Dodaj do ulubionych

Kobieta w Iranie, czyli obalamy stereotypy

01.03.10, 11:44
Byłem w Iranie w 2001 roku. Już wtedy zadziwiały nas prowokujące spojrzenia i uśmiech spod peleryn młodych Iranek.

W Mashadzie u Imama Rezy weszliśmy pod sam grób imama, a na dziedzińcach zostaliśmy do modlitwy wieczornej, gdzie stojąc pod ścianą obserwowaliśmy tysiąące pleców pochylające się w stronę Mekki. No i wielka szkoda, że nie można tam wnieść aparatu...
Obserwuj wątek
    • affera123 Bzdury 01.03.10, 13:16
      Kobieta w Iranie była i jest zależna najpierw od ojca, a potem od
      męża. A praca zawodowa to kolejny żmudny obowiązek, żeby utrzymać
      swego pana i dzieci. Udawanie wyzwolonych, przez panie ze zdjęć to
      zapewne tylko poza albo wyjątki, opisując naród należałoby pojechać
      wgłąb Iranu i rozejrzeć się po wioskach i małych miasteczkach.
      • davidoff_pce Re: Bzdury 01.03.10, 14:03
        Wprawdzie w Iranie nie byłem, ale pozwól, że się odniosę do Twojego postu. W
        krajach innych niż europejskie (chociaż i w Europie bywa z tym różnie) ludzie,
        nie tylko kobiety, w ogóle są w dużym stopniu zależni od swoich rodziców. Znam
        Chińczyka (mężczyznę), który musiał się wykazać olbrzymim hartem ducha i
        niezależnością, aby przeciwstawić się rodzinie i zamiast pracować w firmie wujka
        kontynuować studia na kierunku z punktu widzenia ojca zupełnie nieprzydatnym. U
        nas to nic aż takiego nadzwyczajnego, ale w silnie zhierarchizowanych
        społecznościach taka postawa to jak walka Dawida z Goliatem (możliwa do
        wygrania, ale niezwykle trudna). Pewnie, że kobietom jest jeszcze trudniej, ale
        z tego, co się orientuję, to w Iranie w porównaniu z innymi krajami islamskimi
        nie jest aż tak tragicznie.

        Po drugie praca w ogóle jest zazwyczaj żmudnym obowiązkiem. Myślę, że niewielu
        ludzi na świecie ma satysfakcjonującą pracę z dobrą płacą, z której w każdej
        chwili można zrezygnować, bo ma się w pełni zabezpieczoną przyszłość dzięki
        pełnemu kontu w szwajcarskim banku. Znowu nie widzę, żeby fakt, że kobiety muszą
        pracować w pocie czoła, aby rodzina związała koniec z końcem, był jakąś
        specyfiką Iranu.

        Po trzecie, pewnie, że to, co prezentują mieszkanki dużych miast przed
        obiektywem aparatu to jakaś poza. Ale czy warszawianki nie różnią się znacznie
        od mieszkanek zapyziałych wsi na jakiejś głębokiej polskiej prowincji? To znowu
        żadne odkrycie, że w dużych miastach ludziom (w tym kobietom) zazwyczaj żyje się
        łatwiej i w pewnym "oddaleniu" od tradycyjnych wartości.

        Zatem określenia typu "bzdury" nie wydają mi się uzasadnione. Pewnie nie ma
        jednej prawdy o Iranie. Inna jest prawda o mieszkankach Teheranu, a inna o
        żonach irańskich pasterzy. Uogólnianie jednej z tych prawd jest na pewno dość
        ryzykowne.

        Pozdrawiam!
    • pollygamia Kobieta w Iranie, czyli obalamy stereotypy 01.03.10, 13:22
      "Irańskie kobiety siedzą w domach, zajmują się dziećmi i gotują, nie mają
      prawa do wyższego wykształcenia i muszą chodzić w burce..."

      Muszę z przykrością stwierdzić, że nijak się ma treść atrykułu do jej wstępu.
      Ze wszystki punktów - autorka obala tylko tę o noszeniu burek i to jeszcze
      podkreślając, że mimo wszystko sama miała problemy związane ze strojem.
    • linha Kobieta w Iranie, czyli obalamy stereotypy 01.03.10, 14:55
      Nie noszą burek? Autorka nie była w Qom, Mashad, Shiraz... W Teheranie strój
      jest rzeczywiście bardziej wyzwolony, wolno nosić hidżab tak, że opiera się
      tylko na gumce od kucyka. ale na prowincji i w wyżej wymienionych miastach to
      już nie przejdzie.
    • ekav Kobieta w Iranie, czyli obalamy stereotypy 20.03.10, 23:29
      Żaden ze stereotypów nie został zlamany.To co opisala autorka to z wielkiego
      miasta i sytuacje nie typowe.Przyznaje ,ze sama miala problemy ze strojem
      Po za tym niech nie kaze mi się zachwycać ludzmi którzy jak czują się
      zgorszenie to przedmiot zgorszenia niszczą a nie swoje pożądliwości.I to jest
      zasadnicza róznica między nami...Ewangelia pisze spojrzysz pożadliwie to wyłup
      SOBIE OKO Allach napisze ZABIJ JA...
      Obarczanie wina kogoś.To tkwi na tyle mocno w tych ludziach ,ze tam kobieta
      bedzie winna zawsze bo facet w normalnym odruchu podniecil sie.
      Obrzydliwosc
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka