Dodaj do ulubionych

Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwnymi.

22.01.14, 19:36
Jakakolwiek, buddyzm jako religia oczywiście niczym się nie różni w swoim istotowym szkodnictwie od chociazby katolicyzmu. Katolicyzm jest filozoficznie jakby dojrzalszy w swojej świadomości paradoksu i absurdu dlatego wikła się w sposób bardziej wyrafinowany nigdzie jednak nie ma tak zaawansowanej techniki medytacyjnej jak w zen/czan/vipassanie czy podobnych bo to w zasadzie to samo.
Obserwuj wątek
    • terra_cognita Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 23.01.14, 09:19
      Zgadzam się. Stwarza to ciekawy problem. Intelektualnie myśl chrześcijańska generalnie zdecydowanie przoduje zdecydowanie od czasów Arystotelesa z jego formą i materią choćby choć pustka i forma także jest koncepcją wartą - choć dla nielicznych - rozważań. Tym nie mniej filozoficzne pomysły buddyjskie wydają się czasem naprawdę dziecinne. Natomiast co do kwestii technik medytacyjnych nie ma porówniania w drugą stronę. Praktyki ignacjańskie, benedyktyńskie a nawet techniki hezychastyczne dziwnie przypominające TM są dopiero etapem wstępnym w porównianiu do zazen. Dlatego wspomniane łączenie zazen z teoriami o przykłądowo Trójcy Św. wydają się być dziwaczne. Ale kto wie co z tego może się wypichcić?
      • nland Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 28.01.14, 13:38
        terra_cognita napisał:

        > Praktyki ignacjańskie, benedyktyńskie a nawet techniki hezychastyczne dziwnie przypominające TM są dopiero etapem wstępnym w porównianiu do zazen.

        Kolega ewidentnie nie kuma bazy czym faktycznie jest "zazen" w rytualny i instytucjonalnym kontekście Soto zen, ponieważ zapewne pojmuje "zazen" jako wyimaginowaną formę wewnętrznego doświadczenia - jakże powszechne to mniemanie wśród zachodnich czcicieli równie wyimaginowanego Dogena. Domniemanie to prowadzi do paradoksalnego wniosku, mianowicie, że sprawy mają się właściwie dokładnie odwrotnie, że te wszystkie wymienione przez kolegę metody chrześcijańskie, mające swój odległy ideał w augustiańskim poszukiwaniu i komunikowaniu się z "Bogiem" we własnym "wnętrzu", są nieporównywanie bliższą formą "wewnętrznego doświadczenia" niż tradycyjnie pojmowany "zazen", który w swoim pierwotnym azjatyckim środowisku był/jest RYTUALNYM odegraniem buddyjskiego "przebudzenia" - coś jakby - posługując się bliższym nam kulturowo przykładem - symboliczną pamiątką ostatniej wieczerzy praktykowaną w kościołach reformowanych. Proponowałbym więc porzucenie szafowaniem terminem "zazen" i zajęcie się studiami nad tradycją patrystyczną. W ten sposób nie będzie się kolega przynajmniej oszukiwał, że przez wyimaginowane "zazen" poszukuje czegoś więcej niż tylko utraconego kiedyś "Boga Ojca".
        • perceptivity Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 29.01.14, 20:59
          Zazen jest właśnie rzeczą będącą dokładnie na drugim biegunie rytuału. Sama nazwa oznaczająca po japońsku "tylko siedzenie" to oddaje. Jest to po prostu ciekawy eksperyment z zakresu psychologii eksperymentalnej. W zasadzie nie wymaga żadnych założeń oprócz ciekawości eksperymentującego. Jestem pewien że uzyskalibyśmy ciekawe rezultaty płacąc grupie przypadkowych osób za godzinę siedzenia dziennie. Robiłyby to w doskonałym nastawieniu psychicznym, nie oczekując żadnego zysku duchowego, w szczególności oświecenia czy też zbawienia. Robiłyby to z bardzo racjonalnych powodów czyli dla pieniędzy. Nikt nie mógłby o nich powiedzieć że są oszołomami. Uprawiałyby po prostu specyficzną gimnastykę. Robiłyby to dla pieniędzy a tu bach! Niespodzianka.
          • nland Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 29.01.14, 21:20
            perceptivity napisał:

            > Zazen jest właśnie rzeczą będącą dokładnie na drugim biegunie rytuału. Sama naz wa oznaczająca po japońsku "tylko siedzenie" to oddaje.<

            Stary, SIEDŹ sobie TYLKO ile chcesz, jeno nie nazywaj tego mianem "zazen". A jeśli chcesz dyskutować poważnie to poczytaj coś uczciwego na ten temat i wtedy możemy pogadać. Polecam np. monografię "Zen Ritual", w której znajdziesz ciekawy esej przedstawiający kwestię rytualnego wymiaru "zazen" w kontekście tradycyjnego Soto, autorstwa Taigena Dan Leighton'a pt. "Zazen as an Enactment Ritual".
            • perceptivity Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 29.01.14, 23:12
              Dzięki za zgodę. Po latach będę wreszcie siedział z czystym sumieniem :-D W zasadzie nie używam japońskiego nazewnictwa na czynność tak banalną jak siedzenie. Mówię zazwyczaj że sobie siedzę, nie wspominam że po japońsku "zazen" oznacza "siedzieć". Należysz jak widzę do czcicieli anglojęzycznej literatury o różnych tajemnych i zagadkowych sprawach ducha..."Poznacie Książkę, a Książka was wyzwoli!"
            • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 30.01.14, 02:55
              Też kiedyś myślałem podobnie jak nland. Teraz wiem, że prostota (w sensie zwykłość) tego eksperymentu i brak jakichkolwiek oczekiwań co do efektów tego "siedzenia" przynosi paradoksalnie najlepszy efekt.
              Żadne "monografię "Zen Ritual", żadne "czytanie ciekawego eseju przedstawiającego kwestię" , czy inne literackie czary mary nie mają tutaj większego znaczenia.
              Perceptivity natomiast opowiada o tym wszystkim jak "stary mistrz buddyjski" :-)
              • nland Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 30.01.14, 09:07
                Perceptivity, piszesz, „w zasadzie nie używam japońskiego nazewnictwa ...” a jednak, przyznasz, że go użyłeś w tym wątku i w innych nie raz. Więc moje pytanie brzmi, właściwie dlaczego to robisz, kiedy jak twierdzisz, chodzi ci tylko o „czynność tak banalną jak siedzenie”? Po co wiązać tę banalną czynność z terminem „zazen”?

                Nie, nie należę do żadnych „czcicieli”, tylko cenię sobie wiedzę jakiej dostarczają nauki humanistyczne, a w tym przypadku ich dział, religioznawstwo, a jeszcze dokładniej, podkategoria owego religioznawstwa, buddologia. Zatem daruj sobie te tanie zgryźliwości. Zrozumiałbym, że możesz nie mieć dostępu do polecanej lektury. Mógłbym podpowiedzieć gdzie mógłbyś ją łatwo znaleźć. Zrozumiałbym, że nie znasz na tyle angielskiego, aby czytać takie akademickie opracowania. Postarałbym się wtedy powiedzieć coś na ten temat pokrótce. Byłaby dyskusja. Ale ty wolisz się ukryć za swoimi zgryźliwościami i … no cóż, wtedy pozostaje ci „tylko banalne siedzenie”, Mistrzuniu.
                    • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 31.01.14, 04:27
                      nland napisał:
                      Kolega (Perceptivity) ewidentnie nie kuma bazy czym faktycznie jest "zazen" (...)
                      "...cenię sobie wiedzę jakiej dostarczają nauki humanistyczne, a w tym przypadku ich dział, religioznawstwo, a jeszcze dokładniej, podkategoria owego religioznawstwa, buddologia.(...)
                      ======
                      To bardzo ciekawe, wymagające czasu i poświęcenia zainteresowania. Na pewno pomagają w ogólnym rozwoju intelektualnym człowieka. Człowiek, który czyta książki zdobywa tym samym wiedzę o świecie, wprowadza do swojej pamięci treści, które podpowiada mu w swoim dziele jego autor. Przy okazji wzbogaca słownictwo, uczy nowych pojęć, terminów i symboli. Krok po kroku staje się intelektualistą. Jako taki może kiedyś zostać nauczycielem w szkole podstawowej, albo nawet wykładowcą religioznawstwa na uniwersytecie... A teraz na chwilę zmieńmy dyscyplinę. Byc może jest to dyscyplina uważana za plebejską, ale czasem zdarza się nam widzieć także profesora biegnącego za skórznym balonem.
                      - Przychodzi kibic piłki nożnej do zawodowego piłkarza, moze to być Lionel Messi lub jakikolwiek inny (nazwisko i barwy klubowe są nieistotne). Kibic opowiada: Ja czytam Przegląd sportowy, Piłkę Nożną, prenumeruję Kicker i France Football. Ogladam prawie wszystkie mecze extraklasy w telewizorze. Spotkałem nawet raz trenera Jacka Gmocha, który opowiadał mi o swoich nowatorskich rozwiązaniach taktycznych na Mistrzostwach Świata w Argentynie.
                      - No dobrze, a w piłkę czasami pan gra?
                      • nland Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 31.01.14, 09:29
                        jacek_x napisał:

                        > To bardzo ciekawe, wymagające czasu i poświęcenia zainteresowania. Na pewno pomagają w ogólnym rozwoju intelektualnym człowieka.<

                        Z całym szacunkiem Panie X, ale czy jesteś Pan świadom tego, że wyznajesz Pan ten sentymentalny pogląd zakładający, że rzekomo istnieje jakaś esencja religii, w tym przypadku wyrażająca się w postaci „praktyki medytacji”, a dokładniej „doświadczenia religijnego”, któremu owa „praktyka” pomaga się zamanifestować? Mam wrażenie, że to całkowicie umyka Pana uwadze. Ale zapewniam Pana, że jeśli to, co Pan nazywa pobłażliwie, a może tylko ze słabo skrywaną pogardą, „ciekawym, wymagającym czasu i poświęcenia zainteresowaniem”, potraktował by Pan z należytą powagą, to kto wie, być może miałby Pan szansę uniknąć stania się ofiarą takich dziewiętnastowiecznych sentymentalnych poglądów na religię, jak te, które Pan tu prezentujesz bez żadnego skrępowania.

                        Zatem, zajrzyj Pan na mojego bloga, poczytaj Pan o źródłach tej nieświadomie krzewionej przez Pana sentymentalności, dodatkowo przeczytaj Pan przynajmniej „Podstawy buddyzmu” Ruperta Gethina, i później wracaj Pan do tej dyskusji. Być może wskutek poświęcenia tej odrobiny swojego „antenowego” czasu na rzecz rozszerzenia swoich horyzontów intelektualnych, nie będzie się Pan w przyszłości publicznie ośmieszał opowiadając te swoje przypowiastki kibolskie.

                        dharmaiokolice.blogspot.com/2013/03/doswiadczenie-bezposrednie.html
                        dharmaiokolice.blogspot.com/2013/04/ile-romantyzmu-w-buddyjskim-modernizmie.html
                        • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 02.02.14, 19:39
                          Dziekuje za zamieszczone "linki". Z teścia pod nimi ukrytą zpoznałem się.
                          Nland napisał: "Z całym szacunkiem Panie X, ale czy jesteś Pan świadom tego, że wyznajesz Pan ten sentymentalny pogląd zakładający, że rzekomo istnieje jakaś esencja religii, w tym przypadku wyrażająca się w postaci „praktyki medytacji”, a dokładniej „doświadczenia religijnego”, któremu owa „praktyka” pomaga się zamanifestować? Mam wrażenie, że to całkowicie umyka Pana uwadze."
                          ====
                          Esencja kojarzy mi sie przede wszystkim z wywarem uzyskanym z połączenia lisci herbaty z wrzącą wodą.
                          "Rzekomo istniejąca esencja religii"- co to takiego jest?
                          Ja lub moja jażń została ukształtowana w trochę innej cywilizacji niz buddyjska więc nie wiem o co chodzi, ale zawsze mogę poszukać odpowiedzi lub zapytać się kogoś kompetentnego, najlepiej jakiegoś buddysty.
                          Pytanie o tzw. esencję buddyzmu zadawano wielu buddyjskim autorytetom. Jeden z nich mistrz buddyjski Yunmen Wenyan miał na to pytanie odpowiedzieć: "Esencja buddyzmu? - Suche g...wno na patyku."
                          Jeżeli mistrz tej akurat szkoły buddyzmu, czyli Zen ( przeznaczonej dla ludzi, którzy chcą prowadzić tryb życia mnicha lub zakonnika) tak właśnie uważa, to co ja mogę tutaj więcej dodać :-)
                          Byc może cytat przypisywany innemu autorytetowi sprawę "esencji" nieco rozjaśni:
                          "Buddowie nie nauczają Dharmy, która jest zależna od liter. Każdy, kto naucza doktryny zależnej od liter i słów, jest tylko gadułą, ponieważ "esencja" (w oryginale: Prawda) jest poza literami, słowami i księgami."
                          Autor: Budda Siakjamuni, Źródło: Lankavatara
                          To co wziąłęś za "słabo skrywaną pogardę" było tylko próbą zwrócenia uwagi na pewną sprawę, tak jak na przykłąd zwrócenie uwagi człowiekowi maszerującemu z wędką w stronę lasu :
                          -Przepraszam pana, ale do rzeki trzeba iść w innym kierunku.
                            • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 04.02.14, 04:16
                              Zupy z książki kucharskiej nie nalejesz, a "prawdę" z mojego ględzenia chcesz wydobyć :-)
                              Prawda istnieje.
                              -W Paryżu na północno-zachodnim krańcu Pola Marsowego.stoi stalowa konstrukcja. Ludzie nazywają to wieżą Eiffla.
                              Każdy (teoretycznie) może tam pojechać i sprawdzić, czy to prawda.
                              Ale Tobie chyba nie o tego rodzaju rozumienie słowa prawda chodzi?
                              PS.
                              Znalazłem w internecie cytat, który uznałem, że nadaje się do dyskusji bardziej niż zmyślona przeze mnie "przypowieść kibolska", która najwyrażniej nie przypadła do gustu Nlandowi.
                              Przy okazji dowiedziałem się, że istnieje Lankavatara Sutra, która podobno jest jedną z najważniejszych sutr buddyzmu mahajany i wadżrajany. Sutra ta rozpowszechniła się w buddyjskich tradycjach Chin, Tybetu i Japonii.
                              Pozwoliłem sobie na drobną korektę tego cytatu, który jak wierzę został poprawnie przetlumaczony na język polski i o czym w nawiasie wspomniałem.
                                    • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 08.02.14, 23:46
                                      olsah65 napisał:
                                      > Ja biorę kasę za złom , a ty dalej gadaj gadaj choćby z największym nadęciem.
                                      > Prawdy jak nie widać ,tak nie widać.
                                      =======
                                      Po to jest forum dyskusyjne aby dyskutować, czyli gadać
                                      Jeden zbiera złom, drugi zbiera grzyby, jeszce inny sobie gada.
                                      Wszystko można wymienić na kasę jeżeli znajdzie się nabywca chętny do takiej akurat wymiany.
                                      Prawdy rzeczywiście nie widać. Ja na przykład prawdy też nigdy nie widziałem,
                                      Nie jest to do zobaczenia, usłyszenia lub dotknięcia.
                                      Prawda jest wynikiem analizy logicznej, umysłowej operacji na symbolach,
                                      czyli z buddyjskiego punktu widzenia jest funkcją myślenia jakie przypisuje się tzw. Ego.
                                      Nawet Budda posługiwał się jakimś językiem celem ekspresji choćby tych swoich Czterech Szlachetnych Prawd.
                                      Nie ma niczego złego w myśleniu logicznym. Zbieranie złomu i wymienianie go na pieniądze nie powinno być w tym żadną przeszkodą.
                                              • jacek_x Prawda, drzewo i czas. 13.02.14, 05:56
                                                1.Gdy siedzimy spokojnie i przestajemy ględzić, gdy mówiąć "po buddyjsku" małpa przestaje skakać z drzewa na drzewo, wtedy "milczący obserwator" może dostrzec lub doświadczyć terażniejszości. Z perspektywy przesuwajacych się wskazówek zegara możemy tę chwilę określić polskim słowem nieskończoność lub pustka.
                                                2. Gdy patrzę na drzewo to widzę tylko to co inni ludzie drzewem nazywają. Grek nazwie to δέντρο, Litwin - medis, a Żyd powie: אִילָן. . Jakie zresztą ta etykietka ma wogóle znaczenie w samym procesie patrzenia na drzewo?
                                                3. Nie oszukujmy się, że patrzyłeś wtedy na drzewo. Stukając te słowa patrzyłeś na monitor swojego komputera i ewentualnie na klawiaturę. Czyż nie tak było?
                                                • olsah65 Re: Prawda, drzewo i czas. 17.02.14, 13:00
                                                  jacek_x napisał:

                                                  > 2. Gdy patrzę na drzewo to widzę tylko to co inni ludzie drzewem nazywają. Gre
                                                  > k nazwie to δέντρο, Litwin - medis, a Żyd powie:
                                                  > אִילָן. . Jakie zresztą ta etykietka ma wog
                                                  > óle znaczenie w samym procesie patrzenia na drzewo?
                                                  Drzewo to już rozumie , ja nikomu nie odbieram prawa do rozumienia.
                                                  > 3. Nie oszukujmy się, że patrzyłeś wtedy na drzewo. Stukając te słowa patrzyłeś
                                                  > na monitor swojego komputera i ewentualnie na klawiaturę. Czyż nie tak było?
                                                  Coś pamiętam , o czymś marzę ,teraźniejszość stuka.
                                                  • jacek_x Re: Prawda, drzewo i czas. 30.03.14, 01:22
                                                    > Coś pamiętam , o czymś marzę ,teraźniejszość stuka.
                                                    =====
                                                    W sumie przeszłość to to jest pamięć, przyszłość to te wszystkie marzenia i plany.
                                                    W rzeczywistości nie istnieje nic więcej poza tym co "stuka".
                                                    Tak przynajmniej można powiedzieć w czasie medytacji.
                                                    To co buddyści nazywają "ego" jest jednak silniejsze niż przypuszczałem
                                                    Podobno jest to narzędzie biologicznego ciała, taki analityk, którego rolą jest wybierać najbardziej korzystne opcje służące przetrwanu ciała.
                                                    Byt określa świadomość - jest to najlepsze uogólnienie roli "ego' w procesie życia, zresztą znane od czasów Karola Marksa.
                                                    "Chwilo trwaj" wyznał Doktor Faust Johanna von Goethe.
                                                    To ostatnie to chyba o tym co "stuka".
                                                    Na co dzien trudno jest być doktorem Faustem :-(

    • arveis Słusznie pojmujesz 03.04.14, 17:10
      Religia miała zastąpić nie rozwiniętych ludzi myślenie i wprowadzić jej zasady w życie... Potrzeba wiary opierała się kiedyś i teraz na potrzebie rozumienia wszystkiego, a że ludzie pierwotni nie mogli zrozumieć, więc tłumaczyli dużo rzeczy Bogami.

      Teraz religia opiera się na zasadzie Bóg jest nie zrozumiały, więc trzeba zrozumieć Boga. Czy też lepsze życie pod wpływem opartych o religie zasad. Tymczasem prawda jest taka, ze lepsze życie, będzie zależeć od Nas i o ile religia może pomóc... To może też zaszkodzić. Nie da się wyjść z tego impasu, bo nikt nie wie co jest słuszne w życiu :)
      • jacek_x Re: Słusznie pojmujesz 27.04.14, 06:24
        "Religia miała zastąpić u nie rozwiniętych ludzi myślenie i wprowadzić jej zasady w życie... Potrzeba wiary opierała się kiedyś i teraz na potrzebie rozumienia wszystkiego, a że ludzie pierwotni nie mogli zrozumieć, więc tłumaczyli dużo rzeczy Bogami."
        ====
        Zalożyciel tego wątku uznał za słuszne aby swoje frustracje tak zatytuować. Budda, z tego co na temat buddyzmu przeczytałem nie uzywał pojęcia Boga. Bóg, jego zdaniem wystepuje tylko w języku mówionym i formach jego kodowania- na przykład pismo.
        Wszelkie istotne doswiadczenia Buddy są poza językowe, dlatego wszelkie ksiegi, w tym te uznawane za swięte są potrzebne, ale w zupełnie innym celu.
        Religia była i jest potrzebna, ale nie po to aby zastapić myślenie. Ludzie myslą o wielu rzeczach - nie tylko o etyce, moralności. Dziś owszem ludzie często nie rozumują świata w kategoriach starożytnych religijnych mitów, ale ich umysły są przedmiotem bardziej wyrafinowanych manipulacji ideologicznych. W sumie chodzi o to samo.
        Z punktu widzenia Buddy i jego odkrycia umysl jest pewnego rodzaju koszem na smieci różnych koncepcji intelektualnych.
        Celem człowieka, (wedlug mojego rozumienia buddyzmu) jest się od tego wyzwolić.

        "Teraz religia opiera się na zasadzie Bóg jest nie zrozumiały, więc trzeba zrozumieć Boga. Czy też lepsze życie pod wpływem opartych o religie zasad. Tymczasem prawda jest taka, ze lepsze życie, będzie zależeć od Nas i o ile religia może pomóc... To może też zaszkodzić. Nie da się wyjść z tego impasu, bo nikt nie wie co jest słuszne w życiu :)"
        =======
        Jaka religia (?) i w czym ma ci pomóc?
    • ewery0 Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 03.11.14, 11:02
      a to też będzie bełkotem ?

      Czy zdarzyło Ci się otrzymać kiedyś drobny przedmiot od mijanego przechodnia ? kwiat lub kadzidełko? Chwilę później, zgodnie z zasadą wzajemności, powinniśmy poczuć potrzebę odwdzięczenia się osobie, która nas obdarowała. Mechanizm ten skutecznie wykorzystują członkowie różnych sekt: jeden z wyznawców wręcza mijanej osobie podarek i oddala się, drugi zaś podchodzi do niej i prosi o datek na działalność grupy. W szczególnych ruchach kultowych ? sektach destrukcyjnych ? zasada wzajemności pozwala manipulować wyznawcami. Sekta może na przykład udzielić nowemu członkowi pożyczki, a wtedy czuje się on więc zobowiązany do ?spłaty długu? ? działalności na rzecz ruchu kultowego.

      Zgodnie z definicją Stevena A. Hassana, psychoterapeuty i badacza ruchów kultowych, przynależność do sekty destrukcyjnej nie bywa wyrazem wolnej woli człowieka, natomiast jest spowodowana presją oraz metodami perswazji i manipulacji. Praktyki te oddziałują na psychiczne potrzeby człowieka i kontrolują jego świadomość na trzech poziomach: zachowań, myśli, uczuć. Skuteczność sekty można wyjaśnić przy pomocy teorii dysonansu poznawczego: jeśli człowiek przeżywa rozdźwięk między swoimi zachowaniami, myślami i uczuciami, to odczuwa on silny dyskomfort, który musi zostać zredukowany. Jeśli więc sekcie uda się zmienić zachowanie rekrutowanej osoby, to jej myśli i uczucia również się zmienią tak, by zmniejszyć poczucie dysonansu.

      www.charaktery.eu/psycho-tropy/8810/Jak-manipuluj%C4%85-sekty/
    • lara9369 Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 25.02.15, 11:04
      Religia to wytwór perfidii grupy osób, zwanych dalej - pasożytami, którzy bazując na potrzebie człowieka wierzyć w bajki, zbudowali sieć (typu Amway) poszerzonej sprzedaży miejsc w raju. Można to rozpatrywać dokładnie tak samo, jak korupcję urzędniczą: kapłani twierdzą, ze mają "wejscia" u Bossa i jak posmarujesz - dostaniesz ciepłe miejsce u jego boku.

      Natomiast "naiwnych" - nie warto obwiniać, gdyż w oszustwie zawsze winien jest oszukujący. A zło wyrządzone przez jego oszustwa - jest potrójne, gdyż naiwny, kiedy rozumie, ze go zrobiono w balona - przestaje wierzyć właściwie we wszystko. Kłamstwo, zabija wiarę, nadzieje i czystość duszy człowieka.
          • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 08.03.15, 15:01
            > Przypomniało mi się powiedzenie Voltaire'a: Religia powstała gdy pierwszy kłamc
            > a spotkał pierwszego głupca...
            ------------
            >Najlepsze co można było powiedzieć w temacie .
            =========
            Religia to jest pewien aspekt kultury ludzi.
            Czym jest kultura?
            Gdy mamy kawałek surowego mięsa, mozemy go zjeść na surowo, jak czlowiek dziki, ale możemy go usmażyć , ugotować, upiec, dotać przy okazji różnych zół i przypraw, aż wreszcie skonsumować. Tutaj też możemy "dokonać wyboru" zgodnie z wcześniejszym przyzwyczajweniem "Ego". Albo użyć noża i widelca, albo tak jak amerykański bywalec fast foodów lub mieszkaniec amazonskiej dżungli posłużyć się danymi nam przez "naturę"palcami.
            Filozof Voltaire miał okazję przezyć swoje życie w INNYCH czasach, a były to czasy dla współczesnych komórkowców (użytkowników telefonów komórkowych) niezrozumiałe.
            • lara9369 Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 08.03.15, 15:08
              jacek_x napisał: Czym jest kultura?
              Gdy mamy kawałek surowego mięsa, mozemy go zjeść na surowo, jak czlowiek dziki, ale możemy go usmażyć , ugotować, upiec, dotać przy okazji różnych zół i przypraw, aż wreszcie skonsumować.

              Jest jeszcze jedno wyjście: odmówić zjedzenia mięsa! (Voltaire tak a propos był wegetarianinem.) i tym samym okazać swoje człowieczeństwo. Gdyż Człowiek - zawsze ma wybór: zabić, sprawić cierpienie i pozbawić życia inną istotę, pogardzając jej prawem do zycia na tej planecie, i tym samym potwierdzając że jest tylko zwierzęciem uzależnionym od własnego instynktu, lub okazac współczucie i zjeść coś, co nie będzie wymagało dręczenia i zabujania innych żywych istot na tej planecie.
              Twierdzenie że religia jest częścią "kultury" jest co najmniej hipokryzją, gdyż to własnie religie - kulturę niszczą, albo i patologicznym ograniczeniem umysłowym.
              .
              • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 08.03.15, 23:52
                To , że autorytet (we tym przypadku filozof fancuski) nie jadł mięsa nie zmienia faktu , że w przyrodzie wszystko się nawzajem pożera. Na tym polega lekcja życia na tej planecie.
                Kto chce jeść fasolę zamiast schabu- ma wybór, ale nikt nie zmusi wilka aby jadł trawę tak jak jego ulubiona owca lub zając, jako podstawowy element jego menu, czyli jadłospisu :-)
                Negatywnie oceniana "hipokryzja" jest elementem życia człowieka na tej planecie.
                Hipokryzja jest nieuniknionym elementem funkcjonowania jednostki w społeczeństwie i próba pozbycia sie jej może prowadzić do pewnych zaburzeń psychicznych, być może nawet do schizofreni.
                • lara9369 Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 09.03.15, 22:07
                  jacek_x napisał: w przyrodzie wszystko się nawzajem pożera
                  o tak, ale Człowiek - ma wybór, może zjadać ziarna, owoce...

                  > Hipokryzja jest nieuniknionym elementem funkcjonowania jednostki w społeczeństw
                  > ie i próba pozbycia sie jej może prowadzić do pewnych zaburzeń psychicznych,

                  Nie zgadzam się. To właśnie hipokryzja - rozdwojenie osobowości - prowadzi do zaburzeń psychicznych! kiedy czlowiek postepuje, jak mu otoczenie nakazuje, ale wbrew sobie, wbrew temu, co mu Serce mówi.
                  Czy Prawdomówność kiedykolwiek prowadziła do chorób psychicznych?
                  • jacek_x Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 22.03.15, 09:28
                    > Czy Prawdomówność kiedykolwiek prowadziła do chorób psychicznych?
                    ----
                    Nie o to chodzi.
                    Choroby psychiczne sa najczejsciej wynikiem specyficznego programu genetycznego.
                    Wspomniana hipokryzja to sztukas aktorstwa. Dotyczy to ludzi w miarę psychicznie zdrowych.
                    Chodzi o to, ze ludzie w miarę zdrowi nie moga pozwolić sobie na cała prawdę.
                    Kto mówi całą prawdę przegrywa w zyciu z innymi hipokrytami, a są nimi wszyscy inni ludzie.

                    • lara9369 Re: Religia to dyktatura upośledzonych nad naiwny 22.03.15, 11:09
                      jacek_x napisał:
                      > Nie o to chodzi.Chodzi o to, ze ludzie w miarę zdrowi nie moga pozwolić sobie na cała prawdę.
                      Kto mówi całą prawdę przegrywa w zyciu z innymi hipokrytami, a są nimi wszyscy inni ludzie

                      A czy o to w życiu chodzi, aby - wygrywać? "Ostatni będą pierwszymi" :)
                      Zycie posiada ukryty sens, który hipokrytom właśnie - dostępny nie jest!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka