Pluszowy wałek do raczkowania - prośba o opinię.

21.07.12, 18:53
Jak w tytule. Jakie jest Pana zdanie na temat wałków wspomagających naukę raczkowania?
    • pawel.zawitkowski Re: Pluszowy wałek do raczkowania - prośba o opin 22.07.12, 12:00
      Witam,
      nie mam kompletnie pojęcia czemu taki wałek miałby służyć...
      Może jako zabawka, tylko jest tyle innych "zabawek" które przynoszą i więcej frajdy i więcej korzyści.
      Dla dzieci zdrowych jest zupełnie do niczego nie potrzebny.
      Do niczego... :) Wystarczą odpowiednie warunki do rozwoju, w tym odpowiednia aranżacja otoczenia dziecka i czasu jaki z nim spędzamy, w końcu spełnianie oczekiwań dziecka i umiejętne asystowanie w realizacji jego możliwości w odniesieniu do poziomu rozwojowego.

      Dzieciom z zaburzeniami nie pomoże, ponieważ, albo:
      - jeśli zaburzenia są znaczne, nie męczymy dzieci ćwiczeniem funkcji, której i tak nie będą mogły wykonywać same, a nawet jeśli ich tego nauczymy będą wykonywały to nieprawidłowo potęgując dominację nieprawidłowych mechanizmów. albo
      - jeśli poziom zaburzeń, mimo wszystko, pozwala na osiągnięcie funkcji czworakowania, to jest tak skomplikowana i zawiła umiejętność, że wolę to ćwiczyć bez używania pomocy, ponieważ pomoce te tylko w osiągnięciu i doskonaleniu tej funkcji przeszkadzają.

      Na koniec, ciało i umysł dziecka to wspaniałe konstrukcje. Mają niewyobrażalne możliwości. Zasypywaniem tysiącami pomocy, ułatwień, itp., potencjał ten i możliwości dziecka ograniczamy. Dlaczego? Proste. Obniżamy dziecku poziom wymagań i oczekiwań wobec jego umysłu i ciała.
      A im większy poziom wymagań, tym większa aktywność własna dziecka, tym większy poziom eksploracji jego własnego potencjału i możliwości na kolejnych etapach rozwoju.
      Zabawki, zabawy, "pomoce", urządzenia", przybory, inne... mają służyć animowaniu własnej inwencji dziecka w zdobywaniu, pokonywaniu, odkrywaniu własnych możliwości w całym spektrum jego potencjalnych umiejętności.

      Często się zdarza, że "ułatwiając", ograniczamy i systematycznie niwelujemy umiejętność eksploracji własnych zasobów i możliwości.
      Nie twierdzę, że nie mamy po co bawić się gadżetami i pomocami wszelkimi, ale nie ma co pomagać dziecku w zdobywaniu umiejętności, którą i tak posiądzie, tylko lepiej niż by to zrobiło z udziałem technicznej pomocy - w tym przypadku wałka, jeździka, "deskorolki" do nauki czworakowania, itp.

      Pozdrawiam
      Paweł Z.

Pełna wersja