klara_izydor
23.06.15, 18:57
Na Majorce grasuje sporo kotów - zazwyczaj te przywiezione przez gości i dalej rzucające geny w przyrodę.
W okolicy naszego hotelu,wśród letnich domostw - przeważały czekoladowo-beżowe z błękitnymi oczami.
Ale w Valldemossie,gdzie jak wiadomo - Chopin z George Sand gorszyli okoliczną ludność - trafiliśmy na kota długowłosego i biało-rudego.
Rzuciliśmy się w jego kierunku : NL,ja i śliczna pięcioletnia dziewczynka z warkoczykami.Wyglądała,jak Małgosia z bajki o Jasiu i Małgosi.
Kot syknął i poczęstował NL pazurami.
Wytłumaczyłam dziewczynce,że nie każdy kot lubi być głaskany,a ponieważ nie umie mówić - pokazuje pazury.
Dziewczynka poszła za mną i kilkakrotnie - z bardzo poważną miną powtórzyła :
- Kot nie umie mówić nie,więc pazurami.
To było przejmujące...
W pewnej chwili podeszła mama dziewczynki i wyjaśniła,że mieszkają w Niemczech i to pierwsze lato,gdy córeczka zaczęła mówić po polsku.
I że córeczka czasami tak dziwnie mówi,że mamuśka nie rozumie.
Zapytałam,czy córeczka chodzi do przedszkola?Tak,chodzi.
Myślę,że w Niemczech nie ma strachu przed gender i "seksualizacją dziecka",więc dziewczynka nauczyła się,że : kot nie umieć mówić nie,więc musi pazurami,ale dziecko jednak powinno umieć mówić nie.
Cenne.