m.maska
16.12.19, 15:36
Wybralam sie na drobne zakupy... tzn. potrzebowalam zajaca na swieta. Poniewaz wiem, gdzie go zawsze zdobede, wiec wiedzialam gdzie jechac.
Nie mam fiola na punkcie zakupow, wiec wzielam koszyczek w reke - zeby wszystko zalatwic szybko i nie tarabanic sie z wozkiem.
Po tych zakupach stwierdzilam, ze jestem calkowicie odporna na wszelkiego rodzaju swiecidelka, swiatelka, masy slodyczy i rozne promocje. Spokojnie zmiescilam sie w swoim koszyczku.
Przy okazji nabylam, rzadko pojawiajace sie u nas, granadille, ktore sa nieprzyzwoicie slodkie i potwornie drogie. Dwie lyzeczki "miazszu" - 2,49€... to inny gatunek maracuji, czyli meczennicy - wlasnie widze, ze po polsku to meczennica jezyczkowata

Poniewaz doskonale wyhodowala mi sie passiflora, mam nadzieje, ze i z tych pesteczek cos sie wykluje.