raczkowanie-potrzebna ingerencja?

21.12.11, 18:19
Synek ma 8,5m-ca,nie raczkuje,położony na brzuchu wyciąga rączki do przodu a nogi prostuje i twarz wciska w dywan,po chwili płacze.Przemieszcza się na plecach robiąc mostek i odpychając się nogami,szybko aż "dudnią"mu plecy.Siedzi jeszcze niestabilnie i dopiero od 2 tygodni ale posadzony.Jeśli podac mu dłonie wstanie na nogi a podtrzymany robi kroki,bardzo dużo "sprężynuje".Śpi na boku z głową baardzo odchyloną do tyłu.
Czy mam udac się do specjalisty?
    • rulsanka Re: raczkowanie-potrzebna ingerencja? 21.12.11, 18:35
      Przede wszystkim nie sadzaj i nie stawiaj, bo on ma to zrobić sam. Póki nie umie, możesz tylko zaszkodzić (mięśnie i kości nie są gotowe)
      Czy dobrze rozumiem, że dziecko w ogóle nie leży na brzuchu? Jeżeli to prawda, to udałabym się do specjalisty. Leżenie na brzuchu jest jedną z podstawowych pozycji, niezbędną do ćwiczenia wszystkich mięśni ciała.
      Może spróbuj kłaść dziecko na brzuchu w poprzek swoich kolan (tak się robi z 2-3miesięczniakami)
    • natalinek.j Re: raczkowanie-potrzebna ingerencja? 21.12.11, 21:58
      A co na to pediatra? Przecież to on jest lekarzem pierwszego kontaktu, przy okazji szczepień zawsze może wyjaśnić wątpliwości.
      Na pewno nie sadzaj i nie stawiaj dziecka, nie prowadzaj pod paszki, ani też za rączkę.... dziecko ma się rozwijać samo, a rodzice w tym rozwoju mają towarzyszyć.... nie przeszkadzać zbyt wygórowanymi oczekiwaniami. Najważniejsza pozycja dla niemowląt to zdaje się pozycja na brzuchu. Twój opis wygląda jak mojego synka ale w wieku 3 mies. kedy to nie lubił leżeć na brzuchu, ale drobnymi kroczkami codziennie po trochu go kładłam i polubił, a raczej wzmocnił mięśnie i było mu już lżej w tej pozycji. To podstawa, z tej pozycji dziecko uczy się stopniowej pionizacji, tak przynajmniej mi się wydaje. Najpierw ćwiczy trzymanie głowy, później podpór na rączkach (gdzieś po drodze może zaliczyć pełzanie), następnie podciąga nóżki, buja się na nich w przód i tył aż w końcu raczkuje, a z tej samej pozycji siada (skręca pupą na bok). Kolejny krok u moich dzieci to podciągnięcie do klęku, dalej stawanie, chodzenie bokiem przy meblach i na końcu samodzielne chodzenie. Wiadomo, że nie wszystkie dzieci rozwijają się tak samo, mają różne tempo, czasami jakiś etap ominą, a czasami zdobędą umiejętności w odwrotnej kolejności, ale tak mniej więcej wygląda zdrowy rozwój wg lekarzy (przynajmniej tych z których opiniami ja się spotkałam).

      > gi prostuje i twarz wciska w dywan,po chwili płacze.Przemieszcza się na plecach
      > robiąc mostek i odpychając się nogami,szybko aż "dudnią"mu plecy

      No przemieszcza się na plecach, bo pewnie ciągle leżał na plecach - znalazł więc sposób na poruszanie w taki dziwny sposób. Gdyby leżał na brzuchu pewnie by pełzał, albo próbował raczkować.

      > Czy mam udac się do specjalisty?

      zacznij może od pediatry i ewentualnie spytaj czy nie widzi potrzeby by dziecko zobaczył neurolog, ew. rehabilitant.
      • baba-baba Re: raczkowanie-potrzebna ingerencja? 21.12.11, 22:59
        Dzięki dziewczyny.Zmartwiłam się jeszcze bardziej.On nigdy nie lubił leżec na brzuchu. Jak był młodszy nie chciał podnosic główki i stosowałam metodę na kolano,pomogła.Może go trochę zachęcę w takim razie.
        A pediatrę muszę zmienic,bo...szkoda słów.
        • kaetchen Re: raczkowanie-potrzebna ingerencja? 25.12.11, 23:14
          Nie ma się co 'martwić', bo to nie dość, że nie pomoże, a tylko jeszcze zaszkodzi dziecku. Po prostu idź do dobrego rehabilitanta - niech on oceni rozwój Twojego dziecka oceniając całokształt, a nie tylko to, co opisałaś (a co jest ledwie wycinkiem całości).
          Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i w razie wątpliwości lepiej udać się do specjalisty, niż poszukiwać potwierdzenia/zaprzeczenia swoich obaw w necie.

          Życzę spokoju i pozytywnego nastawienia!:)

    • pawel.zawitkowski Re: raczkowanie-potrzebna ingerencja? 26.12.11, 01:08
      Witam,
      Młody nie lubił leżeć na brzuchu, trudno było go do tego przyzwyczaić. Napisała Pani, ze pomogły "treningi" leżenia na brzuchu na kolanie. Mozę warto do tego wrócić, ale w różnych wariantach: na kolanie, kiedy siedzi Pani na stołku, tapczanie, podłodze; na Państwa brzuchach, tułowiu, bokach, w trakcie zmian pozycji, turlania itp.

      Siedzi niestabilnie od 2 tygodni, ale posadzony. Może nie warto sadzać, kiedy jak na dłoni widać, ze młody próbuje ominąć" zadania i umiejętności, które sprawiają mu trudność. Czy to dziwne? Sami tak robimy codziennie, przy każdej okazji, trudno by On tego nie robił.
      Zatem na razie nie sadzamy, za to - jak wyżej - dużo turlania, zmian pozycji, zabaw w parterze (wspólnych zabaw).

      Proponuję też nie stawiać.

      Spanie z głową bardzo odchyloną do tyłu nie musi i zazwyczaj nie oznacza żadnych zaburzeń. Najczęściej to wyraz naturalnej i wręcz automatycznej próby stabilizacji ciała w trakcie snu.

      Zawsze, w przypadku wątpliwości i "zastrzeżeń" rodziców co do jakości i tempa rozwoju dziecka, na dodatek przy braku możliwości przeprowadzenia sprawnego i wyczerpującego wywiadu, polecamy wizytę u pediatry, a jeżeli ten uzna, że albo poziom stresu u rodziców, albo niemożność poradzenia sobie ze swoimi trudnościami przez dziecko są niepokojące, skieruje Państwa na konsultację u terapeuty.

      Zazwyczaj skierowanie do terapeuty kojarzymy z rehabilitacją dziecka, tymczasem może to być tylko analiza umiejętności dziecka i kilka porad dotyczących postępowania z dzieckiem.

      Dobry terapeuta to taki, którego ingerencji prawie nie widać a efekty i owszem :)

      Zanim dostanie się Pani do lekarza, polecam kilka wizyt na pływalni. Młody się trochę rozrusza i przyzwyczai do oglądania świata w pozycji na brzuchu - takie lekkie oszukaństwo... :)

      Pozdrawiam
      Paweł Z.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja