afroddytta
24.02.11, 10:04
Jestem załamana i zniesmaczona...bo właściwie to kupiłam buggstera.
Znalazłam aukcję na allegro wózka-ani w opisie, a nie w tytule żadnej wzmianki o nazwie wózka, tylko zdjęcie wózka_buggster. Napisane, że nowy, po likwidacji sklepu. W opisie podany telefon, aby dzwonić, bo chętnie zakończą aukcję przed czasem i że cena min. to x zł. Oczywiście nie dzwoniłam, bo nie chciałam tyle płacić, a licytacja od 1 zł, brak ofert. Spokojnie poczekałam, zalicytowałam i wygrałam (cena końcowa niska, bo specjalnie nikt oprócz mnie nie licytował). Wczoraj napisałam maila, że chciałabym odebrać wózek itd. a sprzedający mi piszę, że oczywiście mi wózek dostarczy ale w cenie wyraźnie podanej w aukcji. Nie chcę być chamska itd. , ale aukcja to aukcja, a nie ogłoszenie, przecież aukcję zawsze można wycofać, zlikwidować. Nie zamierzam się kłócić do śmierci, tylko dlaczego mam z siebie robić ofiarę?
Co myślicie? Ja odpuszczę a oni taką aukcję nową wystawią i tak w kółko.
Trochę się napaliłam, czekałam aż aukcję wycofają i byłoby ok, ale skoro wszystko przebiegło normalnie...
Co byście zrobiły?