Dodaj do ulubionych

cuda w naszym życiu/w naszych podróżach

22.11.07, 15:51
Witam serdecznie

W życiu przydarzają nam się historie, których nie potrafimy
wytłumaczyć, nazywamy je przypadkiem lub zbiegiem okoliczności.
Jednak wiele z nich nie da się zrozumieć ani zlekceważyć, to takie
małe cuda.. Prorocze sny, dziwne wydarzenia, niezapomniane
spotkania, ostrzeżenia od losu..

Jeżeli ktoś z Państwa przeżył taki mały cud i chciałby sie nim
podzielić w programie Miasto Kobiet, zapraszam do kontaktu, udzielę
też bliższych informacji dla wszystkich zainteresowanych.
belissimo@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • borasca0107 Re: cuda w naszym życiu/w naszych podróżach 23.11.07, 00:23
      belissimo napisała:

      > podzielić w programie Miasto Kobiet,

      e tam, zaraz w programie - tutaj mogesmile

      Przez ponad pol roku zbieralam informacje i planowalam wycieczke po
      Tajlandii i okolicach. Poczatek urlopu, tzn. wigilie i kolejne 3
      dni zaplanowalam na wypoczynek w Phuket. Dopiero po swietach mialam
      wyruszyc na wloczege. Gdy caly plan mialam juz zapiety na ostatni
      guzik, zaklepalam sobie w pracy urlop swiateczny i we wrzesniu
      poszlam w koncu do mojego biura podrozy kupic bilet do Bangkoku... a
      tu niemila niespodzianka - kobieta mi komunikuje, ze na razie
      wszystkie bilety w normalych cenach do Tajlandii wyprzedane - mam
      wybor tylko w klasie biznesowej i wyzej...pociesza mnie jednak, ze
      jeszcze nic straconego, ze wpisze mnie na liste rezerwowa i gdy
      zwolni sie jakies miejsce to mnie zaraz o tym powiadomi - no wiec
      sobie czekam... dzwonie co dwa tygodnie przypomniec o sobie, ale
      ciagle to samo, wolnego miejsca jak nie bylo tak nie ma...Gdy w
      grudniu wybralam sie do biura podrozy po raz kolejny i znow
      uslyszalam, ze nic jeszcze dla mnie nie maja, stwierdzilam, ze
      najwyrazniej nie jest mi pisana Tajlandia w tym roku, wiec
      postanowilam z kopyta, ze w takim razie zwiedze troche Meksyk i
      Gwatemale i nie bede czekac na ostatnia chwile z kupnem biletu, bo
      jeszcze i tam jakims cudem zabraknie mi miejsca... i musze przyznac,
      ze wlos mi sie zjezyl z wrazenia gdy w Gwatemali zahuczalo pomiedzy
      turystami o tsunami i ofiarach!! -----
      • s.wawelski Re: cuda w naszym życiu/w naszych podróżach 24.11.07, 20:12
        Hmmm! Wszystko zalezy co komu pisane. Czy pamietasz film z Pierrem
        Richardem pt. "Le chevre"? Tam glowny bohater sciagal pecha i w
        kazdej sytuacji cos mu sie zlego przytrafialo. Tak sie sklada, ze
        ktos z mojego bliskiego grona byl w pamietny poranek w Phuket na
        snorklowaniu... Pozniej oczywiscie uslyszelismy od nich niekonczace
        sie horrory, lecz naszym bliskim nic sie akurat nie stalo.

        Ja wierze w Twoja szczesliwa gwiazde. W koncu pamietam inne Twoje
        przygody, z ktorych wychodzilas obronna reka.

        S.P.
        • jolantas1955 Re: cuda w naszym życiu/w naszych podróżach 02.12.07, 14:38
          Ze mną jest troszkę inna historiasmile) Coś za mną zawsze "chodzi" i wiadomo, że
          jeśli gdzieś jadę, to musi się tam coś dziać. Moi znajomi żadają z początkiem
          roku mojego planu wyjazdów, aby - jak zgodnie twierdzą - wybrać się w zupełnie
          inną stronę świata.
          To po kolei:
          Parę lat temu byłam na Teneryfie.Przyjechałam w wielki czwartek, a następnego
          dnia była już taka powódź, że miasto gdzie byliśmy wtęcz spłynęło z błotem do
          oceanu.
          W Turcji, akurat spalismy w Pammukale, nad ranem porządnie zatrzęsło i pierwszy
          raz w życiu w negliżu uciekałam przez okno na dziedzinieć hotelu, nad basen.
          W Tunezji - w dzień odjazdu, nastąpiło oberwanie chmury tak potężne, że autokary
          nie dojeżdżały na lotnisko, samoloty były po kilka godzin opóźnione, a
          generalnie chaos zapanował nieziemski.
          W Meksyku - ledwo wylądowaliśmy, bo burza spychała samolot z pasa i udało się
          dopiero za trzecim razem.Natomiast W Teotichuacan burza z piorunami i ulewa
          całkiem tropikalna pogoniła nas z Piramidy Słońca. Nasz pilot powiedział, że był
          tam po raz 20 i pierwszy raz takie coś widział.
          Po powrocie z Jordanii, po dwóch dniach usłyszałam w telewizji, że nasz hotel w
          Ammanie własnie wyleciał w powietrzu.
          11 września spędziłam na pokładzie statku mającego zawitać do Hajfy i jak się
          zrobiła afera, to przeżyliśmy szok, nie wiadomo było czy to już wojna, czy nie,
          czy nas wpuszczą, bo to przecież Izrael itd.Ale dzięki temu (bo nas wpuścili)
          zobaczyłam wszystko prawie że bez ludzi. Do groby Chrystusa weszłam z biegu, bez
          żadnej kolejki.
          Gdy byłam z kolei w Chinach, to w Polsce podano za Koreą informację, że w
          Chinach odnotowano wybuch jądrowy. A ja odnotowałam kilka telefonów brzmiących
          mniej więcej tak :"jesteś tam?? wiedzielismy!"
          Już mi się nie chce dalej wymieniać, bo jeszcze trochę by się znalazło.
          Dla zainteresowanych ogłaszam, że w lutym lecę do Kenii na safarismile)
    • xynka Re: cuda w naszym życiu/w naszych podróżach 25.12.07, 21:43
      Ja mogę się wypowiedzieć w temacie niezapomnianych spotkań...
      Hiszpania 2006- Marineland- wakacje, zabawa, relaks... Pojechałam
      sama, na 5 dni przed wyjazdem kupiłam wczasy, żeby trochę odpocząć.
      Żaden znajomy oczywiście nie poszedł na taką spontaniczną decyzję,
      lub też akurat nie miał kasy, więc wybrałam się sama. Na miejscu
      poznałam świetną dziewczynę, z którą to podbijałyśmy Lloret de
      Mar wink W Marinelandzie lało jak z cebra, do tego było zimno, ale my
      i tak świetnie się bawiłyśmy. Było nam bardzo wesoło i spotkałyśmy
      równie wesołych i zabawnych Maltańczyków (6 ich było). Okazało się,
      że też są w Lloret na wakacjach i mieszkają niedaleko naszego
      hotelu. Umówiliśmy się tego samego dnia, wieczorem. Jednym z owych
      Maltańczyków wydał mi się być wyjątkowo ciekawy i to z nim spędziłam
      większość czasu... Chociaż nie mieliśmy go dla siebie za dużo,
      ponieważ oprócz tego wieczoru mieliśmy jeszcze tylko jeden, a potem
      powrót do domciusad Coż mogliśmy zrobić- pożegnaliśmy się i
      wróciliśmy do swoich krajów. Utrzymywaliśmy kontakt ze sobą przez
      telefon i internet, po czym stwierdziliśmy, że fajnie byłoby znów
      się zobaczyć. Zaprosił mnie do siebie i już w grudniu miałam bilet
      lotniczy na Maltę. No i znów leciałam sama... do faceta którego
      znałam przez 2 wieczory. Nawet nie wiedziałam pewnie, czy
      rzeczywiście przyjedzie po mnie na lotnisko... Uwielbiam jednak
      podróżować, poza tym coś wewnątrz mówiło mi, że mam lecieć i tak też
      zrobiłam. Wiedziałam, że mam mieszkać z nim i jego rodzinką,
      zapewniał mnie, że będę miała gdzie mieszkać i co jeść, więc miałam
      ze sobą zaledwie 100euro na 2 tygodnie. Wszystko jednak poszło
      dobrze, przyjechał po mnie, jego rodzinka przyjęła mnie do siebie
      członka rodziny i dzięki temu przeżyłam jedne z najwspanialszych
      dwóch tygodni mojego życia! To, co przeżyłam, zobaczyłam,
      doświadczyłam, zwiedziłam jest trudne do opisania, ale jakby na to
      nie patrzeć, byłam tam naprawdę szczęśliwa. Była to niesamowita
      podróż i cieszę się z całego serca, że zdecydowałam się polecieć, bo
      na pewno nigdy nie zapomnę tego wyjątkowego czasu!
      • przesmyk3 Re: cuda w naszym życiu/w naszych podróżach 28.12.07, 02:38
        Wybierałyśmy się z siostrą do Pragi, planowania było co niemiara, a
        zwłaszcza ona - A. strasznie się zaangażowała; pewnego słonecznego
        poranka poprosiłam ją, by odłożyć ten wyjazd. Była wściekła, ale i
        zaskoczona. - Nie pojedziemy, nie będziemy tam się świetnie bawić.
        Posłuchała mnie.
        Następnego dnia w Pragę opanowała największa od kilkudziesięciu lat
        powódź. Dziękowała mi za decyzję.

        To niebywałe, a jednak prawdziwe.
        Takich cudów mam więcej na konciesmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka