Pacjent w Niemczech...

14.10.15, 02:07
Wczoraj uslyszalam taka relacje.
Moja przyjaciolka byla na badaniu krwi u swojego domowego lekarza. Kiedy juz miala wychodzic na korytarzu spotkala ja jej lekarka.
Lekarz: Pani X, jest pani zdrowa? nie ma pani kaszlu, kataru?
Ona: nie
Lekarz: to prosze na szczepienie przeciwko grypie
Ona: ale ja mam termin u pani doktor 23, to wtedy sie zaszczepie
Lekarz: o nie, w ubieglym roku bylo za pozno i potem miala pani kaszel dwa miesiace - teraz i juz.
I stalo sie.
    • al-szamanka Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 10:32
      Ja pójdę na szczepienie w przyszłym tygodniu, inaczej moja lekarka napisze do mnie list "popędzający" big_grin
      • super.halusia Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 10:48
        Jakoś nie wierzę w te szczepienia,u Nas w zakładzie są takie, ale ja się nie zaszczepiłam,i ci ludzie co się zaszczepili,na drugi dzień już katar i kaszel podłapalibig_grin
        • m.maska Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 11:11
          A ja sie szczepie od 2004 roku, od tej pory moglam miec katar, ale ani razu nie mialam grypy...
          • super.halusia Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 12:33
            m.maska napisała:

            > A ja sie szczepie od 2004 roku, od tej pory moglam miec katar, ale ani razu nie
            > mialam grypy...

            Te osoby są na chorobowym,zapewne,nie skończyło się na katarze i kaszlu
            • m.maska Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 12:51
              Halusiu, jesli na drugi dzien po szczepieniu ich "zmiotlo" tzn. ze mieli juz zarazki w sobie a szczepionka tylko je wzmocnila - wlasnie o to chodzi, ze szczepic sie mozna wylacznie wtedy kiedy jest sie zdrowym.
              Ja sie zaszczepilam w ubieglym tygodniu, bo akurat przejezdzalam kolo mojego lekarza i pomyslalam sobie, ze nie ma potrzeby tego odwlekac, bo potem zapomne.
    • m.maska Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 12:20
      Wlasciwie dopoki nie ma jakiegos alarmujacego przypadku to tutaj nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo lekarze o nas dbaja - ale kiedy pojawia sie nagly przypadek to jak spod Ziemi pojawia sie cale grono lekarzy.
      Pamietam jak wiele lat temu, w sloneczna niedziele, nagle junior wpadl do domu i z placzem opowiedzial mi, ze sie przewrocil na rowerze i teraz boli go reka. Mial na sobie jakas bluzeczke, ktorej rekawy zaslanialy lokiec - reka w lokciu byla spuchnieta. Wsiadlam w samochod i pojechalam z nim do szpitala - nie jakiegos tam dyzurnego, tylko tego, ktory byl najblizej. Na korytarzach zialo pustka, wlasciwie moglo sie wydawac, ze wszyscy przysypiaja, atmosfera lenistwa udzielala sie wszystkim.
      Przeswietlenie wykonano w ciagu kilku minut i zobaczylam malca juz lezacego na lozku, przewozili go na sale operacyjna, wokol niego cale grono lekarzy, ktorzy pojawili sie nie wiadomo skad. Anestezjolog powiedzial mi, ze to potrwa ze dwie godziny. W tym czasie pojechalam do domu po kilka rzeczy, bo wiadomo bylo juz, ze pare dni spedzi w szpitalu - niedziela....
    • rena-ta49 Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 16:22
      Jeszcze się nie szczepiłam.
      Przestraszona relacjami znajomych,
      że nie widzą różnicy w chorowaniu po szczepionce.
      Mówi się ,że co rok to inny szczep grypy?
      Nie znam się,ale na razie przeziębienia przechodzę łagodnie.
      • m.maska Re: Pacjent w Niemczech... 14.10.15, 17:17
        Tak, co rok jest inny szczep grypy i szczepionki sa do nich dostosowywane
    • m.maska Pacjent w Polsce 14.10.15, 22:51
      Prosze kupic kubeczek na badanie moczu..................................................................................
      • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 17:42
        "Unterversorgung" - czyli brak opieki lekarskiej... to niemieccy lekarze na podstawie tego co powiedzial pacjent stwierdzili, ze pacjent nie moze byc leczony w Polsce i musi zostac przetransportowany do Niemiec... w sumie nic takiego skomplikowanego - tylko opieka lekarska "dno" do doooopy... tutaj lekarze tylko potwierdzili to o czym juz wiedzieli na podstawie telefonicznej rozmowy, ze pacjent, ktorego w Polsce odeslali do domu i kazali sie dowiedziec za trzy tygodnie czy znajdzie sie dla niego miejsce w szpitalu, za dwa dni stracilby nerke a organizm juz byl zatruty... skandal? no i co z tego? przeciez gdyby jako obywatel innego kraju wytoczyl im proces, to NFZ gladko zaplacilby odszkodowanie, bo na leczenie nie maja ale na odszkodowania maja.
        Pacjent prywatny, ktory placi od reki - powiedzialabym jedno: nie chce im sie.
        Tak jak nie chcialo sie panu lekarzowi w Inowroclawiu zamiast spac na dyzurze odebrac blizniaczy porod i dlatego dzieci musialy umrzec. Jesli nie ma opieki dla dzieci rodzacych sie normalnie, to po jaka cholere wprowadzaja in vitro, ktore samo w sobie jest juz bardziej ryzykowne.
        • klara_izydor Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 18:20
          Masko,spróbuj zrozumieć - w Polsce jest za mało lekarzy!
          Przykład z życia wzięty - sobota rano,znajomi prawnicy usiłują się do nas dodzwonić,ale my mamy wyłączone telefony.
          Znajoma ma bóle serca,na SOR nie ma dyżuranta,więc wysyłają ją na Pomoc Dzienno - Wieczorową.Tam przyjmuje bardzo młoda lekarka/bo i kto?/ i stwierdza,że EKG i troponiny są w normie.
          W drodze do lasu odwiedzamy znajomych.NL stwierdza,że nie ma powodu do niepokoju,ale na wszelki wypadek - poleca wieczorem wykonać na SOR powtórne EKG i troponiny.
          I tłumaczymy,dlaczego wyłączamy w piątek wieczorem wszystkie telefony.Bo mamy prawie 60 lat i musimy dbać o własne zdrowie.
          A po włączeniu telefonu w sobotę wieczorem - okazuje się,że dzwoniło 20 osób...
          Dodatki za dyżur niedzielny?Masko,nikt ich nie chce,każdy lekarz woli spędzić noc i niedzielę we własnym łóżku i własnym domu.
          Pieniądze to nie wszystko,a średnia wieku lekarzy jest dużo niższa niż średnia krajowa.
          • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 18:37
            Nie Klaro, tego zrozumiec nie mozna - jezeli wyniki badania krwi pokazuja, ze pacjent ma zatrucie bo keratyna jest tak wysoka, ze wiadomo czym to sie moze skonczyc, to nie wypuszcza sie go o drugiej w nocy na ulice i nie pieprzy sie: przyjdz pan za trzy tygodnie - tylko sie mowi: panie nie mamy lekarzy niech pan jak najszybciej wraca do Niemiec bo tutaj panu nie pomozemy - tyle przyzwoitosci chyba mozna oczekiwac, a nie, ze pacjent wraca w dobrej wierze do domu w piatek nad ranem a w niedziele od switu zaczyna sie alarm w Niemczech.
            • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 19:49
              m.maska napisała:

              > Nie Klaro, tego zrozumiec nie mozna - jezeli wyniki badania krwi pokazuja, ze p
              > acjent ma zatrucie bo keratyna jest tak wysoka, ze wiadomo czym to sie moze sko
              > nczyc, to nie wypuszcza sie go o drugiej w nocy na ulice i nie pieprzy sie: prz
              > yjdz pan za trzy tygodnie - tylko sie mowi: panie nie mamy lekarzy niech pan ja
              > k najszybciej wraca do Niemiec bo tutaj panu nie pomozemy - tyle przyzwoitosci
              > chyba mozna oczekiwac, a nie, ze pacjent wraca w dobrej wierze do domu w piatek
              > nad ranem a w niedziele od switu zaczyna sie alarm w Niemczech.

              Brawo Wsciekly uklad, ktory dokladnie czyta kazda literke, jaka ja napisalam i szuka literowek... BRAWO!!!!
          • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 18:41
            klara_izydor napisała:

            > Masko,spróbuj zrozumieć - w Polsce jest za mało lekarzy!
            > Przykład z życia wzięty - sobota rano,znajomi prawnicy usiłują się do nas dodzw
            > onić,ale my mamy wyłączone telefony.
            > Znajoma ma bóle serca,na SOR nie ma dyżuranta,więc wysyłają ją na Pomoc Dzienno
            > - Wieczorową.Tam przyjmuje bardzo młoda lekarka/bo i kto?/ i stwierdza,że EKG
            > i troponiny są w normie.
            > W drodze do lasu odwiedzamy znajomych.NL stwierdza,że nie ma powodu do niepokoj
            > u,ale na wszelki wypadek - poleca wieczorem wykonać na SOR powtórne EKG i tropo
            > niny.
            > I tłumaczymy,dlaczego wyłączamy w piątek wieczorem wszystkie telefony.Bo mamy p
            > rawie 60 lat i musimy dbać o własne zdrowie.
            > A po włączeniu telefonu w sobotę wieczorem - okazuje się,że dzwoniło 20 osób...
            > Dodatki za dyżur niedzielny?Masko,nikt ich nie chce,każdy lekarz woli spędzić n
            > oc i niedzielę we własnym łóżku i własnym domu.
            > Pieniądze to nie wszystko,a średnia wieku lekarzy jest dużo niższa niż średnia
            > krajowa.

            Klaro, jesli ktos decyduje sie byc lekarzem to musi miec takze swiadomosc, ze niestety ale sobota i niedziela nie zawsze bedzie nalezec do niego - jesli chce miec inaczej to niech nie sklada przysiegi Hipokratesa i niech idzie pracowac do biura - bedzie mial swoje weekendy.
            Ja, widzisz, majac w perspektywie prace nauczyciela w szkole, wolalam olac studia, ktore by mnie tam zaprowadzily.
            • klara_izydor Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 19:01
              Nie Masko,to nie tak.
              Mój mąż pracuje w szpitalu codziennie od 7.00 do 15.00.We wtorek ma dyżur,więc wychodzi z domu o 7.00 i wraca w środę o 15.00.
              We czwartek przyjmuje prywatnie,kiedyś przyjmował jeszcze w poniedziałek,ale teraz nie ma już siły.
              W piątek wieczorem wyłączamy telefony i domofon i takie nasze prawo.
              • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 19:10
                ...Klaro, ale ja pisze o lekarzu na dyzurze... jasne, ze jesli ma wolne, to jest jego wolne...
              • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 23:25
                Wiesz Klaro tak sie zastanawiam, jakby sie skonczyla taka historia dla polskiego pacjenta, ktory nie mialby mozliwosci "ucieczki" spod opieki polskiej sluzby zdrowia... przyszedlby za trzy tygodnie i stwierdzono by, ze nerka jest do usuniecia, o ile jeszcze by przyszedl a zatrucie organizmu nie doprowadziloby do zgonu... czy wtedy przyjeliby go zeby mu te nerke usunac? czy tez by go odeslano do kolejki za trzy lata.
                Czemu sluzy SOR? bo jakos nie bardzo sie w tym rozeznaje.
                Wychodzi na to, jak mnie poinformowal lekarz dyzurny w szpitalu, ze to normalne, ze przyjmuje sie pacjenta na SOR-ze i wypuszcza sie go do domu w srodku nocy - poza tym, ze ten pan lekarz poinformowal mnie, ze jest niedziela - z tego wynika, ze myslal, ze w Niemczech niedzieli nie ma...

                SOR - Szpitalny Oddzial Ratunkowy... to od czego oni tam sa? kogo oni ratuja? robia badania i nie patrza, ze pacjent nadaje sie do natychmiastowej hospitalizacji? kto tam siedzi? to po jakiego diabla robia te badania, jesli nie potrafia ich wykorzystac? to sie moglo skonczyc tragicznie... i dodam wiecej: to moze spotkac tam kazdego, bo mimo, ze byl pacjentem prywatnym i ubezpieczenie zabezpieczalo leczenie bez ograniczen, to olano sprawe, wiec na co moze liczyc zwykly polski pacjent?
                • m.maska Re: Pacjent w Polsce 15.10.15, 23:54
                  A bo widzisz Klaro, to jeszcze nie wszystko... pacjent przyjechal ambulansem do kliniki, za co go opieprzono, ze zrobil sobie z ambulansu taksowke... i lekarz opieprzyl takze sanitariuszy, ktorzy go przywiezli, ze go w ogole zabrali... piekna reklama polskiej sluzby zdrowia - kto wie, czy jak wyzdrowieje nie opisze tej swojej "przygody z polska sluzba zdrowia" w tutejszej prasie.
                  A dla mnie przestroga, ze jesli mnie by cos dopadlo w Polsce, to od razu bede zawiadamiac ubezpieczenie.
                  W zamian za to sa ale takie kwiatki: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,13545039,Zabrzanscy_lekarze_wszczepili_hydrauliczna_proteze.html#TRNajCzytSST

                  O tak... no w koncu kilkanascie miesiecy fajnego urlopu mieli w Barcelonie i Wiedniu na koszt NFZ-u po to zeby sie raz zebrali w sobie.
              • m.maska Re: Pacjent w Polsce 16.10.15, 02:36
                A poza tym Klaro powiem Ci jeszcze, ze Polsce, jesli chodzi o opieke lekarska dalej do Europy niz smialam myslec... wyremontowane fasady tego nie zniweluja - o panstwie swiadczy nie ladnie odremontowana elewacja a to jak dba o zdrowie obywateli.
                Tak sie sklada, ze jeszcze o jednym nie napisalam... pacjenta przywieziono do kliniki, wykonano mu wszystkie badania - lekarz stwierdzil ze jest gorzej niz myslal i odeslal go do szpitala... a tam skierowano go na SOR i o 2 w nocy wyslano do domu - sorry to jest burdel a nie opieka lekarska.
                A na SOR-ze wykonano mu po raz drugi tego samego dnia te same badania, ktore przyjechaly wraz z nim z kliniki - to o co chodzi? o wykorzystanie "koszyka"? po co to?
      • m.maska Re: Pacjent w Polsce 16.10.15, 10:30
        olesnica.naszemiasto.pl/artykul/kto-jest-winny-smierci-8-letniego-bartka-w-prokuraturach,3485756,art,t,id,tm.html
        Tutaj, jeszcze zanim smiglowiec by wyladowal, czekalyby na niego pewnie ze dwa amublansy...
        Jak sobie przypomne w jak krotkim czasie w niedziele pojawil sie caly zespol lekarzy zeby operowac lokiec juniora to jest to dla mnie zupelnie niezrozumiale, ze do czegos podobnego jak przypadek tego chlopca w ogole moglo dojsc a to nie jedyny...
        Po jaka cholere buduje sie takie wielkie szpitale i ladowiska? czemu to ma sluzyc? co? przyszly unijne pieniadze i trzeba je bylo wydac? i znowu kolejna fasada, ktora trzeba utrzymywac ale ktora nic nie daje? jesli jak piszesz nie ma lekarzy to nalezy pielegnowac stare szpitale - ale nie, we Wroclawiu zlikwidowano wiele szpitali, zbudowano jeden wielki "nowoczesny" na pokaz, w ktorym lekarze jezdza na hulajnogach, tzn. ci nieliczni lekarze... ktorzy pozostali, ktorym jak z tego wynika nie bardzo chce sie pracowac i dlatego nie wyjechali, bo... tak jak bylo w sprawie tego pacjenta, ktory musial byc przzetransportowany do Niemiec - jakis lekarz tam byl, jakis lekarz wykonal te badania, jakis lekarz widzial wyniki(podwojne) i jakis lekarz mial swiadomosc, ze odsyla pacjenta, ktory powinien natychmiast byc hospitalizowany, na ulice w srodku nocy - wiec to ze brak lekarzy to kiepska wymowka... ten lekarz powinien pacjentowi powiedziec: prosze pana, pana stan jest bardzo powazny i jedyne co moge radzic to jak najszybszy powrot do Niemiec bo tutaj jest Bangladesz i panu nie pomozemy.
        • m.maska Re: Pacjent w Polsce 16.10.15, 10:35
          m.maska napisała:

          > prosze pana, pana stan jest bardzo powazny i jedyne co moge radzic to jak najszyb
          > szy powrot do Niemiec bo tutaj jest Bangladesz i panu nie pomozemy.

          Niemieckie ubezpieczenie od razu deklarowalo, OD RAZU... ze jesli nie bedzie mozna udzielic pacjentowi pomocy w Polsce, to przysla smiglowiec, zeby pacjenta przetransportowac do Niemiec - do tej pory nie myslalam, ze Polska zalicza sie do krajow, w ktorychh pacjentowi nie mozna udzielic pomocy w tak nieskomplikowanym zabiegu... teraz juz to wiem.
          • m.maska Re: Pacjent w Polsce 16.10.15, 10:43
            A w prywatnej klinice w ktorej za 15-minutowe badanie placi sie 150zl - kazano mu przyniesc swoj kubeczek na mocz... nie wiem czy sie smiac czy plakac...
Pełna wersja