Totalni robią, co tylko mogą...

24.09.18, 18:52
Totalni robią, co tylko mogą, więc udział w jakichkolwiek grach umysłowych jest wykluczony



Prawdę powiadając, trochę mi nawet żal Grzegorza Schetyny. On tak bardzo chciałby liderować, gdzieś zabłysnąć, intelektualnie skarcić politycznych przeciwników, wybić się na prawdziwego przywódcę, a nie tylko go udawać, ponieważ inni z tej paczki są jeszcze bardziej ograniczeni i ogołoceni z lotności. Gdzie w jego kompanii spojrzeć, tam myśl płaska, jak stół, przy którym biesiadowała na wszystkie zmiany ekipa Tuska. Interes „Sowa i przyjaciele” upadł z łoskotem na cały kraj, ale bystrość skojarzeń i chęć podjęcia umysłowego trudu pozostały na stałym poziomie, wyznaczonym przez blat stołu owej knajpy. Dla nich najważniejszym zadaniem było ukaranie nagrywających te kompromitacje, a nie skala politycznego skarlenia i demoralizacji biesiadników.

Totalni nawet przez chwile nie zastanowili się nad przyczyną swego upadku. Większość z nich wciąż tkwi w bałwochwalczych rozważaniach o wielkich zdolnościach swego poprzedniego herszta i klęskę tłumaczy jego odejściem. No i wrednym nagraniem, oczywiście. Tylko garstka ma przekonanie, że Tusk uciekł do Brukseli, bo wiedział, co go czeka w kraju. Lecz nawet ta garstka trzyma swą wiedzę w tajemnym sejfie, bo wie, że zdradzenie powszechnie znanego w Polsce sekretu grozi partyjnym wykluczeniem, a co to oznacza przed serią wyborów wie każdy. I z efektem takiego rozumienia swych powinności mamy właśnie dziś do czynienia. Ktokolwiek z totalnych wdrapie się na jakieś podwyższenie, murek, estradkę, czy kopczyk wali prosto z mostu – oni rozwalą Polskę, albo sami wprowadzą nas z Unii, albo spowodują wyrzucenie. My uratujemy kraj, obronimy sędziów, rodzinom dodamy jeszcze więcej, nam Bruksela odda wszystko, co teraz chce zabrać itp. Takie oto okrzyki mają zastąpić poważne rozważania o stanie państwa, jego faktycznych problemach, próbach ich zidentyfikowania i sposobach rozwiązania. Totalni wciąż nie zauważyli najmniejszej nawet zmiany na lepsze w stosunku do czasów, w których dewastowali Polskę moralnie, dawali największe szanse na rozwój zestawom łobuzów zakolegowanych z władzą centralną i lokalną. Owe przestępcze zespoły czuły się bezpieczne, jak Putin na Kremlu, bo miały przekonanie, że ich opiekunowie nie mają z kim przegrać, więc ich żywot jest również nieśmiertelny.

Ta potworna zapaść umysłowa opozycji w Polsce nikogo jednak cieszyć nie może. Podejrzewam, że prezes Jarosław Kaczyński też nie jest uradowany. Zdrowa opozycja jest najpewniejszą rękojmią pozytywnych dążeń rządzących. Zdrowa moralnie i intelektualnie. Jarosławowi Kaczyńskiemu wyrwało się nawet kiedyś powiedzenie, że musi być w PiS także opozycją. Totalni też nic z tego nie zrozumieli, ponieważ ten i ów przyjął to oświadczenie z marnym uśmieszkiem.

Tacy są dziś totalniacy. Dlatego trzeba na nich uważać jeszcze bardziej. Oni nie będą zważać na nic, próby podpalenia Polski już trwają. Ale to nie wszystko, na co ich stać. Łajdak dopchnięty do muru sięga po nóż. I musimy być na coś takiego przygotowani.

autor: Tomasz Domalewski
    • rena-ta49 Re: Totalni robią, co tylko mogą... 24.09.18, 21:35
      Przecież totalni przez te 3 lata nie robią nic, tylko zadymy.
      Mają głęboko los obywateli, im chodzi tylko o władzę i są w stanie posunąć się do zamachu stanu!
Pełna wersja