klara_izydor
02.07.15, 14:07
Mieliśmy kiedyś białą głuchą koteczkę,którą NL nazwał Miki.Przeżyła z nami trzy lata.
NL bardzo przeżywał jej śmierć,więc panie ze szpitala obiecały dostarczyć nową/ja o tym nic nie wiedziałam!/
W poniedziałek wieczorem NL - z pewną taką nieśmiałością wyznał,że w koszyku śpi nowa biała i głucha koteczka.I że - nie możemy jej nie przyjąć,bo trafi do schroniska.
Szaleństwo!Koty natychmiast się obraziły i wyprowadziły z domu.Przychodziły tylko na żer i traktowały maleństwo wyjątkowo podle.Zaczęłam szukać dla niej nowego domu,gdzieś w małym bezpiecznym mieszkanku.
Sielanka trwała,NL nazwał nową koteczkę Fiki i było bardzo słodziutko.
Wczoraj postanowiłam umyć Fiki tyłek,by była nadal nieskazitelną śnieżynką.
Patrzę,patrzę,a to Fikus jest!
NL poczuł się - oszukany przez kobiety.
Fikus,od czasu,gdy zrozumiał,że nie musi już robić za słodką dziewczynkę - demoluje chałupę.
Na pierwszy ogień poszedł wazon z kwiatami,teraz zabiera się za kable.
Czy ktoś chciałby maleńkiego,białego,słodkiego i głuchego koteczka?