Dodaj do ulubionych

Tybet - jak to jest z wysokością

06.02.07, 18:38
Hej
pytanie do tych co byli wysoko w Tybecie - zwlaszcza chodzi mi o base camp
pod Everestem - jak jest z choroba wysokościową? To ok 5000 m i wydaje mi
sie, ze moga byc problemy. Czy ktos uzywal tlenu albo tabletek na chorobe
wysokosciowa?

Marzena
Obserwuj wątek
    • jetlag1 Re: Tybet - jak to jest z wysokością 09.02.07, 15:32
      to tylko kwestia aklimatyzacji, nie jestem alpinista i mam tylko dwa
      doswiadczenia.
      Pare alt temu wchodzilismy na Kilimanjaro, karkolomne tempo, juz ponad 3000m,
      dawalo sie to odczuc, bol glowy, brak apetytu ect.im wyzej tym gorzej.
      Duza dawka aspiryny troche pomagala.
      Natomiast dwa lata pozniej trekowalismy wlasnie w strone Everestu, po
      nepalskiej stronie.
      Dobry przewodnik, czas na aklimatyzacje na odpowiednich wysokosciach.
      5000m bez zadnych problemow.
      Jesienia bylem w Lhasie, pociagiem z Pekinu, dotlenianym.
      Zaraz po przyjezdzie szok wysokosciowy (3000m +), przeszlo po 24 godzinach.
      • krzysiek133 Re: Tybet - jak to jest z wysokością 13.02.07, 23:31
        Ja ze względu na zdrówko szedłam na akardzie...
        Mimo przeżytego zawału mojego serduszka i trzech bypasów zaniosłem swoje
        serduszko "pracujące na szelkach" na 4300. Gdybym miał jeden dzień więcej
        doniósłbym je o 800 m wyżej.
        Budujący opis smilesmile znajdziesz na: przygody-krzysia.blog.onet.pl
        Jeśli coś Cię jeszcze interesuje to zapraszam do pytań na blogu.. tam częściej
        zaglądam
        Do spotkania na szlaku.
    • skawel Re: Tybet - jak to jest z wysokością 20.02.07, 14:53
      Łaziłem w oklicach Annapurny (dokładnie doszedłem do bazy pod tą górą). Na
      wysokości 3 tysięcy trzeba już zacząć uważać. Przepis na uniknięcie choroby to:
      stałe, nie za szybkie tempo wchodzenia, 15 minut przerwy co 45 minut marszu,
      trzeba wmuszać w siebie jak najwięcej płynów, trochę zależy też od dyspozycji
      dnia, po prostu lepiej nie szarżować. Lepiej też nie drinkować tak wysoko (ech
      nie udało się, wyborowa powyżej 4 tys smakuje wybornie-za to kolega miał kaca
      giganta i chyba złapał przez to też chorobe wysokościową, inna sprawa, że
      Japończycy mają słabą głowę...)

      Słyszałem, że biura podróży w Tybecie wwożą ludzi na wysoko połozone przełęcze
      nie dając czasu na aklimatyzację. Zdażają się zgony nawet młodych osób
      (zazwyczaj dzieje się to podczas tzw. objazdówek, masowych wycieczkach).

      Z ciekawości spytam: na jakich zasadach bedziesz podróżował po Tybecie? W dużej
      grupie, z biurem czy raczej w małej lub na doczepkę do dżipa i przewodnika
      (patrz wymagania wizowe i wjazdowe)?? Wjezdzasz do Tybetu z Nepalu czy z
      "interioru" chińskiego? Jakie są koszta przyjemności, jaki czas wycieczki itp.?

      pozdrawiam
      p.
    • a.nika1 Re: Tybet - jak to jest z wysokością 26.02.07, 22:41
      Cześć
      Aklimatyzacja to podstawowa sprawa, po drugie picie dużej ilości płynów. W
      ubiegłym roku byłam na treku wokół Annapurny, tabletek żadnych nie zażywałam,
      ale każdy organizm inaczej adaptuje się do wysokości. Chciałabym jeszcze
      zrobić trek pod wschodnią ścianę Everestu; może kiedyś.
      nika
      • blaven Re: Tybet - Kangshung Everest face 27.02.07, 17:14
        > Chciałabym jeszcze
        > zrobić trek pod wschodnią ścianę Everestu; może kiedyś.

        Też chcę zrobić taki trek. Dostałem całkiem rozsądną ofertę od
        www.nepalmakalu.com pod warunkiem, że będą przynajmniej 3 osoby. No ale
        że jestem jeden, więc zapisałem się do nich na trek do ABC
        www.nepalmakalu.com/advance_everest.htm na 17 maja, z opcją zmiany na
        Kangshung, jeśli będzie odpowiednia liczba chętnych.

        Pozdr.
        Piotr
        • skawel Re: Tybet - Kangshung Everest face 28.02.07, 20:31
          ciekawy jestem ile płacisz za trek do ABC? czy napewno potrzebujesz
          organizatora? i za co dokładnie organizator jest odpowiedzialny?

          przyjrzałem się trasie z ich stronki, tam jest pełno miejsc noclegowych po
          drodze, sam trek nie jest trudny (lub średnio trudny), sztuką jest się zgubić, a
          Maości już nie ściągają haraczu (ja jeszcze musiałem kombinować jak nie
          zapłacić). Pozwolenie na wejście do parku wydawane jest od ręki (2 tys
          nepalskich rupii, wymagane jedno zdjecie paszportowe) w Pokharze, słyszałem coś
          o planowanej podwyżce ale mogą to być tylko plotki.

          Tak naprawdę wszystko od hoteli i przejazdu do Pokhary, po sam trek mozna
          zorganizować bez żadnego kłopotu na własną rękę. Do tego nikt nie orżnie cię na
          prowizji, nikt nie będzie poganiał i mozna sobie spokojnie pohasać w tamtym
          rejonie smile)

          pozdro
          p.
          • blaven Re: Tybet - Kangshung Everest face 28.02.07, 22:52
            skawel napisał:

            > ciekawy jestem ile płacisz za trek do ABC? czy napewno potrzebujesz
            > organizatora? i za co dokładnie organizator jest odpowiedzialny?

            Ja mam na myśli Advanced Base Camp, czyli wysuniętą bazę Everestu od strony
            tybetańskiej (odpowiadałem na wzmiankę o wschodniej stronie Everestu, też
            tybetańskiej smile. Na tej stronie www.nepalmakalu.com/advance_everest.htm
            są wszystkie szczegóły. Do Annapurna Base Camp oczywiście można dojść
            samodzielnie i tak to właśnie zrobiłem w 2004:
            www.pbase.com/kailash/annapurna
            Piotr
            • malawi3 Re: Tybet 01.03.07, 20:49
              Dziekuje wszystkim za info - bylo potrzebne dla moich rodzicow, ktorzy
              wybieraja sie na tramping po chinach, ale zrezygnowali z Tybetu - mial byc
              wlasnie pociag do Lhasy, a potem w strone pierwszej bazy.Z aklimatyzacja ciezko
              by bylo, bo w calym tybecie mieli byc ok 10 dni. ze wzgledu na bypassy wlasnie
              i przykre wspomnienia kumpla z takiego pobytu (okropne bole glowy, klopoty z
              oddychaniem, itp).
              ale za to zamieniaja to na szlak jedwabny i panorame himalajow smile))

              • blaven Re: Tybet 01.03.07, 23:24
                malawi3 napisała:

                > Dziekuje wszystkim za info - bylo potrzebne dla moich rodzicow, ktorzy
                > wybieraja sie na tramping po chinach, ale zrezygnowali z Tybetu - mial byc
                > wlasnie pociag do Lhasy, a potem w strone pierwszej bazy.Z aklimatyzacja ciezko
                >
                > by bylo, bo w calym tybecie mieli byc ok 10 dni. ze wzgledu na bypassy wlasnie
                > i przykre wspomnienia kumpla z takiego pobytu (okropne bole glowy, klopoty z
                > oddychaniem, itp).
                > ale za to zamieniaja to na szlak jedwabny i panorame himalajow smile))

                Co prawda decyzja już zapadła, ale dorzucę coś o aklimatyzacji. Problem z
                aklimatyzacją w Tybecie polega na tym, że ciężko zaplanować podróż tak, aby
                zmiany wysokości były łagodne. Lhasa jest na 3600 i przybycie na taką wysokość
                musi dać ból głowy. Jeśli organizm zdoła się zaaklimatyzować w ciągu 2-3 dni
                typowego pobytu, to dalej jest łatwiej, bo jadąc do bazy pod Everestem spędza
                sie jakieś 3 noce na ok. 4000 m, po drodze przejeżdzając przez przełęcze na
                ponad 5000m. Niestety, baza leży na ponad 5000m i raczej nie ma miejsc na
                pośrednich wysokościach, gdzie można by przenocować, a więc "wzniesienie
                dzienne" wynosi ponad 1000m i ból głowy (oby tylko..) murowany.

                Aklimatyzację przyspiesza kilka rzeczy: tabletki 'diamox', w wersji polskiej
                diuramid plus picie bardzo dużych ilości płynów, 3-5 litrów dziennie, tak by
                przepływ płynów przez organizm był w miarę swobodny wink I reguła 'działać wyżej,
                spać niżej', ale to czasami trudno zastosować.

                Piotr
                • malawi3 Re: Tybet 02.03.07, 15:42
                  wlasnie caly problem z tym stopniowaniem pobytu - pomijam juz samolot, ale
                  nawet pociag wyrzuca czlowiekam na 3600. z bolami glowy to wlasnie kumpel nam
                  mowil, ze potworne, a do tego w grupie, w ktorej byl ktos dostal wylewu, co
                  prawda rodzice juz nie w wieku zeby sie nadawali na narzady zamienne, ale pobyt
                  w chinskim szpitalu to chyba nie to co by sobie czlowiek wymarzyl sad(.
                  ale mysle ze Chiny z Kirgistanem i Uzbekistanem oraz pustynia im wynagrodza
                  ominiecie Tybetu smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka