m.maska
04.09.18, 17:06
Jak to się stało, że taki tytuł i taki materiał prasowy w ogóle się ukazał. Czyj chory umysł uznał, że nie ma w tym nic złego?
„Jeszcze nie skończył się poniedziałek, a już dwie dymisje. Ciekawie zapowiada się tydzień…” – taki wpis zobaczyłam wczoraj późnym wieczorem na Twitterze.
Pierwsza w kolejności, rzecznika Prezydenta, była szeroko komentowana, raczej z westchnieniem ulgi, no ale cóż, bycie rzecznikiem pierwszej osoby w państwie to zadanie karkołomne i niewdzięczne i rzadko komu misja sapera – bo tak to wygląda – się udaje. Mina czeka i prędzej czy później na nią się wdepnie, a przeważnie jej wybuch pozostaje tajemnicą dla tzw. opinii publicznej. Pozostaje tylko efekt w postaci dymisji.
Dużo więcej emocji wzbudziła informacja o rezygnacji redaktora naczelnego „Faktu” w związku z sobotnią okładką magazynu tego tabloidu, przekraczającą wszystkie granice nie tylko etyki dziennikarskiej, ale także zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Wydawać by się mogło, że jedynym efektem tej prawdziwej burzy w mediach, nie tylko społecznościowych, pozostanie zapowiedź Leszka Millera o skierowaniu pozwu przeciwko redaktorowi naczelnemu i wydawcy, więc wiele osób, sprzeciwiających się takiemu bezwzględnemu żerowaniu na ludzkim nieszczęściu poczuje satysfakcje i uzna, iż kara jest wystarczająca.
Dla mnie jest to sprawa wtórna. Bo ważniejsze jest pytanie – a nie uzyskaliśmy na nie odpowiedzi – jak to się stało, że taki tytuł i taki materiał prasowy w ogóle się ukazał. Czyj chory umysł uznał, że nie ma w tym nić złego.
Granice zwykłej ludzkiej przyzwoitości były już w mediach niejednokrotnie przekraczane. Tym razem jednak została przekroczona granica, która dzieliła barbarzyństwo od świata wartości, które w polskim społeczeństwie jest przez większość z nas uznawane za nietykalne.
wdolnymslasku.com/2018/09/04/jak-to-sie-stalo-ze-taki-tytul-i-taki-material-prasowy-w-ogole-sie-ukazal-czyj-chory-umysl-uznal-ze-nie-ma-w-tym-nic-zlego/