Raczkowanie - czy pomagać?

01.03.12, 16:05
Będę wdzięczna za wypowiedź p. Pawła i innych mam.
Mam pytanie o raczkowanie - Mały ma 7 miesięcy i 3 tygodnie i jeszcze nie raczkuje (wiem, że "jeszcze nie musi"). Oczywiście ze względu na ogromne korzyści jakie płyną z raczkowania, bardzo mi na tym zależy, jednak z tego co widzę, to mały rwie się do siadania, wstawania i mam nadzieję, że nie skończy się na tym, że pójdzie zanim nauczy się raczkować... Oczywiście, usuwam z pola widzenia wszystkie pomoce do wstawania, ale spryciarz nawet próbuje wstawać opierając się o moje ciało, jak go podnoszę. Znalazłam taki filmik z ćwiczeniami do nauki raczkowania:
www.youtube.com/watch?v=kqkluKE94wA&feature=related
Warto próbować, czy zostawić sprawy swojemu biegowi?

Dotychczasowy rozwój motoryki wyglądał tak:
0-5 miesięcy darcie przy każdym położeniu na brzuchu, ale od początku bardzo wysoko podnoszona głowa
4,5 miesiąca nogi w buzi, przekręcamy się na boki
5,5 przekręcamy się na brzuch (i nie drzemy na brzuchu), pupa do góry na brzuchu, ale głowa opada na podłogę
6,5 przekręcamy się na plecy i turlamy na wszystkie strony, próbujemy pełzać i czołgać się
7 umiemy siedzieć z prostymi plecami (ale nie siadać)

Generalnie czołganie i pełzanie nie jest entuzjastyczne (kilka ruchów i marudzenie), bo odbywa się na brzuchu, a tego on nie lubi. Sądzę, że dodatkowym problemem może byc też to, że ma wyraźnie silniejsze nóżki niż rączki, dużą główkę, ponad 80 cm długości i chyba jakoś 9,2 kg. Pediatra mówi, że wszystko gra, ale czy nie powinnam jednak pomóc mu nauczyć się raczkować?
    • pawel.zawitkowski Re: Raczkowanie - czy pomagać? 02.03.12, 11:59
      Witam,
      Czworakowanie, w klasycznym tego słowa rozumieniu, nie jest warunkiem determinującym prawidłowy rozwój. Dla niemowląt najważniejsze jest osiągnięcie celu, a nie sposób w jaki to uczynią, dlatego często przemieszczanie się przybiera najróżniejsze formy, dzieciaki używają najróżniejszych technik, które często odbiegają od klasycznej techniki czworakowania. Błąd leży w samym podejściu do tej umiejętności. Umiejętność ta jest wynikiem dotychczasowych doświadczeń, profilu emocjonalnego i cech neurobiomechanicznych. Dziecku długiemu i wiotkiemu, ale jak najbardziej zdrowemu będzie trudniej czworakować niż dziecku zbitemu, mieszczącemu sie w każdym wymiarze w połowie siatki centylowej. Zresztą - to ważne!! - najczęściej sytuacja rozwija się w ten sposób, że nawet jeżeli dzieciaki najpierw wstają na nogi to po pierwszym okresie zachłyśnięcia się nową zdobyczą, schodzą na czworaki i dłużej lub krócej to robią. Często też ominięcie lub "muśnięcie" tylko tej umiejętności wynika z tempa i warunków w jakich dziecko się rozwija. Rosnąca lawinowo ilość "pomagaczy" w rozwoju, bodźców, rodzajów dodatkowej stymulacji oraz przyśpieszania na siłę tempa rozwoju dzieci kończy się rzeczywiście rozbudzeniem nieopanowanego głodu doświadczeń, ale w większości doświadczeń poznawczych i intelektualnych, nie ruchowych. A przykładem utrudnień technicznych jest przykładowy ciąg sposobów opieki: permanentne pionizowanie niemowlęcia od początku życia, ciągłe przebywanie w leżaczku, śliskie podłoże (panele) na którym naprawdę trudno przyjąć pozycję czworaczą, co dopiero czworakować. Dziecko jest istotą skrajnie ergonomiczną i wybiera rozwiązania optymalne z punktu widzenia swojej wygody i skuteczności. Jeżeli się ślizga, to nie będzie z uporem próbowało czworakować, tylko prześlizga się po podłodze mniej lub bardziej asymetrycznie.

      Z Pani opisu wynikają dwie rzeczy:
      - Pani dziecko zdobywa kolejne umiejętności w tempie i wieku właściwym
      - trudno radośnie zająć się czworakowaniem skoro przez większość swego życia nie lubiło się leżeć na brzuchu. Stąd czworakowanie może pojawić się nieco później lub dopiero po pierwszym okresie pionizacji na nóżkach i pierwszych próbach chodzenia.

      Błagam rodziców by nie próbowali "Uczyć" swych dzeici czworakowania, tylko wcześniej i w tym właśnie okresie czasu (6-10 miesięcy) stwarzali odpowiednie warunki by to czworakowanie samoistnie się pojawiło. Narzucanie jakiejś techniki czworakowania zakłóca własny tor rozwojowy dziecka. TO WSZYSTKO MOŻNA ZROBIĆ INACZEJ :)
      Sposobów modyfikacji otoczenia, postępowania z dzieckiem i naturalnej stymulacji w trakcie codziennej opieki, pielęgnacji i zabaw, są tysiące. Wiele z nich pokazaliśmy w książce i filmie "Mamo, Tato co Ty na to?" - 4 h filmu, kilkaset zdjęć, 300 str. tekstu - nie dam rady ich wszystkich tu przytoczyć, a książka została napisana właśnie po to by pomóc rozwiązywać podobne Państwa dylematy.

      Bawić się szaleć, doświadczać - nie naprawiać czegoś co i tak jest doskonałe :)

      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • majowa.anna Re: Raczkowanie - czy pomagać? 02.03.12, 22:36
        Serdecznie dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam!
Pełna wersja