al-szamanka
06.07.19, 18:39
Aha, specjalnie napisałam przez
rz 
Wczoraj ściągnęli mi gips, mam jeszcze dobry tydzień zwolnienia, ale wybrałam się do pracy w odwiedziny. Było grilowanie, że hej.
Potem przeszłam się po ogrodzie i wtedy usłyszałam z rury wentylacyjnej jakieś fukanie. Rura, wpuszczona w ziemię ma przekrój około 30cm.
Zajrzałam... jeż!
Wezwałam kolegów na pomoc, żaden nie miał wystarczająco długiego ramienia, aby jeża wydobyć - próbowaliśmy na różne sposoby, ale nie udawało się.
W końcu zadzwoniłam do instytucji ratującej zwierzęta, gdzie mi powiedziano, że na terenie miasta za takie akcje odpowiedzialna jest straż pożarna. Oczywiście zadzwoniłam i tam.
Klienci byli szczęśliwi widząc podjeżdżający wóz strażacki - taka atrakcja!
Jeżyka wydobyto i ułożono na wskazanym przeze mnie miejscu, w zacienionym kąciku ogrodu. Zwinięty w kulę nie ruszał się. Polałam go wodą, obok postawiłam miseczkę z resztkami z grilla.
Sprawdziłam po kwadransie - ani jeża, ani jedzonka już nie było