m.maska
08.05.15, 17:27
Awaria pradu w Srodmiesciu Wroclawia... dwa dni temu.
Moja mama postanowila tego dnia pojsc na poczte. Zanim wyszla z domu, zgasl telewizor - myslala, ze zo chwilowa niedogodnosc w jej budynku.
Kiedy przyszla na poczte, okazalo sie, ze poczta nie dziala, bo... nie ma pradu. Chciala zaczekac, ale powiedziano jej, ze wg informacji pradu nie bedzie do godziny 19.
W drodze powrotnej zaszla do sklepu, niestety sklep nie dziala - bo... nie dzialaj kasy fiskalne z powodu braku pradu.
W aptece udalo jej sie nabyc to czego potrzebowala a farmaceutka tlumaczyla sie, ze musi liczyc na papierku - bo... nie ma pradu.
Na skrzyzowaniu ulic, totalny chaos - nie dzialaja swiatla, kierowcy nie wiedza jak jechac.
Wrocila do domu i... nie mogla otworzyc drzwi, bo... nie ma pradu - nie dziala ten kretynski czytnik dotykowy a kluczem jak sie okazalo nie mozna drzwi otworzyc, albo klucz felerny albo czort wie... do sasiadowo zadzwonic nie mozna, zeby otworzyli, bo... nie ma pradu.
Acha i zeby nie bylo znowu, ze to o Polsce, bo w takim przypadku wszedzie na swiecie gdzie dotarla cywilizacja bedzie podobnie...