m.maska
07.07.15, 18:29
Usiłuję dojść do siebie po powrocie z tej wycieczki... idzie mi to kiepsko.
Po raz pierwszy zdarzyło mi się przekroczyć próg pokoju i paść natychmiast do łóżka.
Czekałam na przesiadkę w Karlsruhe na stojąco, bo bałam się, że kiedy usiądę, to zasnę.
A teraz wciąż jestem półprzytomna.
Nie pamiętam, żeby którakolwiek wycieczka była tak wyczerpująca.
Przede wszystkim pogoda, dała nam do wiwatu... 40°.