kalijaa
13.04.11, 14:50
Moja pięcioipółmiesięczna jest od marca rehabilitowana tą metodą. Późno trafiliśmy na rehabilitację z powodu bałaganu i papierologii w naszej służbie zdrowia, które powodowały, że byliśmy odsyłani od Annasza do Kajfasza. U córeczki występuje asymetria (do pewnego czasu układała główkę zwykle w lewą stronę) i wzmożone napięcie mięśniowe (np. przy leżeniu na brzuszku główka ciążyła jej w jedną stronę, bo podpierała się tylko jedną rączką, druga strona była słabsza). Nie lubi leżeć na brzuchu, szybko się męczy i długo w tej pozycji nie wytrzymuje. Spotkania z rehabilitantem odbywają się co dwa tygodnie, rzadziej co tydzień. Ćwiczenia trwają ok. 15-20 minut, podczas których córka płacze. Martwi mnie częstotliwość tych spotkań i fakt, że rehabilitant nie pokazał nam w zasadzie żadnych ćwiczeń, które należy wykonywać w domu z dzieckiem. Wiem tylko jak mam córkę nosić i to staramy się realizować. Czy to nie jest za mało?