czy naprawdę córka potrzebuje terapi NDT-Bobath?

20.07.12, 22:50
Witam
Moja córka ma skończone 9m. W tej chwili jest na etapie pełazania, podejmuje próby samodzielnego siadania (leży na boku, podpiera się ręką i podnosi się do siadania), posadzona siedzi sama ale sie chwieje, turla się, gaworzy, śmiej się...jest cudownym spokojnym dzieckiem. W przeciwieństwie do wielu rodziców nie panikuję, że jej rozwój nie jest zachwycająco szybki jest taki jaki jest i już.
Jak młoda miała 6m nasz pediatra stwierdził, że córka ma lekki napięcie mięśniowe w nóżkach i dał skierowanie na rehabilitację. Lekarz od rehabilitacji ruchowej stwierdził nieznaczne opóźnienie w rozwoju i dał nam skierowanie do rehabilitantki, do neurologa, psychologa (aby nauczyć zabawy z dzieckiem). Neurolog stwierdził, że młoda jest opóźniona w rozwoju bo mając 6,5 m nie sylabilizuje mama i tata (!!!) i dał skierowanie do logopedy. Pani neurolog stwierdziła, że mała za mało potrafi jak swój wiek (przy przewracaniu się z plecków na brzuszek córka podwijała rączkę pod brzuszek), przy czym nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości neurologicznych. Nasza rehabilitantka twierdzi, że młoda jest chwiejna i trochę leniwa. Młoda jest rehabilitowana 2 x w tyg po 30 min. Takich spotań mamy za sobą 20. W przyszłym tyg czeka nas kolejna wizyta u lekarza reh. ruchowej. Szczerze mówiąc najchętniej nie poszłabym na nią bo mam dosyć wysłuchowania czego młoda nie potrafi i co powinna umieć.
Panie Pawle proszę mi tak po "chłopsku" napisać kiedy stosuje się terapię Bobath, czy jest ona faktycznie potrzeba dziecku, które rozwiją się dobrze ale wolniej? Co ma na celu taka terapia, czy te 30 min 2 x w tyg faktycznie może coś "przyspieszyć" w rozwoju córki?
Widząc w ośrodku dzieciaki faktycznie chore zastanawie zastanawiam się co my tu robimy i czy nie lepiej bawić się w domu i dać córce czas na zdobywanie nowych umiejętności. Nasz pediatra zachęca do chodzenia na ćwiczenia "bo na wszelki wypadek może się to przydać, no i nie zaszkodzi", ale chyba terapia nie na tym polega. Mam starsza córką (2latka i 7m) również rozwijała się wolniej. Teraz swoimi umiejętnościami przewyższa rówieśników, jest bardzo sprawna, ruchliwa. Może młodsza poszła w śady siostry...
Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.
Mama BasiLali













    • uffa1 Re: czy naprawdę córka potrzebuje terapi NDT-Boba 21.07.12, 13:11
      Mój syn ma 8,5 miesiąca i też jest na etapie pełzania, choć teraz mocno podnosi pupę do raczkowania. Ładnie robi kosi kosi, mówi zlepki sylab mama tata dada baba itd. sprawnie sięga po zabawki, ładnie się nimi bawi.
      Nasza pediatra nic złego w jego rozwoju nie widzi, choć raz byłam u innego pediatry i ten wysłał nas do neurologa. P. Doktor kazała małemu zrobić na wszelki wypadek badania z krwi (enzymy mięśniowe), oj nastresowałam się bardzo, ale badania wyszły w normie, więc lekarz stwierdził "taki urok dziecka" i kazał spokojnie czekać, powiedział też że syn nie jest opóźniony w rozwoju ponieważ tzw." okno rozwojowe" jest bardzo szerokie i on się tam mieści.
      Czekam spokojnie, dużo się z nim bawię na podłodze, a każdy dzień przynosi nowe umiejętności syna.
    • pawel.zawitkowski Re: czy naprawdę córka potrzebuje terapi NDT-Boba 22.07.12, 12:30
      kiki1981 napisała:

      > Witam
      > Moja córka ma skończone 9m. W tej chwili jest na etapie pełazania, podejmuje
      > próby samodzielnego siadania (leży na boku, podpiera się ręką i podnosi się do
      > siadania), posadzona siedzi sama ale sie chwieje, turla się, gaworzy, śmiej się
      > ...jest cudownym spokojnym dzieckiem. W przeciwieństwie do wielu rodziców nie p
      > anikuję, że jej rozwój nie jest zachwycająco szybki jest taki jaki jest i już.

      Paweł Z;
      Z opisu trudno cokolwiek zarzucić Pani córce. Mówię o ocenie ilościowej (okna rozwojowe dla tych umiejętności są szerokie). Nie jestem w stanie ocenić jakości tego co, a w zasadzie jak robi te rzeczy Pani córa, co czyni samą ocenę nierealną i niecelową (via internet).//

      > Jak młoda miała 6m nasz pediatra stwierdził, że córka ma lekki napięcie mięśnio
      > we w nóżkach i dał skierowanie na rehabilitację. Lekarz od rehabilitacji ruchow
      > ej stwierdził nieznaczne opóźnienie w rozwoju i dał nam skierowanie do rehabili
      > tantki, do neurologa, psychologa (aby nauczyć zabawy z dzieckiem). Neurolog stw
      > ierdził, że młoda jest opóźniona w rozwoju bo mając 6,5 m nie sylabilizuje mama
      > i tata (!!!) i dał skierowanie do logopedy. Pani neurolog stwierdziła, że mała
      > za mało potrafi jak swój wiek (przy przewracaniu się z plecków na brzuszek cór
      > ka podwijała rączkę pod brzuszek), przy czym nie stwierdziła żadnych nieprawidł
      > owości neurologicznych.

      Paweł Z.:
      Pani neurolog nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości neurologicznych. Pozostałe uwagi kolejnych specjalistów to są też uwagi nie kwalifikujące dziecka do terapii. Któryś ze specjalistów zalecił by inny "nauczył Panią bawić się z dzieckiem". Nawet jeśli to naprawdę było potrzebne, to wydaje się, że wyczerpywało kompletnie zakres interwencji specjalistów w tym terapeuty, logopedy i psychologa. Jedno mamy z głowy. Termin "za mało potrafi jak na swój wiek" jest trochę nieprecyzyjny biorąc pod uwagę fakt, ze różnice w osiąganiu kolejnych umiejętności u niemowląt w tym okresie mogą sięgać do 4 miesięcy. Należałoby również, oceniając zaangażowanie Pani dziecka jeśli chodzi o tempo osiągania kolejnych umiejętności, wziąć pod uwagę cechy osobnicze i uwarunkowania genetyczne (Pani drugie dziecko też rozwijało się "wolniej" w okresie niemowlęcym...). W ocenie rozwoju niemowląt i starszych dzieci najważniejsza jest ocena jakościowa (jak to robi), ocena ilościowa jest potrzebna, ale tylko w odniesieniu do określenia faktu zaburzeń rozwojowych i kierunku działań terapeutycznych.//

      Nasza rehabilitantka twierdzi, że młoda jest chwiejna i
      > trochę leniwa. Młoda jest rehabilitowana 2 x w tyg po 30 min. Takich spotań ma
      > my za sobą 20.

      Paweł Z.:
      Chwiejność i lenistwo nie jest wskazaniem do terapii. 2 x w tygodniu to częstotliwość, którą stosujemy u dzieci z zaburzeniami. 30 minut - biorąc pod uwagę jeszcze "grę wstępną" rozbieranie i ubieranie, w tym rozmowę z rodzicami to - jak dla mnie zdecydowanie za krótko.//

      W przyszłym tyg czeka nas kolejna wizyta u lekarza reh. ruchowej
      > . Szczerze mówiąc najchętniej nie poszłabym na nią bo mam dosyć wysłuchowania c
      > zego młoda nie potrafi i co powinna umieć. > Panie Pawle proszę mi tak po "chłopsku" napisać kiedy stosuje się terapię Bobath, czy jest ona faktycznie potrzeba dziecku, które rozwiją się dobrze ale wolniej? Co ma na celu taka terapia, czy te 30 min 2 x w tyg faktycznie może coś "przyspieszyć" w rozwoju córki?

      Paweł Z.:
      terapię stosuje się wtedy kiedy jesteśmy świadkami zaburzeń rozwojowych u dziecka lub pewne zmiany adaptacyjne, opóźnienia mogą w istotny sposób wpłynąć na jakość życia dziecka teraz i w przyszłości, a ukierunkowana przez terapeutę stymulacja realizowana "rękami rodziców" nie przynosi skutków lub nie ma takich szans.
      Dziecko, które rozwija się w tempie wolniejszym niż inne dzieci, ale jakość tego rozwoju jest w porządku (tylko na niższym etapie) i poślizg ten w zdobywaniu kolejnych umiejętności nie jest istotny (siad i czworakowanie między 6 i 10 miesiącem, czasem później), nie kwalifikuje się do terapii / stymulacji wykonywanych rękami terapeuty. Wystarczy instrukcja dla rodziców, podpowiedź jak mają animować zabawy i aktywność dziecka + okresowy "przegląd" sytuacji (np. rosnąco co 3, 6 , 12 miesięcy).//

      > Widząc w ośrodku dzieciaki faktycznie chore zastanawie zastanawiam się co my t
      > u robimy i czy nie lepiej bawić się w domu i dać córce czas na zdobywanie nowyc
      > h umiejętności. Nasz pediatra zachęca do chodzenia na ćwiczenia "bo na wszelki
      > wypadek może się to przydać, no i nie zaszkodzi", ale chyba terapia nie na tym
      > polega.

      Paweł Z:
      Nie ma rehabilitacji "na wszelki wypadek". Podobnie jak na wszelki wypadek nie daje się antybiotyku i nie zakłada gipsu przed wyjazdem na narty.
      Jeśli chodzi o "szkodę" klub nie. Przykład: byłą Pani w poradni rehabilitacyjnej 20 razy. To oznacza, że dziecko z poważnymi zaburzeniami mogłoby zostać przyjęte o te 20 razy częściej, albo nawet razy 13-14, a w związku z tym sama jednostka terapeutyczna mogłaby zostać wydłużona o co najmniej 15 minut (do 45), co już dałoby konkretny zysk dla chorego dziecka. Można by tak godzinami, ale szkoda słów.//

      Mam starsza córką (2latka i 7m) również rozwijała się wolniej. Teraz sw
      > oimi umiejętnościami przewyższa rówieśników, jest bardzo sprawna, ruchliwa. Moż
      > e młodsza poszła w śady siostry...
      > Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.
      > Mama BasiLali

      Pozdrawiam
      Paweł Z.
Pełna wersja