Dodaj do ulubionych

Święty Antoni...

13.06.20, 09:21
Z Facebooka

António… Santo António. Co warto wiedzieć o najpopularniejszym świętym w Portugalii i z pewnością jednym z najpopularniejszych na świecie? Gdyby nie fakt, że mamy do czynienia Doktorem Kościoła, można by śmiało stwierdzić, że popularnością bije na głowę nie tylko wielu świętych kościoła katolickiego, ale niejednego współczesnego celebrytę.

Naprawdę nazywał się Fernando de Bulhões, urodził się w Lizbonie w 1191 (lub 1195) i zmarł 13 czerwca 1231 roku w Padwie. Wraz ze święceniami i wstapieniem do zakonu franciszkanów, na cześć pustelnika Antoniego (po portugalsku Antão), przyjmuje jego imię.

Błyskotliwy i oczytany, zwraca uwagę swoimi kazaniami i przenosi się do Italii, gdzie poznaje i zaprzyjaźnia się ze Św. Franciszkiem. Po śmierci Padwa zazdrośnie strzeże szczątków człowieka, którego już za życia uznano za świętego. Antoni zostaje kanonizowany w ekspresowym tempie. Papież Grzegorz IX wynosi go na ołtarze w pierwszą rocznicę śmierci, 30 maja 1232 roku. Siedemset lat później Pius XII nadaje mu tytuł Doktora Kościoła.

Niezależnie od kościelnych splendorów Św. Antoni staje się ulubieńcem ludu. Wszyscy go kochają, każdy chce go mieć za patrona.Przez setki lat do Padwy ściągają pielgrzymki. Nic dziwnego, ze Włosi i Portugalczycy toczą bój o to, czyj jest Św. Antoni – padewski czy lizboński. PR włoski okazuje się skuteczniejszy i dziś większość ludzi na świecie nadal mówi i nim jako o Św. Antonim Padewskim. Staje się on patronem kawalerów, panien, zakochanych, małżeństw, górników, piekarzy, podróżujących

Św. Antoni był w swym rodzinnym mieście tak popularny, że wyparł Św. Kryspina, pierwszego patrona Lizbony. Jedną z przyczyn uwielbienia jest z pewnością fakt, że to święty swat, do niego zwracały się bowiem portugalskie dziewczyny, szukając męża. Św. Antoni rozwiązuje wszelkie problemy sercowe. Podobno, jeszcze mieszkając w Lizbonie, pomógł pewnej kobiecie zebrać pieniądze na ślub z ukochanym.

Dlatego do dziś władze miasta organizują ślub wybranym parom, których z powodów materialnych nie stać na zorganizowanie wesela. Pierwsza taka ceremonia, że ślubem u hieronimitów, miała miejsce w 1958 roku.

A całą resztę, wielkie lizbońskie szaleństwo w wigilię Św. Antoniego, pewnie wszyscy już znacie: sardinhas grelhadas (sardynki), bailaricos (zabawy pod gołym niebem) i manjerico, czyli bazylia grecka ofiarowywana ukochanym osobom, kolorowe lampiony na ulicach, no i oczywiście marchas populares, kolorowy przemarsz przedstawicieli dzielnic przez główną arterię miasta, Avenida da Liberdade…
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Święty Antoni... 13.06.20, 09:45
      Trzy lata temu, właśnie tego dnia przyjechałyśmy do Lizbony - wiedziałyśmy, że 13 czerwca rozpoczynają się obchody Św. Antoniego - rozpoczynają się i trwają...
      Na początek chciałyśmy obejrzeć Belém - jednak szybko okazało się, że tego dnia większość, a właściwie niemal wszystkie obiekty w mieście są zamknięte - to była inauguracja - środa a imprezowanie miało trwać do 24 czerwca São João czyli Świętego Jana a kończyły je obchody 29 czerwca São Pedro czyli Świętego Piotra.
      W każdym razie nasz gospodarz, który odebrał nas z lotniska gdzie 13 czerwca odstawiłyśmy samochód powiedział nam, że trafiłyśmy na bardzo gorący okres w Lizbonie - gorący przede wszystkim dlatego, że między tymi świętami Festas(imprezy) odbywają się każdego dnia. A ponieważ mieszkałyśmy w samym sercu Alfamy, to miałyśmy imprezowanie od wieczora do białego rana - za to o godzinie 9 czy 10 rano Alfama wciąż jeszcze odsypiała nocne szaleństwa... a w jej tak tłumnych nocą zaułkach, rano panowała wręcz upiorna cisza i trudno było spotkać nawet jedną osobę.
          • a74-7 Re: Święty Antoni... 13.06.20, 22:30
            Na Lanzarocie zadziwila nas wieczorem ilosc barow z drinkami z okazji tej fety , plus zabawa do 3-4 rano.Procesje w kosciolach prawdopodobnie przegapilismy.
            Natomiast w St Antonio byly barwne procesje , a dalsza celebracja do poznej nocy .
            • a74-7 Re: Święty Antoni... 13.06.20, 22:35
              ilosc barow z drinkami
              Na skwer portowy przywieziono te bary , bylo ich chyba z 15 -cie, bylo cos do jedzenia ,nie pamietam , tanczylismy , bo wiadomo , turystow wielu w okolicy.
              • m.maska Re: Święty Antoni... 14.06.20, 02:28
                W Alfamie, dzielnicy Lizbony, w której znajduje się katedra i zaledwie kilka kroków od niej, idąc stromą uliczką w dół, kościół Św. Antoniego, wzniesiony w miejscu w którym się urodził. Tam feta zaczynała się około 20-ej a kończyła... nie wiem, bo padałyśmy w pewnym momencie ze zmęczenia, będąc jednocześnie w samym środku tej imprezy. Nasza kwatera znajdowała się może 20 metrów od głównej uliczki w której się działo... i tak codziennie. W powietrzu wisiały zapach i dymy sardinhas assadas - grilowanych sardynek... portugalski przysmak - tym uraczono mnie także na ulicy w Coimbrze. No i caipirinha i churros - to już na deser, a caipirinha była uczciwie podlewana alkoholem tak, że potem trudno się szło po tych kocich łbach. Uliczki Alfamy są wąskie i wyboiste, wątpliwe żeby nawet rowerowy akrobata mógł po nich jeździć, a chodzić trzeba było.
                Takie wspomnienie...

                • al-szamanka Re: Święty Antoni... 14.06.20, 09:12
                  m.maska napisała:

                  > W Alfamie, dzielnicy Lizbony, w której znajduje się katedra i zaledwie kilka kr
                  > oków od niej, idąc stromą uliczką w dół, kościół Św. Antoniego, wzniesiony w mi
                  > ejscu w którym się urodził. Tam feta zaczynała się około 20-ej a kończyła... ni
                  > e wiem, bo padałyśmy w pewnym momencie ze zmęczenia, będąc jednocześnie w samym
                  > środku tej imprezy. Nasza kwatera znajdowała się może 20 metrów od głównej uli
                  > czki w której się działo... i tak codziennie. W powietrzu wisiały zapach i dymy
                  > sardinhas assadas - grilowanych sardynek... portugalski przysmak - tym uraczon
                  > o mnie także na ulicy w Coimbrze. No i caipirinha i churros - to już na deser,
                  > a caipirinha była uczciwie podlewana alkoholem tak, że potem trudno się szło po
                  > tych kocich łbach. Uliczki Alfamy są wąskie i wyboiste, wątpliwe żeby nawet ro
                  > werowy akrobata mógł po nich jeździć, a chodzić trzeba było.
                  > Takie wspomnienie...

                  Haha, świetne wspomnienie.... ii ten mój taniec z tym ogromnym Brazylijczykiem big_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka