gryska17
06.08.10, 00:45
Od miesiąca jeżdżę dwa razy w tygodniu swojego synka na rehabilitację do Warszawy (około 80 km).
W tej chwili zawozi nas zawsze ktoś samochodem. Od września rehabilitacją będzie tylko raz w tygodniu (wracam do pracy, dostane tylko jeden dzień wolny w tygodniu) i czasami będę musiała dotrzeć na rehabilitację autobusem PKS i dalej MZK.
Mam problem jak poradzić sobie z przewiezieniem 6 miesięcznego dziecka .
Synek jest rehabilitowany od 5 miesiąca. Nie ustąpiła mu asymetria ułożeniowa (leżąc na wznak układa się w rogal, teraz już rzadziej) i jest bardzo napięty w barkach i rączkach.
Zakupiłam do jego transportu autobusem nosidło miękkie Close baby carrier. Nosidło jest jakby nieco ułatwioną w zakładaniu wersją chusty z podwójnym wiązaniem na krzyż.
Dziecko można w niej nosić w pozycji kołyski i kangurka. Moje w pozycji kołyski ledwie się mieści i wydaje mi się, że jest mu niewygodnie(waży prawie 7,5 kg). Mały zaakceptował pozycję kangurka.
Czy transportując dziecko w ten sposób na rehabilitację nie jest paradoksem? Czy nie zaszkodzę dziecku w ten sposób? Poza niezbędnym minimum nie zamierzam nosić w tym nosidełku dziecka.
Mogę jeszcze poszukać jakiejś super lekkiej spacerówki którą dam radę złożyć i wnieść z dzieckiem na ręku do autobusu. Znalazłam tylko taką ale nie jestem przekonana do niej
allegro.pl/item1177581222_nowy_wozek_spacerowka_4_5_kg_alum_do_samochodu.html
Poza niewielką masą, dziecko w niej może leżeć (moje dopiero przymierza się do siadania). Dwie porządne spacerówki mam już ale żadna nie nadaje się do autobusu. Nawet ta typu parasolka jest za ciężka dla mnie abym poradziła sobie z jej obsługą mając dziecko na ręku.
Nie chciałabym rezygnować z rehabilitacji ale jak nie będę mogła małego bezpiecznie dowieźć to nic innego mi nie pozostanie (sama jestem niedzielnym kierowcą i nie odważyła bym sie wjechać samochodem do Warszawy, zwłaszcza z dzieckiem)
Proszę o jakąś radę.