To nie jest targowica, to jest grypsera

01.07.18, 00:24
To nie jest targowica, to jest grypsera
Polityka /Czerwiec 29, 2018 21:26 /Matka Kurka

Przyznam się bez bicia, że na mnie kompletnie już nie działa, nie oburza i nie śmieszy bieganie najgorszego sortu po brukselskich salonach. Uważam też za całkowicie chybioną inwektywę kierowanie pod adresem tak zwanej opozycji porównania do targowicy. Wystarczy sobie trochę przypomnieć historię, aby zauważyć, że targowiczanom jednak o coś chodziło i przede wszystkim, byli to Polacy z dziada pradziada i niestety można by rzec elita narodu. Najbardziej przykre w tamtej historycznej zdradzie było właśnie to, że nie byle margines społeczny, ale szlachta i magnateria poszła na układ z Rosją.

Przy tym wszystkim trzeba pamiętać, jakie były ówczesne uwarunkowania polityczne, a były fatalne. Bez względu na targowicki spisek los Polski został dużo wcześniej przesądzony. Byliśmy państwem słabym, rozbitym i paradoksalnie Konstytucja 3 maja narobiła jeszcze więcej bałaganu. Cała siła Polski zawsze się opierała na szlachcie, miało to swoje wady i zalety, ale ponad wszelką wątpliwość był to stan, na którym opierało się bezpieczeństwo Polski. Konstytucja 3 maja biła w prawie wszystkie przywileje szlachty i doprowadziła do całkowitego chaosu. Nie chcę przez to powiedzieć, że targowiczanie byli patriotami i nie chcę też powiedzieć, że próba modernizowania państwa nie miała uzasadnienia, w każdym razie czas wybrano fatalny, gdy na Polskę czyhali zewnętrzni wrogowie. Skutki wszyscy znamy i jakbyśmy tego z perspektywy czasu nie oceniali, to w skrócie można rzecz sprowadzić do fundamentalnego sporu o kształt Polski. Jedni chcieli Polski szlacheckiej i jakby nie patrzeć tradycyjnej, drudzy chcieli Polski nowoczesnej, nawinie licząc, że docenione niższe stany staną się gwarancję większego bezpieczeństwa kraju.

Niczego takiego nie zaobserwujemy w zachowaniu „najgorszego sortu”, tutaj nie ma żadnego sporu o Polskę, dla nich Polska w ogóle może nie istnieć. Błędem jest również doszukiwanie się jakichkolwiek wojny ideologicznej, owszem jest coś takiego, ale tylko jako narzędzie do osiągnięcia zupełnie innego celu. Cała definicja działań i celów „opozycji” sprowadza się do jednego – złodziejstwo w ramach patologicznego układu, który stworzyli i za wszelka cenę chcę utrzymać. Jedyna determinacja jaką wykazują ci bezideowi nihiliści, to pełen kałdun, no i teraz strach przed odpowiedzialnością karną. Nikt mnie nie przekona, że taki Schetyna, czy Tusk chcieliby walczyć o związki partnerskie, jestem gotów postawić głowę, że oni się tym brzydzą i drą łacha na swoich politycznych spędach. Nikt mi nie powie, że komukolwiek z PO zależy na konstytucji i przestrzeganiu praworządności. Taką samą bajką jest budowanie Polski nowoczesnej, sojusze z Brukselą i inne „mądrości” sprzedawane w ramach „liberalnej demokracji”. Jedna wielka blaga, jedno wielkie nawijanie makronu na uszy, dla nich Polska to kawałek ziemi pomiędzy Bugiem i Odrą i oddadzą tę ziemie każdemu, kto pozwoli im dalej łupić Polaków i nie wsadzi ich do więzienia.

Wycieczki do Brukseli nie mają nic wspólnego z Targowicą i donoszeniem na Polskę, oni donoszą na swój marny los, na swoją krzywdę i swój strach. Wbrew pozorom nie są też zainteresowani sprawowaniem władzy, bo doskonale wiedzą, że są tylko marionetkami w rękach swoich mocodawców. Za to interesuje ich zarządzanie patologią, tworzenie kolejnych hybryd i potworków, które zagwarantują konkretne i bezkarne złodziejstwo, Więcej powiem, od dwóch lat szkodzą minimalnie w porównaniu z tym, co robili przez osiem lat. Jak zarządzali patologią to dopiero było sprzedawanie i zdradzanie Polski dosłownie i na każdym kroku. Teraz jeżdżą do Brukseli wyłącznie po to, żeby skamlać o litość i błagać o przywrócenie stanu, w którym są w stanie przetrwać. Oczywiście te ich żenujące działania przekładają się na szkodę dla Polski, ale w żadnym razie nie są celem samym w sobie, a jedynie skutkiem ubocznym brudnych interesów, jakie prowadzą. Porównanie najgorszego sortu do targowicy, to przestrzelona analogia, to jest grypsera, nie targowica.
    • al-szamanka Re: To nie jest targowica, to jest grypsera 01.07.18, 07:48
      " ... jeżdżą do Brukseli wyłącznie po to, żeby skamlać o litość i błagać o przywrócenie stanu, w którym są w stanie przetrwać"

      Słabi zawsze skomlą...
    • rena-ta49 Re: To nie jest targowica, to jest grypsera 01.07.18, 08:03
      Nie darmo od dawna w więzieniach PO ma największe poparcie!
      A Rzepliński zawyrokował:
      że "wiele trzeba zmienić, żeby wszystko zostało po staremu".
Pełna wersja