mamamonika2
20.06.12, 10:42
Witam,
Mój syn ma siedem i pół miesiąca, ogólnie jest bardzo ruchliwym i zadowolonym z życia niemowlęciem. Niestety mamy problem z dziennymi drzemkami. Trzy tygodnie temu zastosowaliśmy metodę Tracy Hogg, poszło gładko- wystarczyły 2 dni, nie było dramatu, przez dwa tygodnie mój maluch zasypiał sam w łóżeczku i spał dobrze, od tygodnia mam w domu istny horror, nie chce zasypiać już w łóżeczku (i nigdzie indziej też nie) . Nic w domu się nie zmieniło, wszystko po staremu, zero zmian. Generalnie wygląda to tak: jakiś czas przed drzemką proponuję maluchowi spokojniejsze zabawy, później kołysanka do wyciszenia jak się już wyciszy i odpręży to odkładam go do łóżeczka, już w momencie odkładania jest straszny płacz,aż kaszle. Udaje mi się go wtedy czymś zajać, głaskam, przytulam, pokazuję różne przedmioty i jest ok, oczka zaczynają się kleić, już prawie śpi i nagle płacz który nawet gdy wezmę go na ręce nie przechodzi. Co jest zastanawiające to ze przy mnie płacze najbardziej gdy go usypiam,kaszle krzyczy zanosi się pręży, wscieka, w konsekwencji nie jestem w stanie go uśpić wcale, gdy usypia go babcia czy mąż płacze mniej, cos tam postękuje.
JUż nie wiem co o tym myśleć, dlaczego niemowle najbardziej płacze przy mamie gdy idzie spać...zastanawiam się czy nie chce mnie do usypiania??? Przeciez wszyscy -maż , ja i babcia wykonujemy te same czynnosci związane z jego zasypianiem...czuję się jak najgorsza mama pod słońcem przy której dziecko nie chce zasnac.
Dodam że w domu panuje pogodna atmosfera, więc maluch obserwuje nieprzyjemnych czy stresujących dla niego sytuacji sytuacji.
BARDZO PROSZĘ O RADĘ
Pozdrawiam