kar-ula
27.11.14, 22:27
To będzie wątek z rodzaju "te wózkomaniaczki to mają chore głowy", więc obcy element podczytujacy może sobie dac spokój z komentarzami.
Dziś odjechał mój najukochańszy idealny i doskonały Gesslein. (Tak tak! dowód na to, ze cierpliwością, wyczekiwaniem i niesutannym zadręczaniem można swoje osiągnąć

)
Bardzo mi smutno, zwłaszcza, ze nie spodziewam się nic w zamian. 3 wózki przy mało wózkowym dziecku i jeszcze mniej wózkowej opiekunce to i tak wystarczy (choć jeden i tak pójdzie na pewno w świat).
Równie smutno było mi tylko chyba po sprzedaży BI, tyle że tamtej sprzedaży/zamiany bardzo długo żałowałam i wszystkie inne wózki porównywałam do BI. Aż pojawił się on, mój Gesiu

Dzięki niemu sprzedaż Maclarena XT aż tak nie bolała, bo to w sumie podobne wózki (dla mnie).
I tak sobie pomyślałam, ze Was zapytam - sprzedaży którego wózka najbardziej żałowałyście albo po którym wózku było wam najbardziej smutno?
A przy okazji jeszcze jedno pytanie - który wózek Wam się najłatwiej pakowało, a który najtrudniej? Poza parasolkami oczywiscie? Gesslein zmieścił się do maleńkiego kartonu (64x50x25) ze wszystkimi duperelkami i jeszcze był luz, przy pakowaniu BI myślałam, ze wyjdę przez okno i nie wrócę (mieszkam na 10 piętrze

), przy wysylce Boba niby karton był ok, ale zapomniałam, że przednie koło powinno być wewnątrz wózka i już myślałam, ze doślę koło osobno.