Dodaj do ulubionych

Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gautamy.

07.12.12, 23:53
Zainteresowal mnie buddyzm.
Dowiedzialem sie, ze założycielem tej religii byl dosc osobliwy ekscentryk, syn władcy jednego z królestw, leżących u podnóży Himalajów.
W wieku około 29 lat, Siddhartha podjal decyzję o podróży po królestwie, aby lepiej je poznać.
Co takiego ten w sumie juz dorosly chlopak w czasie swej wyprawy zobaczyl?
"Pewnego dnia podczas przejażdżki po przystrojonych na jego cześć ulicach miasta, ujrzał niedołężnego starca i dowiedział się, że starość jest przeznaczona wszystkim."
Zobaczyl tez np.zwłoki niesione wśród lamentu żałobników i dowiedzial sie (w wieku 29 lat! ?), ze istnieje śmierć.
Pozniej po tak zwanym "Wielkim Odejściu" jako leśny pustelnik spotkał mędrca o imieniu Alara Kalama, który nauczył go sztuki medytacji.
"Po 6 latach surowej ascezy, polegającej m.in. na staniu bez ruchu na deszczu i w żarze słońca oraz ćwiczeniach zatrzymywania oddechu, porzucił umartwienia jako bezwartościowe; wykąpał się i po raz pierwszy od 49 dni pożywił się ryżem i kwaśnym mlekiem,"

Po wielu roznych probach, bledach i korektach osiągnął wreszcie stan pełnego "oświecenia".
"Siddhartha usiadł pod drzewem Bodhi, w miejscu obecnie zwanym Bodh Gaja i stwierdził, że będzie tam siedział tak długo, aż nie rozwiąże zagadki cierpienia. Medytował przez 49 dni, w czasie których ukazywał się mu demon Mara..."
Po osiągnięciu tego stanu "oswiecenia" siedział kolejne 7 tygodni pod drzewem Bodhi medytując nad tym co zrobić po osiągnięciu oświecenia." itd. itd.

Jak widac droga do osiągniecia stanu "oświecenia" nie byla latwa.
W dzisiejszych czasach byloby to jeszcze trudniejsze, albo wrecz niemozliwe.
Wyobrazam sobie czlowieka siedzacego pod drzewem przez kilka tygodni. Zaraz zainteresowaliby sie nim dobrzy ludzie. Jedni zaczeliby sie pytac dlaczega tak tutaj siedzi, czy cos mu nie dolega, inni zapewne rozpoznaliby syna znanego w okolicy oligarchy (dawniej ksiecia) i wezwali ambulans.
Na pewno nie dosiedzialby tych 49 dni pod drzewem, duzo wczesniej znalazlby sie pod troskliwa opieka panstwowej sluzby zdrowia.
Mam pytanie do uczestnikow tego forum (moze sie choc jeden znajdzie): Co to jest to buddyjskie Oswiecenie i jak to mozna w dzisiejszych czasach osiągnąc ?
Obserwuj wątek
    • taknamarginesie Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 08.12.12, 00:57
      Jak znam uczestników tego forum, to może się Pan niebawem spodziewać entuzjastycznych porad i wskazówek w stylu: najważniejsze jest zazen, nie należy się przywiązywać, czy że buddyzm to nie religia itp. slogany. Ode mnie się Pan nie dowie jak osiągnąć oświecenie, bo tego nie wiem, ale mogę Pana zapewnić, że droga poprzez dyskusje na forach, szczególnie nazywanych buddyjskimi to kierunek w przeciwną stronę do tej, o którą Pan pyta. Ale wiem też, że w forumowych dyskusjach się Pan lubuję, więc i tak pewnie Pana nie przekonam :)
    • perceptivity Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 09.12.12, 09:00
      Definicji jest tyle że na pewno coś dla siebie znajdziesz. Jest odpowiadające mi podejście buddyjskich minimalistów jak właśnie obijany Nishijima: "oświecenie to romantyczna bajka dla dzieci". Współgra to z klasyczną buddyjską przypowieścią o próbach wyciągnięcia na zewnątrz mieszkańców palącego się domu bajkami o skarbach które mogą dostać jeśli wyjdą. Podobna choć już nie tożsama jest definicja sprowadzająca się do określenia pewnego mistrza "to nic wielkiego" lub innego " sprzedaję wodę nad brzegiem rzeki", albo z Hsing Hsing Ming "Ta Wielka Droga wcale nie jest trudna dla ludzi wolnych od swych upodobań". Z drugiego bieguna natomiast możesz się infantylnie zakalapućkać tak jak Pan Mądrala namarginesie który wie że jest coś, ale nie wiadomo co, to coś jest gdzieś, ale nie wiadomo gdzie, jakoś podobno można się z tym zapoznać, ale nie wiadomo jak. Wiadomo że trzeba przed kimś upaść na kolana i potarzać się w pyle, ale nie wiadomo przed kim. Pewnie przed jakimś siwym brodaczem któremu najpierw musisz uwierzyć na słowo że jest mądrzejszy od ciebie. Każdemu z tego nurtu polecam film "Kumare, guru dla każdego". Zresztą szczególnie polecam go jako szczepionkę na głupotę wszystkim uczniom gimnazjum, zysk na całe dorosłe życie :-D
      • jacek_x Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 09.12.12, 19:20
        "Najważniejsze jest zazen" napisal(a) Taknamarginesie
        Poszukalem troche po internecie. Autorzy z roznych krajow oferuja rozne wskazowki, a nawet instrukcje.
        Jedna z najczesciej polecanych metod bylo siedzenie zazen.
        Pierwszym krokiem w zazen jest znalezienie dla siebie dogodnej pozycji . Siedźmy nieruchomo i w spokoju.
        Na początku łatwiejsza jest jednak praktyka w pozycjach siedzących: kekkafuza - pełny lotos, hankafuza - półlotos
        pozycja birmańska. Wybralem pozycje birmanską
        "Dalej, należy uspokoić oddech. Umiarkowany wdech i wydech."
        Siedze zatem w pozycji birmanskiej i oddycham
        "Teraz koncentrujemy naszego “ducha”. Uczyńmy nasz umysł podobnym do białego papieru. Koncentracja jest najważniejsza. Umysł musi być "uważny" jakbyśmy sam na sam siedzieli w małej klatce ze śmiertelnie jadowitym wężem."
        Siedze dalej , koncentruje sie, ale po paru minutach okazalo sie, ze nie moge sie juz dalej koncentrowac bo ścierpla mi noga. Wstalem wiec, aby troche od tej pozycji birmanskiej odpoczac. Niektorzy znawcy tematu w internecie dopuszczaja w tej sytuacji zwyczajne siedzenie na krzesle. Postanowilem z tej wlasnie rady skorzystac.
        Gdy zaczalem od nowa w pozycji "siedzacego na krzesle" zadzwonil telefon. Okazalo sie, ze musze na chwile wyjsc z domu. Po powrocie bede kontynuowal.
        • jacek_x Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 09.12.12, 21:26
          Postanowilem wszystko powylączac i pozamykac aby nikt i nic w kontynuowaniu eksperymentow buddyjskich mi nie przeszkadzalo.
          "Nawet jeśli napłynie milion jałowych myśli, dokładnie każda z nich może być światłem do oświecenia, o ile pozwolimy im odpłynąć" napisal ktos w instrukcji.
          Siedzę sobie i oddycham ," należy uspokoić oddech, umiarkowany wdech i wydech". Nic sie nie dzieje, tylko myśli rozmaite przychodzą i przeszkadzają w koncentracji na oddechu.
          "Jeśli nie będziemy ich wywoływać, to nie powstaną same z siebie. Nawet jeśli napłynie milion jałowych myśli". ..
          Siedzenie w bezruchu w jednym miejscu okazalo się nie takie proste, trzeba jednak miec do tego wiele cierpliwosci.
          Nagle zauwazylem , albo wlasciwie zacząlem wyraznie slyszec tykanie zegarka. Nigdy wczesniej nie zwracalem na to uwagi. Tykanie zegarka oddalonego okolo 6 m, zasilanego jedna bateryjka 1.5 volta wydawalo sie dominowac ciszę
          calego pomieszczenia. Siedzę dalej, zegarek tyka, powietrze wchodzi sobie i wychodzi i dalej nic sie nie dzieje. Nuda.
          Tez sobie zajęcie znalezli ci ludzie w Indiach, Chinach, czy innych krajach, pomyslalem. Pewnie tak sobie siedza, bo nic innego tam nie maja do roboty.
          Wstac lub siedziec - oto jest pytanie. Postanowilem siedziec dalej.
          Po jakims czasie zauwazylem brak "naplywu" nowych mysli. Wogole glowa,a dokladniej gorna czesc ciala jakby zniknęla. W pewnym momencie uslyszalem za oknem szum przejezdzajacego samochodu. Nie bylem jednak w stanie rozroznić odleglosci, z ktorej rozne dzwięki pochodzily. Zegarek, oddech, szum przejezdzajacego samochodu, podmuchy wiatru za oknem, wszystko wydawalo sie pochodzic z jednego zrodla. Wcześniej oddech byl "wewnatrz", a np. szum wiatru lub to delikatne tykanie zegarka "na zewnatrz". W tym akurat momencie naturalny ten podzial jakby zniknąl.
          Wywolalo to lekkie zaniepokojenie. "A teraz jeszcze brakuje tego, zeby nawiedzil mnie jakiś demon Mara :-) " pomyślalem.
          Otworzylem oczy. Wszystko dosć szybko wrocilo do normy. Wiatr dalej wial za oknem, a zegarek tykal sobie na ścianie.
            • jacek_x Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 11.12.12, 04:07
              :-D Też myślę że trzeba znaleźć jakąś
              > dziwną motywację żeby tak siedzieć bez sensu.
              -----
              Chcialem dowiedziec sie "jak brzmią skrzypce bez strun". Jak juz znalazlem odpowiedz to nie moglem nic powiedziec bo "zapomnialem" ich jezyka. Bez ich jezyka nie bylo też mnie. hmmm...Kto zatem slyszal tykanie zegarka? :)

              Mysle, ze medytacja dla ukladu nerwowego przynosi podobnie pozytywny skutek co plywanie w basenie żabką dla miesni i stawów. Chociaz buddyzm, jak sobie teraz czytam, to nie tylko sama medytacja, ale caly zestaw rytualow, zwyczajow i swietych zasad. Mimo wielu znaczących różnic, istnieje wiele wspólnych wątków dla wszystkich tradycji i szkół buddyjskich. Mamy tutaj przede wszystkim : Cztery Szlachetne Prawdy, Szlachetna Ośmioraka Ścieżke, a w tym jeszcze Osiem Słusznych Czynow. W zwiazku ze specyficznym rozumieniem Slusznego Czynu numer 3 mnich buddyjski nie powinien nawet dotykać kobiety. Do tego jeszcze dochodza Cztery podstawy uważności ,Cztery rodzaje właściwego wysiłku, Cztery podstawy sukcesu, Pięć duchowych zdolności, Pięć duchowych mocy i Siedem czynników Przebudzenia...ufff.
              Uzywajac pojec spopularyzowanych przez wiedenskiego artyste dr Zygmunta Freuda to wlasciwie tylko buddyzm-zen wydaje sie narzucac swym uczestnikom stosunkowo najmniejsze super-ego. Jednak i w tej szkole buddyzmu nie brak rozmaitych oryginalow i dziwakow.Jednym z nich byl sam mistrz ,28 Patriarcha- Bodhidharma.
              "Bodhidarma wpatrywał się w ścianę i medytował, bez mrugania i poruszania oczami. Walcząc z ogarniającą go sennością obciął sobie powieki, aby zapobiec drzemaniu podczas medytacji."
              "Na temat jego braku nóg istnieje podanie mówiące, Bodhidarma przez dziewięć lat oddawał się niezwykłej medytacji - spędzając ten czas w grocie w pozycji siedzącej i wpatrując się w jej ścianę. Na skutek tak długiego siedzenia z nieużywanymi kończynami podwiniętymi pod ciało, Boddhidharmie uschły nogi i odpadły."
              No coz, przyklad samego Mistrza swiadczy, ze ludowe powiedzenie "co za duzo to nie zdrowo" dotyczy takze medytacji :-)
                • jacek_x Mechanika Samadhi. 12.12.12, 02:19
                  > Tykanie zegarka słyszało się samo...Po cóz miałby być tam jeszcze jakiś ktoś?...

                  Tak można powiedziec, gdy sie jest w stanie medytacyjnego transu. Jednak siedząc przed komputerem i cos tam sobie pisząc przebywam juz w innym stanie swiadomosci. Drgania fal elektromagnetycznych mózgu badane na elektroencefalografie wykazalyby najprawdopodobniej częstotliwośc 12-15 Hertzow :-)
                  Używajac jezyka Freuda moge powiedziec, ze isnieje Id (Ono) i Super Ego oraz "syntezator" albo mediator pomiedzy pierwszym a drugim nazywany Ego, ktory w tej chwili wykonuje swoja prace.
                  Prwdopodobnie w czestotliwosci o polowe mniejszej niz "Beta" i warunkach dluzszego przebywania w bezruchu i koncentracji Super-ego przestaje byc potrzebne i w zwiazku z tym Ego "zasypia" albo chwilowo zanika.
                  "Ono" (Id) funkcjonuje nadal na zmniejszonych obrotach, ale swiadomosc osoby ulegla zmianie.
                  Dlatego przyznaje, ze w tym kontekscie Twoje stwierdzenie "Tykanie zegarka słyszało się samo" ma sens.
                    • jacek_x Re: Mechanika Samadhi. 13.12.12, 01:21
                      To pytanie retoryczne potraktuję jako zwykle, aby mieć powod do dalszej pogawędki.
                      Jak by mogło być inaczej?
                      Przez odwrocenie sekwencji zdarzen. Można najpierw "sparaliżowac" super-ego, lub używajac jezyka Ryszarda Dawkinsa oslabic wplyw memow na swiadomosc, tak jak na przyklad w historii opowiedzianej barwa i kreska przez Hieronima Boscha.

                      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Jheronimus_Bosch_011.jpg
                      Do tego celu ludzie używaja róznych substancji chemicznych podawanych z zewnatrz.
                      To ostatnie slowo zapewne brzmi glupio, ale jest ważne. (W przypadku medytacji nic psychoaktywnego nie musi byc podawane z zewnatrz.)
                      "Statek szaleńców" swiadczy, ze moze byc inaczej, ale ten eksperyment konczy sie zazwyczaj nieprzyjemnym skutkiem ubocznym :-)
                      W przypadku medytacji negatywnych skutkow ubocznych nie zauważylem.
                        • jacek_x Dialogi z trupią czaszką. 16.12.12, 00:25
                          "Alas, poor Yorick! I knew him, Perceptivity; a fellow of infinite jest, of most excellent fancy..."
                          Zle sie dzieje w panstwie Polskim. Nie ma tu (na tym forum) poza Tobą zadnego "buddysty", aby z nim o czymkolwiek podyskutowac :-(
                          Byc moze w Polsce nie ma zadnych buddystow, albo buddysci w Polsce uznali, że w tzw. "żydowskiej gazecie dla Polakow" nie powinni tracic swojego cennego czasu ?
                          Przyszlo mi do glowy pogadać sobie z jakims Żydem. Żydzi uchodza bowiem za ludzi mądrych, chociaz dla Polski i wiary katolickiej niebezpiecznych, bo do rozmaitych geszeftow sklonność mają.
                          Forum Judaizm wogole tutaj nie istnieje. Pewnie juz wszyscy polscy Zydzi na ateizm przeszli i do Partii (Ruchu) Palikota sie zapisali?
                          Pozostają wlasciwie tylko dyskusje i roaważania nad tym, czy wiekszym durniem jest Jaroslaw Kaczynski , czy Donald Tusk.
                          Zarowno Kaczynskiego, jak i Tuska uważam za zdolnych i sprytnych politykow, ktorzy nadzwyczaj skutecznie potrafia zamieszac w glowach swoim wyznawcom.
                          Emocje zwiazane z polityczną propagandą sa napewno intensywne i podniecajace, ale nie jest to jednak wystarczajacy powód aby samemu wchodzic na ten "Statek szalencow" .
                            • jacek_x Papież przed mikrofonem 18.12.12, 00:33
                              Nie wiem co takiego przyjacielu moj Perciptivity wytracilo Cie z medytacyjnego transu?
                              Czy bylo to slowo Kaczynski, czy moze Palikot? Byc może ze stanu nirwany wytracila Cie ta cala "żydowska gazeta dla Polakow", okreslenie dosc powszechnie uzywane przez przeciwnikow lub wrogow Adama Michnika i jego wspolpracownikow?
                              "Pierdnięcie papieża do mikrofonu" musialo byc wydarzeniem niezbyt odleglym w czasie.
                              Pierwszy mikrofon został podobno skonstruowany w 1827 roku przez Charlesa Wheatstone'a.
                              Sir Charles Wheatstone angielski wynalazca znany jest takze z tego, ze poślubił swoją kucharkę , co wówczas wywołało duże kontrowersje.
                              Jeden z moich ulubionych papieży urodzil sie znacznie wczesniej niż wynalezieno mikrofon.
                              Byl nim papiez Aleksander VI ( właściwie Rodrigo de Borgia.)
                              Papież Aleksander byl ojcem wielu dzieci , w tym oficjalnie Cezara, Juana, Lukrecji i Joffrego.
                              Papież Aleksander VI, jako jeden z niewielu wspominany jest pozytywnie przez "Starszych Braci w Wierze"gdyż prowadził on politykę przyjazną wobec Żydów. Pozwolił na przyklad osiedlić się w Rzymie wielu Żydom wygnanym z Hiszpanii i Portugalii nadając im liczne przywileje.
                              "Rządy Aleksandra VI to fala licznych skandali, ekscesów w najwyższych władzach Kościoła rzymskiego. Do historii przeszedł tzw. 'Bankiet Kasztanów', znany także jako 'Balet Kasztanów', którym określa się kolację wydaną przez Cezara Borgię 30 października 1501. Johann Burchard, Mistrz Ceremonii kilku papieży w latach 1483–1503, tak opisał przebieg imprezy w swojej kronice Liber Notarum: "W niedzielny wieczór, 30 października, Don Cesare Borgia wydał kolację w swoim apartamencie w pałacu apostolskim, gdzie czekało pięćdziesiąt przyzwoitych prostytutek i kurtyzan, które po posiłku tańczyły ze służącymi i innymi obecnymi, najpierw w pełni ubrane, a potem nagie. Następnie, także po kolacji, świeczniki z zapalonymi świecami umieszczono na podłodze i porozrzucano kasztany, które prostytutki, nagie i na czworaka, musiały zbierać wczołgując się i wyczołgując spomiędzy świeczników. Papież, Doc Cesare i Donna Lukrecja byli wszyscy obecni i przyglądali się. Na koniec podobno oferowano nagrody – jedwabne koszule, buty, kapelusze i inne ubrania dla tych mężczyzn, którzy mieli największe powodzenie u prostytutek."(wiki)
                              • perceptivity Re: Papież przed mikrofonem 18.12.12, 12:45
                                Po prostu gawędzę. Dzisiaj papież nie uprawia generalnie kazirodczej miłości ze swoją córką, jak podobno czynił ten właśnie Namiestnik Chrystusa, ale jest osobistością bardzo nobliwą. Natomiast autentyk na który nie zwróciłeś uwagi to fakt że Budda zatruł się i to fatalnie w skutkach zepsutą wieprzowiną. I poniewaz ten szczególny fakt kompletnie nie pasuje do apokryficznych opowieści o Przebudzonym tchnie to wyjątkowym autentyzmem. Co ma wspólnego nirwana z konsumpcją nieświeżej wieprzowiny? A jednak. Implikuje to kilka ciekawych konstatacji.
                                • jacek_x Re: Papież przed mikrofonem 19.12.12, 05:20
                                  Spodziewalem sie tych konstatacji ciekawej ekspresji. A tu nic - kropka :-)
                                  Przeczytalem, ze Budda, podobno osiemdziesiecioletni juz dziadunio pojadl starej wieprzowiny i umarl. Jednak zasada reinkarnacji, albo buddyjskie nauczanie o tak zwanym stanie Bardo pozwala dojsc do wniosku, ze w przyszym zyciu Budda mogl wyciagnac z tego doswiadczenia wlasciwy wniosek i bardzo juz na wieprzowine uwazal, tym bardziej, ze sam chyba zalecal odzywianie sie roslinami. Stawia to Budde i tak w lepszej sytuacji niz wspomnianego wczesniej papieza Aleksandra, a nawet tego ostatniego z "linii wloskiej" , ktory podobno zatrul sie herbatką. Zgodnie z prawdami wiary obaj bedą musieli zaczekac najpierw na Sąd Ostateczny.
                                  "Co ma wspólnego nirwana z konsumpcją nieświeżej wieprzowiny?" ...??? Trudno powiedziec.
                                  Co to jest wieprzowina to wiem, bo znam z doswiadczenia plasterek szynki, natomiast nirwana... jest to slowo z ktorym sie tylko wczesniej kilka razy spotkalem.
                  • izyrider Re: Mechanika Samadhi. 30.05.13, 17:41
                    jacek_x napisał:

                    > > Tykanie zegarka słyszało się samo...Po cóz miałby być tam jeszcze jakiś k
                    > toś?...
                    >
                    > Twoje stwierdzenie "Tykanie zegarka słys
                    > zało się samo" ma sens.
                    To stwierdzenie jest bez sensu wsrod buddystow to kwintesencja hinduizmu.. by to zrozumiec konieczna jest wiara ta umozliwia zrozumienie rzeczywistosci absolutnej ,buddyzm wymaga dowodow by uznac cokolwiek..
          • mskaiq Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 26.01.13, 20:37
            Spróbuj inaczej, wcale nie trzeba medytować zajmując się oddechem, przybieraniem
            pozycji medytacyjnej, itp.
            Wybierz sobie słowo i staraj sie o nim mysleć i obserwuj jak często swiadomość
            zmienia Twoją wolę. Możesz to robić w tramwaju, kiedy jesz, chodzisz, itp.
            Po roku, dwóch zaczniesz zauważać swoje myśli. Zobaczysz jak wiele się ich pojawia.
            To najprostsza medytacja i duży krok w poznaniu samego siebie.
            Pozdrawiam serdecznie.

    • nland Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 17.12.12, 17:28
      jacek_x napisał:

      >> Co to jes t to buddyjskie Oswiecenie i jak to mozna w dzisiejszych czasach osiągnąc ?<<

      Już sam termin „oświecenie” jest problematyczny, a co dopiero mówić o jego „osiąganiu”. Słowo „oświecenie” w kontekście buddyjskiego modernizmu pojawiło się po raz pierwszy za sprawą jednego z pierwszych i najbardziej wpływowych tłumaczy pism palijskich, założyciela Pali Text Society, a mianowicie brytyjskiego orientalisty, filologa T.W. Rhys Davids'a (1843–1922), który przełożył palijskie słowo „bodhi” posługując się angielskim „enlightenment”. Stąd właśnie w zachodnim buddyzmie termin „oświecenie”, który słabo albo wcale nie oddaje znaczenia „bodhi”, dla którego najbliższym europejskim odpowiednikiem jest „przebudzenie” (awakening). Davids zastosował słowo „oświecenie” najprawdopodobniej dlatego, ponieważ pragną zasymilować buddyzm z europejskim dyskursem oświeceniowym. Budda dzięki temu retorycznemu zabiegowi miał się stać rodzajem wiktoriańskiego dżentelmena, dla którego racjonalizm (w sensie nowożytnym, od Kartezjusza, itd.), a nie religijnie pojmowana transcendencja, miał rzekomo stanowić sedno buddyjskiej doktryny.

      Zatem, można by powtórzyć: „Oswiecenie i jak to mozna w dzisiejszych czasach osiągnąc ?” i dodać: Skąd to ciągłe pragnienie, skąd ta ciągła nostalgia? dharmaiokolice.blogspot.com/2012/02/nostalgia-za-budda.html
      • esoterics Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 17.12.12, 21:11
        Nie wiem czy chodziło o jakąś manipulację, oświecenie buddyjskie i Oświecenie w kulturze XVIII w. wydają się wręcz przeciwstawne i jest to moze inwencja tłumacza raczej ale prawdą jest ze samo imie Buddy ma źródłosłów indoeuropejski stąd ten sam rdzeń w polskim słowie PrzeBUDzony.
        • nland Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 18.12.12, 13:02
          Ta sprytna „manipulacja” osiągnęła swój cel w 100 procentach. Od czasów działalności Davids'a minęło już przeszło 100 lat, a ciągle słyszy się gadki od buddyjskim „oświeceniu”. Jest to przykład >>buddema<< doskonałego, który replikuje się z pokolenia na pokolenie i mało prawdopodobne, że kiedykolwiek fantazja o „oświeceniu” zostanie wyeliminowana z pop-buddyjskiego dyskursu.

          A propos „buddemów”: sites.google.com/site/buddyzmipsychoterapia/Home/buddyzm-2/heurystyka
          • jacek_x Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 19.12.12, 06:17
            Eksporterem buddyjskiego "mempleksu" z Indii do Chin byl zgodnie z legendą Bodhidharma.
            Przywiozl go do Chin w formie bardzo uproszczonej, uznal chyba dotychczasowe mniemania, filozoficzne dysputy i dociekania za zbędny balast.
            Odpowiedzi jakie udzielil Bodhidarma cesarzowi dotycza bowiem sedna sprawy:
            A.D. 516. "Bodhidharma musiał stać się sławny, bowiem został zaproszony przez cesarza Wu z dynastii Liang. Pałac cesarza znajdował się w stolicy - mieście Nankin. (...)
            Cesarz Wu spytał wówczas Bodhidharmę, co jest podstawową nauką buddyzmu, na co pytany odparł natychmiast: "Bezmierna pustka". Cesarz był zszokowany i, jak mówią niektórzy, zaczął tracić cierpliwość, gdyż to co usłyszał było niezwykłe i nie pasowało do tego, czego nauczali go chińscy mnisi. Wówczas spytał: "A ty kim jesteś?", na co Bodhidharma odpowiedział: "Nie wiem".
            Cesarz, który nie zrozumiał odpowiedzi Bodhidharmy, odprawił go z dworu."

            Cesarz Wu okazal sie byc monarchą wyrozumialym. Mogl przeciez rozkazac swoim slugom obciac mu uszy i wrzucic do studni*.
            Nie chcialbym byc teraz zle zrozumiany i nikogo obrazic, ale w poruszonej powyzej kwesti blednego przetlumaczenia slowa przez Davids'a przyszla mi do glowy nastepujaca sentencja:
            Jezeli nazwiemy psa kotem, to nie oznacza, ze pies nam zacznie miauczec. :-)

            * ..." rozwija on analizę historyczną dotyczącą społeczeństwa zdyscyplinowanego oraz społeczeństwa suwerenności. To ostatnie, będąc najstarszą formą społeczeństwa, jest typowe dla państwa feudalnego, w którym suweren posiada pełnię władzy nad życiem i śmiercią jednostki."
            dharmaiokolice.blogspot.ca/2012/01/medytacja-i-kontrola.html
            • nland Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 19.12.12, 10:00
              jacek_x napisał:

              >> Eksporterem buddyjskiego "mempleksu" z Indii do Chin byl zgodnie z legendą Bodhidharma. Przywiozl go do Chin w formie bardzo uproszczonej, uznal chyba dotychczasowe mniemania, filozoficzne dysputy i dociekania za zbędny balast.<<

