Rehabilitacja - czy nie za szybko?

26.07.12, 19:40
Witam Panie Pawle i proszę o pomoc. Nasz syn ma 3,5 miesiąca, na ostatniej wizycie lekarz pediatra stwierdził, że dziecko słabo podnosi główkę i może lepiej byłoby to skonsultować z rehabilitantem i neurologiem.

Z uwagi na to, że czas oczekiwania w publicznej placówce to prawie 3 miesiące, wybraliśmy się na wizytę prywatnie. Trwała ona nie więcej niż 30 minut, z czego oględziny dziecka trwały może z 10. Rehabilitant stwierdził, że syn ma lekko obniżone napięcie mięśniowe i zaleca rehabilitację metodą Vojty do ok. 7-8 miesiąca. Zwrócił uwagę na to, że syn zaciska piąstki, nie trzyma rączek razem, a bioderka są rozwarte zbyt szeroko i "luźno", podnosząc główkę na brzuszku robi to tylko na chwilę i nie wyciąga rączek przed siebie, raczej trzyma je przy ciele. Do tego podnoszony za rączki do siadu zostawia w ogóle nie unosi główki. Do tego ulewa - co również zostało powiązane z obniżonym napięciem. Zwróciłam lekarzowi uwagę na to, że jedyna rzecz, którą dziecko powtarza cały czas to problem z unoszeniem główki. Jeśli chodzi o pozostałe czynności - raczej okazyjnie, rączki otwiera i łapie za części ciała i zabawki, łączy je, wkłada do buzi itd. Nogi raz odwiedzione, raz przywiedzione, często nimi wymachuje, czasem prostuje tutaj nie ma reguły. Lekarz zaproponował ćwiczenia od zaraz, codziennie po 3 razy i spotkania 2 razy w tygodniu. Oczywiście zależy nam na dobru syna, ale to też duży koszt - 140zł tygodniowo + dojazdy do innego miasta. Zastanawiamy się czy nie jest to reakcja na wyrost, może wystarczyłaby odpowiednia stymulacja podczas codziennej pielęgnacji? Zapytałam o to ale dowiedziałam się tyle, żeby pielęgnować "jak zawsze".

Generalnie leżenie na brzuszku wygląda tak: syn kładziony na matę na chwilę podnosi główkę ale szybko zaczyna marudzić lub się denerwować. Jeśli już mu zaczyna wychodzić to zwykle patrzy w lewo. ALE - lubi być noszony na brzuszku, lubi też na nim leżeć o ile jest położony na udach - wtedy główka jest uniesiona wysoko, klatka piersiowa również, patrzy we wszystkie strony i jest zaciekawiony. Również podczas kąpania nie przeszkadza mu ta pozycja. Noszony pionowo pięknie trzyma główkę i opiera się rączkami, z tym nie ma żadnego problemu.

Prosimy o radę, czy warto zaczynać już teraz czy lepiej poczekać, a jeśli tak, to jak długo?
    • rulsanka Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 26.07.12, 20:02
      Moim zdaniem chcą cię naciągnąć na kasę.

      Rozumiem, że dziecko oglądał rehabilitant, a nie neurolog? Jeżeli nawet neurolog, to wybierz się więc do drugiego, warto takie sprawy konsultować z więcej niż jednym specjalistą. Jesteś z Warszawy? Mogę kogoś polecić.

      Metoda Vojty jest hardkorowa i stosuje się ją tylko w bardzo ciężkich przypadkach. Jeżeli w ogóle potrzebna jest rehabilitacja (a to nie wynika z postu), to raczej metodą Bobath. Lub właśnie techniki pielęgnacji + cierpliwość.
    • goniaw23 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 27.07.12, 11:32
      Mój synek też nie podnosił długo główki podciągany do siadu. Stwierdzono u niego obniżone napięcie mięśniowe. Rehabilitację metodą Bobath zaczęliśmy gdy miał 5,5 miesiąca. Spotkania z panią rehabilitant mamy 2 razy w tygodniu po 30 min, oprócz tego ćwiczenia w domu, odpowiednia pielęgnacja i basen raz w tygodniu.
      Z początku synek strasznie płakał na zajęciach i podczas ćwiczeń w domu, ale z czasem przestał.
      Główkę zaczął dźwigać jak miał 7,5 mies.
      Teraz ma 8 miesięcy, turla się po całym pokoju, zaczął ładnie podnosić się na rączkach, pełza naokrężnie, próbuje do przodu. Pani rehabilitant mówi, że jest coraz lepiej i wspomina coś o zakończeniu rehabilitacji, ale póki co jeszcze chodzimy.
      W między czasie wykonaliśmy szereg badań - USG przezciemiączkowe, badania z krwi na enzymy mięśniowe. Wyniki były prawidłowe, ale co ja się nadenerwowałam :/.
      Także trzeba być dobrej myśli, na wszystko przyjdzie czas. Rehabilitacja metodą Bobath może być przyjemna i dziecko będzie to traktować jako formę zabawy. Co do metody Vojty, to także jestem zdania, że nie warto dziecka stresować i narażać na niepotrzebny stres.
      Pozdrawiam
    • koleta85214 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 27.07.12, 11:42
      Witam,

      Wydaje mi się,że nie ma co panikować i poczekać na wizytę u neurologa (bo z listu zrozumiałam ,że malego widział fizjoterapeuta). Dzieciatko ma dopiero 3,5 miesiąca i z tego co piszesz na kolanach trzyma ładnie głowkę a i na brzuchu generalnie też tylko,że szybciej mu się nudzi. Musicie go zabawiać i duzo czasu spędzać z nim w pozycji na brzuchu wzmocni sobie wtedy mięśnie i będzie gutek. Gdy poświęcicie sporo czasu na tzw zabawy podłogowe to mały w końcu polubi tę pozycje. U nas było podobnie krok po kroku i Ala lezy teraz i po 15-20 minut.

      Będzie dobrze, a co do rehabilitacji to zdecydowanie przyjemniejsza jest metoda bobath i przynosi naprawdę dobre rezultaty choć cały czas twierdzę,że Wasz maluch rehabilitacji nie będzie potrzebował.

      Pozdrawiam i głowa do góry-zarówno Twoja i jak Waszego Synka:)
    • mamamonika2 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 27.07.12, 13:24
      Ja też uwazam ze chcą Cie naciągnąć na kasę, wogóle z tym podnoszeniem główki i reszta to przesada, kazde dziecko rozwija się inaczej, jedne szybciej inne wolniej.

      Mój synek, obecnie 8,5 mies bardzo długo nie podnosił główki, zresztą też zaciskał piastki raz rozwierał itd zaczął podnosić główkę dość późno, oczywiście pediatra- do neurologa i rehabilitacje, neurolog ze wszystko ok i dziecko jest zdrowe ale rehabilitacja nie zaszkodzi- pomyślałam sobie zeby się za przeproszeniem w dupę pocałowali- nie będę męczyć dziecka tylko po to żeby rehabilitanci mieli kolejnego klienta i wystraszonych rodziców których bedą straszyć dalej ze trzeba kontynuować rehabilitacje bo coś tam itd i panią neurolog zeby NFZ jej płacił i jej placówce za wizyty. Zapisała nas na kontrolna wizytę, powiedziała ze jest ok ale proszę przyjsć za miesiac i tak kilka razy, wkoncu dotarło do mnie że chodzi tylko o wizyty i wyciąganie kasy z nfz. nie chodziłam na zadne rehabilitacje z dzieckiem, nie podnosił główki ale wkońcu podniósł -nadszedł jego czas zresztą siadać zaczał też póżno bo dopiero teraz czyli8,5 mies- ale robi to sam w swoim tempie, zaczał raczkować- jest zdrowym niemowlakiem. Dodam że podciagany za rączki do siadu darł się w niebogłosy a głowa zostawała z tyłu,leżała na przewijaku. Ale przyszedł jego czas i jest ok.

      Narobiło sie tych placówek rehabilitacyjnych i zdrowe noworodki/niemowlaki wysyłają na ćwiczenia bo w ieku 3 mies nie podnosza odpowiednio główki- ale czy wszystkie dzieci są takie same?? Nie!! Niedługo 6 miec dzieci będą tańczyć w balecie bo ktoś ustali taki standard

      Pediatrzy też nieotrzebnie stresuja młode matki, naprawdę zupełnie nie potrzebnie, robi się z igły widły. Uzasadnieniem mojej pediatry o rehabilitaci-"to mu nie zaszkodzi, ja chodze na siłownię i lepiej się czuje, Pani dziecko pocwiczy to nic mu nie będzie"

      dziś powiedziałabym jej -kobieto puknij się w głowę- noworodek to nie dorosły co potrzebuje fizycznego ruchu dla ciała, to mała istotka potrzebująca spokoju a nie wygibasów na piłce!!!

      Naprawdę brak mi słow czasem, zrobisz jak zechcesz ale ja wstrzymałabym się z rehabilitacją- słyszalam od znajomej ze dzieci bardzo płaczą i potem są niespokojne całe dnie- ale oczywiście zależy od dziecka.

      Jak masz wątpliwosci to poradz się kilku różnych neurologów i naucz sie dystansu- ja sie nauczyła troche zbyt późno.

      Trzymam kciuki i pozdrawiam
    • mama_fifiego1 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 27.07.12, 20:52
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi :) Dodam, że to moje pierwsze dziecko, ale intuicja podpowiada mi, że rozwija się wcale nieźle, widzę postępy w jego ruchach i zachowaniu, w końcu przebywam z nim codziennie. Tylko ta nieszczęsna główka. Z jednej strony nie chcę czegoś zaniedbać, z drugiej nie chcę też popadać w paranoję i zadręczać się tym, że to już ten miesiąc a on jeszcze czegoś nie umie, a tabelka mówi, że powinien.

      Chcemy poznać inną opinię. W środę przyjedzie do nas inny rehabilitant, na godzinę - żeby poobserwować jak się młody zachowuje w swoim otoczeniu i to jak na mój gust ma więcej sensu, niż 10-minutowe oględziny. Na moje pytanie jakie techniki stosuje odpowiedział, że jeśli w ogóle zajdzie taka potrzeba, to na pewno dobierzemy metodę do dziecka, a nie na odwrót. Dlatego na razie odpuszczam synowi ćwiczenia, z resztą mam wrażenie, że Vojta polega bardziej na walce z dzieckiem, nie jestem przekonana do tej metody. Wolałabym coś co polega na współpracy między nami, dużo się bawimy w ciągu dnia i myślę, że gdyby udało się w ten sposób jakoś przemycić ćwiczenia to mały będzie lepiej nastawiony... i ja też. Neurolog dopiero w sierpniu, więc póki co czekamy na środę.
      • emmm77 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 01.08.12, 11:22
        Polecam wizytę u neurologa. Mnie neurolog powiedział, że rahabilitant nie ma uprawnień do kierowania na rehabilitację, bo nie bada odruchów i może dziecku zaszkodzić. A metoda Vojty nie jest bez wpływu na psychikę i można ją stosować, ale w uzasadnionych przypadkach. Trafiłam do neurologa po kilku sesjach met. Vojty - lekarz rehabilitacji zapisał ją po dosłownie pół minuty obserwacji, kiedy dziecko obserwowało otoczenie i nie brało się za żadną aktywność, bo jest inteligentne i musiało najpierw rozeznać sytuację :). Mała była trochę opóźniona bo nie siadała, a już "powinna", ale ani złego napięcia ani asymetrii neurolog nie stwierdził (asymetria była ale sama się wyrównała). Dzisiaj córka raczkuje, staje przy meblach, zaczyna chodzić i "dogoniła" normy. Cieszę się, że zrezygnowałam z Vojty, bo to były najgorsze trzy tygodnie w mojej karierze matki.
    • pawel.zawitkowski Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 03.08.12, 10:47
      Witam,
      1. syn ma 3,5 miesiąca, na ostatniej wizycie lekarz pediatra stwierdził, że dziecko słabo podnosi główkę i może lepiej byłoby to skonsultować z rehabilitantem i neurologiem.

      Paweł Z.: Pediatra jest (powinien być) wystarczająco kompetentny, by stwierdzić, czy delikatne różnice jakościowe / ilościowe w rozwoju dziecka to kwestia cech osobniczych, tempa rozwoju, czy powód do niepokoju i interwencji specjalisty. To refleksja nie moja, tylko neurologów, że dzieci zbyt często do nich trafiają... I oczywiście zdrowe dzieci...

      2. Rehabilitant stwierdził, że syn ma lekko obniżone napięcie mięśniowe i zaleca rehabilitację metodą Vojty do ok. 7-8 miesiąca. Zwrócił uwagę na to, że syn zaciska piąstki, nie trzyma rączek razem, a bioderka są rozwarte zbyt szeroko i "luźno", podnosząc główkę na brzuszku robi to tylko na chwilę i nie wyciąga rączek przed siebie, raczej trzyma je przy ciele. Do tego podnoszony za rączki do siadu zostawia w ogóle nie unosi główki. Do tego ulewa - co również zostało powiązane z obniżonym napięciem. Zwróciłam lekarzowi uwagę na to, że jedyna rzecz, którą dziecko powtarza cały czas to problem z unoszeniem główki. Jeśli chodzi o pozostałe czynności - raczej okazyjnie, rączki otwiera i łapie za części ciała i zabawki, łączy je, wkłada do buzi itd. Nogi raz odwiedzione, raz przywiedzione, często nimi wymachuje, czasem prostuje tutaj nie ma reguły. Lekarz zaproponował ćwiczenia od zaraz, codziennie po 3 razy i spotkania 2 razy w tygodniu.

      Paweł Z.: U dziecka nie stwierdzono patologii, tylko lekkie obniżenie napięcia mięśniowego, a to wskazuje normalną u dzieci i u dorosłych różnice osobniczą. Jedni mają niższe, inni wyższe napięcie. Do tego jeśli ma niższe napięcie i się nie usztywnia (tak niedojrzałe dziecko bez dojrzałych reakcji prostowania i równoważnych), oznacza, że nie jest to "odstępstwo" od wirtualnej "średniej krajowej" znaczące...
      Zatem, jeśli dziecko jest zdrowe, napięcie będzie dojrzewało w swoim tempie, podobnie jak związane z tym kolejne umiejętności.
      Nie jest to żadne wskazanie do terapii, a już na pewno nie 2 razy w tygodniu...
      W takich wypadkach (jeśli nie ma istotnych deficytów w zdobywaniu kolejnych umiejętności lub tempie rozwoju - a tu nie ma - tak to wynika z Pani opisu) stosujemy następujące procedury. Badanie i ocena, instruktaż pielęgnacji takiej, która pomaga dziecku radzić sobie ze swoją niedojrzałością..., kontrola dynamiki i jakości zmian po miesiącu, ewentualnie nowe zalecenia pielęgnacyjne i "zabawowe", i rada omijania służby zdrowia szerokim łukiem :)

      3. Zapytałam o to ale dowiedziałam się tyle, żeby pielęgnować "jak zawsze".

      Paweł Z.: Pielęgnować jak zawsze, tylko trochę inaczej. Na youtubie na profilu mamotatocotynato znajdzie Pani mnóstwo przykładów. Jest książka i 4 godzinny film na ten temat: "Mamo, Tato co Ty na to?" Kosztuje 50 zł. 3 razy mniej niż tydzień terapii. To rodzaje pielęgnacji, opieki i zabaw, które "wspomagają" rozwój dziecka. Takie rodzaje pielęgnacji i opieki naprawdę pomagają :)

      Wniosek: Proszę najpierw spróbować poasystować dziecku w jego rozwoju. Dopiero, jeśli to nie przyniesie rezultatów, można zastanowić się nad zajęciami rehabilitacyjnymi.

      Ma Pani neurologa w sierpniu. Proszę napisać co stwierdził.

      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • kaetchen Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 05.08.12, 18:14
        > Nie jest to żadne wskazanie do terapii, a już na pewno nie 2 razy w tygodniu...
        > W takich wypadkach (jeśli nie ma istotnych deficytów w zdobywaniu kolejnych umi
        > ejętności lub tempie rozwoju - a tu nie ma - tak to wynika z Pani opisu) stosuj
        > emy następujące procedury. Badanie i ocena, instruktaż pielęgnacji takiej, któr
        > a pomaga dziecku radzić sobie ze swoją niedojrzałością..., kontrola dynamiki i
        > jakości zmian po miesiącu, ewentualnie nowe zalecenia pielęgnacyjne i "zabawowe
        > ", i rada omijania służby zdrowia szerokim łukiem :)

        Dokładnie. Naciąganie na kasę i nic więcej. Przecież trzeba utrzymać rzeszę lekarzy-rzekomo specjalistów. A najbardziej na takie manipulacje są narażone świeżo upieczone mamy, które nie mają zielonego pojęcia jak wygląda rozwój dziecka. Straszy się takie kobiety, że ich dzieci będą miały problemy i dlatego zaleca się rehabilitację. A jak pan Paweł napisał - wystarczy inaczej pielęgnować dziecko, poświęcać mu więcej czasu w zabawie i wspomagać go, a efekty są zaskakujące - i to za darmo. 'Najlepsze' jest w tym to, że przychodzi do rehabilitanta zdrowe dziecko, dziecko jest rzekomo rehabilitowane, osiąga w związku z tym dobre wyniki (które i tak by uzyskało, bo dziecko przecież de facto jest zdrowe), a na koniec - mówią, że dobry rozwój to dzięki terapii...;)
    • mama_fifiego1 Re: Rehabilitacja - czy nie za szybko? 22.08.12, 13:06
      Witam ponownie, jesteśmy już po wizycie u neurologa. Pani dr stwierdziła, że młody jest zdrowy i rozwija się wcale nieźle ale ma budowę i urodę dziecka wiotkiego. Zwróciła uwagę na duży obwód główki i jego stosunek do masy ciała przy urodzeniu (34cm / 2900g) i tu też szukała przyczyny dlaczego Fifi gorzej sobie radzi na brzuszku. Do tego ma przewagę mięśni grzbietu i dominuje u niego lewa strona, pokazała nam parę ćwiczeń na asymetrię. Zdziwiło mnie, że zaleciła, żeby nie układać dziecka na brzuszku aż zacznie sam się przewracać, chyba, że na moich udach, albo z podpórką z kocyka pod paszkami. Wtedy rzeczywiście jest prosty, a kiedy leży sam, kręgosłup lekko się skrzywia i rączki uciekają na boki. Na moje pytanie czy rzeczywiście wymaga rehabilitacji, czy wystarczy jak sami będziemy z nim uważniej postępować pani dr odpowiedziała, że możemy spróbować, ale polecałaby rehabilitanta do pomocy np. raz w tygodniu.

      Generalnie Filip zaskoczył 2 tygodnie temu, zrobił się bardzo ruchliwy, zmiana pieluchy stała się małą akrobacją. Zaczął też trzymać główkę podnoszony do siadu, na brzuszku wytrzymywał parę minut z uniesioną główką, ale rączki trzeba było mu wyciągać do przodu (teraz znowu regres - najwyżej minutę utrzyma i rączki szybciej uciekają ale i tak jest lepiej), częściej i na dłużej przyciąga nóżki do brzucha i bardzo ładnie chwyta obydwoma rączkami. A przede wszystkim zrobił się ponad miarę komunikatywny, co nie uszło uwagi pani dr, gdy piszczał i głużył głośniej niż ona mówiła :) chyba chciał wtrącić swoje 3 grosze do rozmowy.

      Tak to u nas wygląda na tą chwilę, zastanawiamy się teraz nad tymi spotkaniami raz w tygodniu. W razie czego mamy w pogotowiu dobrego rehabilitanta, który raz już odwiedził nas w domu. Młody wyglądał na zadowolonego z tych ćwiczenio-zabaw, a na pewno bardziej niż z metody Vojty brrr... nigdy więcej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja