martuska1982
09.03.13, 17:39
Przepraszam was z góry za te zale,pocieszcie mnie.Jeśli jednak to ja jestem w błędzie to mnie oświećcie.
Wystawiłam na aukcje siedzisko quinny buzz.W tytule napisałam "siedzisko quiny buzz", w tresci pisałam że sprzedam siedzisko i opisywałam stan i wygląd siedziska.Zdjęcia były na stelażu, ale na końcu opisu pod zdjęciami napisałam dodatkowo "uwaga!!!przedmiotem sprzedaży jest samo siedzisko".
Aukcje wygrała osoba z kontem załozonym kilka dni wcześniej, zero komentarzy.Zgodziłam się jednak na pobranie. Kontakt między nami wyłącznie meilowy, mam wszystkie meile zachowane.Ani słowem nie zajaknęła się, ze che sprawdzenie zawartości.
Wysłałam, po czym laska mi pisze, ze nie odebrała bo pewnie mam coś do ukrycia, bo nie było opcji sprawdzenia zawartosci.
Więc ja jej, ze w myślach czytać nie umiem a spr.zawartosci nie jest w standardzie, jest dodatkowo płatne.
Od tamtej pory cisza, a ja w plecy jestem ponad 50zł (paczka w obie strony).Poszperałam w necie i dowiedziałam się, ze mam prawo żadac od kupujacej zwrotu poniesionych kosztów.
Zgodnie z wytycznymi wysłałam meila z prośbą o zwrot moich kosztów (ja się z umowy wywiązałam, ona nie), następnego meila ze wskazaniem z jakich paragrafów jest zobowiazana uiścić mi zwrot kosztów, po czym w poniedziałek miałam jej wysłac polecony na piśmie.Potem do sadu.
Dziś dostaję meile, ze jestem oszustką, że z tego co ona wie to nie jedną osobę oszukałam (wtf?!!!), że poza tym radziła się prawnika i możemy iśc do sądu, bo ona wygra, bo paczka coś za lekka była, na zdjęciach był stelaż a nigdzie nie napisałam, ze to bez stelaża (czytac nie umie czy co?Nawet screeny treści aukcji zrobiłam).
Weźcie powiedzcie mi, ze to jakiś kosmos.Ludzie naprawdę są aż tak głupi? Ja rozumiem, ze moze nie doczytała i chciała za te 60zł spacerówkę (swoją drogą trochę dziwne, ze cała spacerówka ze stelażem i nikt jej tych 60zł nie przebił

), ale czemu za jej niedoczytanie ja mam płacić? I jeszcze ten tupet.
Oczywiście miałam już nawet ochotę odpuscić, ale po tych meilach z zarzutami i jawnym okazaniem ignorancji (nie czytała opisu i nawet twierdzi ze PP nigdy nie swiadczyła i nadal nie świadczy usługi sprawdzenia zawartości, zabawne) wiem, ze nie odpuszczę i do sądu po te moje 50zł pójdę.
Musiałam się wygadać.