Dodaj do ulubionych

Debata wózkowa....

21.04.12, 13:49
forum.gazeta.pl/forum/w,566,135242071,135242071,3_latek_i_wozek.html Temat gorący, niczym karmienie piersiąbig_grin
Obserwuj wątek
    • afroddytta Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 14:39
      Niedobrnęłam do końca...
      Ogólnie nie lubię i unikam czytania forum, gdzie są opinie, a nie fakty, bo ani poziom wtedy nie jest wysoki, ani nic z tego sensownego nie wynika, strata tylko nerwów i czasu.
      Tylko jedna uwaga, że najwięcej do powiedzenia przeważnie w temacie dzieci (nie tylko o wózkach, ale też jedzeniu, pieluchach i ogólnie zachowaniu) mają matki jedynaków, które wszystko przeszły itd. Chciałabym aby życie było na tyle proste i wszystkie dzieci takie same. Niestety/stety tak nie jest, ja mając dwójkę już podchowaną trochę wiedzę, że dzieciaki są diametralnie różne i niestety nic nie jest proste (to co starszak robił w 3min. młodszy potrzebuje 3 godz. i odwrotnie), a jeszcze dochodzą skomplikowane relacje między całą trójką, tego niestety nie da się teoretycznie zrozumieć, zarówno przez mamę jak i samego jedynaka (choć moim zdaniem duży przeskok też jest między 2 a 3 dzieci, bo przy dwójce praktycznie każde z dzieci jest zaspokojone, zaopiekowane jedno mam mamę, drugie tatę i jest ok, natomiast przy trójce już jest 'problem', bo któreś musi czekać, nie ma ty do taty, ja do mamy, cała trója też nie może równocześnie robić czy dostać coś od rodzica, bo rodziców jest dwoje, a dzieci więcej itd.). Jak mówi moja teściowa, mam jedynaka nigdy nie powinna pouczać matki kilku dzieci.
      • gaga-sie Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 14:49
        Coś w tym jest, chociaż ja jestem mamą jedynaka i nigdy nie wyciągałam wniosków nt. dzieci na podstawie tego, co my przeszliśmy ( w kwestii karmienia, spania itp). Zdaję sobie sprawę,że każde dziecko jest indywidualistą i może różnie reagować.
        A co do korzystania z wózka, to też indywidualna sprawa; jedna mama robi z dzieckiem codzienne zakupy, idzie po starszaka do przedszkola, nie jeździ na co dzień samochodem-inna ma domek z ogródkiem, mieszka na wsi i sklep spożywczy ma naprzeciwkowink Każdy ma inne potrzeby. Nie demonizowałabym też,że korzystanie z wózka robi z dziecka kalekę.
        • afroddytta Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:02
          Ja powiem tak (oprócz malucha w wózku) na pieszy spacer dłuższy, ale bez przesady wolę iść z moim 2,5 latkiem (on pieszo czy na motorku) niż z ponad 5latkiem (na hulajnodze lub pieszo). Mój najstarszy to w ogóle typ antysportowy (bo leniem jako takim nie jest, a na pewno nie kaleką) na hulajnodze nie jeżdzi, bo go jedna noga boli, na rowerze nie jeżdzi, bo ....wiadomo smile, ogólnie woli posiedzieć/leżeć i obejrzeć encyklopedię, posłuchać Chopina, obejrzeć wiadomości czy program przyrodniczy. Sportu nawet w tv nie lubi oglądać, bo jakby już z nimi się męczy smile Ale oczywiście od świtu do nocy po podwórku gania.
          Z najstarszym miałam jeszcze taki 'problem', ze on praktycznie codziennie sypiał w ciągu dnia w wieku prawie 4lat (nadal sypia co parę dni), ja akurat wolałam go położyć do wózka i żeby spał na podwórku niż w domu w łóżku, a na wszelkich wyjazdach, urlopach to siedzenie w środku dnia z nim w pokoju po 3 godz. nie wchodziło w grę. Za to młodszy mając ok. roku przestał sypiać w wózku i w ciągu dnia sypia jedynie w swoim pokoju i np. na wyjazdach, wakacjach może w ogóle nie spać w dzień.
          Istny kosmos, a co gorsza mój trzeci jest jeszcze zupełnie inny, straszny flegamatyk (po starszych melancholiku i choleryku) to strasznie irytujące wink
        • aga7-77 Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:04
          Czytałam tą wielką debatę i też nie dobrnęłam do końca. To przechwalanie się, że moje dziecko miało dwa latka, a moje roczek i już nie potrzebowało wózka... Niektóre mamy chcą być na siłę najlepsze w każdej "konkurencji dzieciowej", zupełnie tego nie rozumiem. Tak jak piszecie, każde dziecko ma inne potrzeby i każda matka też, dlaczego ta, której dwulatek nie korzysta z wózka ma być lepsza niż ta, które trzylatek jeszcze wózka potrzebuje na co dzień. Te "przechwałki" są dla mnie chore, czy te mamy naprawdę muszą się aż tak dowartościowywać nawet takimi pierdołami?
          Mój syn jeździł w wózku do trzech lat po czym kompletnie odmówił współpracy i wózka już potem faktycznie nie potrzebował. Córka ma 19 miesięcy i mam tylko nadzieję, że będzie chciała z wózka korzystać jak najdłużej big_grin
          Rozbawiła mnie też wczorajsza dyskusja na emamie na temat: dlaczego facet idzie sobie "luzem", a wy się męczycie pchając ciężki wózek? Dlaczego pozwalacie się wykorzystywać wink
          No jak ktoś sobie kupi 17-kilogramowego czołga to faktycznie może czuć się wykończony po spacerze, ale np. u mnie w rodzinie pchanie wózka to przywilej, a nie mordęga smile, więc w ogóle nie rozumiem tego następnego wydumanego problemu.
          Kiedy wychodzimy wszyscy (ja, mąż, syn) razem np. ze swiftem to wręcz wyrywamy go sobie, bo każdy chce nim pojeździć smile Ale to przeważnie ja wygrywam big_grin
          • afroddytta Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:13
            U mnie od kiedy jest Urban, to pięciolatek chce go pchać i nazywa go "ten superleciutki wózek", nie muszę pisać, że jak koleżanka go zobaczyła u mnie pierwszy raz, to mówi ok, może i fajny, ale jaki on ciężki musi być, odpada.
            • pomilak1 Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:39
              Też nie dobrnęłam do końca wink tongue_out nie czytam ani nie udzielam się na takich forach, bo czasami mam wrażenie że niektóre laski to wyrocznie:/wypisują, krytykują, często obrażają innych forumowiczów, to nie na moje nerwy tongue_out każdy ma inny styl wychowania swoich dzieci, ba! każde dziecko jest inne, każdy mieszka w innej okolicy, ma inne zwyczaje, tradycje, naleciałości po rodzicach, więc wszystko indywidualnie powinno się rozgrywaćsmile
    • saras-wati Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:38
      ufff...nie dobrnęłam do końcawink ja już pisałam wielokrotnie, że choć moja młoda nie jeździ codziennie wózkami, to zamierzam jeszcze przez rok, czyli do ponad 3,5 lat mieć wózek...przeważnie podjeżdżamy samochodem, potem place zabaw, parki czy hulajnoga lub laufrad...nie mniej czasem muszę ją zwyczajnie uwięzić w wózku, bo mi ucieka albo na wyjazdach sama chce się przespaćwink

      no, ale my to juz pisałyśmy tutaj wielokrotnie i się zgadzamysmile a tamtego forum nie czytam, bo to chyba nie ma sensu...ale jestem zdziwiona, że akurat lipcowa preferuje wózek, hihi - czytałam jej parę wątków i byłam przekonana, ze z wózkami będzie walczyć, jak z czapkamisuspicious a tu proszę, bardzo sensowna wypowiedźsmile
      • aga7-77 Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 15:45
        No właśnie też najbardziej zdziwiła mnie wypowiedź lipcowej - o dziwo jedna z najrozsądniejszych (do czego to doszło wink ).
        Wydaje mi się, że kiedyś czytałam jak to ona wszędzie ze swoją dwulatką na nogach zasuwa, no ale może pomyliłam ją z kimś innym.
          • sylki Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 21:35
            Nie wiem dlaczego u nas w PL ludzi tak interesuje czym i jak długo wozi się dziecko.
            Dla mnie wożenie 4-5 latka może i normalne nie jest, ale do cholery w życiu bym nie pomyślała by kogoś "oświecać" i nawracać, a tu się okazuje, że i 2 latek w wózku, to nie jest normalne, bo kalekę z dziecka robię big_grin
            Powinnyśmy się leczyć wszystkie tongue_out

            hehe, moje dziecko ma w dupie rowerki na dłuższą metę na jeździku czy inny bezpedałowym rowerku nie siądzie. Na pieszo i owszem da rade, ale z wózkiem zajmie mi to powiedzmy 1h, a bez 3, różnica kolosalna wink
    • kornnella Re: Debata wózkowa.... 21.04.12, 23:49
      Przebrnęłam pierwsze dziesiąt i podobnie odkryłam ze do niczego to nie prowadzi i tylko „mój 2-latek …bla bla bla”. Jak mi się nie chciało kół odmrażać i myć w zimie to tez zakładałam 2-letniemu młodemu solidny kombik i szliśmy poszaleć w śniegu plus na koniec koniecznie robiliśmy orła, czasem przy odrobinie szczęścia przytaszczyłam przy okazji zakupy z pobliskiej piekarni i spożywczaka. Ale jak chciałam już gdzieś konkretnie dojść to brałam zimowy wózek plus śpiwór, bo z 2-latkiem nie ma szans na dłuższy marsz gdzie matka chce i jak długo potrzebuje.
      Faktycznie duży plus dla jedynej rozsądnej „lipcowej”, która zazwyczaj brnie pod wiatr mimo oporów i dla zasady.

      • gomilu Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 08:11
        Czytałam ale nie dociągnęłam do końca. Ale czy przypadkiem nie Tempera_tura kupiła Emmę Scooter 2,0 dla rosłego dwulatka?! Chyba ze coś pomieszałam. Moja 3latka tez jeszcze jeździ w wózku (dlatego musiałam i kupiłam wózek dla dwójki) mój starszy syn tez jeżdził do 3,5 lat w wózku. Teraz zamówiłam baby Joggera City Mini GT u Agi i mam nadzieje że najmłodsza (1 rok) tez bedzie dłuuuugo jeżdziła.
        • dima1312 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:12
          właśnie ją miałam na myśli kiedyś mocno się kobieta udzielała u nas sama dzwoniłam w sprawie jej Emmy do sklepu a teraz syf szerzy ! ja dodam tylko do przedmówczyń ze mój starszy teraz prawie 18 letni syn jeżdził w wózku tak jak mój młodszy teraz jest koszykarzem ma prawie 2 metry wzrostu...jakoś wózek mu w niczym nie ZASZKODZIŁ.....
            • tempera_tura Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:33
              Jestem.
              Jest jazda i jazda. Pierwsza sprawa dwulatek/druga trzylatek.
              Autorka tego wątku jest (tak wynika z treść) napominana przez rodzinę więc łatwo wywnioskować ze jej trzylatek głownie jeździ nie chodzi... Mój dwulatek miał wózek na sporadyczne wypady. Nikomu nie przyszłoby do głowy zwracać na to uwagę bo były to wypady ekstremalne. Poza tym podkreślam nie chodziło o trzylatka.
              Nie mam nic przeciwko wożenia wózkiem!!! Nawet 5 latków!! Naprawde! Mam wózek i bede miała jeszcze długo. Ale proporcje powinny być zachowane. Sama czasem mam ochote powozić tyłek (jak jestem zmęczona) ale do sklepu czy na plac zabaw za rogiem ide pieszo. Tego też staram sie uczyć dziecko, idziesz (bo ruch to zdrowie!) włazisz do wózka jak padasz na ryj. Matki idące na spacer po osiedlu z trzylatkiem który lezy w wózku i oczywiście je parówe moim zdaniem popełniają duży bład.
              • walker85 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:40
                Dawno się tu nie udzielałam i wezmę głos smile

                Otóż, co kogo obchodzi czy cudze dziecko jeździ wózkiem do 5 lat, niech jeździ. Problem w tym, że to widać na dworze - matkę, dziecko, wózek i parówkę.
                Polskie społeczeństwo jak nie widzi to dopowie, a jak zauważy coś, co nie jest zgodne z ich założeniami to komentuje. U nas na placu zabaw ostatnio komentują, że Kuba ma buty z Pumy i po ja dziecku takie buty kupiłam. Otóż, kupiłam je bo chciałam aby fajnie wyglądał i są wygodne. Wstyd?
                Uważam, że wózek nie ma nic do sprawności fizycznej i intelektualnej. To tak jakby stwierdzić, że mamy jeździć do pracy rowerem, bo zgłupiejmy. Bez przesady. Liczy się też czas i wygoda - dziecko w wózku, my samochodem. Nie demonizujmy wszystkiego, butelki, wózka, chodzika. Matko to jest dla ludzi. Korzystać nie musisz. Dziecko i tak biegać będzie. Gorzej jak się okaże, że odwózkowane szybko, odpieluchowane szybko, do 3 lat na cycku a tu problem - ma 9 lat i czytać płynnie nie umie smileKoniec i kropka, tyle mam do powiedzenia.
                • tempera_tura Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:47
                  Nie wiem jaki związek ma szybkie odpieluchowanie/odwózkowanie ma z nauką czytania. "Biegać będzie", no będzie pytanie ile.... Mniej niż dzieci bez wózka. Wolałabym żeby nowe pokolenie było mniej leniwe niż nasze i nie jeżdziło wszędzie autem. Ja staram się sobie nie "ułatwiać" zycia w każdej dziedzinie, uważam że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Zaczynamy już przeginać.
                    • walker85 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:52
                      I jeszcze jedno - jak matka trzylatka idzie do sklepu bo zapomniała kupić jajek do kotletów to wsadza dziecko w wózek, aby jej schab nie zasechł. Ja wsiadam w auto, choć mam sklep niedaleko. Do pracy jeździłam samochodem.
                      Ale na spacery chodzę codziennie, po kilka godzin jak pogoda pozwala. Nie wiem co w tym dziwnego. Ty nie wozisz 3 latka super, inna wiezie i nie możemy uważać, że ona właśnie po te jajka nie idzie smile A parówkę ma w ręce, bo ze śniadania została i byłby biedny głodny, bo się obiad opóźnia smile
                      Śmieszne.
                    • tempera_tura Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:56
                      No i tu sie bardzo mylisz. Ma ogromnie duży związek, chodzi o wyuczone podejście do życia. Uczysz dzieciaka że lepiej siedzieć na tyłku niż sie ruszać bo sie można zmęczyć i hodujesz paszteta ktory zawsze jak bedzie miał okazje to bedzie siedział a nie sie ruszał. Bo tak sie nauczył.
                      Chyba nie masz dzieci...

                      Odpieluchowanie nie jest nauką stylu życia w takim wymiarze......Nie wspomne ze odpieluchowanie dotyczy dwulatków nie trzylatków i nie jest to sprawa wychowawcza tylko raczej techniczna.
                      • walker85 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 13:04
                        No rzeczywiście, nie mam dzieci. Na forum wózkowym jestem, bo szukam wózka dla siostrzeńca. Ba, tylko siostry nie mam.
                        Do tego nie mam zielonego pasa w karate, nie jestem ratownikiem wodnym i ważę 100 kg smile Jeżdziłam wózkiem do 3 lat, to za pewne dlatego. big_grin big_grin
                        Lecę do parku, ładna pogoda smile
              • tempera_tura Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:41
                Kurde a poza tym naprawde nie widzicie róznicy pomiędzy dwulatkiem a trzylatkiem? Przecież to właśnie w tym okresie następuje straszny skok rozwojowy w kwestii chodzenia/biegania/samodzielności. Nagle w ciągu pół roku z mojego chłopaka który jeździł wózkiem czasem bo musiałam np gdzieś sie wyrobić na określoną godzinę, wyrósł chłopak który spokojnie przejdzie ze mną ten odcinek na nogach... Gdybym upychała go do wózka pewnie nawet nie miałabym tej świadomości!Ja rozumiem że moja wygoda jest ważna ale ważniejsze jest dla mnie nauczenie dzieciaka zachowań które w przyszłości zaowocują wygodą dla niego. Przecież wcześniej czy później bedzie musiał przestac jeżdzić tym wózkiem zupełnie.... Fajnie jak wtedy nie przeżyje szoku i nie bedzie sie męczył po paru krokach.
                  • chubabubba Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:45
                    no to ja mega wyrodna a moje dzieci to chyba juza tylko nadaja sie na oddział zamknietysmile w koncu 8 latke do wózka pakowałam 3 mce temuwinkjak miała 7 lat zakupilismy jej wozeczek,zeby sie nie zmeczyła na wakacjachbig_grin
                  • agnes_nyc Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:51
                    Moje dziecko ma prawie dwa lata i nie wyobrazam sobie jej bez wozka nawet na glupie zakupy bedziemy jezdzily wozkiem

                    i bede ja wozila w wozku dopuki bedzie tego chciala nawet i do 4-5 lat jesli bedzie anty nie bede jej na sile wkladac


                    Tam widze wypowiadaja sie mamy samych 2-latkow i wszyscy juz odwozkowani ciekawe ile w tym prawdy

                    a moze maja tak kiepskie wozki ze dzieci nie chcialy w nich jezdzic i dlatego z nich zrezygnowaly

                    moja Julka nie chciala juz jezdzic w BJ to go sprzedalam, natomiast w bee+ jezdzi bez placzu a nawet sama wsiada wiec jesli mamy mialy by po kilka wozkow jak MY to i dzieci by jezdzily w wozkach a one nie szczekalyby na forach

                    ja nie mam nic przeciwko wozeniu 2-3-4 latkow w wozkach i uwazam ze to indywidualna sprawa kazdej mamy a innym nic do tego
              • sylki Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 12:51
                Podam mały przykład:
                ostatnio z moją dwulatką poszłam na spacer, najpierw z psem, później na pocztę, ogólnie łaziłyśmy 3h. Umęczyłam się strasznie, dziecko również, bo w domu padło na siedząco.
                Super, że moje dziecko jest tak wytrzymałe, ale przy poczcie jest szkoła, a na niej super plac zabaw, przez to, że sam spacer trwał bardzo długo moje dziecko na samej zabawie spędziło mniej czasu.
                Wniosek, wolę podwieźć dziecku tyłek na plac zabaw wózkiem niż ciągnąć je na pieszo.
                Rowerek super, ale w rowerku jak mi zaśnie to co ja zrobię, dziecko na ręce, a rowerek w zęby?

                Oczywiście mamuśki na osiedlu (nie wszystkie) patrzą się dziwnie, ale w zasadzie to mam to głęboko w duszy i tyle. Zresztą wolę dzieciaka zabierać na spacer i plac zabaw odległy od osiedla, najlepiej w parku.
                  • sylki Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 13:04
                    Być może, a w tamtym wątku laski pisały o dwulatkach!!
                    Oczywiście założycielka dziecko ma 3 letnie, co nie zmienia fakty w którą stronę rozwinął się temat.
                    Zresztą pisanie komuś, że robi z dziecka kalekę, bo jego 3 latek w wózku jeździ jest też nie na miejscu. Niech sobie każdy robi co chce.
                    • mak-111 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 13:37
                      ale czy za rok (czyli jak dziecko bedzie miec 3 lata) to sie juz meczyc nie bedzie??? matce rak wiecej wyrosnie zeby dzwigac spacego dzieciaka,zabawki, rowerek i zakupy???
                      poza tym tam rzeczywiscie wypowiadaja sie glownie matki 2 latkow. wtedy dzieciak najczesciej nie chce korzystac z wozka puki nie padnie. ale w wieku ok.3 lat kiedy czesto dziecko nie sypia juz w dzien, ale jeszcze bywa zmeczone w wozku juz chetniej siada.moj syn ma 2 lata i 4 m-ce i mam bjcm. nie chce w nim jezdzic i na codzien go nie uzywamy, ale jak odbieram go ze zlobka przed spaniem to wskakuje i momentalnie zasypia. w przyszlym roku bedzie mial 3,5 roku i na wakacje pewnie kupie mu volo. bo takie dziecko bywa zmeczone i ma do tego prawo.
                      • dima1312 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 13:52
                        moje zdanie jest takie niech każdy robi po swojemu bo nie które argumenty są takie śmieszne ze rozpacz czytać! jak komuś nie pasuje wózek zabierać na spacer niech nie zabiera i na odwrót co komu do tego! wczoraj np. zaczepiła mnie kobita z zapytaniem z kąt mam pieniądze na swój samochód a inni nie mają na zakupy..... nic dodać nic ująć!
              • tygisek Re: Debata wózkowa.... 23.04.12, 07:32
                a ja, co mam zrobic? jesli popelniam duzy blad niemalze codziennie? wsadzam prawie trzylatka z premedytacja do wozka, bo mam 15 minut, zeby dojsc do szkoly ze starsza, dodam, ze za moim krokiem nie nadaza nawet moj maz, corka sie przyzwyczaila i frunie obok...moj synek nie dalby rady, a ja nie dalabym rady codziennie nosic go na rekach po pare ladnych kilometrow....
                aaaa....i jest ruchliwy na maxa, bardzo sprawny, sporo sprawniejszy niz przecietny jego rownolatek.... zeby przejsc na plac zabaw do parku, musze pokonac dwie ulice (chodnikiem wzdluz) kladke na rzece, rozbudowane rondo i uliczke przy domkach jednorodzinnych bez pobocza i chodnika - sorry, zgieta w pol, zeby prowadzic niewysokiego dwuipolatka, szybkiego jak blyskawica (nie ma szans zeby sobie szedl sam - bo nie chce go zeskrobywac z ulicy kiedy wskoczy pod auto, wylawiac z rzeki itp, tak, zakladam z gory ze tak moze byc, takie mam pomyslowe dziecko bez instynktu samozachowawczego)
                adryga sprawa, ze moj syn sypia w ciagy dnia, i zasypia bezwzglednie jak przyjdzie jego pora, i te pory nie sa do przewidzenia, bo nie wypadaja o stalych godzinach, wiec co mam zrobic kiedy zasnie?? polozyc na ziemii, poczekac az sie wyspi, szukac lawki, czy dzielnie go na raczkach niesc przez miasto?
                nie, dziekuje, nie uwazam ze zrobie ze swojego dziecka kaleke kiedy powoze go w wozku jeszcze jakis czas taki jak bedzie nam potrzebny, nie jestem strongmenem, mam zalatwiony kregoslup do tego (trzy przepukliny miedzykregowe) i nie mam zamiaru sama wyladowac na wozku inwalidzkim....mam prawie trzylatka, jezdzi lezac w wozku, jezdzi jedzac w wozku i mam generalnie gdzies, jesli to komus przeszkadza wink
                • isabel_o Re: Debata wózkowa.... 23.04.12, 08:04
                  Dokładnie. Mi się już nawet nie chce odpisywać na takie głupie posty pouczających mamusiektongue_out Szkoda mi juz na to energiiwink Ja mam 3 dzieci a większość z tych mądraśnych nie ma nawet 2 dzieci i uważają, że zjadły wszystkie rozumy. Nie wiedzą jaką mamy sytuację, czy nasze kilkulatki sypiają w dzień na spacerze (co jest swoją drogą bardzo zdrowe) , ile biegają poza jeżdżeniem w wózku itd. A gadanie o kalekach przez wożenie w wózku niech sobie wsadzą gdzieś bo to bzdury ;P
                  • sylki Re: Debata wózkowa.... 23.04.12, 08:35
                    U mnie niejednokrotnie wsadzenie moje 2 latki do wózka jest dla jej bezpieczeństwa, zresztą dla jej i jej siostry, bo nie sposób na mieście (trasa do parku i z parku/przedszkola) upilnować dwoje rozbiegających się dzieci, które za rękę niekoniecznie chcą chodzić.
                    • agnes_nyc Re: Debata wózkowa.... 23.04.12, 08:52
                      sylki napisała:

                      > U mnie niejednokrotnie wsadzenie moje 2 latki do wózka jest dla jej bezpieczeńs
                      > twa, zresztą dla jej i jej siostry, bo nie sposób na mieście (trasa do parku i
                      > z parku/przedszkola) upilnować dwoje rozbiegających się dzieci, które za rękę n
                      > iekoniecznie chcą chodzić.


                      ty to dopiero wyrodna matka wsadzajac 2 - latke do gondoli a ciort cie wie ile czasu te biedne dziecko tam musialo siedziec hehehhehehehehee pewnie jeszcze sobie pojezdzilas tak
    • afroddytta Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 16:28
      A ja już nie tyle o dzieciach co o sposobie życia. Ja jestem na co dzień z dwójką lub trójką dzieci i mam takie założenie jeśli ja jestem w stanie dojść piechotą to idę, jeśli ja nie jestem w stanie dojść piechotą to jadę samochodem, czyli w praktyce wygląda to tak, że jak muszę przejechać kilka km czy np. do przedszkola (7km drogą międzymiastową, więc nawet wózkiem po poboczu raczej bym nie doszła) to jadę samochodem oczywiście z całą trójką, natomiast jak dam radę ja dojść to wtedy biorę wózek podwójny (10mies. i 2,5 l) i po prostu jedziemy tzn. ja idę, a 2,5 latek jedzie, idzie, po drodze plac zabaw itd. Z najstarszym rzadziej robimy takie długie trasy i wtedy biorę mu dostawkę, aby jednak jakoś go dostarczyć do domu, a nie porzucić płaczącego po drodze wink
      Taki jest mój system, większość moich koleżanek te same odcinki pokonuje samochodem, z dzieciakami wychodzi wokół domu lub siedzi w mieszkaniu, zakupy robi mąż lub same wieczorem samochodem (i potem najczęściej słyszę, że oni wózka to już z pół roku nie używają), dla mnie to kosmos, ale to już nie mój problem smile
      • sylki Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 16:47
        Moja mała w dzień sypia, ale nie mogę jej uregulować, więc od jutra zamierzam o godzinie 10-11 wychodzić z nią w wózku, by w nim zasypiała, w innym wypadku pada mi po całym dniu o 17, po czym budzi się o 19 i nie śpi do 23.
        Tak więc co lepsze, wypoczęte dziecko i szczęśliwa mama, czy może "co ludzie powiedzą" wink

        Tak wiem, moje dziecko ma 2 lata wink

        Aaaaa najbardziej mnie rozwala jak słyszę, że powinnam wózek na mniejszy zmienić big_grin
        Mam mniejszy i go szczerze nie znoszę tongue_out
        • olus22 Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 19:16
          Ja mam dokładnie tak samo jak nie pójdę z nią w wózku na spacer to w domu mi pada koło 18 budzi się około 21 i do północy mamy zabawy. Bo ona sypia tylko w wózku więc wolę wziąć wózek i chodzić z nią dwie godziny a ona w tym czasie śpi niż później bawić się do 24.
      • kornnella Re: Debata wózkowa.... 22.04.12, 17:08
        A może każdego co innego razi?
        Byliśmy ostatnio na meczu sektor rodzinny, mnóstwo dzieci wiadomo zajete meczem chwile potem łażenie, jedzenie, wspinanie się po barierkach. Przed nami siedziała rodzina z 2,5 latką i dziewczynka wytrzymała z 15 min siedzenia, wypiła soczek z butli, zjadła chrupki, paluszki i… tatuś wyjął smoka uspokajacza i wsadził jej w dziubek. Nie wiem po co, bo ani nie siedziała przez to grzeczniej ani nie poszła spać po prostu siedziała z tym smokiem a jak coś od rodziców chciała to wyjmowała żeby im powiedzieć. Nie mój interes, ale smok w buzi tak duzego dziecka wyglądał komicznie. W sumie gdyby po meczu ją wsadzili do wózka (nie wiem czy używa czy nie) to potraktowałabym to zupełnie normalnie wiadomo trzeba iść, może nieść a tak to sobie jedzie. Za to używania smoka przez tak duże dziecko to już nic nie usprawiedliwia. Ale wiadomo to moje zdanie.
    • variuss Re: Debata wózkowa.... 25.04.12, 15:11
      a ja własnie kupilam nowy wózek dla mojego 3,5 latka, na wyjazd majowy
      w opinii ogółu powibnnam sie powiesic bo robie krzywde dziecku na skale zbrodni przeciwko ludzkosci
      na swoja obronę mam tylko to, że wlasnie go "odsmoczkowałam".

      I na koniec, co juz kiedyś pisała saras-wati, pisałam i ja, a treraz napsize jeszcz raz:
      ci co sie tak oburzaja, jak takie duże dziecko moze jezdzic wózkiem to najczesciej po kazda głupote ( paczka fajek) do pobliskiego kiosku jada samochodem.
    • dziennik-niecodziennik Re: Debata wózkowa.... 25.04.12, 16:49
      sluchajcie, to rozumiem ze jest sens kupic wozek niespełna dwuletniemu dziecku? big_grin
      bo sie zastanawiam nad nowym z kołami pompowanymi (nunkowa pianka zimą ponoc nie da rady). mamy nasz pierwszy wozek, spokojnie by sie nadal, ale jakos własnie... opatrzył mi sie big_grin i zastanawiam sie czy ejst sens na jedną zimę wózek kupowac (mysle ze na następną juz nie bedzie potrzebny). dziecko ogólnie juz teraz sporo chodzi, ale wiadomo - zimą i trudniej isc, i ile taki dwulatek przejdzie... powstrzymuje mnie perspektywa finansowa, wywalac spore pieniadze na wozek na jeden sezon to mnie zaboli, nie ukrywam uncertain
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka