m.maska
07.09.15, 14:18
- Tak niska frekwencja jest dowodem wielkiej odpowiedzialności Polaków i tradycyjnej ostrożności wobec działań polityków, szczególnie tych, którzy w danym momencie rządzą. Większość Polaków zapewne uznała, że to referendum nie jest autentycznym głosowaniem w sprawie ustrojowych zmian, ale raczej elementem rozgrywki partyjno-wyborczej. Większość Polaków uznała, że sprawy, które były głosowane, szczególnie w dwóch pierwszych pytaniach, to nie są tak naprawdę główne bolączki polskiej demokracji - mówi Interii politolog dr hab. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Jeśli z reguły oczekujemy wysokiej frekwencji i tym bardziej jesteśmy sfrustrowania, im ona jest niższa, to w tym przypadku bardzo dobrze się stało, że obudził się instynkt nieufności i ostrożności wyborców - dodaje ekspert.
Polacy podjęli więc świadomy, dojrzały wybór o niepójściu do urn wyborczych. Zapoznali się z tematem, z pytaniami, przysłuchiwali się debacie publicznej na temat referendum i na tej podstawie zdecydowali, że nie chcą uczestniczyć w hucpie. Jeśli nie jest to świadectwem dojrzałości obywatelskiej, to co nim jest?
Czytaj więcej na fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-niedzielne-referendum-triumfem-nie-porazka,nId,1880719#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox