwisko. Jest na zawsze połączone ze zbrodnią. W przyszłości będzie to właśnie dotyczyło nazwiska Andreas L.”.
Czy powinienem teraz zmienić zawód? A może wystąpić o zmianę nazwiska? ponieważ pod moim nazwiskiem zapewne nie będę mógł już całe życie publikować. Która z gazet opublikuje artykuł podpisując go nazwiskiem mordercy?
Wysoka cena, jaką muszę płacić za wolność prasy, nie uważa Pan?
(woln tlumaczenie – moje)