m.maska
18.06.15, 13:59
Kiedyś zbierało się znaczki, zapałczane etykiety, widokówki... potem przyszła moda na kolorowe puszki po napojach... bardziej zasobni zbierali porcelanę, stare zegary. Junior zgromadził całą masę szklanych figurynek, potem jakichś mini-samochodzików, smoków... możliwości było masę.
Znaczki, to były nawet giełdy wymiany... jeszcze była i chyba coraz rzadziej występuje numizmatyka.
Dzisiaj ludzie zbierają "znajomych" - najlepszym miejscem do takiego zbieractwa jest FB i NK... latami obserwowalnym to co działo się na NK - co chwilę dostawałam propozycje, tylko wpisania na listę znajomych - bo przecież tak naprawdę nic za tym innego nie idzie, od ludzi których nie znałam nie znam i przypuszczalnie nigdy nie poznam. Z ciekawości klikałam na profil... ufff 6 tys. znajomych... nasza klasa - toż musiał rzeczywiście oblecieć tych klas sporo.
Teraz jest FB - to taka giełda przekazywania sobie znajomych, szukanie bardziej znanych nazwisk, jakichś celebrytów... wow popatrz kogo mam na liście!!!! i tak się ludzie dowartościowują tym "zbieractwem".
Kiedy spoglądam na profil na którym jest 200-300 znajomych to jeszcze mogę przyjąć, że to rzeczywiście krąg znajomych ale kiedy jest tych znajomych tysiące a właściciel konta nie jest celebrytą do którego wszyscy pchają się każdym wolnym "klikiem" to mnie to tylko śmieszy.
FB stał się giełdą "wymiany" znanych "znajomych" na listach.
A na moim koncie znajomych było niewielu a i tych ubyło, bo polikwidowali w międzyczasie swoje konta na FB... i moi znajomi - realni znajomi, właściwie są zupełnie na FB nieaktywni... katastrooooooooofa... taki brak ambicji kolekcjonerskich