              „... zgodnie z legendą...” - to warto podkreślić, bo oczywiście „Bodhidharma” niczego nie eksportował. „On” i jego działalność „eksportowa” są kolejnymi buddemami - w tym przypadku elementami tradycji buddyzmu chińskiego. To fantastycznie wręcz nośna fabrykacja. Doskonale wpasowująca się we współczesny dyskurs anty-oświeceniowy i wzmacniający wszechobecne w kulturze masowej echa romantyzmu. Można więc powiedzieć, że „Bodhidharma” niejako wynurzył się z tego buddyjskiego „mempleksu” który replikował się w miarę wieluset letniej ekspansji Dharmy z Indii dalej na wschód, czyli Chin, Korei czy Japonii. Trochę więcej na ten temat: dharmaiokolice.blogspot.ca/2011/11/kiedy-bodhidharma-ypie-do-ciebie-okiem.html
    • olsah65 Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 03.01.13, 15:41
      Co to jes
      > t to buddyjskie Oswiecenie i jak to mozna w dzisiejszych czasach osiągnąc ?
      Oświecenie nie jest buddyjskie ani niebuddyjskie .Oświecenie znaczy zrozumieć zamego siebie.
      W dzisiejszych czasch można osiągnąć to jak zawsze porzucając to wszystko.
      Czy już rozumiesz klamco -jacusiu ?
      • jacek_x Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 10.01.13, 22:59
        Chyba masz racje. Ten kto chce w tym wymiarze coś osiągnąć przypomina wioślarza na oceanie, ktory nie ma żadnego brzegu. Gdy chce "osiągnąć" -wiosluje w jedna strone,
        gdy nie-chce wiosluje w przeciwną. Dopiero gdy "odloży wiosla" i przestanie wioslowac może zauważyć, że dotychczasowy wysilek byl niepotrzebną stratą czasu i energii,
        bo na oceanie przeznaczenia zarówno ten co odlozy "wiosla" jak i ten chcący "gdzies tam" doplynąc znajdują sie i tak w tym samym miejscu.
    • izyrider Re: Ekscentryczne życie i pomysly Siddhartha Gaut 13.04.13, 12:41
      buddyzm nie jest religia co najwyzej sposob na zycie bez problemow.Budda nie byl synem krola ,byl synem rai ,wybieralnego naczelnika kasty wojownikow i urzednikow -bylo ich okolo 30.tys w 200tysiecznym kraju i tylko oni mieli prawo wyboru.Zrodlem jego wiedzy nie byly wyprawy lecz od dziecka uczestnictwo we wszystkim co robil ojciec ten byl rowniez sedzia. Nie chcial sie ozenic ch cial odejsc wczesniej ale ojciec uwarunkowal to potomstwem,zona urodzila syna pozwolono mu odejsc Wychowal sie bez matki od dziecka do smierci z kuzynem ,ten zostal obwolany mnichem(niechetnie) po smierci buddy pyt. czy budda byl homoseksualista?Budda nie wierzyl w duchy i bogow ,w tej filozofi to co nie wytlumaczalne ,tez nie istnieje w tym sensie zblizony jest do nauki .Buddyzm do dzisiaj nie znalazl odp.na pytania:Jak karma znajduje droge do pochwy matki powtornie narodzonego ,rowniez brak dowodu na nowe narodziny karmy.Rozwoj buddyzmu w okresie zycia Buddy ma duzo wspolnego z konkurencja z kasta kaplanow Ci opanowali ,,sztuke skladania ofiar,, bogom co zagwarantowalo im polityczne wplywy ,wladze i pieniadze.Budda tez nie widzial co osiagnie po 6 latach ,,cwiczen,, musisz sprobowac,, na wlasna reke,, najlepiej w klasztorze Benedyktynow ..Budda nie bedziesz ale napewno Cie oswieca..
    • olsah65 Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 28.05.13, 20:05
      Jesteś tak wolny jak twój nauczyciel przybity do drzewa.
      Ja jestem uwarunkowany i pełen świadomości tego. Zanieśli mnie chrztu ,zapędzili do bierzmowania, do ślubu kościelnego poszedłem dla innych, mówiąc im o tym fakcie i byli przez to szczęśliwi. Szkoda mi Jezusa i jego owczarni.
      • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 31.05.13, 02:48
        ty jestes slepcem i glupcem w jednej osobie(olsah65) inaczej wiedzialabys ze wiara to nie jest temat do dyskusji..kto jezus ? to postac historyczna tak jak ten hindu - raczej ..obwolany oswieconym przez tych ktorzy jego nauke zaakceptowali bo dawala jedzenie i uczucie wspolnoty ,tanio !..tych nie jest duzo 300-350 mil wiekszosc z nich to analfabeci ,burma,thajland,laos,indie,cejlon,cambodza i nie sa wstanie zrozumiec zwyklych zaleznosci logicznych tych latwych..tych trodnych buddyzm jako nauka tez nie jest w stanie uzasadnic nikt nie jest.. a mnisi w w/w krajach to faktor wladzy opartej na zabobonach latwych do wytlumaczenia, nic wiecej !
        • mujo Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 31.05.13, 21:48
          Kolego młodszy, nie miotaj się. Oczywiście że buddyzm religijny to absurd nie lepszy od katolicyzmu choćby. Ale w Kalamasutta Budda radzi (i nawet jest to mottem tego forum, zdaje się):
          "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym."
          Powiedział to ktoś (mozemy dla uproszczenia nazwać go Buddą) 2500 lat temu ale to i dzisiaj dla większości jak ty zbyt rewolucyjne.
          • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 01.06.13, 00:07
            olsah65 napisał:

            > izyrider napisał:
            >
            > > ty jestes slepcem i glupcem w jednej osobie(olsah65) ina
            > Nie mam wiary, więc skąd ta ślepota? Wygląda na to ,że jesteś tak bystry jak po
            > przednik, a może po prostu wierzysz w książki.
            to z braku zrozumienia istoty wiary u innych,chba ze brak rozumienia jest wiecej niz rozumienie
              • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 04.06.13, 16:02
                olsah65 napisał:

                > > to z braku zrozumienia istoty wiary u innych,chba ze brak rozumienia jest
                > wiece
                > > j niz rozumienie
                > Jest chyba, więc jest brak nierozumienia. To nie jest takie izy.
                chyba nie dot.rozumienia lub braku rozumienia chyba dot.co jest wiecej rozumienie czy tego brak.. to bylo easy..
                  • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 06.06.13, 02:20
                    olsah65 napisał:

                    > > chyba nie dot.rozumienia lub braku rozumienia chyba dot.co jest wiecej ro
                    > zumien
                    > > ie czy t
                    > Gdybyś rozumiał to co napisałeś, nie napisałbyś tego. Nie potrafisz odpowiedzie
                    > ć to nie odpowiadaj, to jest izy.
                    ty mi to wytlumaczysz , czego nie powinienem napisac i dlaczego ? inaczej nie uwierze ze ty to rozumiesz w jakikolwiek sposob..prosze zaczynaj
                      • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 07.06.13, 02:00
                        olsah65 napisał:

                        > > ty mi to wytlumaczysz , czego nie powinienem napisac i dlaczego ? inaczej
                        > nie u
                        > > wierze ze ty t
                        > Prezenty to przynosi Mikołaj, nie ja. Zamów sobie poduszkę pod d..., tu też pot
                        > rzebujesz tłumaczenia?
                        ok,nie zawracaj dupy ..,,mylsli -cielu,, jezeli chcesz rabat to stan w kolejce.(nie do mnie)
                          • izyrider Re: Tylko Jezus jest naszym Panem 09.06.13, 02:13
                            olsah65 napisał:

                            > > ok,nie zawracaj dupy ..,,mylsli -cielu,, jezeli chcesz rabat to stan w ko
                            > lejce.
                            > > (nie do mnie) !
                            > Przemówiła oświecona myśl katolicka, to było kwestią czasu i nie zawiodłeś mnie
                            > przebierańcu.
                            tak, to kwestia czasu by idote wykrzykujacego jeden argument na kazda okazje : ,,poddaj sie bo przegrales !,, pozbyc sie..,,dowodu zwyciestwa,, dalej brak i niech tak zostanie - bardzo czesto mniej daje wieksze zadowolenie / ja jestem b. ograniczonym katolikiem ale praktyczny buddyzm -ktory moglem i moge obserwowac na codzien to sredniowieczne eldorado mnichow w symbiozie z wladza ..cos dla polglowkow i amatorow filmow w TV.
    • mujo Ten twój "Jezus" to kolejna dyrdymała...Jak Budda 31.05.13, 21:30
      dla buddystów. Sądzisz że twój katolicyzm jest mniej beznadziejny i absurdalny niż islam czy religijny buddyzm? Wszystko to są zbiory bajań dla ubogich na umysle. Zamiast klepac swoje bajki o "jezusienaszympansie" usiądź młody przyjacielu i wycisz się. To wszystko. Jak tak świadomie posiedzisz bez wmawiania sobie żadnych pierdół to po pewnym czasie coś pojmiesz. Proste ale skuteczne. To właśnie różni właściwy buddyzm od jakiejkolwiek religii.
        • izyrider Re: Ten twój "Jezus" to kolejna dyrdymała...Jak B 03.06.13, 18:45
          esoterics napisała:

          > Jednak religia w której swojego założyciela czyli Buddę określa się w tekście p
          > rzeznaczonym do pobożnego rozważania czy też medytacji "gównem na patyku" nie j
          > est chyba małostkowa :)
          buddyzm nie jest religia,budda nie byl bogiem on sam nie uznawal bogow i motywem jego myslenia bylo usuniecie bogow,,to cala jego zasluga ale z ,,brakami, np,brak dowodow reinkarnacji i sposob w jaki karma dostaje szanse narodzin jest nieuzasadniony / obecny ,,praktyczny,,buddyzm przypomina sredniowiecze w krajach jak burma,laos,kambodza,tajlandia czy pol.indie .. europejskich fanow kontakt z egzystujacym buddyzmem napewno by ,,odczarowal,, (wiekszosc) /buddyzm jest nudny i nie moglby konkurowac z nauka np.sw. Benedykta zalozyciela zakonu benedyktynow
    • mujo Re: Tylko Jezus jest naszym Panem ... 03.06.13, 21:40
      Jak w chwili trzeźwosci zauważył jakiś pobożny polski fornal "gadał dziad do obrazu a obraz do niego ani razu"...powiada bowiem także Pismo "wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie" więc o czym tu "rozmawiać"? Mądrzejszy jesteś od Ojca w Niebiesiech?
    • mujo Re: Tylko Jezus jest naszym Panem ... 04.06.13, 19:50
      > Wielomówstwo jest również niegodne człowieka, świadczy bowiem o braku odpowiedz
      > ialności za słowa.
      No własnie, ty zaś trajkoczesz bezmyślnie ciągle to swoje "jezusnaszympansem"...Odpowiedz mi natomiast (po zastanowieniu się) dlaczego jesteś katolikiem?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka