Jerez de la Frontera 5.10.2016

29.11.16, 13:11
Startowałam z Frankfurtu nad Menem, lotniska które jest miastem w mieście.... gdzie nie tylko są ruchome schody ale i ruchome ścieżki, bo niekiedy trzeba pokonać kilometry żeby dojść do właściwej bramki. Potem autobus, który dowozi do samolotu, stojącego gdzieś tam i jedzie się 15-20 minut... a samoloty ustawiają się w kolejce do startu – wg tablicy odlotów w cyklu pięciominutowym startuje kilka samolotów.
Już w powietrzu...
Pilot poinformował nas, że lecimy nad Alpamii na Zurych a potem Marsylię, Pireneje i na południe... i o ile można było jeszcze oglądać Alpy to potem dopiero ukazała się Andaluzja, ziemia wypalona, spalona a może po prostu zebrane zboża? A jednak zupełnie inaczej wyglądał z góry Frankfurt a inaczej Sevilla...

https://fs5.directupload.net/images/user/161129/a4y4oesl.jpg
    • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 29.11.16, 13:29
      Andalusía – widziana z góry, wydaje się spaloną słońcem pustynią, gdzieniegdzie pośród spieczonych równin można zauważyć niewielkie zielone „oazy”. Nawet Sevilla, bo to musiała być Sevilla, już tylko minuty dzieliły nas od lądowania, oglądana z góry wydaje się pozbawiona zieleni – a jednak kiedy zatopić się w miasto okazuje się, że ma bardzo dużo zieleni.

      https://fs5.directupload.net/images/user/161129/x3bbcqv9.jpg
      • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 29.11.16, 13:59
        Jerez de la Frontera - to było rzeczywiście optymalne rozwiązanie na początek naszej wycieczki.
        Kiedy wysiadłam zauważyłam, że na płycie lotniska obok samolotu, którym przyleciałam stał drugi Condor – to ten, który wylądował godzinę wcześniej, którym przyleciała AL. Nieduże lotnisko, żadne wożenie autobusem jak we Frankfurcie, żadnych kolejek do startu – fajne niewielkie lotnisko, przejrzyste. Ha samolot AL był mniejszy... wow, ona leciała Airbusem, ja Boeingiem... jakby to robiło jakąś różnicę wink jeden i drugi leciał 3 godziny.

        Oczywiście, że jak się ktoś spieszy, to ma zawsze takie szczęście, że jego bagaż wyjedzie jako jeden z ostatnich... ale teraz: jeszcze w Niemczech dostałam powiadomienie, że Sixt w którym zarezerwowałam samochód nie znajduje się bezpośrednio na lotnisku(w międzyczasie już tak – od 1 listopada zmienili siedzibę) i tam trzeba było dojechać. Kiedy oczekiwałam na bagaż, dostałam sms: busik, który dowiezie nas do Sixt-a czeka na nas przy parkingu – zresztą przysłali mi mailem mapkę z objaśnieniem, więc kłopotu nie było.

        Podwieziono nas do wypożyczalni a panienka poinformowała mnie, że przygotowała dla nas opla insignię... powiedziałam jej, że nie znam tego samochodu ale nie znam też dziesiątek innych więc w sumie co za różnica... A żeby było zabawniej to ze stacji benzynowej przy której znajdowała się wypożyczalnia można było jechać wyłącznie w przeciwnym kierunku niż ten, którego my potrzebowałyśmy i to przynajmniej 20-30km... na szczęście pokazano nam jakimi polnymi ścieżkami możemy objechać tę „zasadzkę”. No to teraz każdy kierowca już wie, jak to jest, jak wsiada się do samochodu, którego się kompletnie nie zna, a to siedzenie za blisko, a to za wysoko, a to lusterka nie tak ustawione i jedzie się polnymi ścieżynami... AL postawiła mi rzeczowe pytanie: jedziesz na pierwszym biegu? Oczywiście, jeśli jadę 10-15km/h – na szczęście ten objazd był krótki i można było wrócić na autostradę, do miasta było około 16 km, trochę czasu na zorientowanie się jak ten samochód prowadzić – duże bydle.

        No i oczywiście parking – bo gdzieś trzeba ten samochód odstawić – nasza gospodyni przysłała mi adres parkingu a dla tych autobusowych turystów, którym parkingi nie są potrzebne, informacja: to był najtańszy parking jaki miałyśmy, poza tym, że płaciło się na godziny, to była jeszcze opcja przyjazna dla turystów: naciśniecie czerwonego guzika, który dawał promocję 24 godziny za 5€ i przede wszystkim blisko naszej kwatery, w samym sercu Starego Miasta tuż przy Alcazar de Jerez.

        p.s. no dobra, fota lotniska nie wyszła, bo mi się migawka nie otworzyła do końca – a żebym się już tak do końca nie zbłaźniła, że nie znam części aparatu, to sobie poszukałam jak się to nazywa – bo naprawdę byłam przekonana, że to przesłona, no bo przesłania…a tu taka niespodzianka: migawka smile

        https://fs5.directupload.net/images/user/161129/dlz9ecpw.jpg
        • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 29.11.16, 14:24
          tylko bardzo proszę nie kombinować... konik jest wzięty z plakatu... smile

          https://fs5.directupload.net/images/user/161129/2ks5e7mz.jpg
        • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 30.11.16, 10:56
          Najpierw skierowałyśmy się na naszą kwaterę... a tę można jednym słowem określić: HIT... niepozorne wejście w środku ładne drzwi, niewielkie patio udekorowane wszystkim co można znaleźć na pchlim targu, stara wanna w której kwitną kwiaty, gdzieś pod sufitem zawieszony stary rower, garnki, patelnie i niezliczone ilości kluczy, młotków, pił, narzędzi, jakich nigdy wcześniej nie widziałam i nie wiem nawet do czego służą, rozwieszone były wszędzie – nasza gospodyni powiedziała nam, że to wszystko są obiekty zabytkowe – ale jakie oryginalne smile – można uznać, że ktoś z prawdziwą pasją nagromadził to wszystko i... nie stanął do konkursu?

          https://fs5.directupload.net/images/user/161130/tmpf3nci.jpg
          • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 30.11.16, 11:02
            Miałyśmy do dyspozycji apartament: sypialnię, pokój połączony z kącikiem kuchennym, łazienkę a za drzwiami ogródek ze stolikiem przy którym, kiedy myśmy chciały spać, w kości grało dwóch Hiszpanów... ufff a już było tak pięknie – na szczęście po jakimś czasie wynieśli się.

            Ale zanim zrobiło się późno, poszłyśmy na pierwszy rekonesans... wiadomo było, że tego dnia nie będziemy zwiedzać Jerez, ale skoro był na to czas, można było się rozejrzeć, trzeba też było pomyśleć o jakiejś kolacji.

            https://fs5.directupload.net/images/user/161130/6tv3vo7z.jpg
            • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 30.11.16, 12:04
              Jerez de la Frontera – Jerez „na granicy”, takich miast z uzupełnieniem „de la Frontera” jest w tej okolicy sporo: Arcos de la Frontera, Vejer de la Frontera, Morón de la Frontera. „de la Frontera” – „na granicy” określa tereny o które długo toczyły się walki między Maurami i Chrześcijanami. Po upadku Almoravidów w Al-Andalus, Jerez jakiś czas funkcjonowało jako Taifa-Emirat a w 1145 roku w krótkich odstępach czasu różni uzurpatorzy zajmowali miasto i zostawali emirami, ale wkrótce przybyli Almohadzi i zakończyli walki o władzę przyłączając Jerez do swego królestwa. Jerez do Rekonkwisty, czyli definitywnego odbicia tych terenów z rąk Maurów, w 1248 roku, pozostawało pod władaniem Kastylii.

              Temat Jerez de la Frontera powróci raz jeszcze – to było tylko krótkie interludium w naszej wycieczce, która dopiero się rozpoczynała.

              https://fs5.directupload.net/images/user/161130/mu3r3cfz.jpg

              Iglesia de San Miguel – to był pierwszy andaluzyjski kościół, do którego weszłyśmy i od razu zrobił na nas wrażenie, bo jakże inne są kościoły andaluzyjskie od tych w pozostałej części Europy. To był też pierwszy i ostatni raz kiedy udało nam się wejść do tego kościoła, wracałyśmy tam potem ale każdorazowo był zamknięty. Niestety o fotach nie było mowy, ponieważ odbywała się tam wieczorna msza – a doprawdy warto było tam powracać.
              Alcazar de Jerez – tam wróciłyśmy po dziesięciu dniach...
              • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 01.12.16, 14:11
                Za plecami Kościół Św.Michała, przed nami Alcazar - ściemniało się i chodziło o to żeby się nie zgubić. Postanowiłyśmy iść parkiem przylegającym do Alcazaru, tam gdzieś za Alcazarem była katedra. Przeszłyśmy przez spory plac obsadzony pomarańczowymi drzewkami, jak tam musi pachnieć, kiedy to wszystko kwitnie - był październik, więc drzewa były obwieszone owocami... owocami gorzkich pomarańczy, których nikt nie zrywa, nikt nie zbiera, bo nadają się wyłącznie na przetwory a w tych akurat Hiszpanie nie gustują - są za to największym producentem konfitur pomarańczowych na rynek UK. Ale o "naranja" i Plaza Naranja - czyli o pomarańczach i pomarańczowych placach ale i placykach, alejkach zapewne jeszcze nie raz będę tutaj pisać - bo są w każdym mieście i miasteczku w Andaluzji. Z boku katedry, naprzeciw bodegi Gonzalez Byass ustawiono pomnik pierwszego producenta sherry i beczkę z logo bodegi "Tío Pepe" (wujek Pepe)... przed katedrą pomnik Jana Pawła II z uniesioną ręką w geście błogosławieństwa. Na tle ciemnego nieba kolegiata prezentowała się naprawdę imponująco - wtedy zrobila wrażenie, ale podczas naszej całej podróży widziałyśmy obiekty tak piękne i wspaniałe, że trudno byłoby dzisiaj powiedzieć, które z kościołów, katedr, ogrodów czy pałaców były te naj...

                https://fs5.directupload.net/images/user/161201/g2em6bcb.jpg
                • m.maska Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 02.12.16, 10:10
                  I tu popełniłyśmy wtedy błąd, schodząc od katedry poszłyśmy na lewo... nie orientowałyśmy się wtedy jeszcze w Jerez – trafiłyśmy na jakąś małą knajpkę, wybór był niewielki a jedzenie nieszczególne... a wystarczyło pójść w przeciwnym kierunku i tam trafiłybyśmy na świetne restauracje, ale o tym dowiedziałyśmy się dopiero kiedy po dziesięciu dniach wróciłyśmy do Jerez.
                  Wracając na naszą kwaterę mijałyśmy... no co? Zapach sherry unoszący się w powietrzu nie pozostawiał żadnych wątpliwości – Bodega, to tam produkuje się sherry, na noc pozostawiają nawet otwarte bramy i można spojrzeć na sterty składowanych beczek – ale i tam trafiłyśmy dopiero po powrocie do Jerez.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/161202/32xkwdn3.jpg
                  • al-szamanka Re: Jerez de la Frontera 5.10.2016 02.12.16, 21:49
                    Ooooo, a na ostatnim zdjęciu nawet wjazd do naszego najtańszego parkingu widać smile
                  • m.maska c.d. Santiponce - Itálica 06.10.2016 05.12.16, 13:50
                    C.d. naszej podróży
                    link w obrazku...

                    https://fs5.directupload.net/images/user/161205/la8gddwa.jpg(link)
Pełna wersja