czarek_sz
29.06.15, 22:57
Kiedyś pojechałem na ryby, bez Janeczki

pojechałem na noc. Wziąłem plecak żarełko itd wziąłem też flaszkę i parę zł oczywiście. To był rok ok 84. Siedzę i przydeptali goście. Trzech. Jeden chudy i wysoki reszta taka sobie. Można się przysiąść pytają ? proszę bardzo mówię. Byli akuratni że tak powiem. Porządnie ubrani byli grzeczni itd. Do czasu. Dopóki nie zapytali czy można się napić koło mnie. I poleciało wtenczas. Jedna flaszka druga trzecia i dupa blada. Poszły konie po betonie. Poszła jego mać. Przepraszam Al nie gniewaj się.