Dodaj do ulubionych

Polska na wesoło...

14.11.20, 21:47
Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem

Weszli do dużego pokoju, wnieśli pacjenta zwanego Polską i ułożyli go starannie na dużym, dębowym, okrągłym stole. Chwilę ciszy przerwało pytanie kogoś z tłumu.
- No dobra, panowie, to co teraz? Co z nim robimy?
- Dla mnie sphawa jest phosta, tu w ogóle nie ma nad czym debatować - uciął dyskusję w zarodku Donald Tusk. - Pacjent jest już w stanie agonalnym i nie ma sensu go hatować, zwłaszcza że nie mamy leków. Należy go humanitahnie dobić i do piachu. Poza tym - mamy pewne zobowiązania wobec naszych euhopejskich przyjaciół - dębowa thumna z unijnym logo już wykupiona, miejsce na niemieckim cmentarzu - hównież, a pod drzwiami stoi już kahawan. Nie możemy tehaz nagle powiedzieć naszym niemieckim bhaciom: umowa nieważna. Tu mam łopatę, mogę wystąpić w holi ghabarza. Ale spokojnie, wszystko dogadałem: Polacy będą zawsze mogli przyjść na cmentarz i zapalić znicz, bilet wstępu to tylko kilka euro.
- No dobra, Donald, pomysł jest dobry, nie możemy narażać się naszym przyjaciołom z Niemiec - podchwycił Schetyna, ale postanowił podszczypać pozycję Tuska w obozie Platformy:
- Ale zanim wsadzimy pacjenta do trumny, wypadałoby go najpierw, no, wiecie... jakiś zastrzyk, czy coś...
- Ale ja chcę żyć... i wcale nie jestem w stanie agonalnym... - jęknął pacjent.
- Cicho. To co robimy? Jak go dobić?
- Może by mu po prostu poczytać ,,Wyborczą"? 20, góra 25 minut i zgon na miejscu - zaproponował trzeźwo Paweł Kukiz.
- Ale to miała być ponoć humanitarna śmierć, a nie tortury. Trochę konsekwencji, panowie - zaoponował ironicznie Krzysztof Bosak.
Kamila Gasiuk-Pihowicz zaapelowała o nieodwlekanie sprawy i jak najszybsze dopełnienie formalności, bo niemieccy pacjenci już czekają na narządy, a ,,stoimy przed wielką szansą by wykazać się solidarnością europejską".
Nagle łokciami zaczął się rozpychać Kaczyński.
- Co wy wszyscy pieprzycie, jakie uśpić, jaka ,,Wyborcza", jaki karawan... MY go uratujemy! Jak na prawdziwych patriotów przystało!
- Wy...? - zaśmiali się pozostali. - Ciekawe jak... nie macie ani leków, ani kompetencji, tylko dużo gadać potraficie. Dajcie mu spokojnie umrzeć, zamiast go jeszcze dodatkowo zamęczać.
- Dajcie im chociaż spróbować, ja chcę żyć! - zawołał pacjent, po czym zawołał do pisowców: - Dziękuję, że mnie ratujecie! Nie wiem jak się wam odwdzięczyć, weźcie chociaż ten złoty zegarek.
- Nie nie, my to wszystko tak z dobrego serca, z pobudek patriotycznych - zawołał Sasin, chowając zegarek do kieszeni i zaglądając do szuflady.
- Ej no dobra, ale jaki jest wasz pomysł, jak chcecie go uleczyć? - zapytał jeden z zebranych.
- Wsadzimy go do pieca na trzy zdrowaśki - odparł Macierewicz, i już chcieli przystąpić do tej niekonwencjonalnej metody leczenia, ale opozycja ich powstrzymała. Relacjonująca całe zdarzenie na żywo TVP poinformowała na pasku: ,,OPOZYCJA NIE CHCE RATOWAĆ POLSKI I BLOKUJE OPERACJĘ. Tymczasem z naszego sondażu wynika, że aż 78% Polaków nie ma nic przeciwko niekonwencjonalnym metodom leczenia."
- Wy wszyscy jesteście do niczego i nie macie pojęcia o polityce, awanturnicy z lewa i z prawa! Tylko JA mogę uratować chorego!
- Kto to powiedział? Wałęsa, to ty?
- Nie, to JA! - zawołał Szymon Hołownia, po czym nie zwlekając już ani chwili, przystąpił do leczenia. Usiadł przy pacjencie i zaczął mu czytać Konstytucję. Po 5 minutach pacjent zajęczał:
- Jak macie mnie dobić, to ja już wolę, żeby oni mi ,,Wyborczą" poczytał!
Usłyszawszy to, Szymon zapłakał gorzko. Zawsze zresztą płakał nad Konstytucją, ta lektura niezwykle go wzruszała.
- Wyprowadźcie tego mazgaja i dajcie mu smoczek. Wy wszyscy jesteście bandą patałachów, złodziejów i socjalistycznych pijawek. Tu mogą pomóc tylko radykalne metody! - wykrzyczał reszcie w twarz Janusz Korwin-Mikke.
- Taa? A ty niby taki mądry? No to chodź, ratuj go!
Janusz podszedł bliżej, zaczął szarpać pacjenta, wyrwał mu kroplówkę, zrzucił go z łóżka i krzyczał mu do ucha:
- WSTAWAJ, WSTAWAJ, NIE UDAWAJ!
Zanim pozostali go odciągnęli, zdążył jeszcze zawołać, że ,,nie ma żadnych dowodów, że pacjentowi faktycznie coś dolega", i wtrącił coś o selekcji naturalnej, prawach natury itp.
- I tak dobrze, że o Hitlerze nic nie wspomniał! - chciał zażartować Tusk, ale zaczął się dławić, bo Angela mocniej szarpnęła za smycz.
Następny swoich sił postanowił spróbować Biedroń.
- Może pacjent wcale nie potrzebuje leczenia, może jest smutny i wystarczy, że go ktoś przytuli! - zawołał, po czym zaczął przytulanie. Następnie dał pacjentowi buziaka w oba policzki, a kiedy próbował pocałować go w usta, a pacjent zaczął się zasłaniać - Robert tylko mruknął coś o homofobii, wziął Śmiszka za rękę i wyszli obrażeni.
c.d.n.
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Polska na wesoło... 14.11.20, 21:47
      Pomysłów nie brakowało, ale żaden nie zyskiwał aprobaty. Sylwia Spurek wystąpiła z petycją, że skoro pacjenta i tak nie da się uratować, to może warto rzucić go sępom na pożarcie - bo sępy przecież też muszą coś jeść, a nie ma podstaw by twierdzić, że życie ludzkie jest ważniejsze niż życie sępa, następnie wygłosiła króciutki referat o tym, że każdego dnia gdzieś na świecie umiera z głodu 300 sępów pozaludzkich. W tym momencie pacjent wyjął z szuflady pistolet i chciał sam się zastrzelić, ale ktoś go powstrzymał. Petru jak zwykle zgłosił wniosek formalny o przerwę.
      Nagle niespodziewanie na salę wbiegło dwóch chuliganów w kominiarce, jeden w koszulce z napisem ,,KOCHAM PiS", drugi z logo Marszu Niepodległości i wizerunkiem Korwina. Obaj zaczęli robić zadymę, przewracali krzesła, podpalili stół, rzucili racę i zaczeli skandować obrzydliwie wulgarne hasła antysemickie. TVN nadawał: ,,WIELKI SKANDAL, kolejny atak nacjonalistów, antysemicka napaść!" I wszystko szło dobrze do czasu, aż gdy zaczęli uciekać, jednemu z chuliganów wypadła z kieszeni akredytacja z logo TVN. Pozostali pochwycili ich i zdjęli im kominiarki, zaskoczenia nie było - to redaktorzy Morozowski i Kolenda-Zaleska. Zaczęli się tłumaczyć, że to tylko prowokacja dziennikarska, i w ogóle, że nawet jeśli to nie był prawdziwy atak, to czuli, że MÓGŁ być prawdziwy, bo jest na to przyzwolenie w kraju.
      - No i co? Nie wstyd wam potem takie rzeczy widzom pokazywać...? - zapytał Mentzen, zanim wyrzucono prowokatorów z sali.
      - Niee - zaśmiała się Kolenda, dla której poczucie wstydu było zjawiskiem obcym i która nie wyczuła w tym pytaniu zarzutu. - Do 19 jeszcze sporo czasu, zdążymy odpowiednio wszystko zmontować, nie ma strachu.
      - No dobra, wróćmy do tematu pacjenta. A co na to wszystko PSL? Kosiniak, jak ty to wszystko widzisz? Może ty masz jakiś pomysł jak to rozwiązać tak po waszemu?
      - Nie mam zdania - odparł Kosiniak.
      - Niee no, jakieś na pewno przecież masz... - zasugerował Budka, wpychając mu 50 zł w kieszeń marynarki.
      - No generalnie to wiadomo, zgadzam się z obozem Platformy, że pacjent jest już w takim stanie, że nie ma co ratować, trzeba wywiązać się z unijnych zobowiązań, Konstytucja przede wszystkim!
      - Ale dobrze to przemyślałeś? - zapytał Jarosław, wciskając mu w kieszeń stówę.
      - To znaczy, wiecie... dopóki pacjent oddycha, to zawsze warto próbować! - zmienił zdanie szef PSL.
      - Szanujemy twoją opinię, ale moze jeszcze się zastanów! - zaproponował Schetyna, wpychając mu zwinięte 100 euro do dziurki w nosie.
      - Macie rację, nie ma po co trupa ruszać, niech spoczywa w pokoju... - odparł Władysław.
      Negocjacje przerwał Adrian Zandberg.
      - Choroba chorobą, a to nie hotel - pacjent nie może tu sobie tak za darmo leżeć, trzeba go przede wszystkim opodatkować.
      - Ale ja już nic nie mam, oddałem PiSowi złoty zegarek - jęknął pacjent, ale Adrian już nie słuchał tylko przystąpił do zdejmowania choremu bawełnianych skarpet. ,,Onuce to to nie są, ale i tak trochę na pewno ogrzeją" - pomyślał zadowolony Zandberg. A debatę zakończyła Marta Lempart, która po prostu zgasiła światło i kazała wszystkim wypierdalać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka