potyka się i upada na twarz

01.07.12, 22:21
Witam. Mój synek często się potyka i upada albo rozgląda się jeżdżąc na rowerze, wjeżdża na lampę i spada. Ale nie w tym problem bo czytałam gdzieś, że 3,5 latki tak mają. Problem w tym, że zauważyłam, że syn nie ma odruchu "obronnego" i jego upadki nie kończą się na odrapaniu rąk a na poobijanej głowie czy podrapanej twarzy - tylko patrzeć jak straci zęby. Pamiętam ze swojego dzieciństwa mnóstwo upadków, które jednak kończyły się otarciem dłoni a synek ma całą poobijaną głowę i boję się, żeby mu się coś poważnego nie stało. Czy to faktycznie problem czy wyolbrzymiam? a jeśli tak to co na to poradzić? Proszę o wypowiedź lub linki bo ja nie znalazłam wcześniej takiego tematu.
    • orto_nie_orto Re: potyka się i upada na twarz 02.07.12, 08:44
      Też tak mam. :-)

      Jazda na rowerze z głową zwróconą do tyłu to standard. Udało się go oduczyć po odkręceniu bocznych kółek. Jeździ w kasku i w ochraniaczach, jednak swego czasu połamał w ten sposób dwa komplety bocznych kółek.

      Moim zdaniem to bark koncentracji i skupienia. Nie zauważa krawężników, wystających płyt chodnikowych, słupów - skoro idzie to idzie (jeszcze w trakcie nawija i rozgląda się za przejeżdżającą karetką) - reszta jest nieważna. To, czy jest to zaburzenie, czy nie zapewne zależy od skali zjawiska. Ja to kładę na karb niezwracania uwagi na otoczenie (robienie jednej czynności na raz). Czy tak jest u ciebie? Nie wiem. Przy czym młody nie jest przy tym bardzo poobijany, bo jednak przed upadkami się chroni.
      • guguta Re: potyka się i upada na twarz 02.07.12, 10:42
        orto_nie_orto - bardzo fajnie opisane i pasuje do synalka. oczywiście na rowerze zawsze w kasku ale przecież na spacer to trochę głupio ;) jak już pisałam, samymi wywrotkami się nie martwię: raz, że chłopak zakręcony, dwa, że wg mądrzejszych w tym wieku dzieci tak mają a trzy, że skala zjawiska nie jest przerażająca (to nie tak, że ledwo stanie to upada). bardziej mnie martwią konsekwencje tych przygód bo mój jednak przed tymi upadkami chronić się nie potrafi (kask pęknięty, guzy na czole, broda podrapana itp a ręce nietknięte)
        • pawel.zawitkowski Re: potyka się i upada na twarz 03.07.12, 03:49
          Witam,
          Sprawa jest oczywista. Powinien z Państwem spotkać się najpierw pediatra, potem neurolog.
          To mogę polecić po lekturze, ograniczonych co do faktów, postów.
          Opisała Pani jego "przygody" na rowerze. Nic na temat podobnych zachowań bez roweru. Innych niepokojących zachowań, reakcji, itp. Nic nie wiemy o jego przeszłości..., czy było coś co kogokolwiek ze specjalistów, czy Państwa zaniepokoiło...?
          Bez "pełnego "obrazu" dziecka, nie sposób odpowiedzieć na pytanie z czym powiązać te "przygody". Nie sposób racjonalnie zmierzyć się z tym pytaniem i tematem...
          "Złamany kask", "poobijana głowa", "starta broda" - dzieciaki chodzą poobijane..., "bez reakcji obronnych"..., uzasadniony niepokój.
          Nie znajdzie Pani odpowiedzi w internecie. Tylko "w kontakcie" ze specjalistą.
          Proszę napisać co na to osoby, które będą miały okazję wysłuchać nieco pełniejszej opowieści o dziecku, a co najważniejsze - je zobaczyć.
          Polecam też, zanim udadzą się Państwo do pediatry, nakręcić / sfilmować zachowanie dziecka na rowerze.
          Pozdrawiam
          Paweł Z.
          • guguta Re: potyka się i upada na twarz 03.07.12, 09:16
            Panie Pawle (i wszyscy inni) - dziękuję za odpowiedź i radę - na pewno udamy się do specjalisty. Dopiszę tylko, że oczywiście przygody te dotyczą również sytuacji bez roweru - może niejasno napisałam ale użyłam słów "potyka się". Jak już pisałam w samym potykaniu nie widzę nic dziwnego bo każdy może się potknąć np. o linkę od namiotu ale nie każdy wtedy upada na czoło. Tych potknięć/ upadków z roweru nie jest specjalnie dużo ale każde kończą się poobijaną głową i nietkniętymi rękami. Nic specjalnego wcześniej mnie nie niepokoiło - pisałam na forum, że długo nie umiał podskakiwać albo skakać z murka ale już umie i nie widzę związku, kiedyś (1,5 roku temu) opierał się o dzieci plecami siedząc w grupie lub wstając opierał się o dzieci rękami ale mu przeszło. Byliśmy wtedy na kontroli u fizjoterapeuty ale nic złego nie zauważył.
    • rulsanka Re: potyka się i upada na twarz 02.07.12, 22:43
      Moim zdaniem dziecko nie powinno przewracać się na twarz, powinno się asekurować rękami. Wybrałabym się z tym do neurologa.
    • klarci Re: potyka się i upada na twarz 03.07.12, 17:24
      także byłabym za konsultacją u neurologa, choćby celem wykluczenia zaburzeń SI
      • pawel.zawitkowski Re: potyka się i upada na twarz 05.07.12, 08:32
        Witam,
        akurat "zaburzenia SI" najpewniej nie mają tu wiele lub nic "do gadania".
        Z powodu niezrozumiałej i nieszczęśliwej mody na różne zaburzenia w kolejnych dekadach lub ich częściach od kilku lat dramatycznie duża część dzieci jest tak "diagnozowana". W znakomitej większości przypadków nie ma to nic wspólnego z podobnymi zaburzeniami.
        Albo wynika to z mody, albo z braku kompetencji (wybiórcze, niepełne spojrzenie na problemy dziecka), których to brak nie pozwala specjaliście odpowiednio "przekierować" na odpowiednią ścieżkę oceny i diagnostyki, albo wprost - z nieumiejętnego korzystania z zasad samej szkoły SI-Ayres.
        W rezultacie zdarza się - lekko przesadzając w porównaniach staje się to, albo: leczeniem grypy chemioterapią, albo raka witaminą C z wapnem, albo - w końcu, co często się zdarza, zakładaniem trzech swetrów i nieprzemakalnej kurtki w 30 stopniowy upał bo może pod koniec tygodnia się ochłodzić i rozpadać się. Najczęściej wystarczy odpowiednio do wieku dziecka po prostu się nim zająć w pełnym wymiarze i bez ograniczeń...
        W Warszawie..., proszę się rozejrzeć dookoła siebie, po znajomych, którzy mają dzieci... Co drugie, a często dwoje na troje dzieci chodzi na terapię różnej maści, począwszy od noworodka i niemowlęcia po okres szkolny! Albo za wiotkie, za sztywne, częściej obraca się na jedną stronę, nogi zbyt zbyt do środka, na zewnątrz, coś tam wypięte, wklęśnięte, nie mieści się w linijkach, zbyt słabo lub zbyt mocno ściska długopis Nawet statystycznie niemożliwym jest, by wszystkie te dzieci prezentowały jakieś zaburzenia. To traumatyzowanie dzieci i rodziców i czas by takie podejście do rozwoju dzieci uciąć. Na świecie są blondyni, bruneci, szatyni, rudzi, rasa kaukaska, afro-amerykanie, azjaci - jesteśmy różni i nie ma idealnego wzorca wypięcia brzuszka lub obniżenia łuku podłużnego stopy, do tego dynamicznie się zmieniamy i akurat w środę o 17:30 możemy być nie w formie lub zestresowani, itp. . Dlatego byłbym wdzięczny by z umiarem wysuwać propozycje i teorie na temat możliwych zaburzeń... To apel i do specjalistów i do rodziców :)

        Drodzy rodzice, abstrahując od wyjątkowych przypadków, pediatrzy są właśnie i również po to by móc - po rozmowie i badaniu dziecka - pokierować je do odpowiedniego specjalisty i ułatwić ścieżkę diagnostyczną.
        Obserwacje mamy są niepokojące, ale przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele.
        Niech tym zajmą się specjaliści. I tak mam wrażenie, że powinni to zrobić wcześniej.
        Kolejność jest taka: najpierw pediatra, potem to On / Ona kieruje na dalszą obserwację, badania, diagnostykę, itp. Polecam i pozdrawiam
        Paweł Z.
        Paweł Z.
        • infantile_scoliosis Re: potyka się i upada na twarz 05.07.12, 09:11
          pawel.zawitkowski napisał:

          W rezultacie zdarza się - lekko przesadzając w porównaniach staje się to, albo: leczeniem grypy chemioterapią, albo raka witaminą C z wapnem

          Myślę, że zdanie to jest kwintesencją obecnej sytuacji. Wyeliminowaliśmy (przez diagnostykę, testy przesiewowe, tip) większość częstych przypadłości i wad rozwoju, które trapiły niemowlęta. Pozostała liczna grupa rzadko (bądź bardzo rzadko) występujących chorób. Jest bardzo mała szansa, że lekarz w trakcie swojej praktyki spotka się z którąś (jedną, wybraną) chorobą a jednocześnie ich liczba jest duża, więc lekarze się z nimi raz na jakiś czas spotykają. Jeżeli mamy 100 chorób występujących średnio 1 na 10 000 niemowląt, to co setne ma jedną z nich (a to już dużo). Prawidłowa diagnoza w stosunku do choroby, której się nigdy nie widziało jest trudna. Stąd też takie rozstrzelenie w diagnozach, o których pisze p. Paweł.

          A co do SI to rzeczywiście istnieje "moda na SI". :-)
        • guguta Re: potyka się i upada na twarz 13.07.12, 01:30
          Panie Pawle, wywód długi ale zapewne trafny.
          Z mojej strony napiszę tylko, że po dzisiejszym dość wnikliwym przebadaniu przez neurologa uroczyście oświadczam, że synkowi nic nie dolega (przynajmniej od tej strony).
          Dlaczego nie zaczęłam od pediatry? Bo mój pediatra na wszystko ma luz i żaden objaw nie jest dla niego niepokojący. Dlaczego więc nie zmieniłam pediatry? Bo to takie przyjemne uczucie słuchać, że moje dzieci są zdrowe :D A że mam nieograniczony dostęp do specjalistów to dlaczego RAZ nie skorzystać...
          Co do SI to chyba faktycznie moda, nie raz próbowano już nam "wcisnąć" terapię, "żeby potem synek radził sobie w szkole" - na razie dziękuję.
          Co do zbyt silnego ścisku to, co prawda nie długopis a pierś synek tak ściskał, że dopiero fizjoterapeuta masażami pomógł - każde dziecko jest inne ale czasami warto mu trochę pomóc.
          pozdrawiam
        • klarci Re: potyka się i upada na twarz 11.08.12, 14:51
          no cóż, każdy postępuje według własnego podejścia.
          mój syn też z tych przewrotnych, raz było dość poważnie. neurolog nie wyłapała nic niepokojącego. neurolog, do której teraz chodzimy. pierwsza wynalazła mu kilka nieprawidłowości już w 3 miesiącu życia. nie jestem przewrażliwiona, nie dałam się w to wciągnąć, sprawdzałam dalej, oczywiście z dzieckiem było wszystko ok.
          ale autorce proponuję sprawdzić bo:
          - zawsze lepiej sprawdzić wszystkie opcje - na chłodno, ale jednak. przejrzeć kwestionariusz pod okiem psychologa, czy terapeuty. trwa to 20 minut, a daje jakiś ogląd.
          - terapia si nie jest ani bolesna, ani uciążliwa dla dziecka. wydaje mi się, że to najprzyjemniejsza terapia dla dziecka. dziecko nawet nie musi wiedzieć, że na terapie chodzi, można to traktować jak fajne zajęcia, szczególnie dla żywiołowego dziecka. bez szufladkowania, bez robienia mu ciśnienia.
          - brak terapii si w przypadku dziecka z jednak taką potrzebą, może skutkować sporymi problemami w funkcjonowaniu dziecka w przedszkolu, potem szkole

          podchodzenie z dystansem i nie doszukiwanie się w dziecku wiecznie jakichś deficytów, to niewątpliwie słuszny kierunek. jednak zlekceważenie czegoś, bo ... tyle dzieci diagnozowanych jest na wyrost, to lekceważenie ewentualnych problemów. najlepszy jest więc złoty środek.
          a o przesadzie w terapeutyzowaniu proszę powiedzieć dziecku, które trafia do przedszkola i po tygodniu jest wykluczone z grupy, bo pewne niuanse w zachowaniu dziecka są źle odbierane w grupie i kompletnie niezrozumiałe dla niestety zazwyczaj nieprzygotowanego personelu :/
          olewając, dziecku można zniszczyć życie, bo nadrobić potem poczucie wartości i jakość kontaktów w grupie jest bardzo ciężko.
          nadgorliwa terapia skończy się co najwyżej fajną zabawą dziecka i przerwaniem jej po 2-3 miesiącach, jako nieuzasadnioną.
          piszę oczywiście o si, bo nie dotyczy to tak nieprzyjemnych dla dzieci, szczególnie niemowląt, rehabilitacji, jak metodą vojty.
          • klarci Re: potyka się i upada na twarz 11.08.12, 15:00
            aha, starsze dziecko obecnie jeździ na zajęcia z si, które kocha i nie może się ich doczekać, a ja mam spokojniejsze sumienie. sugestię podała logopedka. z kwestionariusza wyszło, że sprawa jest do obserwacji. terapie zaczął na moją prośbę. wstępnie potwierdzają się moje obserwacje, chociaż nikt nas nie naciąga i nie wmawia mu problemów tam, gdzie ich nie ma.
            mam nadzieję, że kilku miesiącach terapii będzie zauważalna różnica u syna, bo mimo, że jest oczywiście najcudowniejszy na świecie, obawiam się, że może nie być gotowy na przygodę z przedszkolem. szczególnie z niewykwalifikowaną kadrą, nie rozumiejącą dlaczego się często przewraca, słabiej mówi, nie znosi mycia ciepłą wodą, nie czuje swojej siły, intelektualnie i fizycznie rozwijając się świetnie - ktoś z boku może podejrzewać go o złośliwość i upór. taka łatka byłaby lepsza niż terapia, nawet na wyrost? nie sądzę
        • klarci Re: potyka się i upada na twarz 11.08.12, 15:04
          > akurat "zaburzenia SI" najpewniej nie mają tu wiele lub nic "do gadania".

          ???

          www.integracjasensoryczna.org.pl/pl/co-to-jest-si
          "Układ przedsionkowy reaguje na ruchy ciała w przestrzeni oraz zmianę pozycji głowy. To z kolei automatycznie koordynuje ruchy oczu, głowy i ciała. Jeżeli zmysł przedsionkowy nie będzie funkcjonował prawidłowo to np. uczeń nie będzie w stanie spojrzeć na tablicę a następnie na zeszyt bez gubienia miejsca zapisywania. Utrudnione znacznie będzie chodzenie po kamienistej drodze bez przewracania się lub wystarczająco długie stanie na jednej nodze umożliwiające kopnięcie piłki. Ten sam zmysł przedsionkowy odpowiada za utrzymanie napięcia mięśniowego, skoordynowaniu ruchów obydwu stron ciała oraz utrzymaniu prosto głowy przeciwko sile grawitacji. System przedsionkowy może być traktowany jak podstawa dla orientacji ciała w stosunku do otoczenia. "
    • gi.k.i Re: potyka się i upada na twarz 11.08.12, 12:28
      Witam!
      A byliście u okulisty. Wpadło mi to na myśl, gdyż ostatnio dziecko znajomych potykało się często i poszli do okulisty a ten stwierdził - 4 i -7. Może to też jest jakiś pomysł... Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja