Dodaj do ulubionych

Istota praktyki Zen

02.09.14, 16:47
Taizan Maezumi (1931-1995) był jednym z pierwszych japońskich nauczycieli, którzy zaczęli propagować zen w Stanach Zjednoczonych. Jego uczeń Bernie Glassman wspomina swojego mistrza:

Sam rosi Maezumi założył dwa ośrodki praktyki zen - Zen Center of Los Angeles i bardziej przypominający klasztor - Zen Mountain Center w górach San Jacinto, w pobliżu Idyllwild. Od początku jednak przyświecała mu wizja rozległej sieci ośrodków zen przekazujących nauki na Zachodzie. W tym celu przyjmował setki uczniów, a co najmniej kilka tysięcy osób miało z nim choćby sporadyczny kontakt. Kiedy w 1995 roku Maezumi zmarł w wieku 64 lat, miał już 12 następców. Dziś, w ponad dziesięciu krajach, istnieje co najmniej 35 ośrodków zen i ponad sto grup zen związanych ze stworzoną przez niego linią przekazu - Sanghą Białej Śliwy, nazwaną tak od ulubionego drzewa jego ojca, Baiana Hakujuna Kurody.

www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=828
Doceń swoje życie
(fragment książki "Istota praktyki Zen")


Tylko ty możesz przeżyć swoje życie. Tylko ja mogę przeżyć moje. Jesteśmy za nie odpowiedzialni - ty i ja. Czym jednak jest to nasze życie? I czym jest nasza śmierć?

W zeń soto jest takie powiedzenie: "skarbiec oka prawdziwej Dharmy i subtelny umysł nirwany". Pochodzi ono ze słynnego koanu, który opisuje przekazanie Dharmy przez naszego pierwszego nauczyciela Buddę Śakjamuniego jego następcy Mahakaśjapie. Otóż Budda Śakjamuni podniósł kwiat i mrugnął oczami. Mahakaśjapa uśmiechnął się, Budda zaś rzekł: "Posiadam skarbiec oka prawdziwej Dharmy i subtelny umysł nirwany, i przekazuję je Mahakaśjapie".

Czym jest ów skarbiec oka prawdziwej Dharmy i ten subtelny umysł nirwany, które przekazał Budda Śakjamuni? Wszystkie buddyjskie nauki mówią o tym najcenniejszym skarbie. To wasze życie. To moje życie.

Można zadać to pytanie inaczej: Kim jestem? Czym jest to, kim jestem?

Te dociekania to najbardziej fundamentalne, najważniejsze koany. Tak jak w wypadku wszystkich koanów, odpowiedzi na te pytania muszą płynąć z naszego własnego życia. Czym jest nasze życie? A jeśli wiemy, czym jest, jak je przeżywamy? Czy umiemy doświadczać życia jako życia nieskończonego, pozbawionego ograniczeń, jako subtelnego umysłu nirwany? Rzecz w tym, że wszystkim takie życie jest dane, wszyscy mamy dostęp do tego skarbu, a mimo to niezupełnie tak je przeżywamy. Innymi słowy, nasze życie niczym się nie różni od skarbca oka prawdziwej Dharmy i subtelnego umysłu nirwany, a mimo to postrzegamy je jako coś odmiennego.

Nie zauważamy, że nirwaną jest nasze życie właśnie tu i teraz. Może wydaje się nam, że nirwana to miejsce, gdzie nie ma żadnych problemów ani złudzeń. Może uważamy nirwanę za coś bardzo pięknego, nieosiągalnego. Zwykle myślimy, że nirwana to coś odmiennego od naszego życia. Musimy jednak zrozumieć, że nirwana jest właśnie tu i teraz.

Jak to możliwe? Można powiedzieć, że nasza praktyka jest wypełnianiem luki między tym, co uważamy za swoje życie, a naszym faktycznym życiem jako subtelnym umysłem nirwany. Jak uświadomić sobie, że tak naprawdę żadnej luki tu nie ma?

Nie popadajcie w dualizm. Stańcie się jednym ze swoim życiem jako subtelnym umysłem nirwany. To właśnie oznacza słowo subtelny. Coś jest subtelne nie dlatego, że jest ukryte lub nieuchwytne, lecz dlatego, że jest dokładnie tutaj. Nie widzimy tego wyraźnie, bo znajduje się tuż przed nami. W istocie tym właśnie żyjemy. Kiedy tym żyjemy - nie myślimy o tym. Z chwilą gdy o tym pomyślimy, popadniemy w dualizm i nie będziemy widzieć, czym jest nasze życie.

Dlaczego jest to takie trudne? Postarajcie się odkryć, na czym polega trudność i gdzie się pojawia. Większość z nas wie, że to ja blokuje nas w pewien sposób. To ja jestem tym, kto nie postrzega swojego życia jako subtelnego umysłu nirwany. To ja nie doświadczam życia jako skarbu.

Czym jest ja blokujące tę świadomość? To mój dualistyczny sposób funkcjonowania. W dualizmie jako takim nie ma nic złego - tak po prostu działa nasz umysł. Dopóki jednak dualizm stanowi dla nas ograniczenie, pozostajemy we władaniu tak sprzecznych wartości, jak prawda i fałsz, dobro i zło. Tymczasem są one tylko chwilowymi aspektami rzeczy. Coś jawi się czasami jako dobre albo złe, prawdziwe albo fałszywe, długie lub krótkie, duże albo małe - jakie jednak jest w swej pełni? Podobnie ma się rzecz z naszym życiem. Musimy zobaczyć, czym jest poza dualizmem. Nasze życie dosłownie sprowadza się do chwili obecnej. Teraz! Tutaj! Co to jest?
Obserwuj wątek
      • terra_cognita Re: Istota praktyki Zen 03.09.14, 11:25
        No proszę...Zaczyna mi się to podobać. Ale pił za swoje i nikogo do abstynencji nie zmuszał. To mu się liczy na plus w przeciwieństwie do innych duchowych gagatków którzy np. nawoływali do tzw. czystości a sami używali ile wlezie...
        • nland Re: Istota praktyki Zen 03.09.14, 13:38
          terra_cognita napisał:

          "No proszę...Zaczyna mi się to podobać."

          Tobie Ironisto może się to podobać, ale nie wiem czy innym poszukującym w zen nadziei i oparcia spodobają się szczegóły z biografii słynnego „rosziego”. Swoją drogą, pewnie i Tobie, miłośnikowi „zazen” a la Dogen na tym forum, musi doskwierać dysonans poznawczy, skoro jeden z najsłynniejszych propagatorów „zazen” na Zachodzie, był jednocześnie zmagającym się przez całe swoje życie alkoholikiem, który ostatecznie utopił się w wannie po suto zakrapianej kolacji z rodzonymi braćmi (i przy tym kapłanami zen, a jakże!) w trakcie swojej ostatniej wizyty w rodzinnym kraju. To czy pił „za swoje” i czy kogoś do tego namawiał czy nie, pozostanie kwestią niekończących się sporów - dla tych oczywiście, którzy przynajmniej zadali sobie trochę trudu by zaznajomić się (pobieżnie choćby) z okolicznościami życia tego „pioniera” zen na Zachodzie. Reszcie pozostanie zachwycać się niewinnie (a może należałoby powiedzieć - naiwnie) starannie wypreparowanym produktem propagandy zen na Zachodzie, jaką jest cytowana powyżej książka.
          • terra_cognita Re: Istota praktyki Zen 04.09.14, 02:07
            Nie z takimi dysonansami już dałem sobie radę. W zakresie zen co powiedzieć o mistrzach nawołujących do wojny z Chinami czy Ameryką którzy potem spokojnie robili w Stanach karierę przewodników duchowych? Przypominam książeczkę tłumaczoną na polski pt. Zen na wojnie. Ale znacznie bardziej interesujący jest dla mnie koan Yaoshana Weiyana powtórzony potem przez Dogena. Zakłamanie celebrytów zen jest nie inne niż łobuzów tybetańskich.
            • nland Re: Istota praktyki Zen 04.09.14, 08:49
              terra_cognita napisał:

              "Nie z takimi dysonansami już dałem sobie radę."


              Racja. Nie z takimi dysonansami ludzie sobie dają radę. Spójrz choćby ilu jeszcze w Polsce katolików pozostało …

              Główny problem z takimi admiratorami zen jakim Ty zdajesz się być, polega na tym, że podobnie jak współcześni zindoktrynowani piewcy Wolnego Rynku przymykający oko na defekty tkwiące w samym sercu neoliberalnej doktryny i beztrosko „eksternalizujący” je na jednostki, którym przyszło akurat żyć w czasach dominacji ideologii neoliberalnej - zdajecie się nie dostrzegać faktu, że fundamentalną przyczyną takich etycznych katastrof jakie doświadcza zen choćby w ciągu ostatnich stu lat, jest nic innego jak aksjomat zenistycznego „niemyślenia”. Jak, pytam się, można wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie jakiejkolwiek normatywności, jeśli jednostki, które miałyby ją wpierw ustanawiać, potem przekazywać i ciągle korygować w reakcji na zmieniające się okoliczności historyczno-społeczne, niejako z zasady pozbawione są możliwości intensywnego refleksyjnego myślenia, deliberacji, konceptualnej refleksji, na których to opiera się każdy sprawnie funkcjonujący system etyczny??? Zatem wcale nie załatwia sprawy stygmatyzacja paru „celebrytów” czy inych „łobuzow” zen, jak piszesz - scedowanie odpowiedzialności na takich choćby jak Maezumi, który zdradza swoją żonę po pijaku; na szczującego żydożercę Yasutaniego czy na popierającego imperialistyczne mrzonki japońskiej elity D.T. Suzukiego. Wszyscy oni uformowani zostali przez konkretny światopogląd i tradycję, w obrębie której demoralizujące „niemyślenie” uznawane jest za aksjomat. (Satori and the Moral Dimension of Enlightenment)
                • nland Re: Istota praktyki Zen 04.09.14, 09:51
                  "Niemyślność"!!! A niech mnie! Nie pomyliłeś tego może z BEZMYŚLNOŚCIĄ? Chyba jest coś jednak na rzeczy, skoro z taką przewidywalnością czepiasz się nóg Marksa. Nie pomyślałeś, że może mi w zupełności wystarczają eleganckie nogawki Keynes'a?



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka