Dodaj do ulubionych

Negatywne skutki medytacji

21.12.13, 14:25
Zetknęliście się z nimi, doświadczyliście makio?

Tutaj ciekawa rozmowa na ten temat:

forum.przebudzenie.net/praktyka/niebezpieczenstwa-medytacji-t1764.html
Obserwuj wątek
    • perceptivity Re: Negatywne skutki medytacji 23.12.13, 18:31
      W trakcie samego siedzenia nie miałem wrażeń typu makio ale miewałem je poza treningiem, w trakcie normalnych czynności. I mogę się zgodzic że poczucie opisywane jako derealizacja może być wciągające bo jest to ciekawa jazda. Mnie to się podobało, tym nie mniej gdyby było permanentne mogłoby wzbudzic pewnie niepokój o włąsny stan psychiczny. Celem praktykowania jest uświadomienie sobie natury rzeczywistości w czym metoda np. zazen się sprawdza, jako technika psychoterapii niekoniecznie u każdego. Sama świadomość natury rzeczy jest zupełnie odmiennym doznaniem od czegokolwiek z czym miało się wcześniej do czynienia. Z tym się zgodzę.
      • olsah65 Re: Negatywne skutki medytacji 23.12.13, 20:01
        Takich głupot wypowiadanych przez pseudo fachowców dawno nie czytałem. Brzmi to tak, specjalistów medytacji z trzymiesięcznym stażem zatrudnię. Badania zlecone przez proboszcza, kurię, czy Watykan?
        • perceptivity Re: Negatywne skutki medytacji 23.12.13, 23:18
          Nie emocjonuj się tak :-D Te efekty to nic takiego nadzwyczajnego. Przypuszczam że właśnie kilka miesięcy solidnego siedzenia po powiedzmy 30 minut wystarcza żeby z grubsza wiedziec o czym mowa. Ja sie w to bawię juz ponad 15 lat więc już wiem że nie ma się czym tak podniecać. Natomiast spektakularnych efektów psychoterapeutycznych faktycznie nie zaobserwowałem.
          • olsah65 Re: Negatywne skutki medytacji 25.12.13, 22:07
            Emocji tutaj nie ma co najwyżej upicie na smutno. Gdy usłyszę trzy godziny dziennie przez 15 lat to powiem nieźle, a tak to tylko żarty i zaliczka na zaś.
            • perceptivity Re: Negatywne skutki medytacji 27.12.13, 19:10
              Nie przesadzajmy. To dość powszechne doswiadczenie sądzę tylko jak się zaczyna o tym mówic to słychac bełkot. Chyba trzeba mieć do mowienia o tym jakiś specjalny talent. Ale, jak stwierdził pewien uznany mistrz zen: "to nic nadzwyczajnego".
              • olsah65 Re: Negatywne skutki medytacji 27.12.13, 20:34
                Talent nie jest wg mnie konieczny, bo w moim skromnym doświadczeniu najciekawiej mówią ci ,którzy doświadczyli, a nie posłuchali lub przeczytali. Po kilku miesiącach można co najwyżej pogubić się , a w badaniach zostać mistrzem medytacji.
                • perceptivity Re: Negatywne skutki medytacji 28.12.13, 00:05
                  Masz rację. Skromne doświadczenie jako słuchacza czyichś ciekawych opowieści powoduje tylko mętlik w głowie i rzeczywiście nie jest podstawą do zabierania głosu.
          • esoterics Re: Negatywne skutki medytacji 28.12.13, 14:06
            Moim zdaniem praktyka oparta na introspekcji zwiększa wrazliwość i z punktu widzenia psychoterapii niekoniecznie wiąże się z uspokojeniem u osób już wczesniej niespokojnych. To nie jest raczej metoda dobra dla każdego, podejrzewam.
            • olsah65 Re: Negatywne skutki medytacji 28.12.13, 19:29
              esoterics napisała:
              To nie jest raczej metoda dobra dla każdego, podejrzewam.
              Ja myślę,że to jest dla każdego. Problem tkwi w tym , że trzeba uważać komu i jaką daje się broń, lub narzędzie.
              • joolz Re: Negatywne skutki medytacji 14.01.14, 20:36
                Jak masz złamaną nogę to nie pograsz w futbol.
                Jak masz zwichrowany umysł, to medytacja może ci wręcz zaszkodzić.
                Dlatego zawsze i wszędzie potrzebny jest trening pod okiem nauczyciela.
                • terra_cognita Re: Negatywne skutki medytacji 14.01.14, 21:12
                  Osobisty nauczyciel nie jest niezbędny a ja osobiście zgadzam się z Krishnamurtim że jest przeszkodą. Gdyby był niezbędny po cóż by spisywano szczegółowe procedury na które nauczyciele się powołują. Czytając przykładowo Fukanzazengi masz osobisty kontakt z PROPOZYCJAMI Dogena które możesz przyjąć lub odrzucić. Będąc uczennicą takiego Kalu Rinpoche miało się osobisty kontakt z psychopatą i maniakiem seksualnym. W najlepszym przypadku zalecał celibat. W dobie internetu i YT dobrze widać że "nauczyciele duchowi" to z reguły osobnicy psychopatyczni. W razie wątpliwości służę linkami. Oczywiście znam odpowiedź: no ale ten mój naprawdę jest wyjątkowy! :-D
                  • joolz Re: Negatywne skutki medytacji 15.01.14, 15:59
                    Nie ten to inny. W praktyce przydaje się pomoc, bo jedynie polegając na własnym doświadczeniu i nie konfrontując go z innymi, można kręcić się wkoło.

                    Ale wiadomo - nauczyciel jest po to, żeby go potem "zabić". Ty i jedynie ty możesz być swoim mistrzem.
                    • bog_makaron Re: Negatywne skutki medytacji 17.01.14, 18:24
                      W medytacji nie ma nic do osiągania i sprawdzania. Jeśli coś się zrozumiało to nie ma miejsca na błąd i wykluczanie go korzystając z uwag jakiegoś kolesia który twierdzi że wie więcej. Nikt za ciebie rzeczywiście niczego nie zrozumie.
    • shamanic Joolz najpierw bawisz się w zen 19.01.14, 22:55
      a potem przylatujesz z płaczem gdy się okazuje że to ciężka praca a nie kolorowa reklama z kolorowych pisemek dla glupich panienek?

      I dlatego zamknąłeś to swoje forum? Tyle ciekawych watków ludzi zmarnowałeś.
      Nie wstyd ci?
      • terra_cognita Re: Joolz najpierw bawisz się w zen 20.01.14, 16:10
        Nawet było tam sporo zażartych polemik, szkoda że zniknęło bo tutaj się póki co nie odbudowało. Niestety, są jakieś fora buddyjskie ale ludzie na nich siedzący to w większości oszołomstwo pokroju moheriady i smoleńszczyzny lub znacznie gorzej. Otwarta dyskusja nie wchodzi w grę, mają swoich mistrzów i wiedzą lepiej :-D
        • shamanic Re: Joolz najpierw bawisz się w zen 20.01.14, 19:53
          terra_cognita napisał:
          > Nawet było tam sporo zażartych polemik, szkoda że zniknęło bo tutaj się póki co
          > nie odbudowało. Niestety, są jakieś fora buddyjskie ale ludzie na nich siedząc
          > y to w większości oszołomstwo pokroju moheriady i smoleńszczyzny lub znacznie g
          > orzej. Otwarta dyskusja nie wchodzi w grę, mają swoich mistrzów i wiedzą lepiej
          > :-D

          To prawda. Oni to tam robią system prewencyjny do kulturalnych rozmów a w efekcie wylewają razem z chamstwem i trolowaniem również spontaniczność dzięki czemu spada zainteresowanie dyskusją. Dobry dział do śmiechu tam to intencje: pojawia się szczera intencja i to jest ok, ale zaraz podpina się pod to grupa towarzystwa wzajemnej adoracji - żeby nie było że z czyms mądrym - piszą w odpowiedzi linijki oklepanych mantr z różnych tradycji i prawdopodobnie na tym poprzestają, zamiast napisać cos od siebie.
          Każda świeża myśl łamiaca schematy spotyka się tam z niezrozumieniem i jest udupiana na starcie. Zabawne sa też różne dziecinne socjotechniki które tam stosują, jak np. wypytywanki, które daja czasem na początku wrażenie normalnej rozmowy ale to tylko dretwy i oklepany schemat. Jeśli pojawia się jakis realny problem do omowienia przez nową osobę - jest to w miare mozliwosci obracane w żart jeśli może to zagrozić wyidealizowanemu obrazowi buddystów w polsce.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka