Dodaj do ulubionych

X-buddyjska halucynacja

17.05.12, 10:10
„X-buddyzm” sygnalizuje ofiarnicze oderwanie od rzeczywistości. Jego paradne retoryki, czy to świeckie czy religijne lub jakiekolwiek inne, tworzą wielce ceremonialne przedstawienie, w czasie którego, pusta rzeczywistość zostaje rozerwana i jednocześnie zreperowana. Lecz ofiara oraz jej sakrament ograniczają się całkowicie do kręgu wypreparowanego przez sam x-buddyzm. Rzeczywistość pozostaje nietknięta. X-buddyzm nie ofiaruje żadnej wiedzy. Jest to forma halucynacyjnego pragnienia – sfabrykowanego pragnienia x-buddysty, by zrealizować wykreowaną przez sam x-buddyzm reperację świata.

buddyzmipsychoterapia.blogspot.com/2012/03/x-buddyjska-halucynacja.html
Obserwuj wątek
      • nland Re: X-buddyjska halucynacja 29.05.12, 00:15
        W kontekście przytoczonego przeze mnie fragmentu, ignorantem można byłoby określić osobę, której brak orientacji w specyficznej reprezentacja świata, jaką kreuje x-buddyjska retoryka. A dokładniej rzecz ujmując, ów brak orientacji, sprowadza się do nieumiejętności w posługiwaniu się niejako odruchowo x-buddyjskim żargonem, który spekulatywny niebuddyzm określa mianem buddemów - metaforycznie mówiąc, to rodzaju "cegieł" z których składa się x-buddyjski mur tworzący to osobliwe taumaturgiczne schronienie. Pomijając jednak sam x-buddyjski żargon, kluczowym pojęciem pozostaje pojęcie "decyzji", która - będąc stanem po części afektywnym - niejako inicjuje możliwość wejścia w sfabrykowaną reprezentację świata, dzięki czemu dokonuje się w pierwszej kolejności oderwanie osobnika od pustej rzeczywistości, po czym, już w obrębie x-buddyjskiej halucynacji możliwa jest owa reparacja. Jeżeli buddemy przyrównamu do cegieł, to "decyzja" będzie dla nich niczym spoiwo, które trzyma je wszystkie razem w kupie.
        • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 29.05.12, 20:08
          Cały świat jest jednością ,więc nie widzę powodów by cokolwiek wyłamywać .
          Budda tylko obudził się z owej "halucynacji",gdy sprawdzisz go sam przez jego drogę, a nie jego słowa to znajdziesz potwierdzenie słów .Teraz możesz tylko powtarzać .
          Budda zburzył mur jaźni ,ty go budujesz.Mówisz że idziemy tą samą drogą rozumienia , a my tylko mijamy się .
          • nland Re: X-buddyjska halucynacja 29.05.12, 20:26
            Pomijając "wyłamywanie", powiadasz, że "Budda tylko obudził się z owej "halucynacji" ..." ale czy zastanawiałeś się dobrze nad tym, co kryje się za wypowiadanym przez Ciebie słowo "Budda"? A myślę, że jest nad czym: buddyzmipsychoterapia.blogspot.com/2012/02/nostalgia-za-budda.html

            • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 30.05.12, 11:53
              co kryje się za wypowiadanym przez Ciebie słowo "Budda"?
              Przedstaw się to Ci powiem .
              Interesująca strona ,uwielbiam gdy ktoś ,karierowicz, chce jechać na czyichś plecach. Dalajlama ,oświecony, na pewno ,jak to sprawdzić ?Jeden wdech ,jeden wydech 50ąt artykułów ,czy aby na temat ?To wszystko brzmi wiarygodnie , ale czy Ty położysz się na stole i poddasz operacji robionej przez" fachowca" ,bo był na sali operacyjnej?
              Mam wrażenie że chcesz artykułu po którym osiągniesz oświecenie .A tu oświecenie jest wprost proporcjonalne do odcisków na siedzeniu ,a nie grubości szkieł w okularach .
                • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 30.05.12, 19:45
                  Dziękuję bardzo .Ale sprawa nie jest tak bagatelna ,wszak cale życie wisi na jednym oddechu i traktowanie oddychania w kategorii rozkoszy może być długim artykułem ,który pokazuje naszą nieznajomość przedmiotu .Słownikowe słowa ,konstrukcje żywcem z "Oziminy "pokazują łatwość gotowania na papierze ,a talerz nie zapełnia się zupą .
                  Dzięki za link, jeszcze trochę po pastwię się nad znawcami którzy nie praktykują. Ale są tam ludzie ,którzy praktykują "oddychanie" i mam nieodparte wrażenie ,że krytykują praktykę ,a może ktoś chce by" oddychanie" było elitarne ?
                    • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 15:32
                      coś odnośnie "rozkoszy" oddechu
                      Dziwi mnie bardzo to co poczytałem sobie, chyba, w Twoich opracowaniach.
                      Nasuwają mi się dwie myśli , pierwsza ; chcesz napisać kontrowersyjną książkę o buddyzmie
                      druga , zostałeś niedoceniony przez nauczyciela ze szkoły Kwan Um .
                      Osobiście po wielu latach praktyki i unikaniu sprawdzania przeze mnie tejże ,nie zgadzam się z Tobą i twoimi idolami tekowymi . Pozwolę sobie na uwagę odnośnie ,czy buddyzm jest religią ,czy nie ,otóż jest ,ale dla dorosłych i dlatego tak ciężko wielu ludziom go praktykować ,kultywować .
                      Jest również inna Twoja przypadłość ,łatwo mówisz o Boddhidarmie, był czy nie był,a ja nie wiem co było z Lechem ,był ,czy nie był ?
                      • nland Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 16:47
                        Odnośnie "Bodhidharmy" - w skrócie, ja nie polemizuję z kwestę samej legendy. Był czy nie był - według ekspertów, których ja czytuję, istnieje znikome, a raczej, powiedzmy szczerze zerowe prawdopodobieństwo, że taka postać istniała w sensie historycznym. Legenda, owszem, podobnie jak ta o "Lechu", może to być pewien znacznik dla wielu. Natomiast, to co mnie szczególnie interesuje, to pytanie dlaczego współczesne szkoły zen starają się tak bezpardonowo i jawnie - poprzez choćby wspominaną przeze mnie we wpisie skrupulatną numerację swoich "patriarchów" - unieważniać wnioski współczesnej analizy historycznej mówiącej o tym, że Bodhidharma nie jest jakimś dosłownym "numer jeden" w sensie historycznym, tylko - metaforycznie mówiąc - duchem unoszącym się nad wielowarstwową, kompilowaną przez całe wieki, narracją. Moja odpowiedź na to jest równie bezpardonowa: marketing. Co oczywiście nie jest czymś nowym, wystarczy poczytać o zmaganiach organów propagandowych rodzącego się zen na przełomie Tang i Sung, aby szybko zdać sobie sprawę z tego, że przewodnią zasadą obowiązującą tak wtedy, jak i teraz, jest stosowanie szczególnego rodzaju zabiegów retorycznych, które dają szansę na przebicie się "naszego" głosu na konkurencyjnym rynku duchowych idei.
                        • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 18:36
                          Brzmi to wszystko racjonalnie i wielu ludzi ,nauczycieli mówi o legendzie pierwszego patriarchy zen .Ale esencja tego "mitu" to zerwanie z wiarą w Buddę ,a więc w słowa "Budda powiedział".
                          Ten problem jest wszechobecny w Polsce i brzmi "Jezus powiedział". Jeśli ten mit przyczynił się do zerwania z wiarą ,a pokierował do żywego doświadczenia ,to Bodhidarma był ,a nawet wciąż żyje w przekazie determinacji do praktyki i odrzuceniu wiary w czyjeś nawet doświadczenie .Tak właśnie rozumiem jego istotę bycia ,czy jak wolisz nieistnienia .
                          • nland Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 19:09
                            Sprecyzowałbyś proszę, co rozumiesz pisząc "żywe doświadczenie"? Bo nie bardzo wiem o co Ci właściwie chodzi, a to chyba istotne aby próbować zrozumieć "Bodhidharmę", tego który miał według Ciebie pomagać w "zrywaniu z wiarą w Buddę". Albo jeszcze inaczej, myślisz, że można byłoby zerwać z wiarą w Bodhidharmę i wciąż móc mówić o "żywym doświadczeniu"?
                            • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 19:26
                              Tak ,to bardzo proste ,zaproś żonę , kolegę do restauracji na obiad zrozumiesz za pierwszym razem .Moje doświadczenie jest moim doświadczeniem twoje twoim ,nie widzę powodu umierać za kogoś .
                              smacznego!
                                • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 31.05.12, 21:00
                                  Daj se spokój z Bodhidarmą , a tym bardziej go zrozumieć .
                                  Zrozum samego siebie .
                                  Ale dziś mam dzień dobroci dla wszystkich czujących i dam Ci pytanie i odpowiedz .
                                  Kim jestem ?Niewieeeeeeeem !
                                      • nland Re: X-buddyjska halucynacja 01.06.12, 11:45
                                        olsah65 napisał:

                                        > "Gdy spotkasz Buddę to go zabij".

                                        Podaj x-buddyście palec, i zaraz zaczyna się szermierka na wspomniane przeze mnie buddemy (buddyzmipsychoterapia.blogspot.com/2012/04/buddemy.html)

                                        W cytacie inicjującym ten wątek padają następujące słowa: " Jego [x-buddyzmu] paradne retoryki, czy to świeckie czy religijne lub jakiekolwiek inne, tworzą wielce ceremonialne przedstawienie, w czasie którego, pusta rzeczywistość zostaje rozerwana i jednocześnie zreperowana. Lecz ofiara oraz jej sakrament ograniczają się całkowicie do kręgu wypreparowanego przez sam x-buddyzm. Rzeczywistość pozostaje nietknięta".

                                        Rzeczywistość pozostaje nietknięta, lecz jednocześnie przynależność x-buddysty do taumaturgicznej sanghi zostaje potwierdzona. Taki oto jest mniej więcej podstawowy powód istnienia tej słownej sztuki fechtunku - tutaj akurat zenickie florety poszły w ruch. Stąd też "niemyślenie" jest traktowane z taką estymą. Bo kiedykolwiek pojawi się pytanie zagrażające spójności przekazu x-buddyjskiej propagandy, spotykamy się natychmiast z odwołaniami do "żywego doświadczenia" - choćby miał to być niedzielny rosół u teściowej, a to wszystko okraszone jest enigmatycznie brzmiącymi powiedzonkami zrozumiałymi tylko przez członków rodziny, które jednocześnie spełniają rolę knebla wpychanego w usta każdego nieproszonego gościa chcącego wytknąć niespójność x-buddyjskiego przekazu. Przy x-buddyjskim stole nie myślenie się liczy, lecz specyficzne maniery, z których "niemyślenie" zdecydowanie wiedzie prym. A wszystko to aby podtrzymać nadzieję na przetrwanie rodu.
                                        • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 01.06.12, 16:55
                                          cho
                                          > ćby miał to być niedzielny rosół u teściowej, a to wszystko okraszone jest enig
                                          > matycznie brzmiącymi powiedzonkami zrozumiałymi tylko przez członków rodziny, k
                                          Wspaniała kuchnia zamówię coś takiego w restauracji .Mam głęboką wiarę ,że nie będę ofiarą kucharza ,a przynajmniej jego okrasy ,bo chcę sprawiać wrażenie bywalca przybytków dla podniebienia .
                                          Szermierka na słowa może wydawać się niezrozumiała miłośnikom, tudzież krytykom buddyjskiej beletrystyki ,często jedynego źródła wiedzy .Wszystko rozbija się o lenistwo ,brak doświadczenia lub zwykłe karierowiczostwo ,co nie godzi się ze słowami "oświecenie to długotrwały proces ".Przypomina mi to moją nauczycielkę ,która przeczytała książkę o tematyce zen i już wiedziała , że to b. dobra religia ,a ona to dobrze rozumie .Owe niemyślenie również jest jasne "Ja teraz nie myślę" .Dziwi mnie tylko Budda ,prawdziwy ,czy nie ,bo nie mam książki żadnego badacza .Jak on mógł osiągnąć przebudzenie nie przeczytawszy uprzednio nawet" Umysł zen ,umysł początkującego".
                                          • nland Re: X-buddyjska halucynacja 01.06.12, 17:17
                                            olsah65 napisał:

                                            "Dziwi mnie tylko Budda ,prawdziwy ,czy nie ,bo nie mam książki żadnego
                                            badacza .Jak on mógł osiągnąć przebudzenie nie przeczytawszy uprzednio nawet"
                                            Umysł zen ,umysł początkującego".

                                            Bierzesz pod uwagę możliwość, że sfabrykowanej postać literackiej przypisano coś, co było strategicznie, czyli politycznie i finansowo korzystne dla pewnej grupy identyfikującej się z mitem Gotamy? Albo zastanawiałeś się kiedyś skąd się wziął termin "oświecenie" w językach europejskich i dlaczego wykorzystywany jest w kontekście buddyjskim? Jeśli będziesz się ograniczał do lektury S. Suzukiego, to na zawsze pozostaniesz "nic niewiedzącym" posłusznym uczniem swej wszechwiedzącej w swym "nic-niewiedzeniu" nauczycielki.

                                            • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 01.06.12, 21:41
                                              Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym ,że Budda historyczny nigdy nie istniał,przyznaję byłem najoględniej mówiąc pozbawiony oddechu .Czegoś mi zabrakło ,jakiegoś wsparcia .Bodhidarma "fikcja" ,ale Budda .To była dla mnie nauczka ,nie wiedziałem co odpowiedzieć koleżance, ale siara. Po chwili dłuższej niż krótszej cała sytuacja i pytanie stało się groteskowe ,oczywiście że Budda nigdy nie istniał .Ale dlaczego to jest takie oczywiste ? Może ktoś wie?
                                              Odnośnie niemyślenia, bo widzę różnicę między" nic-niewiedzeniu ",to jest wspaniały stan umysłu ,który nie ogranicza w wyborze nauczycieli, lektury.Ten stan to nie filtr który narzuca negację .Twoje linki mimo sporego nakładu pracy jasno pokazują nieskończoną robotę buddyjską na poziomie podstawowym ,co nie znaczy że tam nie ma prawdy .
                                              • nland Re: X-buddyjska halucynacja 01.06.12, 22:32
                                                Żeby skomplikować tę kwestię trochę bardziej, z tym "nieistnieniem" Buddy, nie tyle chodzi o nieistnienie psycho-fizycznego podmiotu w sensie historycznym, lecz niemożność oddzielenia fikcji literackiej stworzonej przez wczesne wspólnoty od człowieka z krwi i kości zwanego Siddharthą Gotamą. Choć i to ostatnie nie jest takie oczywiste. Jak pisałem gdzie indziej: "Najbardziej rozbrajający jest fakt, że „Buddha” to nie tylko „postać fabularna”, to również bezimienny duch. Weźmy jego imię Siddhartha – jeśli pojawia się ono w pismach palijskich, to tylko w późniejszym materiale komentarzowym i Jatakach. Jego domniemane drugie imię wywodzi się z jednego z najstarszych i najbardziej prestiżowych rodowodów bramińskich, o którym wspominają Rygwedy: Gotama (co mniej więcej oznacza „najwięcej krów”) od którego z kolei wywodzi się imię „Gautama” (oznaczające 'spokrewniony z przodkiem Gotamą'). To nie jest imię które mógł otrzymać kszatria, nie wspominając już o kimś, kto najprawdopodobniej był całkowicie poza brmaińskim systemem warn (warna: staroindyjski termin oznaczający klasę (stan) społeczną)". Bardziej szczegółowe rozwinięcie tematu znajdziesz w podpunkcie trzecim tutaj: buddyzmipsychoterapia.blogspot.com/2012/02/nostalgia-za-budda.html
                                                • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 12:47
                                                  Rozumiem istotę tego toku myślenia ,co pokrótce ma znaczyć ,podważyć prawdziwość linii przekazu buddyjskiego, nie ma "0" nie może być "78".
                                                  Wyjaśnię to b. obrazowo .Kto wybudował pierwszy dom? Nie wiem i Ty również nie wiesz .Czy na świecie żył historyczny Budda Gautama ,Tathagata oraz Bodhidarma. Nie wiem i Ty również .
                                                  A czy na świecie istnieją wspaniałe budowle? A w czym mieszkasz? Masz oczy więc widzisz.
                                                  Błędem jest poszukiwanie czegoś u innych i ograniczanie siebie. Czyżbyś nie był kompletny?Może jednak właściwe jest zobaczenie swego błędu i stwierdzenie bez nauczyciela ani rusz.Czy ty znasz swojego nauczyciela, który powiedziałby tak to mój uczeń?
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 14:54
                                                    Czytałeś buddyzmipsychoterapia.blogspot.com/2011/11/kiedy-bodhidharma-ypie-do-ciebie-okiem.html ? Może Ty potrafisz mi wytłumaczyć dlaczego epatuje się publikę liczbą "78"? Skąd się ona wzięła, dlaczego jest eksponowana? Czemu właściwie służy? Uczyli Cię co masz mówić na wypadek gdyby ktoś o to pytał? Czy tylko kazali abyś zaryczał z głębokiego centrum: Niewieeeeeeeem ! ?
                                                  • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 19:34
                                                    Może Ty potrafisz mi
                                                    wytłumaczyć dlaczego epatuje się publikę liczbą "78
                                                    To proste odpowiedzi.
                                                    1.Wkleja się link ,w którym jakiś profesor, a więc znawca ,pisze co teraz czuje ten młody młody człowiek stojąc na wieżowcu. Następnie podpisuje się ,a ludzie twego pokroju klikają kopiuj i karuzela się kręci .Twierdzę to z pełną determinacją , bo nie odpowiedziałeś na żadne pytanie bez funkcji wklej.Jeśli będziesz miał doświadczenia lub posługując się twoją retoryką halucynacje x-bud-cośtam www.youtube.com/watch?v=U8wDwRd6SYo to możemy rozwinąć wątek, przynajmniej z szacunku dla Twej pracy , jeśli ja wykonasz.
                                                    2.Jeśli tej liczbie przyporządkować konkretną osobę to wiele osób ze szkoły Kwan Um nie wiedziało co to znaczy ,ale dziś mam nadzieję ,że spełni się powiedzenie "nieważne ,że źle mówią ,ważne że mówią '
                                                    Uczyli Cię co masz mówić na wypadek gdyby ktoś o to pytał? Czy tylko kazali abyś zaryczał z głębokiego centrum: Niewieeeeeeeem ! ?
                                                    Tak ,uległem indoktrynacji ,wybacz mentorze że błądziłem .
                                                    Proszę kliknij gdzie kliknąć . A tak poważnie czy Ty w ogóle oprócz zranionej dumy i kompleksów coś umiesz zrobić sam ? Możesz to nawet spieprzyć , ale sam .
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 20:09
                                                    olsah65 napisał:

                                                    >>Tak ,uległem indoktrynacji ,wybacz mentorze że błądziłem .<<

                                                    Nie ulega wątpliwości. Błogie "nic-niewiedzenie", "nic-niemyślenie" oraz przynależność do sztywno hierarchicznej grupy dało kopa niejednemu. Nie mnie wybaczać ani współczuć.
                                                  • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 21:50
                                                    Nie mnie wybaczać
                                                    > ani współczuć.
                                                    Silne przywiązanie do tylko ja rozumiem nie pozwala Ci na uczucia wyższe .Ja przynajmniej Ci nie zazdroszczę.Poczytałem Twoje linki ,dla mnie niespójne , nieprawdziwe i nie mają nic wspólnego z buddyzmem jaki ja poznaję .Pojęcia typu jak pomóc nie istnieją u Ciebie, a to budzi moje współczucie .
                                                    Swoją drogą dobrze ,że trafił mi się ktoś taki jak Ty i powtórzę za Tathagatą "życie jest cirpieniem".Myślę ,że wszyscy tego doświadczają bez względu na wiarę czy swój dogmatyczny ateizm .Zabawne, jak Ty wyzwolisz się z cierpienia niedoszły xbuddysto ,ale pamiętaj "co cię nie zabije to cię wzmocni".Ile to ja już widziałem powrotów ,mój Boże, nawet buddyjski .
                                                    Dobranoc
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 02.06.12, 22:11
                                                    olsah65 napisał:

                                                    >> Silne przywiązanie do tylko ja rozumiem nie pozwala Ci na uczucia wyższe .Ja pr
                                                    > zynajmniej Ci nie zazdroszczę.Poczytałem Twoje linki ,dla mnie niespójne , niep
                                                    > rawdziwe i nie mają nic wspólnego z buddyzmem jaki ja poznaję .Pojęcia typu jak
                                                    > pomóc nie istnieją u Ciebie, a to budzi moje współczucie .<<

                                                    Uwielbiam ten buddyjski ton moralnej wyższości u takich ewidentnie starych sanghowych wyg jak Ty. Miłych snów.
                                                  • esoterics Re: X-buddyjska halucynacja 03.06.12, 11:12
                                                    Weszłam na Twój blog ale jest to ,sorry, totalna sieczka. Juz samo słowo "spekulatywny" gwarantuje że są to całkowicie jałowe rozważania jakich nie brak oczywiście także wśród róznych szkół buddystów. Istota buddyzmu dla mnie jest codzienna fizyczna praktyka siedzenia dzięki której zaczynasz postrzegać a nie spekulować o Rzeczywistości. Oczywiście można spekulować za i przeciw i jest to w obu przypadkach całkowicie jałowe. Satipatthana sutta (oczywiście w swoim języku sprzed kilku tysięcy lat) daje jasne instrukcje, współcześni nauczyciele redukują to często do po najprostszej zasady jak choćby Nishijima który spekuluje co prawda też dość naiwnie o roli autonomicznego układu nerwowego ale tylko na obrzeżach swoich rozważań. Musisz osobiście posiedzieć żeby cokolwiek z sensem zacząć mówić oprócz epatowania bezsensowną literaturą bardzo wygadanych autorów którzy "mówią bo nie wiedzą".
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 03.06.12, 13:31
                                                    esoterics napisała:

                                                    > Weszłam na Twój blog ale jest to ,sorry, totalna sieczka. (...) Satipatthana sutta (oczywiście w swoim języku sprzed kilku tysięcy lat) daje jasne instrukcje ...<<

                                                    Rozumiem, że treści przeze mnie zamieszczane mogą być dla Ciebie nieprzystępne. Ale to zdecydowanie nie jest blog dla amatorów "jasnych instrukcji".
                                                  • esoterics Re: X-buddyjska halucynacja 04.06.12, 14:43
                                                    Wiem, wiem, to trudne ale chodzi mi o to że przez spekulację nigdzie nie zajdziesz. Tak więc do wyjaśniania rzeczywistości jest to działalnośc jałowa ale być może jest to fajna zabawa, wtedy i owszem.
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 04.06.12, 15:35
                                                    esoterics napisała:

                                                    >> Wiem, wiem, to trudne ale chodzi mi o to że przez spekulację nigdzie nie zajdziesz. Tak więc do wyjaśniania rzeczywistości jest to działalnośc jałowa ale być może jest to fajna zabawa, wtedy i owszem. <<

                                                    Bądź pewna, że to nie jest zabawa. Rozumiem, że możesz być użądlona przez powszechnie panujący w kręgach buddyjsko-newagowych anty-intelaktualizm, i że ta "jałowość" dodatkowo może wynikać zwyczajnie ze stereotypowego pojmowania terminu "spekulować" - domysły oderwane od rzeczywistości. Ale co byś powiedziała na to, gdybyś po pewnym zastanowieniu się nad tym słowem, poszperaniu po słownikach, stwierdziła, że jest faktycznie starsze znaczenie tego słowa. Znaczenie, które w sensie etymologicznym poprzedza tę powszechnie przyjętą negatywna wersję i znaczy mniej więcej "obserwować", "rozważać", "kontemplować". Wtedy może mogłabyś odkryć, że "spekulować" może również oznaczać "przemyśleć coś" - w tym przypadku "buddyjskie nauki", "buddyzm" - w sposób neutralny. To znaczy ani ich specjalnie nie odrzucając ani nie przyjmując. Spekulatywny niebuddyzm jest swego rodzaju metateorią "buddyzmu", eksperymentem myślowym, który jak pisze jego twórca, stawia następujące pytanie: "Co może oferować nam buddyzm, będąc pozbawionym swoich transcendentalnych reprezentacji (inaczej owej halucynacji)?". Zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć niezrozumiale, dlatego jeżeli chciałabyś poznać szersze tło polecam uważne przeczytanie choćby powyższego eseju o x-buddyjskiej halucynacji oraz zapoznanie się z niebuddyjską heurystyką.
                                    • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 03.06.12, 19:31
                                      > Nie ma co, wyssałeś rudobrodemu szpik z kości!
                                      Wracam do tego wątku ,bo dziwnie czuję pewną niespójność i muszę się przyznać ,że poszedłem za samo-satysfakcją .W jodze to wygląda jakby pocałować się w du.. ,widziałem na zdjęciach .
                                      Teraz zwracam się jak do adwersarza . To niemożliwe bym cokolwiek osiągnął .Tam nie ma żadnego szpiku ! Na kogo teraz Bodhidarma łypie okiem ? Twoje linki to je rewiduj .
                                      Niespokojnego wieczoru
                                      • nland Re: X-buddyjska halucynacja 03.06.12, 20:27
                                        olsah65 napisał:

                                        > > Niespokojnego wieczoru <<

                                        Wolę Cię jak jesteś złośliwy a nie współczujący. Przynajmniej wtedy jest pewności że mam do czynienia z człowiekiem z krwi i kości, a nie z zombi nieudolnie powielającym garstkę wdrukowanych w swoje obwody buddemów.

                                        Kto wie może będzie niespokojny.
                                        • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 04.06.12, 13:52
                                          człowiekiem z krwi i kości,
                                          Lubię moje człowieczeństwo, krew i moje kości tak jak mojego praszczura Bohidarmę .
                                          Ale znam człowieka ,który nie przyznaje się do rodziny ,zapomina że apostazja tu nie wystarczy, bo tu są krew i kości !!!
                                        • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 15.06.12, 22:25
                                          To ja mam pytania.
                                          Czy trzeba najpierw być buddystą żeby zostać x-buddystą?
                                          Czy x-buddyści zrzeszają się w głośnych miejscach uniemożliwiających wyciszenie?
                                          Czy x-buddysta śpiewa mantry od tyłu?
                                          Czy x-buddysta jest zobowiązany do przestrzegania diety Kwaśniewskiego?

                                          No i czy pijecie krew z domowych futrzaków? :(
                                          • nland Re: X-buddyjska halucynacja 15.06.12, 23:32
                                            Podstaw w miejsce modyfikatora "x" jakikolwiek znany ci "buddyzm", począwszy od a - jak agnostyczny, na z - zen skończywszy. Wtedy zobaczysz, że termin x-buddyzm odnosi się do wszystkich znanych form buddyzmu. Innymi słowy kiedy określasz się mianem buddysty/buddystki, to według klasyfikacji spekulatywnego niebuddyzmu, jesteś x-buddystą/x-buddystką. Tak więc, kto wie, być może istnieją tacy buddyści, którzy zrzeszają się w głośnych miejscach uniemożliwiających wyciszenie; którzy śpiewają mantry od tyłu; którzy są zobowiązani do przestrzegania diety Kwaśniewskiego; i wreszcie którzy popijają krew domowych zwierzaków.
                                            • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 16.06.12, 08:11
                                              Pytałem o założenia ruchu który nazywasz x-buddyzmem, rozumiem że jest to forma sprzeciwu wobec buddyzmu. X-buddyzm nie zajmuje się sprzeciwem wobec chrześcijaństwa jak rozumiem, muzułmanizmu, brachminizmu, nie sprzeciwia się wobec nierównego traktowania płci, ani nie podważa psychologii czy biologii lub nauk przyrodniczych.
                                              Zatem założeniem x-buddyzmu, jak to precyzujesz dalej, sprzeciwu wobec wszystkich odmian buddyzmu powstałych na przestrzeni wieków.
                                              Kpiąc odrobinę, nie ukrywam, nie przeczę i przyznaję się do nietaktu, podśmiewam się przyrównując x-buddyzm do satanizmu, odpowiednika sprzeciwu wobec chrześcijaństwa tudzież katolicyzmu i zdaje się innych odmian.
                                              Zatem pytam czy forma sprzeciwu i idea bycia x-buddystą - a być może powinienem to nazwać anty-x-buddyzmem? - zakłada formy bycia w sprzeczności z często spotykanymi zwyczajami buddyjskimi takimi jak wegetarianizm, niekrzywdzenie i niezabijanie zwierząt, a także forma przeciwna do nieakceptowanej aktywności polegającej na wyciszeniu medytacyjnym.

                                              Pytam bo interesuje mnie założenie ruchu, jego wartości jakie przekazuje, czy jest to idea polegająca na psychologii, czy może opierająca się na innym nurcie filozoficznym. Co ta ideologia z sobą wnosi i czy ma w założeniach polepszenie higieny psychicznej, tu jak dotąd krytycznie odnosząc się do tej formy aktywności w buddyzmie.
                                              Czy może jest to zalążek postawy którą można nazwać anieteizmem, jako że buddyzm jest filozofią nieteistyczną, takim odpowiednikiem ateizmu wobec religii teistycznych. Choć to może w gruncie rzeczy nieodpowiedni termin.
                                              Pytam ożywczo, bo widzę zaawansowaną formę myślicielstwa w tej tematyce.
                                              • nland Re: X-buddyjska halucynacja 16.06.12, 08:50
                                                Chociaż tym razem Twoja wypowiedź nie była otwarcie kpiąca, to daleko jej jeszcze od bycia taktowną. No chyba, że taktem nazywasz chęć uczestnictwa w dyskusji, nie zadając sobie uprzednio żadnego trudu aby się do niej przygotować. W mojej odpowiedzi na Twoje pierwsze sarkastycznie zabarwione pytanie, dałem Ci jasny sygnał, że całkowicie mylisz pojęcia "buddyzm" , "x-buddyzm" oraz co najważniejsze nie uwzględniasz teorii spekulatywnego niebuddyzmu, która jest centralnym punktem w tej dyskusji. Zatem jeżeli rzeczywiście jesteś szczerze zainteresowany tą tematyką, to zapoznaj się przynajmniej z tekstem, którego fragment podaję na samym początku tego wątku, i wtedy być może będziemy mogli podyskutować.
                                                • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 17.06.12, 07:24
                                                  Ciężko się czytało, niczym umowę licencyjną pojawiającą się przed zainstalowaniem programu.

                                                  Ja tu intensywnie pracuję nad wciągnięciem się w dharmiczną halucynację, zapadnięciem w nieprzerwany dharmiczny sen, dlatego nie bardzo mogę się poddać wtórnej obróbce na powrót do świata żywych.
                                                  Jedynymi moimi osiągnięciami są drzemki i to sporadyczne w dodatku.
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 18.06.12, 10:18
                                                    Rozumiem tę ciężkość, bo "instrukcja" ta napisana jest przede wszystkim dla tych, którzy opatuleni szczelnie mgłą dhrmicznej fata morgany zapadli w głęboki x-buddyjski sen i którzy tylko dzięki przypadkowi znaleźli się na „wygnaniu” za murami buddyjskich obwarowań.

                                                    "Proces przebiega mniej więcej tak. Wygodnie ulokowany w buddyjskim taumaturgicznym schronieniu, czujesz się ukojony przez samozwańczą „współczującą” charyzmę tradycji. (Dostateczna praktyka w buddyjskim warsztacie – utknięcie w „bruzdach zapożyczonej myśli” - jest koniecznym warunkiem wstępnym, by wygnanie mogło w ogóle dokonać). Jednak z jakichś powodów w pewnym momencie odkrywasz w sobie poczucie utraty zakotwiczenia oraz aporetyczny dysonans. Analizując ten rozdźwięk dochodzisz do wniosku, że jest to rezonans zespołu niepokojących emocji i myśli: konsternacji, zakłopotania, zamieszania, rozczarowania i straty. Zaskoczony odkrywasz, że buddyzm pozostawia wiele do życzenia. Pozuje jako niosący rozwiązania, jako zwiastun pokoju. Może odpowiedzieć na wiele pytań, lecz - z czego zaczynasz sobie zdawać sprawę - zbyt często robi to w powierzchowny oraz pospieszny sposób. Zachęca nawet do zabobonnych wierzeń i nowych form neurotycznego przywiązania. A w międzyczasie stawia przed tobą wiele pytań na które zdaje się nie mieć odpowiedzi. Nagle odkrywasz, że przypadkowo i niespodziewanie zostałeś wygnany z taumaturgicznego schronienia, z niewinnego uścisku czystej dyspensy. W jaki sposób postąpisz? Oczywiście możesz porzucić wszystko i pójść swoją drogą, szukając schronienia w innej dyspensie lub na pustkowiu zakłopotania albo nie robić nic. Inna możliwość: zdumiewające aporie, które otworzyły się przed twoim zaskoczonym umysłem zaczynają cię interesować. Dlatego rozpalasz ogień w stosownej bliskości – stosownej, to znaczy, dla wygnańca".

                                                    "Przypadkowy wygnaniec" - sites.google.com/site/buddyzmipsychoterapia/Home/buddyzm-2/heurystyka
                                                  • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 18.06.12, 23:21
                                                    Znaczy dostałeś bana w jakiejś grupie buddyjskiej i postanowiłeś zrekonstruować się w postaci niszczyciela buddyzmu? Nie wiem co Ty piszesz o tym wygnaniu i rezonansie.
                                                    Zaczął Cię męczyć buddyzm, nużyć, przestał spełniać? Ale tak już ze wszystkim jest, wypalenie zawodowe, zanik miłości w długoletnim małżeństwie, nic nie trwa wiecznie w jednostajnym niezmiennym happy endzie. Zawsze się znajdzie powód do rzucenia żony, zmiany nudnej jak flaki z olejem pracy, mimo że na początku i nawet dłużej było tak bardzo fajnie.
                                                  • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 14:53
                                                    Ja odnoszę się do tego co piszesz w poprzednim wpisie w taki barwny sposób, o swoich uczuciach, utracie zakotwiczenia, poczuciu dysonansu, rozczarowaniu, stracie. Że odkrywasz jak wiele buddyzm pozostawia do życzenia, powierzchownie i pośpiesznie traktuje istotne kwestie, że czujesz się niezrozumiany, wygnany, niespełniony i szukasz rozwiązania w innej jak to nazwałeś "dyspensie" czy też osamotnieniu na pustkowiu zakłopotania, tudzież odnajdując się w aporiach - czyli tej Twojej filozofii anty-buddyjskiej.

                                                    Jakoś sam zaczynasz zachowywać się defensywnie gdy podjąłem temat tego typu uczuć z życia wziętych, a mnie zarzucasz defensywność. To się z kolei nazywa w psychologii projekcja.
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 15:17
                                                    Posłuchaj, podstawowy problem polega na tym, że zdajesz się nie uwzględniać w zupełności faktu, że posługuję się cytatami zaczerpniętymi ze teorii tzw. SPEKULATYWNEGO NIEBUDDYZMU - zadałeś sobie w ogóle trud podążenia za linkami które podaję zawsze na końcu tłumaczonych przeze mnie esejów (ŹRÓDŁO)? To czym staram się dzielić z innymi polskimi czytelnikami nie jest tylko mojego autorstwa. Są to - tak jak zaczynający ten wątek na Gazecie.pl, esej pt. "X-buddyjska halucynacja" - w przeważającej większości teksty innych autorów, którzy wzbudzili we mnie szczególną ciekawość - w tym przypadku esej napisał twórca spekulatywnego niebuddyzmu Glenn Wallis.

                                                    Zatem, moje posługiwanie się np. terminami zaczerpniętymi z heurystyki (też przeze mnie tłumaczonej na bieżąco) spekulatywnego niebuddyzmu (np. utrata zakotwiczenia) jest tylko moją indywidualną próbą posługiwania się tymi narzędziami celem dialogu z x-buddystami. Ale nie oznacza to, że każde z tych pojęć jest bezpośrednim odzwierciedleniem mojej życiowej sytuacji.

                                                  • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 16:29
                                                    Dużej różnicy to nie robi, bo musisz się identyfikować z tym autorem i jego postawą ideologiczną, doświadczeniami. Musisz być ex. buddystą który krytykuje buddyzm z wielu powodów.
                                                    Czytam linki ale tylko linki nie zaś to co pominąłeś na forum bądź czego nie było w linkach do Konkretnych elementów poruszanych w dyskusji. Miałem wrażenie że nie jesteś tylko tłumaczem, ale kimś zaangażowanym w tą ideologię, kto na bieżąco uczestniczy w jej dynamice i łączy swoje prywatne doświadczenia z tą ideologią.

                                                    Poza tym nie wiem jaki masz cel w pojawianiu się na tym forum. Szukasz opinii, oceny, krytyki, dyskusji?
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 17:17
                                                    Czy Ty w ogóle dopuszczasz możliwość rozmowy mogącej koncentrować się na obszarze dotyczącym, jak w tym przypadku, pewnej proponowanej przeze mnie metodologii, teorii, bez uporczywego odnoszenia się do wątków osobistych? To oczywiście pytanie retoryczne, ponieważ już kilka postów temu jedynym sygnałem jaki otrzymałem od Ciebie względem eseju, było przyrównanie go do nudnej „instrukcji”, którą się zwykle szybko pomija, aby natychmiast przejść do „sedna” rzeczy.

                                                    Oczywiście, nie mogę zaprzeczyć, że istnieje tutaj jakaś specyficzna „dynamika”, łącząca moje doświadczenie z proponowanymi postulatami SN (spekulatywnego niebuddyzmu) ale wybacz, trudno mi nawet w sposób pośredni i zawoalowany nawiązywać do nich w rozmowie z kimś, kto z góry pomija główny artykuł jakim chciałem się podzielić z innymi zakładając ten wątek. Także wybacz, jeżeli w pierwszej kolejności nie znajdziesz żadnego ciekawego tropu w eseju zacytowanym powyżej, i nie będziesz się chciał podzielić swoimi wnioskami na ten temat, a w zamian będziesz próbował poddawania swojego potencjalnego partnera w rozmowie „psycho-analizie”, to obawiam się, że nasza dalsza dyskusja skazana jest na niepowodzenie.

                                                    Wiesz już jaki jest cel mojego pojawienia się na tym forum?
                                                  • lifeisaparadox Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 18:23
                                                    Twój cel to zanudzić ludzi na śmierć swoją "umową licencyjną".
                                                    Stwierdzam to bo przeczytałem całość tej części do której linkowałeś, o zgrozo, ze zrozumieniem, co było ogromnym wysiłkiem.

                                                    Moje jedyne spostrzeżenie to to, że jest to nudne jak flaki z olejem, pozbawione uczuć wyższych, nieatrakcyjne, mdłe, odpychające, ponure, pozbawione barw, emocji, pompatyczne do ósmej potęgi, męczące i robotyczne.

                                                    Zgiń przepadnij.
                                                  • nland Re: X-buddyjska halucynacja 19.06.12, 18:38

                                                    Moje jedyne spostrzeżenie to to, że jest to nudne jak flaki z olejem, pozbawion
                                                    e uczuć wyższych, nieatrakcyjne, mdłe, odpychające, ponure, pozbawione barw, em
                                                    ocji, pompatyczne do ósmej potęgi, męczące i robotyczne.

                                                    Krwiste spostrzeżenie! Podoba mi się taki autentyzm na granicy torsji.
                                                  • olsah65 Re: X-buddyjska halucynacja 23.06.12, 12:49
                                                    Myślę ,że to trochę bałwochwalcze .Sokrates ze swoim "musisz zrozumieć samego siebie" wypada b. dobrze .No ale wtedy pewnie ten przygodny seks mógł tylko konkurować z filozofią.
                                                    Jacy byliśmy wtedy ubodzy. Smuci mnie to jeszcze dziś.
                            • ewery0 Re: X-buddyjska halucynacja 02.09.14, 11:39
                              ja się chętnie dołożę do odpowiedzi na temat żywego doświadczenia .
                              Żywe doświadczenie to spotkanie się z chamstwem i niewdzięcznością na średniowiecznych wygodnickich zasadach . Tę nagrodę dostaję się od pseudonauczycieli ,którzy rozładowują swoje frustracje i nerwice na naiwnych nowych uczniach pracujących na rzecz codziennego funkcjonowania sanghi .
                              To jest tak żywe i dotkliwe ,że pozostaje na lata we wspomnieniach bo jakiś debil nauczyciel nie umiał inaczej odreagować nauczek życiowych .
                              to rodzi tylko rosnącą ilość frustratów zwłaszcza w największych szkołach x-buddyjskich ,mam na myśli tu największą szkołę zen w Polsce ,Kwan Um ,gdzie niestety władza aż śmierdzi siarką piekielną i dla tego kusi .
                              • terra_cognita Re: X-buddyjska halucynacja 02.09.14, 13:09
                                Masz jednak cenne doświadczenie życiowe :-D Kto wie czego unikniesz pamiętając pacana który cię wykorzystał i rozczarował.Moralnie. Są osoby jak widać nie tylko z tych dyskusji które całe życie przeżywają w oczywistych iluzjach. Swoją drogą pytanie czy to nie metoda: bredzić uparcie całe życie że się posiadło prawdę, złapało jakiegoś rinpocze za nogi i już. Wszystko zresztą jedno, rinpocze, Buddę, Matkę Boską czy Pana Jezusa. Jeden czort.
                                • ewery0 Re: X-buddyjska halucynacja 02.09.14, 14:20
                                  zdaję się ,że być może tylko nasz mentor , który złapał ich wszystkich za środek albo coś co mają po środku . Usiłuje nas nauczać i rozdzielać miejsca gdzie ,kto ma zasiadać i jaką rolę pełnić wobec czcigodnego ''satyra'' . bezcenne jest wieloletnie doświadczenie bywalca sanghowego. cóż życie jest snem . dobrych snów wszystkim mentorom .

                                  polecam artykuł Satyr zdemaskowany

                                  dharmaiokolice.blogspot.com/2013/02/satyr-zen-zdemaskowany.html

                                  p.s
                                  Dziękuję nlandowi za przypomnienie strony Dharma i okolice . To całkiem pouczająca rzecz.
      • woxilo Re: X-buddyjska halucynacja 29.05.16, 20:17
        Ponieważ do zrozuimienia Buddyzmu potrzeba wielu lat praktyki i doświadczania -
        Nic nie istnieje
        Yamaoka Tesshu jako młody student zen, odwiedzał jednego mistrza po drugim. W końcu dotarł do Dokuona z Shokoku. Pragnąc wykazać się swoimi osiągnięciami, powiedział:

        ? Umysł, Budda i wszystkie czujące istoty tak naprawdę nie istnieją. Prawdziwą naturą wszelkich zjawisk jest pustka. Nie ma żadnego urzeczywistnienia, żadnej iluzji, żadnej mądrości, żadnej przeciętności. Nie ma żadnego dawania i niczego, co można by otrzymać.

        Dokuon, który spokojnie sobie palił, nic nie powiedział. Nagle uderzył Yanaokę swoją bambusową fajką. Strasznie rozzłościło to młodzieńca.

        ? Skoro nic nie istnieje ? zapytał Dokuon ? to skąd bierze się ten gniew?
    • ococibiega Re: X-buddyjska halucynacja 03.11.14, 10:40
      bum tara bum i mamy coś fajnego

      Sekta kontroluje zachowanie swoich członków przez ograniczenie swobody, wyznaczanie zadań i reguł oraz promowanie wspólnych działań. W ten sposób powoli rozwija u nich uzależnienie od grupy, a hamuje wszelkie przejawy indywidualizmu. Efekt kontroli myśli jest osiągany poprzez indoktrynację oraz wyczulanie członków sekty na wszelkie informacje, które przedstawiają sektę w złym świetle. Namawia się ich także do praktyk takich jak śpiewanie mantr i modlitwy, które wyciszają ?niepożądane? myśli. Przywódcy sekt dostarczają wyznawcom informacji, które zmniejszają ich niepokój i poczucie niepewności ? jednak członkowie sekty nie wiedzą, że ten przekaz nie jest zgodny ze stanem faktycznym.

      Kontrola uczuć opiera się na manipulowaniu nimi przede wszystkim poprzez wzbudzanie strachu (np. przed wrogami sekty) lub lęku przed karą. Przywódcy sekty próbują również kontrolować relacje członków sekty z innymi ludźmi oraz eliminować te, które ich zdaniem są potencjalnie ?szkodliwe?. Umacniając relacje wewnątrz sekty, a osłabiając te poza nią, sekta oddziela swoich członków od świata zewnętrznego, rozwija w nich nieufność i strach przed samodzielnym życiem.



      a resztunia z linka


      www.charaktery.eu/psycho-tropy/8810/Jak-manipuluj%C4%85-sekty/
    • woxilo Re: X-buddyjska halucynacja 12.04.16, 15:51
      ?X-buddyzm? sygnalizuje ofiarnicze oderwanie od rzeczywistości. Jego paradne retoryki, czy to świeckie czy religijne lub jakiekolwiek inne, tworzą wielce ceremonialne przedstawienie, w czasie którego, pusta rzeczywistość zostaje rozerwana i jednocześnie zreperowana. Lecz ofiara oraz jej sakrament ograniczają się całkowicie do kręgu wypreparowanego przez sam x-buddyzm.
      Rzeczywistość pozostaje nietknięta. X-buddyzm nie ofiaruje żadnej wiedzy. Jest to forma halucynacyjnego pragnienia ? sfabrykowanego pragnienia x-buddysty, by zrealizować wykreowaną przez sam x-buddyzm reperację świata.

      To co czytam nieraz ,to wielka ignorancja ,głupota ,brak Boga W Sercu ,Wiary,.Miłości i Nadzei , faryzeizm ,profanacja tego co było święte od wieków ,i nieznajomość dokładna faktów historycznych od strony praktycznej ( a nie wszystko co piszą i mówią jakiekolwiek źródła to fakty ,bowiem fakty z fikcją się mieszają , teoria bowiem z praktyką winna iść w parze )

      Jak może człowiek przejść z ciemności w światło?

      Człowiek żyje na Ziemi zamknięty jak w ciemnej kopercie a wokół niej pali się światło. Kiedy otworzysz serce dostajesz odpowiedź - światło napełni twoje wnętrze, uczyni cię oświeconym. Bóg oświeca człowieka, czyni go nowym a ten zmienia się fizycznie, mentalnie i duchowo.

      Stary skrypt mówi:

      "...Jego ciało stało się piękne, wspaniałe i mocne ale nie od mięśni i kości lecz wolne od stresu, zmartwień i obaw. Jego twarz jaśnieje energią, entuzjazmem i życiem... "

      Proces otrzymania światła z wysoka jest końcem podróży człowieka po Ziemi.Kiedy serce jest wystarczająco czyste i przyjmuje promienie boskiego słońca dusza jaśnieje niczym gwiazda na niebie.

      Są 3 drogi mistyczne: oczyszczenie, oświecenie i zjednoczenie. Kiedy serce jest odłączone od wszystkich pragnień i utopione w świetle, pierwsze co się ukazuje jest ogień w lotosie serca.

      Pali się intensywnie a w końcu wzrasta w wielki pożar i rozpoczyna proces oświecenia. A z biegiem czasu taki sam płomień zapala się w całym ciele i wokół niego, lśni złotą poświatą.

      Jest wiele dróg do oświecenia. Jedna z najprostszych - nuć bez przerwy Święte Imię Boga. Powtarzając Święte Imię wielokrotnie pozwalasz, że serce wzrasta w czystości i pewnego dnia wyłania się z ciemności w światło. Nucąc Święte Imię oczyszczasz też własny rozum.

      Aby dojść do oświecenia nie wolno być ignorantem.

      Bardzo ważna jest pomoc dla potrzebujących, opuszczonych, niekochanych, załamanych i bezdomnych. Prawdziwe oświecenie osiąga tylko ta dusza, która nie żyje tylko dla siebie.Bezinteresowna pomoc, tak bezinteresowna jak świecące dla człowieka słońce, jak pachnące kwiaty i zielona trawa na łące, jak śpiew ptaków, jak oddech lasu dla wszystkich ludzi: bogatych i biednych. Jeśli wstrzymasz własne uwielbienie i zwrócisz swoje oczy na otoczenie wówczas dostaniesz wielkie światło od Boga.

      12 dróg do Boga:

      1. Pragnienie - tęsknota aby połączyć się z Bogiem.
      2. Spokoj umysłu.
      3. Poniżenie.
      4. Rozczarowanie światem.
      5. Wielka wiara.
      6. Wierność.
      7. Kontrola samego siebie.
      8. Bezinteresowna pomoc.
      9. Rezygnacja - zrzeczenie się wszystkiego.
      10. Posłuszeństwo.
      11. Poddanie.
      12. Miłość.

      12 punktów, które człowiek doświadcza w swej drodze do Boga, od pragnienia i tęsknoty aż do wielkiej miłości, tak wielkiej jak Święty Franciszka z Asyżu dażył Jezusa. Kiedy nie straszne będzie dla ciebie doświadczenie pozostania na długie dni bez wody na gorącym słońcu Sahary a umysł pozostanie w zupełnym zamrożeniu jak tafla lodu na jeziorze. Jeśli świat cię poniży w każdy możliwy sposób, jeśli doświadczysz rozczarowania, ale mimo wszystkiego twoja wiara będzie tak mocna, że nie dasz się przekonać nikomu i dotrzymasz danego słowa aż do śmierci - wówczas otrzymasz światło oświecenia.

      Wola człowieka aby wybrać dobroć i miłość musi być potężna aby wybrać to co trudne, co wymaga przekreślenia własnego egoizmu. Tylko przez czystą miłość człowiek staje się w pełni człowiekiem. Takiemu człowiekowi, który jest zdolny przejść 12 dróg Bóg jest gotów dać wszystko.

      www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_12_drog_do_boga.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka