m.maska
04.09.18, 02:19
bo cham tylko taką mowę rozumie...
Proszę prawicy, nie mówcie o wartościach, gdy podkulacie ogonki przed chamem
Wrzesień 03, 2018 19:30 /Matka Kurka
Czy wolno jeszcze chama strzelić w pysk!? Kolejny raz osłabia mnie prawicowe rozmemłanie, które jest wynikiem wieloletniej tresury i inaczej tego się wytłumaczyć nie da. Proste zestawienie powinno dać do myślenia wielu, ale na cud raczej nie liczę i tylko z pedagogicznego obowiązku podaję przykład. Ludzie, którzy protestowali na cmentarzu, bo wokół grobów bohaterów pałętali się esbeccy kapusie i inni zdrajcy, zostali nazwani bydłem i objęci ostracyzmem. Media i „elity” III RP nie zostawiały na nich suchej nitki, chociaż w tym gronie było wielu opozycjonistów i nawet Powstańców Warszawskich. Zebrało się protestującym także od wytresowanych „swoich”, którzy powtarzali frazesy o tym, że na „cmentarzu się nie gwiżdże”.
Dziś prawdziwe bydło, esbeckie złogi, kapusie i zwykli zadymiarze gwiżdżą wszędzie, na cmentarzach, w kościele, w świętych miejscach dla Polaków. I co? Postępowe media i środowiska robią z bydła obrońców konstytucji i demokracji, a prawicowe „ciamciaramcie” znów wygłaszają swoje kazania: „trzeba, ale nie tak”. Jedna ruda prowokatorka, wyjątkowe chamidło, od lat stosujące agresję słowną i przemoc fizyczną w końcu dostała w pysk, od kobiety, której puściły nerwy. Jaka jest reakcja prawicowych moralistów? Cała seria dyżurnych truizmów pozbawionych kontekstu i wypowiadanych bez najmniejszej refleksji, bez głębszego i odważniejszego wejścia w problem. „My nie możemy być tacy, jak oni”, „nic nie usprawiedliwia przemocy”, „nie cierpię KOD, ale to jest niewybaczalne”. Oczywiście te szlachetne słowa i zasady nie są pozbawione wartości, ale tu wcale nie o obronę wartości chodzi, tylko o tresurę i grzeczne warowanie na komendę.
Przez lata gnojono Polaków na każdym kroku, Polakowi można było nasrać na głowę i jeszcze przydeptać. Obrazić w dowolny sposób, sponiewierać, potraktować rasistowskimi i dowolnie obrzydliwymi treściami. I cisza, nic, a jeśli już jakaś reakcja to znów samobiczowanie, bo przecież „musimy spojrzeć w lustro”. Gdy jakiś Polak podobnie, jak Pani Dominika Arendt-Wittchen nie wytrzymywał i odpowiadał, nawet nie pięknym za nadobne, ale skromnie półgębkiem, to natychmiast dostawał po łbie i nikt nie wspominał, że to była reakcja na akcję. W życiu nie uwierzę, że głosy ze strony prawicy po najzwyklejszym na świecie spoliczkowaniu, które w każdej cywilizacji jest uznawane nie za agresję, ale za ostateczną odpowiedź na chamstwo, to jest coś innego niż głos wytresowanych „Polaczków”. Reakcje są niemal odruchowe, cokolwiek się pojawi w przestrzeni publicznej w jakiś sposób „kontrowersyjnego” dla prawicy, natychmiast machinalnie odzywa się syndrom wytresowanego.
Pierwsza myśl to WSTYD, trzeba się wstydzić „za kogoś”, co samo w sobie jest paranoją i niestosownością. W najmniejszym stopniu nie jest mi wstyd za spoliczkowanie chamki, gdybym się znalazł w podobnych okolicznościach, też nie jestem w stanie zaręczyć za siebie. Nie widzę skrawka cierpienia i statusu ofiary w rudym, rozwrzeszczanym babsztylu, który wielokrotnie lżył i atakował ludzi. Za to widzę ofiarę w Pani Dominice Arendt-Wittchen, na którą rzuciła się lewacka dzicz i wielkiego wsparcia z prawej strony też nie dostała. Wstyd mi, ale za siebie, że zbyt mało w tej sprawie zrobiłem i na wymioty mi się zbiera od prawicowego dzielenia włosa na czworo, co jest wyłącznie wynikiem zaszczucia, nie żadnej obrony wartości. Jeśli ktoś nie rozumie o czym piszę i że nie jest to pochwała, czy zachęta do rozwiązywania problemów społecznych przy pomocy mordobicia, to niech sobie pójdzie do urzędu albo ośrodka zdrowia.
Jak już tam dotrze, niech sobie poobserwuje zachowania patentów, w jaki sposób oni pukają do wielkich urzędniczych drzwi, potem delikatnie wsuwają głową i pierwsze słowo to nie jest „Dzień dobry”, ale „przepraszam”, dopiero dalej „ale chciałam/łem zapytać”. Przepraszam za to, że chciałem zapytać z głową wsuniętą pomiędzy drzwi i framugę. A w odpowiedzi? „Proszę wyjść i poczekać na korytarzu, pisze przecież na drzwiach, że po jednej osobie się przyjmuje!”. Argumentujcie sobie jak chcecie prawicowe „ciamciaramcie”, ale wartościami buzi sobie nie wycierajcie, gdy atawistycznie podkulacie ogonki.