Czy Pan nie przesadza???

27.03.10, 00:51
Witam,

Nie uczestniczę aktywnie w dyskusjach, ale jestem matką, która dużo czyta i
czasami Pana ogląda w Dzień Dobry TVN. Może komuś się tutaj narażę, ale proszę
wybaczyć, to, co Pan czasami opowiada, to już lekka przesada. Zna się Pan na
karmieniu, zabawach, etc... jest Pan nie tylko fizjoterapeutą, ale chyba też
psychologiem i specjalistą od laktacji. To, co opowiadał Pan o zabawkach w
grudniowym wydaniu, nie wiem, czy miało rozśmieszyć, bo na pewno nie pouczyć.
Pojęcie zabawki kreatywne to jakaś chyba Pana nowomowa? A może personifikacja?
Ja jak dotąd słyszałam tylko o zabawkach edukacyjnych. A już wciskanie
dzieciom do paszczy zabawek przeznaczonych dla zwierząt to naprawdę lekka
przesada w dobie przepisów unijnych, które wyraźnie określają, jakie składniki
nie mogą być zawarte w zabawkach dziecięcych(chociażby ftalany).

Jak mam wierzyć w Pana wiarygodność i w to, że produkty, które nam Pan poleca
to nie kwestia reklamy a naprawdę dobra naszych dzieci?
    • anick5791 Re: Czy Pan nie przesadza??? 28.03.10, 16:24
      Moim zdaniem często to my, mamy, przesadzamy z ostrożnością. Moja córka bawi się
      najróżniejszymi przedmiotami i z pewnością większość z nich nie spełnia unijnych
      norm, o których piszesz. Mnie to nie przeszkadza. Pilnuję tylko, by te "zabawki"
      nie były za małe, malowane np. odchodzącą farbą, nie miały ostrych krawędzi itp.
      Moim zadaniem nie da się dziecku zapewnić bogatego, sprzyjającego rozwojowi
      środowiska, w którym wszystkie rzeczy, jakie bierze do rąk spełniają normy UE. Z
      kolei, jeśli za każdym razem, gdy mała bierze do ręki coś bez stosownych
      atestów, ja bym jej to zabierała, twierdząc, że jej "nie wolno". że to
      "niebezpieczne", że "sobie zrobi krzywdę", to jaki obraz świata bym jej w tych
      słowach przekazywała? Czy byłby to świat przyjazny, na który może się otworzyć,
      w którym może czuć się bezpiecznie? Moim zdaniem - nie. Dlatego nie zamierzam
      tak postępować.
      A zabawki dla zwierząt bym jej dawała, gdyby nie były obślinione przez naszego
      labradora :)
      • brygidziak Re: Czy Pan nie przesadza??? 28.03.10, 23:29
        Czy to Twoim zdaniem usprawiedliwia Pana specjalistę?
        Ja wolę wiedzieć, co daję dziecku do zabawy, a my matki (jeżeli już używamy tego
        sformułowania) powinnyśmy mieć tego świadomość. To nam powinno pozostawiać się
        wybór, czy pomimo pewnych przeciwskazań, chcemy je dać dziecku czy nie, podobnie
        jak z lekami i wszystkim innym. Nikt nie zabroni dania niemowlakom zabawek
        powyżej 3-ego roku, ale każdy rodzic, pomimo przeciwskazań, uczyni to na swoją
        odpowiedzialność. Pan specjalista takowej na siebie nie bierze, bo wiele matek
        za radą super specjalisty, pójdzie i kupi takowe zabawki nie bacząc na to, czy
        ma małe elementy albo czy nie odgryzie i nie połknie kawałka.

        A poza tym jakie prawo wypowiedzi o zabawkach "kreatywnych" dla dzieci daje
        sobie ktoś, kto specjalistą w tej dziedzinie nie jest i nawet pojęcia mu się mylą?
        • pawel.zawitkowski Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 08:11
          Dzień dobry,
          Za Wikipedią podaję jeden z możliwych pomysłów na określenie słowa "kreatywny":
          "Kreatywność, [edytuj] Z Wikipedii
          Skocz do: nawigacji, szukaj
          Kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus czyli twórczy) - proces umysłowy
          pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji, lub nowych skojarzeń,
          powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne, to
          myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań.
          Alternatywna, bardziej codzienna definicja kreatywności mówi, że jest to po
          prostu zdolność tworzenia czegoś nowego.
          Problemy z definicją [edytuj]
          Intuicyjnie proste zjawisko kreatywności, w rzeczywistości jest procesem bardzo
          złożonym. Było ono badane między innymi z perspektywy psychologii behawioralnej,
          psychologii społecznej, neuropsychologii poznawczej, sztucznej inteligencji,
          filozofii, historii, ekonomii i biznesu. Badania objęły kreatywność w życiu
          codziennym, kreatywność wyjątkową, wybitną a nawet kreatywność sztuczną.
          W przeciwieństwie do wielu innych zjawisk, w nauce nie ma jednej uniwersalnej,
          autorytatywnej definicji kreatywności. Podobnie w psychologii nie istnieją żadne
          standardowe techniki pomiaru kreatywności. W literaturze psychologicznej (patrz:
          źródła) można znaleźć ponad 60 różnych definicji kreatywności..."
          Tyle „wikipedia”, jeżeli jest Pani w posiadaniu jedynie słusznej definicji
          „kreatywny”, będę naprawdę wdzięczny za upublicznienie tejże.
          - Rzeczywiście zorientowałem się, że nie pisuje Pani na forach internetowych i
          nie uczestniczyła Pani do tej pory w dyskusjach, tym bardziej jest mi miło, że
          odezwała się Pani na tym Forum..., a częstotliwość wpisów oznacza chyba, że
          pozostanie Pani z nami dłużej, cieszę się.
          - Jeżeli chodzi Pani po sklepach z zabawkami na pewno usłyszała Pani z 10 razy z
          ust personelu sklepu "zabawka kreatywna". To czy jest to użyte "właściwie", czy
          nie, trudno ocenić na tym forum. Natomiast to co sam uważam za "zabawkę
          kreatywną" wyjaśniłem w trakcie rozmowy w Studio DDTVN, na tyle na ile pozwolił
          czas przeznaczony na tę rozmowę. Tu pozwolę sobie odesłać Panią do archiwum
          DDTVN. W zapisie rozmowy można łatwo odczytać  co rozumiem przez kreatywność,
          ułamek minuty – prawda, ale to może Państwu wystarczy, a jeżeli nie, zwróćmy się
          razem do TV z prośbą o więcej czasu antenowego, na pewno będzie o czym mówić.
          Zresztą będą Państwo mieli okazję poznać mój stosunek do spędzania wolnego czasu
          z dzieckiem w jednej z dwóch książek, których jestem autorem i współautorem, a
          które ukażą się na jesieni tego roku.
          - Temat, kim jestem i na czym się znam.
          Mam do wyboru:
          a) albo starać się wyjaśnić w kilku zdaniach dysonans miedzy potocznym
          rozumieniem kompetencji fizjoterapeuty i rzeczywistością jaka jest wynikiem
          dynamicznie rozwijającej się medycyny, albo
          b) pominąć ten element Pani wpisu.
          Zarówno w jednym i w drugim przypadku będzie źle. Jedni, najmniejsze co zarzucą
          to autopromocję i „wodę sodową do głowy”, drudzy ignorancję i chamstwo.
          Miejmy to zatem za sobą 
          Rzeczywiście trudno to wyjaśnić mając do dyspozycji przestrzeń tego forum. Nazwa
          szkoły terapii, której jestem absolwentem brzmi: NDT-Bobath szkoła terapii
          neurorozwojowej". Spektrum kompetencji każdego specjalisty, który zajmuje się
          terapią rozwojową dzieci jest bardzo szerokie i zahacza o wszelkie dziedziny
          rozwoju: neurobiomechanikę, neurofizjologię, całe spektrum patologii, ortopedię,
          terapię i rozwój kompetencji jedzenia i mowy, podobnie w przypadku układu
          oddechowego, podstawowe wiadomości z zakresu wszelkich przypadłości
          pediatrycznych chociażby po to by odróżnić co jest wzmożonym napięciem
          mięśniowym wynikającym z uszkodzenia lub dysfunkcji oun, a co objawem stresu
          wywołanego cofaniem się treści pokarmowej do przełyku, szkoleni jesteśmy z
          zakresu neuropsychologii, psychologii rozwoju, teorii rozwoju więzi, etapy i
          uwarunkowania rozwoju poznawczego, emocjonalnego, społecznego, zasady
          bezpieczeństwa i ratownictwo medyczne i profilaktyka zdrowotna, cała lista
          innych dziedzin. Nie jestem w stanie wymienić Państwu wszystkich obowiązkowych,
          oczekiwanych i podejmowanych z własnej inicjatywy rodzajów szkoleń i kursów
          jakie są udziałem terapeuty neurorozwojowego.
          Niektórzy określają to podejściem holistycznym do medycyny i zawodu fizjoterapeuty.
          Taką filozofię medycyny uważam i uprawiam, Wszystko to nie oznacza, że chcemy i
          jesteśmy w stanie wyręczać innych specjalistów, ale:
          - po pierwsze, dynamicznie rozszerza się zakres wspólnej dla wielu specjalistów
          wiedzy, równolegle do pogłębiania stopnia specjalizacji w poszczególnych dziedzinach
          - po drugie, mamy być partnerami dla innych specjalistów w całym procesie
          identyfikacji i różnicowaniu zaburzeń w poszczególnych etapach rozwoju dziecka -
          tego wymagają przecież rodzice, prawda - jak najtrafniej i jak najbardziej
          efektywnie leczyć, a najlepiej do sytuacji kiedy leczenie i terapia jest
          konieczna NIE DOPUŚCIĆ
          - rośną wymagania rodziców, a co za tym idzie już nie wystarczy wymienić im
          miejsca przyczepów mięśniowych :)
          - po czwarte, żeby dobrze leczyć, trzeba wiedzieć dlaczego, jak i po co tak, a
          nie inaczej. Często też trzeba wiedzieć, zorientować się, ocenić, że LECZYĆ NIE
          TRZEBA.
          - po piąte zaś, jeżeli chce się być zawodowcem nie wystarczy umieć strzelać z
          karabinu, trzeba znać możliwie wszelkie dane i posiąść – w przynajmniej
          podstawowym zakresie – wszelkie umiejętności z zakresu pola walki 
          W tej dziedzinie nie ma „omnibusów”, zbyt skomplikowana to materia, ale w
          odróżnieniu od potocznego rozumienia terapeuty nie jesteśmy już jedynie od
          machania odnóżami dziecka. Nie wspominając już o tym, ze zawsze lepiej
          podpowiadać i zapobiegać niż leczyć.
          Moje zadanie na Forum, ani w telewizji nie polega na LECZENIU / TERAPII.
          Moim zadaniem jest ogólnie rozumiana profilaktyka i promocja zdrowia, a także
          pomoc Państwu w analizie tego co się dzieje z Państwa dzieckiem. Często wynikiem
          tej analizy jest skierowanie na właściwą ścieżkę postępowania.

          Wszystkie tematy poruszone przez Panią i w moim poście otwierają raczej niż
          zamykają dyskusję.

          To między innymi dotyczy zabawek.
          Zapraszam Panią na spacer, rozmowę, wycieczkę po najbliższych Pani miejsca
          zamieszkania kilku sklepach z zabawkami. Pokażę Pani metki na zabawkach dla
          niemowląt i małych dzieci, na których napisane jest (np. grzechotka), że można
          je podawać dzieciom powyżej 6. miesiąca (grzechotka i gryzaczek sic!). O
          materiałach, z których zrobione są wózki, ubranka dziecięce, kapcie, pieluszki,
          butelki i smoczki, o szkodliwości zjadanego z Państwa butów kurzu, który Państwo
          przynoszą do domu z drugiego końca miasta, o rękach, których rodzice nie myją
          przed karmieniem i pielęgnacją dzieci, np. droga Pani po nakarmieniu rybek w
          akwarium, moglibyśmy rozmawiać długo.

          Cieszę się, że ten temat wypłynął i w miarę moich sił i czasu będę z chęcią
          uczestniczył w dyskusji jaka się w tym temacie wywiąże.
          Pozdrawiam
          Paweł Zawitkowski
          • pagaa Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 09:54
            ja tylko tak tego, że na wikipedię nie powinno się powoływać, bo to nie jest
            wiarygodne źródło;) a w swojej "paszczy" mój miał już takie rzeczy, że ta
            zabawka dla zwierzaków to pikuś;)
            • cebulla Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 11:46
              z ta Wikipedia to nie przesadzajmy - to w miare wiarygodne zrodlo,
              jezeli jestesmy swiadomi jej ograniczen; nikt tu nie ma zamiaru pisac
              rozprawy naukowej. zdarza sie, ze nawet w podrecznikach akademickich
              przywolywane sa wpisy z wikipedii, przy adnotacji, ze nalezy podejsc do
              nich krytycznie
            • owianka Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 11:49
              Policzono, że liczba błędów w Wikipedii jest równa procentowo liczbie
              błędów w encyklopedii Britannica. Więc jest jak najbardziej
              wiarygodnym źródłem chyba :)

              A dla mnie pan Paweł jest autorytetem we wszystkich dziedzinach, które
              wymienił i w których się wypowiada - a mojego osobistego niemowlaka
              "naprawił" w zeszłym roku na trzech wizytach. Łubu dubu, to mówiłam ja
              :-P Panie Pawle, czekamy na Pana nowe książki.
              • easy_martolina84 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 13:55
                No co jak co ale zabawki dla zwierzat z nie wiadomo jakiej gumy w paszczy
                dziecka to juz lekka przesada.Co innego jak nie zauwazymy i dzieć sam wezmie cos
                do buzi a co innego podtykać mu zabawki dla psów bez atestow dla dzieci ;)
                • oleczek555 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 14:32
                  akurat zabawki dla zwierząt często są z lepszych materiałów niż te dla dzieci. na terapii SI moja mała korzysta z "psich gadzetów" , pytałam terapeutkę, skąd posiada takie dziwy, bo wyglądają mi na zabawki dla zwierząt, a ona mi na to, że bardzo dokłądnie czyta ulotki (jako osoba ćwicząca z dzieckiem jest odpowiedzialna za jego bezpieczeństwo) i okazuje się, że zabawki dla zwierzaków często mają lepsze atesty niż te dla dzieciaków. samemu tez można sprawdzić. piłka dla psa wygląda tak samo, jak piłka zakupiona w sklepie ze sprzętem rehabilitacyjnym- więc o co tyle krzyku?
                  • easy_martolina84 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 18:45
                    Jakos mi ciezko uwierzyc ze pilki dla psa sa zrobione z lepszego materiału niz dla dziecka.Zaufam swojej intuicji i jednak bede kupowac zabawki w zabawkowym-nie w zoologicznym ;)
                    • glizda79 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 20:33
                      Zabawki dla psów są na ogół robione z wytrzymalszych materiałów, a czasami i lepszych jakościowo. Jest tak dlatego, aby piesek nie odgryzł kawałek i nie połknął (a tym bardziej przy takiej zabawce nie zrobi tego niemowlak). Pamiętajmy, że zabawki zwierzakom kupują właściciele, których na to stać i zwracają uwagę, co kupują.
                      Mam więcej obaw o zabawki "dla dzieci", które mój 10m syn dostaje od znajomych, a od których po kilkukrotnym użyciu odchodzi farba czy po prostu pękają.
                    • sceptyk312 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 22:41
                      easy_martolina84 napisała:

                      > Jakos mi ciezko uwierzyc ze pilki dla psa sa zrobione z lepszego materiału

                      Psy mają lepszy węch niż ludzie, więc byle czego do pyska nie wezmą. Istnieją co
                      prawda trucizny bez zapachu ....

                      Trochę OT, ale niech będzie: czy zauważyłaś, że człowiek (w przeciwieństwie do
                      psa) niekomfortowo czuje się, jak musi coś zjeść po ciemku? Mamy strasznie
                      kiepski węch i nadrabiamy to wzrokiem. Pies ma zdecydowanie lepszy węch i
                      jedzenie po ciemku mu nie przeszkadza :-)

                      Nie oznacza to, że wszystko, co pies weźmie do pyska jest zdrowe dla dziecka.
    • agusia_h Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 19:59
      Mój tata jest rolnikiem z zawodu, z wykształcenia mgr inż mechanik, tak więc do
      dzieci to "ni przypiął, ni przyłatał" ;)

      Ale intuicję ma taką, że lepiej "rozpozna" co dziecku jest, niż lekarze z całej
      przychodni do kupy wzięci.

      Z doświadczenia (wychował czwórkę), z obserwacji (nie tylko dzieci, ale też np.
      młodych zwierząt) - no i przede wszystkim z "całościowego" spojrzenia na malucha.

      Pan Paweł ma podobny dar. Tyle że poparty wykształceniem, co tylko plusuje,
      oczywiście :)

      • baby00179 Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 22:41
        Przykro mi, ale muszę to napisać. Wydaje mi się, że Pani brygidziak jest trochę
        nawiedz...na.
        Zgadzam się ze wszystkim co inni napisali a propo zabawek a wikipedia jest
        źródłem po prostu w tym przypadku wyszukiwania etymologii słowa :kreatywność.
        Więc nie ma tu co argumentować na temat jej wiarygodności.

        Ja osobiście wychowywałam się w błocie, bawiłam się narzędziami dziadka, brałam
        do ust przedmioty, które do tej pory nie mogłabym je kwalifikować, byłam non
        stop na świeżym powietrzu, wśród kurzu, trawy, zwierząt, w domu wpychałam się do
        wszystkich szaf, mama niczego mi nie odmawiała. Jedynie panowała zasada: nic na
        tyle małego żebym nie wsadziła w różne otwory ciała, nie miałam dostępu do
        substancji toksycznych, leków i alkoholu, nie wolno mi było się zblizać do ognia
        i do kuchenki podczas gotowania. Mogłam robić rożne rzeczy z różnymi
        przedmiotami i nawet jeść ziemię z doniczek, aczkolwiek z tego zrezygnowałam, bo
        była niesmaczna.
        Jestem zdrowa, wesoła, ludzie mówią mi właśnie , że cenią u mnie kreatywność i
        otwartość. Może dlatego , że miałam dostęp do świata zewnętrznego i do różnych
        przedmiotów,z których właśnie korzystałam nie zawsze zgodnie z ich
        przeznaczeniem i musiałam tworzyć i uruchamiać wyobraźnię. W moim domu nie
        panowała panika związana z tym: Boże nie dotykaj tego lub tamtego,nie leż na
        podłodze bo tam jest kurz itd. Dziękuję Bogu za to. :)))
        • brygidziak Re: Czy Pan nie przesadza??? 29.03.10, 23:22
          Nie bardzo rozumiem, w czym miałabym być nawiedzona?
          Czy ja napisałam coś a propos trzymania dziecka z dala od powietrza, trawy i ziemi?
          "Nie miałam dostępu do substancji toksycznych, leków i alkoholu, nie wolno mi
          było się zbliżać do ognia i do kuchenki podczas gotowania." - czyli rodzice
          ustanowili pewne zasady, m.in. brak dostępu do substancji toksycznych?

          Przeczytaj więc jeszcze raz uważnie moją wypowiedź zanim kolejnym razem
          napiszesz coś obraźliwego. To my rodzice dokonujemy wybory, ale m.in. na
          podstawie opinii ekspertów. Podobnie bulwersujące może być dla mnie reklamowanie
          margaryny przez słynną Supernianię, której nie ma tutaj na forum. Może Twoja
          otwartość bierze się właśnie stąd, że nikt Ci nie mówił, czy coś jest kreatywne
          czy nie. Miałaś przestrzeń, możliwość dotykania, smakowania, wąchania, tym samym
          odbierania za pomocą wyobraźni i zmysłów, a nie zabawek kreatywnych, które
          takowymi nie są. Brawo!
          Pan Zawitkowski wspaniale potwierdził w swojej definicji, co znaczy kreatywność
          i stanowczo nie odnosi się ona do zabawek, a raczej jest przymiotem człowieka.
          Kreatywny to proces umysłowy i trudno o takowy posądzać zabawkę.
          Przepraszam bardzo, ale Pan Zawitkowski nie jest ekspedientką ze sklepu z
          zabawkami, tylko autorytetem, od którego oczekuje się rzetelnej informacji.

          Ponadto trochę konsekwencji Panie Pawle. O substancjach toksycznych zawartych w
          wózkach mówił Pan jakiś czas temu w tym samym programie, a przynajmniej
          uczestniczył w dyskusji w studio. No więc jak to jest - w wózkach są a w
          zabawkach dla zwierząt nie?

          Ponadto po to się jakoś edukujemy,żeby myć ręce po przyjściu do domu czy
          nakarmieniu rybek. I na tym polega edukacja, również Pańska w tym rola skoro Pan
          już tak w mediach działa. No i chyba holistycznego podejście trochę też.:-)

          A my rodzice znając różne możliwości, ich blaski i cienie, chętnie sobie
          wybierzemy, czy te toksyczne zabawki mają wcinane przez nasze dzieci czy raczej
          powinny one zajadać się ziemią i trawą.:-)
          • baby00179 Re: Czy Pan nie przesadza??? 30.03.10, 00:18
            Pani dokonała wyboru według instynktu, na postawie własnych przekonań itd.
            Gratuluję. Inni ludzie mają czasem odmienne zdania. Pani opiera się na swoim i
            tyle. Ja wyrażam swoje zdanie i tyle.
            Jeśli pisałam o toksyczne substancje nie miałam na myśli zabawki, ale benzynę,
            naftę, cif, ace, płyn do mycia podłóg itd. Zabawki miałam przeróżne i wtedy
            kiedy nie było atestów na nic. Swoją drogą jest tyle zanieczyszczenia dookoła
            nasz , że szkoda wpadać w różnego typu paranoje i obsesje i szukać wszędzie
            atestów, które swoją drogą z dekady na dekadę się zmieniają, często służą prawom
            rynku (zysk z handlu), to co było zdrowe wczoraj jutro nie jest a to co dziś nie
            jest okaże się , ze nic szkodliwego w nim nie było.
            Swoją droga następnym razem, kiedy Pani zrobi dziecku potrawkę z kurczaka proszę
            się zastanowić czy dobrze Pani robi skoro napychają kurczaki antybiotykami. No
            chyba , ze PANI JEDZIE SPECJALNIE NA WSI GDZIE KURY MAJĄ ATEST.
            Pozdrawiam i życzę dokonywania własnych wyborów.
      • betrix33 Ulegliśmy reklamom.... 29.03.10, 22:56
        Witam serdecznie, dawno tu nie zaglądałam i żałuję.
        Kupiłam dla mego synka w swoim czasie klocki super kreatywne, sensoryczne
        Fischer Preis. Odpowiednie do wieku. Made in China ( a jakże). Klocki ciekawe,
        tylko za ciężkie dla malucha, Bartuś bawił się nimi bardzo krótko. Natomiast
        niesamowicie się zainteresował...plastikową butelką po oranżadzie, którą to
        wcześniej zapełnioną przyniósł ze sobą przyjaciel rodziny. Nie omieszkał wytknąć
        mi, że napój ten kosztował 2,50. Synek zaś mój z rączek swoich, wyraźnie
        pobudzony, zainteresowany do wieczora butelki już nie wypuścił. Klocki zjadł
        nasz labrador. ponad 100 zł wydałam zupełnie bez sensu.
        Mój synek 1-Apg kreatywniebawił się butelką, a później innymi
        przedmiotami, nie do końca przeznaczonymi dla maluszków.
        Uległam reklamom, uznając że skoro dziecko moje potrzebuje stymulacji, to mu ją
        dostarczę, łącznie z kupieniem psa (ten zakup akurat udany). Zabawki z reklam
        jednak wcale nie są aż tak bardzo kreatywne, czasem okazało się, że bardziej
        frustrujące, jak np kula-pełzaczek, która nie chciała dać się złapać i robiła
        dużo hałasu.
        Pozdrawiam
        Beata.
        PS
        Panie Pawle, słyszałam że był Pan w naszych stronach, w Zielonej Górze! A ja nic
        nie słyszałam o tym, a chętnie bym się z Panem znów spotkała...
        Pozdrawiam serdecznie od synka i męża i czekamy na książkę.
        • pawel.zawitkowski Re: Ulegliśmy reklamom.... 30.03.10, 10:04
          Witam,
          dzięki za zaproszenie do Zielonej Góry :)

          Tak cichutko przypomnę tylko, że post, który wywołał tę słuszną dyskusję
          dotyczył programu w Dzień Dobry TVN z 23.12.2009r.
          Pomijam poślizg czasowy, miło mi że ktoś to jeszcze ogląda.

          Obejrzałem ten program (felieton i rozmowę w studio) i naprawdę polecam obejrzeć
          go jeszcze raz. Nie będę zanudzał Państwa cytatami, szkoda przestrzeni.
          Nadmienię, ze w temacie "Zabawka kreatywna" zostały pokazane między innymi
          (oprócz mojego ukochanego "wykończ misia"):
          zrobiony przeze mnie dla Marcysia teatrzyk z tektury i zrobione przez nianię
          Marcysia "pudełko zgadywanka" - zresztą superpomysł niani.
          Potem drukowanymi, zarówno Ja jak i prowadzący opisywaliśmy jak rozumiemy
          kreatywny charakter zabaw: "powinno samo wykonać, wykonujemy razem z dziećmi,
          uruchamia zmysły, uruchamiamy wyobraźnię, musi odgadnąć nie widząc, rozpoznając
          dotykiem, to my bawimy się, uczymy się razem z dziećmi, a nie kupujemy coś i
          zapominamy o dziecku, wykorzystać jego kreatywność, dziecko samo wykonuje ucząc
          się gdzie jest główka, rączka, jak to zrobić, uczy się konstrukcji własnego
          ciała, somatognozja, dalej: karton, taśma, krepina, pomysł, teatrzyk, czytamy
          dzieciom, a potem wystawiamy przedstawienie na podstawie książeczki, pacynki z
          rękawiczek".
          W pewnym momencie w sklepie Kalimba odzyskaliśmy wiarę w prawdziwe zabawki dla
          dzieci :) Itd.
          Było miejsce i na ustosunkowanie się do zabawek-koszmarków, i do klocków i misie
          też były.

          Proponuję, dokładnie tak jak we wszystkich programach w DD TVN: pokazujemy
          Państwu różne pomysły, pokazujemy różne modele życia, różne problemy i różne
          sposoby ich rozwiązywania.
          Państwo jako rodzice decydują, czy warto według Państwa to zaadaptować do
          swojego życia, czy nie.
          Traktuję rodziców poważnie i wierzę, że do swoich wyborów podchodzą świadomie i
          potrafią uruchomić swój instynkt i intuicję i wiedzę. Inaczej nie ma sensu tzw.
          poradnictwo, jakkolwiek by tego nie nazwać.
          Program telewizyjny, podobnie jak to Forum, ma promować kreatywne podejście do
          problemu, czyli uruchamiać wyobraźnię, nakłaniać do myślenia, analiz, wniosków,
          odniesień, stymulować do działania i adaptowania na swój odmienny sposób do
          własnego życia treści i pomysłów które wydają się nam ciekawe, do tworzenia
          nowych jakości i wymyślania własnych niekopiowanych bezmyślnie sposobów
          działania, zabawy, postępowania.

          Nie ukrywałem nigdy, że to forum jest dla mnie również kopalnią nowych
          doświadczeń, czego i Panstwu życzę, ale oczywiście w tym bardziej pozytywnym
          wymiarze :)
          Pozdrawiam
          Paweł Z.
          • karolinaikonrad Re: Ulegliśmy reklamom.... 30.03.10, 22:15
            Panie Pawle,
            Gratuluję cierpliwości i życzę Panu dużo wytrwałości :)
          • brygidziak Re: Ulegliśmy reklamom.... 31.03.10, 00:08
            Gratuluję cudownych pomysłów na zabawki kreatywne dla Marcysia kimkolwiek jest.
            Tyle, że w tym pozytywnym nastroju, który roztacza Pan wokół siebie nie
            odpowiedział Pan na żadne z moich pytań.
            Nie należę do Pana fanklubu i chciałabym jednak uzyskać wyczerpującą odpowiedź.
            Moja dociekliwość jest niezaspokojona i nie wystarczy mi
            "mydlenie oczu" dobrymi chęciami.

            Nie ustosunkował się Pan do mojej wypowiedzi związanej z pojęciem zabawka
            kreatywna.
            Skąd czerpie Pan wiedzę o zabawkach - psychologiem Pan nie jest, lekarzem też
            nie. Jest Pan fizjoterapeutą po AWF oraz terapeutą NDT-Bobath. Mówi Pan o
            NDT-Bobath jako metodzie wszechstronnej zahaczającej o wszelkie dziedziny
            rozwoju. Daje Pan sobie tym samym ogromne przyzwolenie wypowiadania się w wielu
            dziedzinach - mówi Pan o laktacji, kremach, zabawkach, etc... Bardzo chętnie
            poczytałabym publikacje NDT-Bobath na temat chociażby zabawek. Poda mi Pan źrodło?

            Widzi Pan, z mojej wiedzy, którą pozyskuję od mądrych ludzi wynika, że uczenie
            dziecka rysowania i osaczanie stereotypowymi przedstawieniami domków i ludzików
            czy też nadmiarem przedmiotów ogranicza artykulację woli dziecka, tym samym jego
            kreatywność.

            A jeżeli mówimy o holistycznym podejściu do medycyny to owszem chodzi o
            całościowe podejście do zdrowia, ale odnosi się raczej do ciała, ducha i duszy
            człowieka. Skupia się ono na naturalnych metodach leczenia i szukaniu przyczyny
            chorób, a nie zaleczaniu. Mówi o ograniczeniu substancji toksycznych w naszym
            życiu. Z tego punktu widzenia nie wiem, jak mają się do tego zabawki dla
            zwierząt, które Pan proponuje? I jeszcze raz o to zapytam - wypowiada się Pan o
            toksycznych substancjach zawartych w wózkach a proponuje Pan zabawki dla zwierząt?

            Mówi Pan o tym, że przedstawia Pan pomysły pozostawiając wybór rodzicom.
            Jednakże dla mnie wybór polega czasami na rozważeniu za i przeciw, a czasami
            wyborze najmniejszego zła.
            Dlatego nie karmię się się kurczakami, a dla rodziny zamawiam wiejską kurę raz w
            miesiącu i nie uważam się z tego powodu za nawiedzoną.

            Proszę mnie jednak nie rozbawiać tym, że daje Pan wybór, ponieważ doskonale Pan
            wie, jaka jest siła mediów. A po usłyszeniu, że ekspert radzi.... wielu rodziców
            ślepo poleci do sklepu. Poza tym wiele wcześniejszych Pana wypowiedzi potwierdza
            autorytarne wypowiadanie własnych poglądów.:-) I naprawdę nie miałabym nic
            przeciwko temu gdyby dotyczyły one tylko tematów związanych z Pana zawodem.

            Wolałabym nie doczekać, że za chwilę zacznie Pan prowadzić terapię rodzinną, bo
            jest też dziedziną spokrewnioną z Pana zawodem, a relacje rodzic-dziecko w
            istotny sposób wpływają na efekty leczenia.

            Pozdrawiam

            • baby00179 Re: Ulegliśmy reklamom.... 31.03.10, 01:37
              a nie mówiłam ze naw...a ? :)))
              krowę też zamawia ze wsi? tez napychają antybiotykami :)))

              Radzę się przeprowadzić na wsi, ale na taką daleką, gdzie nie ma też
              zanieczyszczenia powietrza (maseczki na twarz są strasznie nie twarzowe),
              wykopać własną studnię , dać dziecku zabawki strugane z naturalnego drewna
              stworzone przez dziadka, nie mieć zwierząt typu psa lub kota, bo mały lub mała
              mogłaby przypadkowo wziąć do ręki ich zabawki i lepiej nie oglądać telewizji, bo
              jak widać to prowadzi do nerwicy.
              ZYCIE JEST PIĘKNE.
              • baby00-179 Re: Ulegliśmy reklamom.... 31.03.10, 02:42
                .creative toys designed to or tending to stimulate the imagination


                The definition of a creative toy A truly creative toy will last for many years
                and call for your child to come play with it… maybe even invite their friends to
                join in on the fun as well! A creative toy engages the kid’s emotions,
                creativity, ability to solve the equations and the right creative toy will give
                the child a sense of self worth. After playing with the creative toy the child
                will fill accomplished and satisfied. Creative toys are hard to find! There are
                a lot of toys on the market with literally thousands being introduced each year!
                If parents push for the perfect creative toy they will see not only the
                difference in the child’s playtime they will also see a difference in their
                child’s attitude toward accomplishments! A truly creative toy engages and
                doesn’t grow old. It allows for different configurations and continually offers
                the one playing with the toy to get something productive out of the experience!


                Jest również link do strony na temat zabawek kreatywnych dla tych na forum,
                którzy uparcie próbują rozwiązać sprawę.

                http://books.google.pl/books?id=JqExLWgx2QsC&pg=PA62&lpg=PA62&dq=creative+toys+definition&source=bl&ots=jk72kOwl6F&sig=YmnvlWqWqkye6bEChmLVuo1a-To&hl=pl&ei=h5iyS4uFPIajsQbrmLiOAQ&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=6&ved=0CBwQ6AEwBTgK#v=onepage&q=creative%20toys%20definition&f=false
            • pawel.zawitkowski Re: Ulegliśmy reklamom.... 31.03.10, 02:42
              Witam,
              Zarówno forma jak i treść korespondencji autorki "brygidziak" przekroczyła
              granicę rzeczowej i konstruktywnej dyskusji. Przyznaję, że w podobnych warunkach
              nie uda mi się zaspokoić dociekliwości autorki, to obiektywnie rzecz biorąc
              niemożliwe. Korespondencja ta przybrała zbyt osobisty wymiar. Szkoda na to
              przestrzeni publicznej. Proponuję Pani "brygidziak" kontakt osobisty lub na
              prywatny mail: pawel@zawitkowski.pl
              To byłaby idealna okazja by przedyskutować wszelkie Pani wątpliwości dotyczące
              mojej osoby i treści jakie przypisujemy definicji kreatywny, holistyczny,
              terapeuta neurorozwojowy itp.
              Pozdrawiam :)
              Paweł Zawitkowski
              • brygidziak Re: Ulegliśmy reklamom.... 01.04.10, 13:35
                Rzeczywiści brak odpowiedzi na moje pytania oraz przekierowywanie mnie na prive
                świadczy dla mnie o tym, że nie ma Pan argumentów do dalszej dyskusji.:-) Proszę
                nie odbierać chęci polemiki na forum osobiście, bo po to jest ta przestrzeń,
                żeby móc dyskutować. Zapraszam na kawę do Kanady, bo jesteśmy przecież globalną
                wioską i pochodzimy z różnych miejsc.:-)

                Nie będę zabierać Panu więcej czasu i życzę, żeby zajmowała się Pan dalej tym,
                co potrafi Pan robić doskonale - terapią rozwojową, a inne rzeczy zostawił Pan
                innym specjalistą.

                Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że skoro Pan czerpie wiedzę z forów, to
                wniosłam chociaż mały okruszek.:-)
            • sceptyk312 Re: Ulegliśmy reklamom.... 31.03.10, 22:17
              brygidziak napisała:

              > Widzi Pan, z mojej wiedzy, którą pozyskuję od mądrych ludzi wynika, że uczenie
              > dziecka rysowania i osaczanie stereotypowymi przedstawieniami domków i ludzików
              > czy też nadmiarem przedmiotów ogranicza artykulację woli dziecka, tym samym
              jego kreatywność.

              Oooo. To powinnaś odwiedzić forum Aktywne rodzicielstwo

              forum.gazeta.pl/forum/f,1154,Aktywne_rodzicielstwo.html
              tam uczą niemowlęta czytać, robią zabawki montecośtam, do tego chiński,
              angielski, nauka gry na czterech instrumentach ..... :-)

              Niech tylko ktoś spróbuje wyrazić swoje obawy co do słuszności tych metod.
            • stefa66 troll ;-) 01.04.10, 13:00
              • mmmaaammmaaa2009 Re: troll ;-) 10.04.10, 00:53
                A ja czasami mam wrażenie jakby co niektóre foremki miały ciągłe
                napięcie przedmiesiączkowe :)
                Jak ja "uwielbiam" takie superinteligentne panie, które uwielbiają
                wikłać innych, chcących doradzić, w niekńczące się "tłumaczenia".
                Popieram p Pawła z tym wstrzymywaniem się od komentarza. I wiem, że
                nie robi tego ze "strachu" przed kompromitacją, czy braku
                argumentów. Z takimi, niech będzie trollami nie da się "wygrać" - w
                ich mniemaniu oczywiście.
                Od razu zaznaczę - lubię p Pawła (nas bardzo mile zaskoczył i
                pocieszył na wizycie, nie naciągając na kosztowną a bezsensowną, w
                tym przypadku, rehabilitację, co ostatnio jest w modzie :/) wierzę w
                jego kompenencje, choć zakładam, że jak każdy z nas nie jest
                nieomylny. I chyba większość z nas tak do niego podchodzi, czyli
                zdroworozsądkowo - tylko widać pani Brydziak ma z tym problem. Jak
                zresztą kilka innych mądral na innych forach :> Którym życzę mniej
                kompleksów, od razu zrobi się milej na wszelkich forach :D
            • betty-226 Re: Ulegliśmy reklamom.... 01.04.10, 14:52
              brygidziak napisała:
              > Proszę mnie jednak nie rozbawiać tym, że daje Pan wybór, ponieważ doskonale Pan
              > wie, jaka jest siła mediów. A po usłyszeniu, że ekspert radzi.... wielu rodzicó
              > w
              > ślepo poleci do sklepu.

              Po to człowiek jest wyposażony w opcję reagowania kontrolowanego, by nie latać
              ślepo do sklepu. A jak ludzie latają, to chyba zasadniczo jest ich problem a nie
              Twój. Świata nie zbawisz.
              W dobie grasujących wszędzie naciągaczy, wyzyskiwaczy, marketingu szeptanego,
              nachalności reklamy i w ogóle wszystkich tych złych ludzi, którzy żerują na
              ludzkich automatyzmach, wręcz wypada zastanawiać się nad decyzjami co najmniej 5
              minut. Jeśli ktoś tego nie robi, jest ofiarą swoich własnych ograniczeń.
              W Twoich postach jest tyle zajadłości, że nie sposób wierzyć w spontaniczność
              Twojego wystąpienia na tym forum.
              • brygidziak Re: Ulegliśmy reklamom.... 01.04.10, 16:16
                W końcu skusiłam się i kupiłam te zabawki dla zwierząt. Stwierdzam, pomimo moich
                wcześniejszych wypowiedzi, że są niezłe, a moje dziecko szczeka z radości.:-)

                Nawiedzona
                • pawel.zawitkowski Re: Ulegliśmy reklamom.... 02.04.10, 00:13
                  Witam,
                  w dalszym ciągu proponuję kontakt na prywatny adres mailowy. O ile się orientuję
                  odległość stąd do Kanady nie jest tu przeszkodą.
                  Jak widzę jest Pani gotowa do dyskusji. Trudno jednak dyskutować z Autorem Widmo
                  w sposób jaki Pani zaproponowała. Kontakt bezpośredni ułatwi mi próbę spełnienia
                  Pani oczekiwań i wyjaśnienia Pani wątpliwości. Poza tym to najbardziej
                  cywilizowany sposób wyjaśniania nieporozumień. To rozsądna propozycja, prawda?
                  Paweł Zawitkowski
                  • brygidziak Re: Ulegliśmy reklamom.... 03.04.10, 09:39
                    Fantastyczne naprawdę. Ja odciągam Pana specjalistę od pracy, bo nie ma wolnej
                    woli?, a Pan specjalista trąbiąc o zabawkach dla zwierząt w TV mówi o wolności
                    wyboru rodziców.;-)

                    Panie Pawle, to Pan jest specjalistą na tym forum i podjął się odpowiadania na
                    pytania rodziców. To Pan pisał elaboraty, rozumiem, więc, że dokonał Pan wyboru.
                    Dlaczego więc konsekwentnie nie odpowie Pan na moje nieskomplikowane pytania
                    tylko przekierowuje mnie Pan na swoją prywatną skrzynkę?

                    Zauważyłam już we wcześniejszych pytaniach, tych trudnych dla Pana,że najpierw
                    pisze Pan w formie rozprawki naukowej, niezrozumiałej dla przeciętnego odbiorcy
                    lub mówi Pan o podejściu holistycznym jak w przypadku tego forum dając sobie
                    przewagę nad drugą stroną. Kiedy dyskutant jest dociekliwy, przekieruje go Pan
                    na prywatną skrzynkę tłumacząc to niemocą odpowiedzi albo nieporozumieniem.

                    Czy mam rozumieć, że to forum nie daje możliwości do "cywilizowanej" polemiki?

                    Dziękuję serdecznie wszystkim za wypowiedzi udzielone w tym poście.
                    Jest to dla mnie niezwykle cenne doświadczenie, gdyż dla własnych celów
                    badawczych odkrywam fenomen forów.

                    Pozdrawiam i życzę spokojnych, rodzinnych świąt
                    Nawiedzona, troll, jakkolwiek:-)
                    • baby00179 Re: Ulegliśmy reklamom.... 03.04.10, 16:45
                      Nie ma Pani co robić z e swoim wolnym czasem?

                      Pytanie : co to jest kreatywna zabawka = odpowiedz padła plus były linki do
                      czytania na ten temat. Pewnie Pani chodzi o coś innego, bo pytanie było proste a
                      jeśli te odpowiedzi Panią nie satysfakcjonują proszę spytać kogoś innego i
                      przestać nawiedzać to forum!

                      Pytanie : a propo zabawek dla zwierząt= było mnóstwo odpowiedzi. Jak nie pasują
                      proszę się zastosować do własnych przekonań i przestać uparcie molestować nasz.

                      Co do wpływu tv na zwykłych ludzi= proszę mieć więcej wiary w inteligencję ludzi
                      oglądających i nie porównywać przekaz opinii jednego specjalisty do prania
                      mózgu. Jest dużo info na świecie na temat różnych kwestii i jeśli ktoś chce coś
                      sprawdzić i porównać z opinią innych specjalistów , może to zrobić. Proszę więc
                      przestać atakować jedną osobę, bo jeśli ma Pani takie podejścia to powinna Pani
                      się przyczepiać do ponad 80 procentów programów telewizyjnych.


                      Jeśli uparcie Pani twierdzi , że nie umiemy odpowiedzieć na tak nurtujące
                      pytanie, proszę szukać inspiracji gdzieś indziej.
    • betrix33 Re: Czy Pan nie przesadza??? 31.03.10, 09:20

      Mam wrażenie, że brygidziak rzuca rękawicę aby sobie polemizować o sprawach mało
      istotnych odciągając pana Pawła od pracy, którą naprawdę dobrze wykonuje i
      niejednemu maluchowi pomógł, niejedną mamę uspokoił.
      Życzę panu owocnych wymian myśli.
      Tymczasem chciałabym zapytać Pana o bardzo ważną rzecz..
      Wspominałam kiedyś, że moja siostrzenica ma córeczkę po operacji mózgu (guz 6cm)
      ma teraz 20 miesięcy (7 miesięcy po operacji). Pan Mirek K.:) zrobił ile mógł
      ale czas mu nie pozwala na intensywniejsze ćwiczenia. Mała trafiła w ręce innej
      terapeutki NDT Bobath i tu mam pytanie...
      Oliwia chodzi, ale lewą nogę mocno odsuwa na bok, zamiast do przodu. Wysuwa ją,
      chodzi naprzemiennie, ale widać dysfunkcje. Do tego przypałętał się przykurcz
      tej stopy, ale już sytuacja jest opanowana.
      Terapeutka twierdzi, że ona może już tak zawsze chodzić, jeśli podczas operacji
      uszkodzone zostały jakieś nerwy.
      Nie znam się na tym, ale mojego synka też wszyscy wokół na straty spisywali
      (oprócz Pana) i zastanawiam się, czy u Oliwii tego nie można "naprawić" czy mogą
      pojawić się "obwody" w mózgu, które przyczynią się do chodu prawidłowego.
      Czy jest taka szansa, czy po prostu należy tylko pilnować, aby sytuacja się nie
      pogorszyła?
      Pozdrawiam serdecznie,
      Beata.
      • pawel.zawitkowski Re: Czy Pan nie przesadza??? 03.04.10, 10:20
        Witam,
        odpowiedziałem na Pani pytania, na te na które da się odpowiedzieć :)
        Na część raczej osobistej krucjaty wolę odpowiedzieć Pani korzystając z kanałów
        osobistych.
        Skontaktuję się z Panią w znany już Pani sposób.
        Paweł Zawitkowski
        • brygidziak Re: Czy Pan nie przesadza??? 05.04.10, 15:37
          W jaki sposób się Pan ze mną skontaktuje? Pan mnie zna?
          Przyznam, że Pana odpowiedź na moją polemikę brzmi jak groźba.:-)

          Pozdrawiam
          • laurencja_1 Re: Czy Pan nie przesadza??? 05.04.10, 19:03
            Dziewczyno daj już spokój bo robi się to nudne.Nie podoba Ci się
            wypowiedż Pana Pawła trudno.Weż sie lepiej za coś pożytecznego do
            roboty chociażby sprzątanie!
            • baby00179 Re: Czy Pan nie przesadza??? 05.04.10, 21:03
              Myślę , że potrzebna jest inna terapia poza sprzątaniem :)
      • pawel.zawitkowski Re: Czy Pan nie przesadza??? 03.04.10, 17:03
        Witam betrix33,
        siostrzenica ma 20 miesięcy. Układ nerwowy jest w dynamicznym okresie
        dojrzewania. Zdolności plastyczne mózgu i pozostałej części układu nerwowego,
        które dotyczą zarówno jego struktury, jak i cech funkcjonalnych są przeogromne.
        Zresztą ciągle poznajemy coraz to nowe cechy układu nerwowego i wydaje się, że
        jest to raczej never ending story :)
        Na pytanie, czy to koniec i trzeba już tylko utrzymywać zastany stan odpowiedź
        brzmi - TO DOPIERO POCZĄTEK :)
        Trudna praca, żmudna i częstokroć niewdzięczna bo na efekty czeka się długo - tak
        Czy zaprzestawać - nie
        Warto przy tym nie zapominać, że młoda musi mieć swoje dzieciństwo, a nie tylko
        walkę o zdrowie i sprawność. Jeżeli będzie choć trochę szczęśliwsza i bardziej
        radosna rezultaty terapii i leczenia są o niebo lepsze. To nie podlega dyskusji
        - prawda stara jak świat.
        Terapeuci nie stawiają sobie granic, traktujemy to (zresztą widziała Pani to u
        Mirka) jak najważniejsze zadanie do wykonania.
        I ręczę Pani, nienawidzimy przegrywać :)

        Na koniec, mam prośbę o przekierowanie Pani postów, jeżeli będzie Pani miała
        jeszcze jakieś pytania. Szkoda by tak ważna sprawa rozgrywała się w takim
        sąsiedztwie z jakim mamy do czynienia w tym wątku.

        Pozdrawiam
        Paweł Zawitkowski
        • betrix33 Dziękuję Panie Pawle. 08.04.10, 14:30

          Dziękuję za odpowiedź, zaraz ją wydrukuję i polecę do mamy Oliwii.
Pełna wersja