Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest

12.03.10, 15:25
Witam, mam pytanie w związku z noszeniem i bujaniem niemowlęcia. Mój synek ma
dwa miesiące i od początku jest noszony i bujany na rekach, także dlatego, że
dużo płacze. W otaczającym mnie srodowisku pokutuje podejście, żeby dziecka
nie nosić, przynajmniej nie za dlugo. Tylko co, mam zostawić płaczące dziecko?
Może inne dzieci mniej płaczą, moje najwidoczniej dużo. Ostatnio zetknęłam się
ze stwierdzeniem, że dziecko takie jak moje powinno już spokojnie sobie leżeć
w łóżeczku (powiedzmy najedzone, przewinięte). A moje ciągle płacze, samo
poleży najwyżej kilka, kilkanaście minut. Jak to na prawdę jest? A jeśli
chodzi o zasypianie, to też takie dziecko powinno zasypiać samo? Bo mój tylko
przytulony do mnie albo przy piersi. Proszę o uświadomienie mnie, co jest
najlepsze, bo takie "gadanie" robi mi mętlik w głowie... I moze niepotrzebnie
"przyzwyczajam" dziecko...
    • meresanch Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 12.03.10, 15:35
      ja noszę dziecko tyle ile potrzebuje
      bycie blisko matki/ojca to jedna z podstawowych potrzeb dziecka
      • marva Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 12.03.10, 16:17
        A to dobre! Chyba nie każą Co zostawiać płaczącego malucha, co? Mój
        starszy był noszony niemalże non stop bo inaczej był ryk, sam
        poleżał max 5 min i wycie. Nosiłam go, bujałam, woziłam wózkiem bo
        co miałam zrobić? Lubił być blisko i już, czasem poleżał dłużej jak
        się z nim gadało, zabawiało, gruchało itp. Do tego miał tak dokąd
        nie zaczął chodzić :) Przezyłam i mam się dobrze :) teraz też mam
        niewiele lepszy egzemplarz, choć ten to nawet 15 min potrafi czasem
        się sobą zająć ;)
    • pawel.zawitkowski Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 12.03.10, 20:32
      A może warto robić tak jak Pani czuje, że jest dobrze dla Pani i dla dziecka?
      Pozdrawiam
      Paweł Zawitkowski
      • unkaunka Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 09:47
        Ja mojego synka nosiłam do momentu jak zaczął się sam przemieszczać, odkąd
        raczkuje wręcz wyrywa się ode mnie, żeby samemu zwiedzać świat. Ja nie słucham
        gadania, że się dziecko przyzwyczai itd. Jeśli dziecko nie będzie już
        potrzebowało tyle bliskości na pewno da Ci znać, a teraz daje Ci znać, że Cię
        potrzebuje! Dla mnie dobrym rozwiązaniem była chusta, wkładałam małego do niej i
        robiliśmy pranie, sprzątaliśmy, tylko zmywać ciężko:)Dla takiego maluszka
        najważniejsza jest mama:) Ciesz się tym póki możesz!
        • kiyana Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 11:45
          Właśnie logika mi podpowiada, że jesli dziecku w pełni się zaspokoi potrzebę bliskości, to wtedy ono nie boi się poznawać świata, bo wie, że jest ktoś, kto nad nim czuwa, uczy się tego poprzez bycie ciągle przy mamie, tudzież rodzicu, uczy się poprzez reagowanie na jego potrzeby. Tym samym kiedy przychodzi czas na rozstawanie się z mamą dziecko nie chce być już noszone, bynajmniej nie tak jak dotychczas, więc nie ma/nie powinno być "problemu" z przyzwyczajeniem...
          Skąd się jednak wzięła teoria/praktyka "nie przyzwyczajania" dziecka i dlaczego twierdzą tak nasze mamy, czyli babcie naszych dzieci, ciotki klotki itd. - mogę się jedynie domyślać (wpływ PRLu?).
          Bardzo dziękuję za rozjaśnienie mi umysłu :).
          Chustę też mam i chyba zacznę jej używać częściej, bo zaczyna mi wysiadać kręgosłup :).
      • patysia00 Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 13:18
        Moja mała też dużo płakała i nie chciała leżeć w łóżeczku. Bywały
        takie dni, że nosiłam ją od rana do wieczora! Odkładana na chwilę
        (żebym mogła skorzystać z wc) darła się niesamowicie. No ale co
        miałam robić? Nosiłam! Najwidoczniej mała tego potrzebowała i już.
        Kupiłam sobie chustę i jak nie chciała leżeć to nosiłam ją w
        chuście.
        Nawet nie wiem kiedy przestałam ją nosić. Poprostu później już tego
        nie potrzebowała. Zasypiała noszona na rękach, odkładałam ją do
        łóżeczka, w nocy przenosiłam później do siebie.
        Nigdy nie miałam problemu z tym, że dziecko przyzwyczaiło się do
        noszenia i nie chce leżeć. Samo minęło gdzieś między 3 a 4
        miesiącem.

        Słuchaj siebie. Jeżeli dziecko potrzebuje Twojej obecności to je
        noś! Wiem, że to nie jest zbyt łatwe, nosząc ciągle dziecię na ręku,
        ale pewnie Twoje dziecię też z tego wyrośnie:)
        Nie wiem czy to zasługa tej bliskości, ale moja córka, mając teraz
        15 miesięcy uwielbia się przytulać. Sama przychodzi i łasi się żeby
        ją objąć:)
    • xxx-25 Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 11:40
      Ja Ci napisze od siebie, że nie przejmuje się tymi wszystkimi
      dobrymi radami, że nie wolno, nie powinno się. Mój młody jak nie u
      mnie to u męża potrafi spędzić na rękach pół dnia, kiedy chce
      dostaje cyca i nie robie problemu z zasypianiem przy nim. Nie chce,
      nie leży w łóżeczku, ale często jest tak że zafascynowany karuzelą
      poleży dobrą godzinę i sam zaśnie.
      Bujamy go do zasypiania, kiedy tego potrzebuje, zwykle tak około 12
      jest jego drzemka i wtedy chce być bujany, śpi z nami z mojej
      wygody, bo wtedy i ja przesypiam noce i oboje wstajemy szczęśliwi i
      wyspani. I mimo tego że zachowujemy się totalnie odwrotnie niż
      wszyscy nam radzą jesteśmy szczęśliwy, a młody to uśmiechnięty mały
      człowiek, gadający i nie bojący się obcych, który w dodatku
      wypracował sam swój tryb dnia a my się do niego dostosowujemy i np.
      w tej chwili o 21 młody śpi, bez bujania i kombinowania, zasypia sam
      i śpi do 23 kiedy to jest przebierany w śpiochy i przekładany do nas
      do łóżka gdzie budzi się regularnie co 3 godziny na jedzenie i
      zasypia bez problemu i śpimy tak do 8/9.
      Nie wiem, może kiedyś będę tego żałowała, ale w tej chwili jestem
      szczęśliwą, wyspaną mamą z fajnym i przekochanym młodym człowiekiem,
      która robi to co jej instynkt podpowiada.
    • chicken82 Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 12:30
      witam
      Nasze maleństwo 3miesiąse do tej pory też było co chwila noszone i bujane aż nas
      kręgosłup bolał kiedy tylko chciało ale od szpitala (miało zapalenie płuc) gdzie
      wykryli kolkę leży spokojnie w łóżeczku i samo zasypia nie przejmuj się opiniami
      innych tylko rób tak jak ci intuicja podpowiada. pozdrawiam
      • kiyana Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 17:58
        Jak to miło, gdy się nie jest samą w swoim podejściu, dzięki za otuchę :)
        • asiunia118 Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 13.03.10, 21:09
          Noś i bujaj i nie słuchaj "dobrych rad", mi też wszyscy mówili, że
          przyzwyczaje dziecko i takie tam, a ja nosiłam, bo widocznie dziecko
          tego potrzebuje, potem jak moja mała juz umiała sama się pobawić i
          czymś zająć już jej prawie wogóle nie musiałam nosić, tak samo z
          zasypianiem, kiedyś tylko przy piersi, albo na rączkach, aż nadszedł
          taki czas, że sama zasypia wieczorem w łóżeczku, dziecko wie czego
          potrzebuje i na wszystko musi przyjść odpowiedni moment.
          • anick5791 Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 16.03.10, 01:25
            Hej,
            Z pewnością nie jesteś sama w swoim podejściu. Też tak mam :) I nie słucham
            ciotek, mam, babek, czy kogo tam jeszcze ;)
            Ostatnio tłumaczyłam pracę naukową, której autorka powołuje się na wyniki badań
            potwierdzające Twoje przypuszczenia :: - im więcej bliskości dziecko zazna w
            pierwszych miesiącach życia, tym szybciej się usamodzielnia. Natomiast dzieci
            'uczone' niezależności na siłę, w najgorszym wypadku mogą być wręcz uzależnione
            od mamy w późniejszym wieku - bo będą próbowały 'sobie odbić'. O poczuciu
            bezpieczeństwa, wierze w siebie i ogólnym nastawieniu do życia nie wspominając.
            A skąd pomysły usamodzielniania, szczególnie wśród przedstawicielek starszego
            pokolenia? To nie tylko PRL, B. Spock i cała rzesza 'specjalistów' z lat około
            70. właśnie taki styl wychowawczy zalecali. Całe szczęście, że to już przeszłość :)
            Pozdrawiam,
            Anka
            • an_o Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 16.03.10, 04:55
              To jeszcze ja doloze swoje trzy grosze. Moja corcia spedzala u mnie
              na rekach cale dnie, az do czasu kiedy nauczyla sie chodzic, czyli
              gdy miala jakis rok i 2 miesiace. Tez wychodzilam z zalozenia, ze
              gdy dziecko potrzebuje bliskosci, to ja, jako mama, mam ja zapewnic.
              I tak bylo:-). Bylo ciezko, nie powiem. Moja cora ma teraz rok i 7
              miesiecy prawie, sama maszeruje, ale czasami na raczki tez chce
              wskoczyc. I bardzo dobrze - ja chce miec dziecko pozytywnie do
              swiata nastawione i szczesliwe i z moich obserwacji wynika, ze takie
              wlasnie mam.
              • kiyana Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 16.03.10, 19:49
                Aż miło Was czytać ;). Chciałabym zapewnić mojemu synkowi warunki do dobrego
                rozwoju. Mam nadzieję, że nie pożałuję włożonego wkładu i że będzie to wkład
                możliwie dla niego najlepszy. Pozdrawiam
    • agick Re: Noszenie, bujanie dziecka - jak z tym jest 17.03.10, 12:51
      nigdy nie odmawiałam Nince noszenia i tulenia. Inna kwestia, ze ona
      nie znosiła lulania na rękach do snu (wrzeszczała głośniej, niż
      odłozna, kiedy tylko biadoliła), od nowosci zasypiała sama bez
      żadnych dodatków (nie liczac szuszania do uszka, głaskania po
      pleckach i trzymania za raczke).
      od poczatku jest noszona w chuscie - uwielbia chustowanie. potrafi
      siedzieć jak trusia 2 godziny wtulona np w tatę.
      dziecko jest stworzone do noszenia, bo gdyby było inaczej, to w
      godzine po porodzie samo by chodziło (jak mały cielak).
      moje noszone dziecko jest mega pogodne i spokojne. płacze naprawde w
      krytycznych sytuacjach (jak jest bardzo zmęczona, bardzo głodna,
      albo prostu ma zły humor).
      moja rada - słuchaj siebie i dziecka a nie innych:)
Pełna wersja