m.maska
29.11.16, 13:11
Startowałam z Frankfurtu nad Menem, lotniska które jest miastem w mieście.... gdzie nie tylko są ruchome schody ale i ruchome ścieżki, bo niekiedy trzeba pokonać kilometry żeby dojść do właściwej bramki. Potem autobus, który dowozi do samolotu, stojącego gdzieś tam i jedzie się 15-20 minut... a samoloty ustawiają się w kolejce do startu – wg tablicy odlotów w cyklu pięciominutowym startuje kilka samolotów.
Już w powietrzu...
Pilot poinformował nas, że lecimy nad Alpamii na Zurych a potem Marsylię, Pireneje i na południe... i o ile można było jeszcze oglądać Alpy to potem dopiero ukazała się Andaluzja, ziemia wypalona, spalona a może po prostu zebrane zboża? A jednak zupełnie inaczej wyglądał z góry Frankfurt a inaczej Sevilla...