m.maska
05.06.15, 17:08
Wczoraj kiedy opuszczalysmy Meersburg przechodzilysmy obok kiosku w ksztalcie truskawki... znam te kioski, tutaj mamy podobne, handluje sie w nich wylacznie truskawkami z pobliskich plantacji. Truskawki znad Jeziora Bodenskiego wygladaly tak apetycznie, ze postanowilam kupic dwie foremki(ok.1kg) natychmiast zastanawiajac sie, gdzie je ulokuje zeby podczas kiedy samochod stal i stopniowo zamienial sie w piec hutniczy, truskawki sie nie zaparzyly. W bagazniku od dawna woze niewielka izolowana torebke przeznaczona do chlodzenia, oczywiscie pod warunkiem, ze mam przy sobie schlodzone akku. Nie mialam. A jednak, uznalam, ze juz samo zamkniecie ich w tej torebce wystarczy na dowiezienie ich na miejsce w dobrym stanie.
Stalysmy tak przed tym kioskiem i debatowalysmy. AL stwierdzila, ze wzielaby tez dla nas na droge jedna foremke, ale przeciez nie mamy gdzie tego umyc. W tym momencie odezwala sie do nas po polsku, mloda dziewczyna obslugujaca kiosk. Powiedziala, ze nie potrzebujemy ich myc, sa czyste bez sladu piasku. Wzielysmy i zjadlysmy po drodze cala foremke... kiedy ja prowadzilam, AL karmila mnie czystymi truskawkami - juz bez szypulek. Byly niemozliwie slodkie - wszystkie bez wyjatku.
Dzisiaj pojechalam na zakupy i wstapilam tutaj do "truskawki", z ciekawosci, dla porownania kupilam tutejsze truskawki - sa bardzo smaczne, ale juz nie tak slodkie.
Dzisiaj u mnie 36° - te truskawki tutejsze beda teraz z dnia na dzien coraz slodsze...