Dodaj do ulubionych

Zagrywki pani Gersdorf...

24.01.20, 17:01
Pamiętam jak się ubawiłam, kiedy pani Gersdorf do przedszkolaków odwiedzających SN powiedziała: ja tu jestem najważniejsza... nie do wiary, że ten pawi ogon rozkładała nawet przed dzieciakami, którym to lata i powiewa... wow, najważniejsza - dzięki kalendarzowi, już niedługo.


--
http://s7.directupload.net/images/120410/klvh35gq.jpg
www.youtube.com/watch?v=wccL2xJ78sU
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Zagrywki pani Gersdorf... 24.01.20, 20:12

      Gersdorf i 53 "sędziów w fartuszkach" ośmieszyło SN – początek końca, syndrom TK

      Polityka /Styczeń 24, 2020 11:39 /Matka Kurka

      Od paru dni życzyłem sobie, aby towarzystwo w „fartuszkach” zrealizowało mój wymarzony scenariusz i życzenia się spełniły. „Sędziowie” podjęli „uchwałę”, która w języku sportowym nazywa się „samobójem”, z tym, że to nie jeden strzał do własnej bramki, ale cała seria. Oczywiście w tak napiętych okolicznościach strony konfliktu mają skłonności do prężenia muskułów i zaklinania rzeczywistości, jednak po „uchwale” SN nie ma takiej potrzeby, wszystko się samo robi. Wczorajsze działania to dary od wroga podane na tacy i zacznijmy od tego, że „uchwała” na starcie została podważona przez najważniejsze organy konstytucyjne w Polsce: Trybunał Konstytucyjny, Ministerstwo Sprawiedliwości, Prezydenta i większość parlamentarną, czyli ustawodawcę. Za chwilę będzie podważana przez dziesiątki sędziów, którzy nadal będą orzekać. Najważniejsze jest jednak to, że „uchwała” z mocy prawa po prostu nie istnieje.

      Co nam to przypomina? Znów muszę się odwołać do mojego ulubionego scenariusza i wtedy odpowiedź buduje się sama. Mamy powtórkę z Trybunału Konstytucyjnego, tuż przed odejściem Rzeplińskiego TK wydawała równie idiotyczne orzeczenia, które były całkowicie lekceważone i ostatecznie wbrew wysiłkom byłego prezesa, skład Trybunału niemal w całości został wymieniony. Podkreślam w tym miejscu, że technika wydawania orzeczeń też była identyczna, Rzepliński „nie widział ustawy”, natomiast Gersdorf nie widziała przepisów ustawy i postanowienia Prezes Trybunału Konstytucyjnego. Nie koniec analogii, w Trybunale Konstytucyjnym mieliśmy dwugłos i to samo od wczoraj zaczęło się w SN. Nie tylko dwie Izby SN i „nowi sędziowie” podważają uchwałę SN, ale zdanie odrębne do „uchwały” złożyło aż sześcioro „starych sędziów”. Piszę „aż”, bo to naprawdę jest niesamowita liczba, biorąc pod uwagę kto w Sądzie Najwyższym ze starej kadry zasiada.

      Dobrze, ale to wszystko jeszcze nie do końca tłumaczy dlaczego Sąd Najwyższy strzelił sobie gole do własnej bramki. Zacznijmy zatem od „riplejów” i tych najważniejszych goli. Pierwszy to obniżenie własnej rangi, dotąd nawet najbardziej idiotyczne postanowienia SN, choćby te, które na mocy przepisów z Kodeksu postępowania cywilnego zawieszały uchwałę, były respektowane. „Uchwała” na starcie jest uznana za nieważną i to przez szereg podmiotów. Drugi gol to upokorzenie kilkuset sędziów, którym SN odebrał „fartuszki”, ponieważ powstała kuriozalna wykładnia uznająca status sędziego, ale zabraniająca orzekania. Wspomniane setki sędziów to nie są absolwenci tajnej uczelni Ziobro, ale znajdziemy tam córki, synów, kuzynki, żony i szwagierki „starych” sędziów, a także adwokatów i innych przedstawicieli środowisk prawnych.


      Czego nie był w stanie zrobić PiS, zrobił SN – podzielił sędziów niekoniecznie kochających obecną władzę i spora grupa nie ma już żadnego interesu, aby stać po stronie „kasty”. Im bardziej będzie słabnąć pozycja starej kadry, tym więcej sędziów będzie opuszczać tonącą łajbę i szukać ścieżki kariery w nowym rozdaniu. Trzeci gol to walkower, po bezprawnej uchwale Sąd Najwyższy wystrzelał się ze wszystkich możliwości, zajęli stanowisko w sprawie i nic więcej zrobić nie mogą. Ostatnie słowo będzie należeć do Trybunału Konstytucyjnego i tego orzeczenia w świetle prawa w żaden sposób nie da się podważyć. Kluczowe jest też to, że ostateczne decyzje zapadną na chwilę przed wyborem nowego prezesa Sądu Najwyższego i wówczas stan prawny będzie wyglądał następująco. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że TK całkowicie wywróci „uchwałę” SN i uzna, że kompetencją parlamentu jest stanowienie ustaw, a Prezydent RP ma niepodważalną prerogatywę i sędziowie przez niego powołani są sędziami w świetle prawa.

      Tym samym wszyscy sędziowie będą mogli orzekać, natomiast sędziowie SN dodatkowo mogą wziąć udział w wyborze nowego prezesa. Gdyby jednak Gersdorf i reszta towarzystwa w fartuszkach zblokowała taką możliwość, co jest prawdopodobne, to Prezydent RP w świetle wyroku TK nie uzna łamiących prawo wyborów i wyznacza pełniącego obowiązki Prezesa SN, który przeprowadzi prawidłową procedurę. Trzy gole do własnej bramki to straty nie do odrobienia, tym bardziej że SN już zszedł z boiska i teraz TK z Prezydentem i parlamentem w razie potrzeby będą strzelać do pustej bramki SN. Nic lepszego niż wydanie bzdurnej uchwały, ze strony odchodzącej kadry Sądu Najwyższego obywateli spotkać nie mogło. Oni w tej grze nie mają żadnych szans i doskonale o tym wiedzą. Wyrok TK zamyka też drogę wszelkim TSUE i Komisjom Europejskim, a wszystko dzieje się na sekundę przed końcowym gwizdkiem.


      --
      https://fs1.directupload.net/images/user/150112/w8kfc76t.gif
      www.youtube.com/watch?v=wccL2xJ78sU
    • m.maska „Sędzia” Juszczyszyn nie uznaje „uchwały” SN 25.01.20, 18:04
      „Sędzia” Juszczyszyn nie uznaje „uchwały” Sądu Najwyższego – idealna puenta cyrku kasty

      Polityka /Styczeń 25, 2020 11:02 /Matka Kurka

      Nigdy nie przypisuje sobie zasług, które należy przypisać bliźniemu i tak też będzie tym razem. Błyskotliwe spostrzeżenie, zawarte w tytule dostałem na skrzynkę mejlową w formie „gotowca” i mam nadzieję, że Autor się nie obrazi, jeśli przytoczę najważniejszy fragment, bez podawania nazwiska, do czego nie mam upoważnienia.

      Treść wiadomości jest genialna w swojej prostocie i pewnie dlatego tak wielu analityków zajmujących się sądowniczą operą mydlaną nie zwróciło na to uwagi, bo prawie wszyscy są pochłonięci: prerogatywami, zabezpieczeniami i tak dalej. Tymczasem w świetle „uchwały” SN sprawy mają się następująco:

      Proszę nagłośnić sprawę, że w świetle uchwały SN z wczoraj (choć nieważnej - ale... zakiwali się) decyzje wszystkich sędziów neoKRS są ważne (do wczoraj), więc Juszczyszyn bezzasadnie bada ważność wyroku jednoosobowego składu sędziowskiego z Olsztyna wydanego przez sędziego neoKRS i dąży do okazania list poparcia.

      Prawda, że zabawna treść, a właściwie tragikomiczna? Prawda, ale wymaga też pewnej korekty. Mamy tutaj bardzo dobry trop, jednak kierunek nie do końca jest właściwy. „Uchwała” Sądu Najwyższego nie dotyczy samej procedury powoływania sędziów, co też jest wyjątkowo „zabawne”, ale orzecznictwa wydanego przez sędziów wskazanych przez „upolitycznioną” KRS. Zatem nie ma znaczenia, czy KRS wskazało sędziów przed, czy po „uchwale” SN, ponieważ nie tej materii dotyczy „uchwała”. Tradycyjnie mało kto czyta, nawet sentencje orzeczeń, a dopiero w „sentencji” uchwały znajdziemy prawdziwy kabaret z Juszczyszynem w roli głównej, ale to za chwilkę. Najpierw przypomnę, co bada Juszczyszyn?

      Otóż „sędzia” usiłuje podważyć wyrok ze wzglądu na niewłaściwe obsadzenie sędziego pierwszej instancji, co uzasadnia wyborem sędziego przez nową KRS. Cały ten tandetny spektakl proceduralnie do tego właśnie się sprowadza, ale prawdziwą intencją i motywacją Juszczyszyna są listy poparcia dla sędziów KRS, które mają mu posłużyć do ataku na swojego przełożonego, prezesa sądu Macieja Nawckiego. Determinacja z jaką Juszczyszyn wziął się za to zadanie, kosztem stron postępowania, jednoznacznie wskazuje, że tutaj nie o żadne prawo i sprawiedliwość chodzi, ale osobistą wojnę pomiędzy sędziami, której ofiarami są strony postępowania. Najważniejsze jednak, że Juszczyszyn wszczął tę „procedurę”, zanim SN wydał uchwałę i do tego momentu jego działania były bezprawne, ale przynajmniej zawierały jakieś tam podstawy formalne.

      Co się dzieje po uchwale SN? Wystarczy przeczytać i to tylko tę część bezpośrednio związaną ze sprawą prowadzoną przez Juszczyszyna:
      2. Nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c. zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego w sądzie powszechnym albo wojskowym na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r., poz. 3), jeżeli wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

      3. Wykładnia art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. oraz art. 379 pkt 4 k.p.c. przyjęta w punktach 1 i 2 niniejszej uchwały nie ma zastosowania do orzeczeń wydanych przez sądy przed dniem jej podjęcia oraz do orzeczeń, które zostaną wydane w toczących się w tym dniu postępowaniach na podstawie Kodeksu postępowania karnego przed danym składem sądu.

      Tłumacząc z „kastowego” na nasze”, konkluzja jest następująca. SN w swojej „uchwale” uznaje, że wszystkie postępowania prowadzone przed podjęciem „uchwały”, a także toczące się w chwili podjęcia „uchwały” nie mogą być podważane niewłaściwym obsadzeniem składu sędziowskiego. Sprawa, którą przejął Juszczyszyn zakończyła się w pierwszej instancji na wiele miesięcy przed podjęciem uchwały i w tym momencie zakończył się „udział” sędziego, którego status bada Juszczyszyn. Innymi słowy Juszczyszyn nie tylko prowadzi bezprzedmiotowe czynności procesowe, zmierzające do podważenia orzeczenia sędziego pierwszej instancji, ale w sposób ostentacyjny nie uznaje „uchwały” SN i wprost działa wbrew jej treści. Lepszego podsumowania bajzlu, jaki urządziła kasta, zarówno Polakom, jaki i wszystkim sędziom, w tym „swoim”, próżno szukać.

      --
      http://s7.directupload.net/images/120410/klvh35gq.jpg
      www.youtube.com/watch?v=wccL2xJ78sU
      • rena-ta49 Re: Zagrywki pani Gersdorf... 27.01.20, 18:33
        m.maska napisała:

        > Czy ktos ma jeszcze jakies pytania?
        >
        > Krytykują reformę sądów. Kim są „niezależni eksperci”? Mąż i były mąż… Gersd
        > orf

        >

        I dlatego Gersdorf ma podobno dwie ekspertyzy, że SN działa w granicach prawa, pierwsza autorstwa byłego męża, druga obecnego https://www.beruska8.cz/smajlici/smajlici2/70.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka