Czy rehabilitacja naprawdę konieczna?

14.04.12, 07:10
Witam,
W skrócie postaram się opisać mój problem. To pierwsze dziecko, więc jeszcze jesteśmy z mężem niedoświadczeni i nie wiemy, co u dziecka powinno być normą. Mały urodził się przez CC, dostał 10 pkt, miał bardoz duże drżenia obu kończyn. Bylismy na konsultacji neurologicznej jak kończył miesiąc, stiwerdził, że wszystko w porządku, a drżenia miną do roku. Jednak przez pierwsze miesiące mały miał tendencję do odchylania główki w jedną stronę tak dziwnie na ukos i spłaszczył sobie główkę leżąc na pleckach. Dostaliśmy pod koniec trzeciego miesiąca skierowanie na rehabilitację. Chodziliśmy nap oczątku dwa razy tygodniowo, mały miał stwierdzoną lekką asymetrię ( chyba przez to , że na brzuszku przechylał się w jedną stronę lekko, raz nawet się przewrócił na plecki w ten sposób), i lekki skręt szyji. Obecnie chodzimy już tylko 1 raz tygodniowo i rehabilitacja twała około 3 miesięcy (mały kończy już 6ty miesiąc). Widać duże postępy- na brzuszku jest w miarę prosto, główką obraca sprawnie na obie strony. Byłam z nim niedawno w szpitalu na zapalenie oskrzeli, żaden lekarz nie zwrócił uwagi, że z dzieckiem coś nie tak i nie pytał się o rehaiblitowanie. Jedna rączka co prawda nie chce się prostować, jak na przykład ubranko zakładam. Mały dopiero próbuje się turlać z pleców na brzuszek, z brzucha na plecy jakoś nie zamierza póki co. Z pewnością wie Pan, czym rehabilitacja jest dla nas i małego, więc jeżlei nie jest konieczna, chcielibyśmy ją zakończyć, peidatrzy są jednak zdania, że dziecku 'nie zaszkodzi' i nalegają , by dalej chodzić.
Moje pytania są następujące :
1.Jeden pediatra poleca kontynuować rehabilitację , poniewaz główka jest spłaszczona. Czy faktycznie rehabilitacja pomaga na spłąszczenie główki ?
2. Rehabilitantka nastraszyła nas wizją chodzenia do niej, aż dziecko będzie chodzić... .Czy to naprawdę aż tak konieczne ? Sama przyznała, że nie jest w stanie określić, czy dizekco ma nadal przykurcz, bo to ponoć sprawdza się masując mięśnie karku jak dziecko nie płacze.. a zawsze płacze.
3. Ile mniej więcej trwa rehabilitacja samego lekkiego przykurczu szyji?
4. Czy to , że dziecko dopero co zaczyna się interesować przekręcaniem z pleców na brzuszek oznacza, że musi ne rehabilitację chodzić? Ostatino prawie pół zajęć to było turlanie na siłę.
5. Od 4tego miesiąca dziecko stało się strasznie niespokojne, cały dzien praktycznie domaga się uwagi, jest dosyć płaczliwe i w nocy budzi się mniej więcej co godzinę, uspokaja dopiero przy piersi, niekoniecznie jedząc. Czy to może mieć związek z rehabilitacją? Moja mama twierdzi, że sobie je rozupściłam i teraz nas terroryzuje, pediatra radzi olać płacz i zatkać uszy, po 3 dniach ponoć dziecko się uspokoi. Jak Pan widzi znikąd wsparcia, a ja nie mam pojęcia, co mam robić i skąd ten niepokój dziecka.

Z góry dziękuję za jakiekolwiek porady i odpowiedzi,
Pozdrawiam
    • pawel.zawitkowski Re: Czy rehabilitacja naprawdę konieczna? 14.04.12, 14:31
      Witam,
      Pierwsze wrażenie, trudno znaleźć w tej historii jakiś punkt zaczepienia, co zdanie to zaskoczenie.
      Postaram się to uporządkować:
      1. Gdzieś tam próbowałem dopatrzyć się istoty problemu. Przyjmujmy, ze to skrzywianie i skręcanie głowy i szyi. Jeśli tak jest, to postępowanie jest jasne i proste: przy podejrzeniu "kręczu szyi" lekarzem prowadzącym (w przeważającej grupie przypadków jest lekarz ortopeda, chyba, ze to kręcz pochodzenia neurologicznego - w tym przypadku również neurolog. Oczywiście bez terapeuty się nie obejdzie, ale kolejność jest następująca: pediatra stwierdza podejrzenie kręczu; kieruje do ortopedy; ortopeda bada i kieruje na usg; ocenia rodzaj i stopień kręczu; kieruje na terapię; regularnie kontroluje postępy, badając na usg dynamikę zmian w samym kręczu oraz jak zmienia się ustawienie i ruch szyi i głowy w statyce i w ruchu. Tu nie znalazłem wzmianki o ortopedzie. Może czas się do niego udać?
      2. Czy rehabilitacja "pomoże" na spłaszczenie główki. Nie wiem, to zależy od rodzaju mechanizmu, który do tego prowadzi, wieku dziecka i paru innych czynników. Bezpośrednio rehabilitacja nie zmienia "spłaszczenia" główki. Zmienia przez odpowiednie ćwiczenia pracę mięśni, które znajdują swoje przyczepy na czaszce i szyi dziecka. Ale głównym czynnikiem jest dynamika rozrostu czaszki i naturalny układ szwów czaszkowych. Oddziaływania bezpośrednio na czaszkę dziecka są niezalecane, przy czym powołuje się i na czynniki neurofizjologiczne i na przypadki wypadków w trakcie takiej terapii. Podobnie, stosunek do kasków jest różny, w różnych krajach. Generalnie wolimy by dziecko miało lekko asymetryczną główkę, niż narażać je na wątpliwe i podważane często procedury "terapii". To ciągle dyskusyjna sprawa. Tutaj jej nie rozwikłamy.
      3. Terapię prowadzi się do czasu kiedy jest ona potrzebna, a nie do czasu kiedy dziecko zacznie chodzić, recytować, śpiewać, czy rwać bazie z krzaków. To nie jest sposób na określanie cezury czasowej terapii.
      4. Przykurczu nie sprawdza się masując mięsień kiedy dziecko nie płacze. Po pierwsze jak sprawdza się kręcz, opisałem wyżej, są nieinwazyjne sposoby badania. I nie zawsze dziecko płacze. Jeśli terapeuta nie jest w stanie określić istoty i powodu swej interwencji to: kieruje do kogoś, kto jest w stanie to zbadać, a dwa powstaje pytanie w jaki sposób uzasadnia swoją interwencję i jej skuteczność? Dziwne.
      5. Rehabilitacja trwa tyle ile trzeba, w zależności od skali i rodzaju kręczu, a także dynamiki zmian w obrębie kręczu, adaptacji dziecka, ewentualnych zmian i kompensacji w innych rejonach ciała. Na początku spotkania są częste, potem rzadsze, a po kilku-kilkunastu miesiącach zaczyna się coś co nazywamy monitorowaniem rozwoju. Spotkania co kilka, a potem co kilkanaście miesięcy, szczególnie w czasie okresów gwałtownego rozwoju lub dojrzewania dziecka.
      6. Turlanie na siłę? piszę na ten temat co chwila. Turlać na siłę można sobie walec drogowy, nie dziecko, które czuje i myśli. Jeśli z takimi doświadczeniami kojarzy sobie obroty i turlanie to nie dziwię się, że nie chce się obracać.
      7. "dziecko stało się niespokojne, ...., płaczliwe, ...., budzi się co godzinę,..." Pyta Pani, czy to może mieć związek z rehabilitacją? Odpowiadam: MOŻE - jeśli terapia prowadzona jest w warunkach ciągłego stresu, płaczu i krzyku dziecka, ale czy rzeczywiście to jest główny problem? Nie wiem, musiałbym spotkać się z dzieckiem i Państwem.
      8. Na koniec ... Nawet nie chce mi się wierzyć w to co Pani napisała, cytuję: "Pediatra radzi olać płacz i zatkać uszy, ponoć po 3 dniach dziecko się uspokoi". Naprawdę trudno uwierzyć, że rzeczywiście powiedział to pediatra, szczególnie przy całej wiedzy jaką mamy na temat wpływu silnego stresu na jakość rozwoju dziecka, szczególnie dziecka. Polecam lekturę na temat wpływu stresu, kortyzolu na proces synaptogenezy i dojrzewania drzewa dendrytycznego u noworodków i niemowląt.

      Jedyne co mogę radzić to:
      - W przypadku takich wątpliwości i bałaganu "informatycznego" - udać się do innego pediatry, potem ortopedy, potem innego terapeuty, jeśli będzie trzeba. Najlepiej jeśli inni, niezależni specjaliści ocenią sytuację.
      - Poinformować Pani Mamę, że to Pani jest Mamą Pani dziecka i Jej cudowne teorie nie wspomagają Pani w roli rodzica, szczególnie w tak trudnych warunkach jakie Pani opisała. A w związku z tym prosi Pani o zmianę dotychczasowego postępowania, albo skierowanie swych cudownych teorii w innym kierunku. Propozycja z tych nie do odrzucenia. Ma Pani prawo oczekiwać WSPARCIA od swoje mamy, a nie dokopywania.

      Proszę napisać co wynikło z alternatywnych opinii innych specjalistów.
      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • ellenai1 Re: Czy rehabilitacja naprawdę konieczna? 14.04.12, 16:48
        Witam,
        Bardzo dziękuję za odpowiedź, bo już myślałam ,że to coś ze mną nie tak. Przypadkiem trafiłam na to forum już zrozpaczona szukając jakiegoś ratunku na rehabilitację. Od razu zaznaczam, że jestem w małym mieście (Kołobrzeg) i nie ma tu dużo specjalistów, jest za to nowoczesny ośrodek rehabilitacji, na który (najwyraźniej) bardzo chętnie wysyłają. Chodzimy do dwóch pediatrów (jeden prywatny, jeden rodzinny) i oboje zalecali nam rehabilitację na główkę ( ze względu na spłaszczenie).

        Postaram się pokrótce streścić nasze przygody z lekarzami.

        a)Gdy dziecko miało miesiąc byliśmy u neurologa w związku z drżeniami kończyn, przy okazji powiedzieliśmy o tej nieszczęsnej główce. Neurolog sprawdzał mu mięśnie karku, mówił, że wszystko w porządku, tylko trochę główkę z boku sobie spłaszcza i by coś podkładać na bok, by się na drugą stronę rozglądał. Neurolog NIE zalecił rehabilitacji, nic o niej nie wspominał.

        b)Najpierw był lekarz rodzinny, któremu powiedzieliśmy, że dziecko ma spłaszczoną główkę i tendencję do odchylania na jedną stronę (na początku miał z boku spłaszczoną, teraz bok o wiele mniej, raczej sam tył ). Przez 2 tygodnie mieliśmy walczyć z tym domowo, stymulowaliśmy zabawkami obracanie główki, łóżeczko przestawiliśmy w inną stronę, próbowaliśmy- nie udało się. Po 2 tyg dostaliśmy skierowanie na rehabilitację ( BEZ ortopedy- bardzo się zdziwiłam, że Pan o nim pisze, żaden lekarz nawet o nim nie wspominał, ani fizjoterapeutka).

        c) Na rehabilitacji, po chodzeniu 2x tygodniowo, dopiero mieliśmy badanie lekarki z Ośrodka Rehabilitacyjnego. Lekarka dała go na brzuszek, podciągnęła za rączki i stwierdziła tylko lekką asymetrię i skróciła rehabilitację na 1x tygodniowo. Nie mówiła nic o przykurczu.

        d) Fizjoterapeutka dopiero przy kręceniu główki stwierdzała, że ma kręcz szyi lekki i faktycznie z jednej strony mięśnie słabiej rozciągnięte. Ostatnio na rehqabvilitacji zrobiła mu główkę , bo 'nieładnie się układał podczas ćwiczeń'.

        e) Prywatny pediatra też nam zalecał rehabilitację na płaską główkę, i jeszcze zwróciła uwagę na stópki, ale fizjoterapeutka powiedziała, że takie stópki mogą się jeszcze utrzymywac.

        Teraz bardzo mi smutno i jestem trochę zła na siebie, że zawierzyłam tylu specjalistom, że 'rehabilitacja nie zaszkodzi'. Mijają 3 miesiące, a nikt się tak naprawdę nie dopytuje, jakie są postępy rehabilitacji- ani pediatra rodzinny, ani prywatny. Dzięki temu , że znalazłam to forum na wtorek umówiliśmy się do neurologa prywatnie- niech on oceni, czy rehabilitacja nadal konieczna. Nasz rodzinny jest zdania - 'rehabilitacja nie zaszkodzi' i wg niej dziecko musi płakać... Ostatnio z mężem narzekaliśmy, że jest trochę płaczliwy i rzadko się sam bawi, to nam zrobiła wykład, że dajemy się terroryzować i metoda '3 dni' zadziała, bo ona ma 2 synów i tak ich wychowała.

        I, owszem, rehabilitacja jest w warunkach bardzo stresujących - płacze, wyje, piszczy, jest praktycznie nie do uspokojenia.Po paru razach ja nie zostaję na rehabilitacji, bo nie dałam rady wytrzymać, zostaje mały z mężem. Ja przychodzę go tylko nakarmić po rehabilitacji.
        Ostatnio w gazecie czytałam Pana artykuł o sposobach bawienia się z dziećmi i jak je turlać i do siadu pomagać. Turlam małego od 3 dni i się świetnie przy tym bawi - dzisiaj już sam się 3 razy przekręcił z placów na brzuch :)


        W wakacje wyjeżdżam z małym do mojej rodziny w Krakowie- postaram się tam znaleźć innego specjalistę, jeżeli sprawa się nie wyjaśni u mnie w mieście. Z jednej storny pocieszył mnie Pan, że mały niekoniecznie ma przykurcz (skoro nikt nie sprawdził tego tak naprawdę badaniem USG), a z drugiej jestem zła, że prawdopodobnie był na rehabilitacji niepotrzebnie. Zobaczę, co powie we wtorek neurolog, a jak nie będzie pewien, to spróbujemy od rodzinnego dostać skierowanie do ortopedy.

        Serdecznie dziękuję za odpowiedź:)
        • tulia3 Re: Czy rehabilitacja naprawdę konieczna? 14.04.12, 22:37
          Ja dorzucę coś jako mama czytająca z rosnącym przerażeniem, co przeżywa inna mama. Posłuchaj - to, że dziecko jest marudne i płaczliwe, świadczy tylko o tym, że normalnie reaguje na zupełnie nienormalny stres, jaki zafundowano jego rodzicom. Maluchy wyczuwają doskonale nastroje mamy i taty. Jeśli z każdej strony - od personelu medycznego oraz własnej mamy słyszysz tylko, że robisz coś źle, to ja się wcale nie dziwię, że sytuacja tak wygląda.
          Napij się melisy, porozmawiaj z matką (zgodnie z zaleceniem powyżej), przyjrzyj się swojemu dziecku i zobacz, jakie jest fajne i udane. Zauważ, że ma jeszcze parę części ciała poza szyją i głową (a pardon, jeszcze do stóp się przyczepiono). Poszukaj pocztą pantoflową mądrego pediatry, który nie ma pomysłów na "trenowanie" niemowlęcia w płaczu. Przytulaj i noś swojego synka jak najwięcej, bo nie ma w tym cienia rozpuszczania, jest tylko miłość i troska. Poszukaj neurologa, nawet w innym mieście. I posłuchaj swojego dziecka. Piszesz, że obroty wg porad Pana Pawła sprawiły mu przyjemność? I że płacze na rehabilitacji, tak? Hm, może chciałby powiedzieć, że nie lubi być traktowany przedmiotowo i niedelikatnie, a uwielbia jak mama się z nim bawi?
          Głowa do góry. Nie daj się. Pozdrawiam.
          • ellenai1 Re: Czy rehabilitacja naprawdę konieczna? 17.04.12, 16:42
            witam :)
            Bardzo dziękuję za słowa otuchy, udało mi się załatwić swoje sprawy i jestem przeszczęśliwa.
            Byliśmy dziś u neurologa, który tak w ogóle też pracuje w tym ośrodku rehabilitacji, zbadał małego i okazało się, że wszystko jest super. Nie ma żadnego przykurczu, nie ma już żadnej asymetrii!
            Sama jestem przerażona rozbieżnością róznych specjalistów, jeszcze tydzień temu na rehabilitacji fizjoterapeutka powiedziała, że urodził się 'upośledzony ruchowo', co chiwlę zwracała uwagę, że albo 'źle układa główkę' albo ' nie prostuje jednej rączki', 'nie turla się jeszcze'. Takie stwierdzenia mogą trochę zaniepokoić niedoświadczonych rodziców jakimi jesteśmy. Wniosek jest jeden, gdybym nie zerknęła na to forum (jak nastraszyłą rehaiblitacją jeszcze do momentu aż mały będzie chodził) , to rehabilitowaliby ZDROWE dziecko... nikt nie badał postępów w rehabilitacji. Co więcej, neurolog stwierdził jego rozwój 2 tygodnie do przodu !!!
            Z mamą też rozwiązane, przyjechała do mnie na parę dni (mieszkam sama z meżem 700km od niej ) i teraz sama do niego skacze jak płacze :)

            Jeszcze raz dziękuję :)
    • carmita80 Re: Czy rehabilitacja naprawdę konieczna? 15.04.12, 10:22
      Witaj. Postanowilam napisac bo moje mlodsze dziecko syn to wczesniak urodzony w 29 tyg. ciazy przez cc. Przez 3 m-ce zycia lezal tylko na plecach z glowa ulozona na jednej stronie, glowa bhla bardzo, bardzo plaska. Sporadycznie te glowe przekrecal bedac na rekach i robil to wlasnymi silami. Pozniej coraz czesciej az zaczal spac na drugiej stronie i obracac normalnie. Niczego nie podkladalam, nie dotykalam, nie zmienialam pozycji, samk przyszlo. Kiedy syn mial.troszke ponad rok glowa byla ksztaltna a teraz (ma 4.5) nie pamietamy juz ktora to byla strona. Druga sprawa to raczka, ktorej nie uzywal, byla jakby bezwladna przez 7 m-cy, kiedy byl.w tym wieku mielismy pierwsza standardowa wizyte u fizykoterapeutow, byl to zespol, ktory na podstawie obserwacji dziecka i wywiadu ze mna ocenil jego rozwoj. Zapaytana zgodnie z faktem odpowiedzialam ze syn bardzo, bardzo sporadycznie wyciaga to reke aby cos chwycic. Dano mu 2m-ce, nie zalecono zadnych cwiczen i faktycznie po tym czasie rekaza zela dzialac normalnie. Syn wszystko robil w swoim czasie, bez przymusu, bez stresu, bez placzu, bez ograniczen, naturalnie. Raczkowal ile potrzebowal (bardzo dlugo), chodzil kiedy wstal sam, dlugo przy meblach, wszystko robil w swoim czasie. Jest bardzo sprawnym fizycznie dzieckiem, jezdzi rowerem bez dodatkowych kolek od ponad pol roku, duzo biega, rzadko upada, wspina sie na placach zabaw, schodzi, skacze itd.
Pełna wersja